Pięć dni aresztu za uśmiech
Dokładnie. Polscy "biznesmeni" śmieją się nie tylko z sądu, ale wogóle z
przepisów w ruchu drogowym narażając innych na niebezpieczeżstwo. Afiszują się
ostentacyjnie, że ich na mandaty karne stać. Niemcy jeżdżą bezpieczniej
ponieważ w ich przepisach za niebezpieczną jazdę obligatoryjnie wg. cennika
oprócz mandatu karnego otrzymuje się punkty karne i czasowy zakaz prowadzenia
pojazdów mechanicznych. Dla każdego inna kara jest dotkliwa, ale z tych trzech
jednoczesnych kar, każdego obywatela któraś dotknie i dlatego jest
sprawiedliwie.

Dlatego tym razem całkowicie popieram sąd. Kara z założenia powinna być
dotkliwa, a nie śmieszna. Uważam, że sąd bardzo dobrze tą karę dobrał.

     

  Mieszkańcy domków na Muchoborze Małym protestują
> Rozwiazanie problemu jest proste (choc bycmoze nie przewiduje
go Kodeks Ruchu
> Drogowego). Bedac w Niemczech na wjezdzie do wielu dzielnic
mieszkaniowych
> zauwazylem znaki zakazu ruch z dopiskiem w rodzaju "zakaz
przejazdu". Oznacza
> to, ze jesli w dzielnicy mam sprawe do zalatwienia, to nikomu
nic do tego.
> Jesli jednak przejade "tranzytem", to nalezy mi sie mandat i
punkty karne, jak
> za wjazd za "zakaz ruchu". Rozwiazanie proste, tanie i nie
stanowi utrudnienia
> dla mieszkancow i osob zalawiajacych jakiekolwiek spray na
osiedlu. Egzekucja
> zakazu jest bardzo prosta: cywilny samochod policyjny z wideo
przez ok. 2
> tygodnie.

Niemcy to Niemcy, a Polska to Polska, niestety. Pomimo że
rozwiązanie całkiem dobre to u nas po prostu niewykonalne.

  Jak pokonać trase Łódź-Ozorków
Zatoczka, panie zatoczka
Tramwaj jka zatrzyma się na przystanku nie blokuje jednego jedynego pasa ruchu
na tej drodze. Zgadzam się że w kierunku północnym praktycznie jest brak
odpoweidniego miejsca dla ludzi.

Budy czy wiaty.
Są w kierunku południowym. Sa daleko po za jezdznią. Więc OK.

Bus, autobus kak ma się zatrzymać na tej drodze musi całkowicie zablokowac ruch
w jednym z kierunków. Tu jest problem.
alvbo trzeba szybko wybudowac drogę ktróra tą odciąży (najlepsze rozwiązanie) -
a ta dropge zamieni w drogę lokalną (choć i tak będzie niej duzy ruch), albo ją
rpzebudowac tak aby było miejsce na zatoki. Ale wtedy poza nimi zakaz
zatrzymywania.

Ja uważam że samochody mają jeździć a nie stać w korku.

A komunikacja szynowa może uniezależnic transport ludzi od ruchu kołowego.
Tabor może tam kurswoac dwukierinkowy, odpada konieczność robienia misja dl
aludzi pomiędy torowiskie, a jezdnią. A to spora osczczędnosć miejsca. O
bezpieczenstwie nie wspominam.

Ale prościej jest zrobic po polsku, zniszczyć rozebrać. Bo przeszkadza.
Później jest lament że w tym kraju już się praktycznie nic polskeigo nie
wytwarza, nie już polskich wyrobów, polskich marek itd. No cóż lata zaborów
plus komuna zrobiły swoje.

Dlaczego Francja, Niemcy, USA mają swoje duże koncerny telekomunikacjyne? A
dlaczego w Polsce będzie francuski a nie polski?
A co do Czech kto produkuje lepsze samochody osobowe (jeśłi w ogóle produkuje) -
Czesi czy Polacy?
Czesi czy Polacy mają swója marke w branży samochodów osobowych?

  Przerwa w odprawach tirów
Przerwa w odprawach tirów
Do północy w czwartek na polsko- niemieckiej granicy nie będą odprawiane tiry.
Samochody ciężarowe o masie przekraczającej 7,5 tony nie są wpuszczane do
Niemiec od godz. 22 w środę.

Niemcy bowiem w tym dniu obchodzą Święto Wniebowstąpienia Chrystusa i jest on
wolny od pracy. W związku z tym, obowiązuje zakaz ruchu samochodów ciężarowych
po tamtejszych drogach - poinformował rzecznik Lubuskiego Oddziału Straży
Granicznej kpt. Mariusz Skrzyński.

W związku z tym, przed towarowymi przejściami granicznymi trzeba liczyć się z
korkami i utrudnieniami w ruchu.
/interoa/

     

  "Kiedy się czegos pragnie....cz.3
ad swinskiej grypy: Niemcy
Nie, nie ma paniki, u lekarza (a ostatnio wlasnie bylam na szczepieniu obojga
dzieci) nic sie o tym nie mowilo, nie zalecaja jakos specjalnie szczepien,a
nawet slyszalam o bezsensie szczepienia na grype wogole, bo czesto te
szczepionki nie daja efektu...
Ale wlasnie w Bawarii ta grypa jest obecna, co jakis czas slychac, ze zamkneli
na tydzien jakas szkole w okolicy (najczesciej wyzsze niz podstawowka) a robia
to, jak zachoruje chyba 3 czy powyzej 3 uczniow.
W zwiazku z tym na pewno nie bede dzieci ani nas szczepic, ewentualnie w
"sezonie" bedziemy unikac skupisk ludzkich - na Oktoberfest w tym roku nie
poszlismy z 3 wzgledow: zakaz wchodzenia z wozkiem dzieciecym w weekendy wogole
oraz codziennie po 18-tej; utrudnienia w ruchu oraz kontrole po grozbach
Al-Kaidy oraz wlasnie zwiekszona mozliwosc zlapania jakiegos wirusa typu
swinskiej grypy - a po co sie narazac... Mala i tak za mala a starszak bywal
co roku; pojdziemy w przyszlym.

  Listy. Prawdziwe przyczyny wypadków drogowych
Nie bardzo jest to prawda, ze predkosc jest jedynym wymiarem
zepewniajacym bezpieczenstwo,
Obok wymienionej Tu Szwjcarii (120 km na autostradach + radar co
500m), sa sasiednie Niemcy, gdzie na okolo 50-60% dlugosci autostrad
nie obowiazuje ograniczenie.
Autostrady Niemieckie sa w wielu statystykach najbezpieczniejsze na
swiecie. (statystyki sa rozne bo mierzyc i wypadki mozna roznie i na
co przypadaja - np na 100 km autostrady lub na 100km przejechanych
autostrada km)

Organizacja ruchu moze w znacznej mierze umomzliwic zwiekszenie
predkosci w miare bezpiecznej.
Nalezy pamietac, ze najwiekszym problem jest organizowanie ruchu i
umiejtnosci kierowcow z zakresie ruchu nie w osi drogi a do osi
poprzecznego, czyli: skrzyzowania, zmiany pasa ruchu, wlaczanie sie
do ruchu itp. Podejrzewam, ze to jest wielki problem albanskich
kierowcow w CH.

Jezli wiec na drodze miedzynarodowej laczacej Wroclaw z Warszawa na
niemal 3 km odcinku prostej w ciagu ostatnich 20 lat, zezwolono na
powstanie 6 nowych zjazdow (stacje benzynowe, bary, hotele) to
niestety konsekwencja jest pojwienie sie ograniczenie predkosci i
zakaz wyprzedzania.
Wypadki zas sie zdarzaja i beda zdarzac bo mamy do czynienia z 6
punktami ryzyka. Wystarczylo zrobic jeden na poczatku tego odcinka i
rozprowadzic jednym zjazdem ruch do wszystkich odbiorcow. Predkosc
zwiekszona, wyprzedzanie mozliwe, prawdopodobienstwo zaistnienia
powaznego wypadku obnizone, koszty iwestycji zblizone.

  W weekendy można rozjeżdżać okolice zoo?
> xvart napisał:
> > przecież do ZOO jedzie się z małym dzieckiem, co raczej wyklucza
> > przyjazd rowerem
>
> Co więcej po ZOO jest zakaz jazdy rowerem !

A po parku można jeździć autem ?
Nie widzę związku z zakazem jazdy po zoo a możliwością sprawnego dojazdu do zoo
rowerem co zwykle robię aby niknąc stresów z szukaniem legalnego miejsca do
parkowania.
Ostatnio pojechałem tam rowerami z cała rodziną co wydaje mi się normalne bo
park duży i pięknie się nadaje do zwiedzania rowerem.Niemcy to wiedzieli i
dlatego do parku poprowadzili ścieżki rowerowe.
Niestety Inżynier Ruchu chciał zrobić prezent Dutkiewiczowi aby ludzie oglądali
jego fontannę tłumnie. Tłumaczono to chęcią pobicia rekordy odwiedzin wystawy
Europa Europa.
Zresztą kto by się tak sprzeciwił prezydentowi. To nic ze ścieżka po 3
miesiącach parkowania zostanie zniszczona bo jej cienka asfaltowa nawierzchnia
bez podbudowy nie jest obliczona dla aut tylko dla rowerów.
To nic że po wyjściu z auta pasażerowie muszą iść po trawniku . To nic ze
kierowcy wychodząc z auta mogą być potrąceni i muszą przechodzić przez jezdnię w
miejscu niedozwolonym.
Tak pan Inżynier Ruchu postanowił stworzyć zagrożenie na 3 miesiące.
Czy jakby jakiś kierowca zginął to UM płaciłby odszkodowanie za wyznaczenie
parkingu w miejscu niebezpiecznym , bez możliwości legalnego dojścia?

  znakologia stosowana ....
Hurtem ...
Zrób_se_dobrze!
Pierwszeństwo z prawej ma zastosowanie tylko na skrzyżowaniach z drogą
równorzedną, takie skrzyżowania to archaiczna zaszłość która o ile występuje
jest poprzedzona odpowiednim znakiem, stąd nie trzeba obserwować znaków
poprzecznych wystarczy obserwować swoje. Ja nie pamiętam skrzyżowania z drogą
równożedną na żadnej drodze krajowej czy wojewódzkiej! No owszem dość czeste są
na drogach leśnych ale tam jest przeważnie zakaz ruchu wiec niech się martwią
jelenie.

Na zimno !
Nie jestem obrońcą głupich przepisów raczej za głupie uważam dublowanie
oznaczenia. Jeżeli nie ma znaku o konieczności ustąpienia ani o drodze
równożednej tzn. że ma się pierwszeństwo to proste logiczne i jasne !
(Po polsku 2x2=4 po niemiecku 2x2=4 ale...sprawdź na kalkulatorze.)
Dla wielu, nie tylko w Polsce. Gdyby Niemcy posiedli w równym stopniu jak inni
europejczycy znajomość jezyków wtedy moze by wiedzieli ze nie wszystkie ich
rozwiazania są "wzorcowe".
Nie dam głowy ale te powtórki D1-miniaturka, to raczej wyjątek niż reguła.
Oczywiście nieszkodliwa, moze i pozyteczna, ale napewno nie konieczna.

Jureek !
Musisz pamietać jedynie że jedziesz samochodem! To nie wiele, ale jednak wielu
o tym zapomina. Jesli jedziesz to powinieneś obserwować znaki i tak długo jak
nie dojżysz znaku "ustap" w jakiejkolwiek formie tak długo jedziesz głowną i
tyle ...

Piter !
Jak wyżej, pewność masz tak długo jak nie dojżysz znaku A5. Po staremu miałbyś
równie długo może o 0,2 sekundy krócej bo najpierw dojrzałbyś D2 a potem
dopiero A5.

  W krajach UE ochrona srodowiska jest na 1 miejscu
ja też napiszę że ochrona środowiska jest najważniejsza dlatego musimy mieć DTŚ.
Co do tego artykułu i wklejanych linkach warto zwrócić uwagę na zdania:
"cząstki PM10 przyczyniły się do skrócenia czasu życia mieszkańców 25 krajów UE
o 8,6 miesięcy, a w NIEMCZECH o 10,2 miesięcy...Transport drogowy jest głównym
źródłem wielu zanieczyszczeń powietrza, np. PMx, NO2 i !!!SADZE!!! (z silników
diesla)."
Jakie to te Niemcy są czyste - KIBICU gdzie jesteś?
- Frankfurter Allee w Berlinie udział ruchu lokalnego w emisji PM10 wynosi 26%
- W Monachium 65% zanieczyszczenia powietrza przez NO2 i 62% przez PM10 pochodzi
ze środków transportu
- W landzie Ren-Men głównym źródłem dużej emisji PM10 i NO2 są środki
transportu; ich udział wynosi dla PM10 - 62%, dla NO2 - 55%.

KILKA WNIOSKÓW:
Do środków zmniejszania należą:
- odpowiednie sterowanie ruchem,
- zakaz ruchu pojazdów o dużej emisji spalin i hałasu,
- ograniczenie prędkości jazdy,
- usprawnianie ruchu i właściwa jego organizacja.
- ograniczanie ruchu samochodowego (zwłaszcza samochodów ciężarowych) na całym
obszarze miasta lub lokalnie

Ograniczenie ruchu pojazdów może być brane pod uwagę TYLKO WTEDY, gdy inne
środki organizacji ruchu (planowanie komunikacyjne, sterowanie ruchem) nie
przynoszą żądanych efektów, tj. zmniejszenia emisji szkodliwych składników spalin.

  Gdańsk: Strażnicy miejscy kontra cudzoziemcy
Jak dostałem mandat za złe parkowanie w Berlinie
Ja dostałem parę dobrych lat temu mandat za złe parkowanie w Berlinie i żadna
niemiecka gadzinówka potem nie płakała że źli strżnicy miejscy czy policjanci
wstawili mandat obcokrajowcowi co nie potrafi czytać elementarnych znaków. Ja na
swoją obronę miałem to ze wtedy w Polsce zakaz zatrzymywania i postoju dotyczył
tylko jezdni a nie chodnika, a w Niemczech o jezdni i chodnika. A jeśli Szwedzi
dostali mandat za wjazd am gdzie jest zakaz ruchu to sorry, ale nie widzę w tym
nic dziwnego ani skandalicznego. Jak rozumiem po publikacji Gazety każdy już
będzie mógł wjeżdżać na teren głównego miasta i oleać znaki? - Bo czemu Szwedzi
mają być lepiej traktowani niż Niemcy, Rosjanie, Czesi czy Polacy ?

  47 rannych w katastrofie autobusu 703 pod Jankami
47 rannych w katastrofie autobusu 703 pod Jankami
Niemcy, czy Francuzi, czy Wlosi maja takie "marne" drogi, ze zabraniaja jazdy
ciezarowek w weekendy (Niemcy) lub przynajmniej w okresie wyjazdow
wakacyjnych (Francja, Wlochy)i rygorystycznie pilnuja czasu pracy. W wielu
mejscach ciezarowkom nie wolno sie ruszyc poza skrajny, prawy pas. U nas za
to drogi sa wspaniale, nowoczesne, o duzej przepusowosci, dlatego ciezarowki
ne maja zadnych ograniczen. No chyba, ze niespodziewanie w naszym klimacie
zrobi sie cieplo i ciezarowki tona w najwyzszej klasy masach bitumicznych, o
znacznie podwyzsznej w stounku do prymitywnych drog w innych krajach
zawartosci smoly. Moze wreczcie ktos NA PRAWDE zrobi porzadek z ponad 40
tonami zelastwa kierowango przez totalnie nieodpowiedzialnych ludzi? Bo zakaz
ruchu w Warszawie jest juz totalnie ignorowany.

  Kiedy jezdzic na swiatlach - prosta metoda oceny
List otwarty do Rysia M.!

Człowieku, wpierw odrobina nauki:
primo:
nie wszyscy w tym kraju godzą się na nazywanie się "pustakami" tylko za to, że
robia coś, co się Tobie nie podoba;ponadto odrobina(a w Twoim przypadku jest to
pojęcie mocno względne i baaaaardzo minimalistyczne)wychowania nakazuje
pomijania wyrazów obraźliwych w stosunku do drugiej osoby-a tym bardziej,jeśli
jej nie znasz(nadmieniam,że sam sprowokowałes takie Twoje traktowanie przez
innych uzytkowników,nie tylko internetu,umieszczając w swijej wypowiedzi słowo
z pogranicza dobrego smaku);

secundo:
jazda na światłach w naszym kraju jest obowiązkowa w wyznaczonym okresie czasu
i na tym kończą się podstawowe ustalenia Prawa o ruchu drogowym(czyli:Kodeksu
drogowego),ale nigdzie indziej w tej nadrzędnej dla kierowcy ustawy,nie jest
napisane,że jest zakaz włączania świateł=>czyli włączenie świateł w okresie
poza określonym w przepisach, jest tylko indywidualną sprawą każdego
użytkownika drogi.
A teraz przejdźmy do Twojego dziwnego podejścia do ww. sprawy:
1.Jeśli czyjeś życie jest dla Ciebie warte 0,5l/100km paliwa=>z tym nie
dyskutuję,ponieważ to nawet komentarza nie wymaga.
2.Wiele krajów bardziej ucywilizowanych niż Polska(przede wszystkim pod
względem kultury jazdy na drodze)nie wprost,ale zaleca jazdę na światłach poza
terenem zabudowanym. Tego nawet Niemcy nauczyli się,chociaż dawna argumentacja
niemieckich specjalistów z ADAC wspominała właśnie też o zwiększonym zużycia
paliwa w wyniku włączenia świateł.A teraz-wielu Niemców jeździ już na
światłach.Sam dobrze wiesz,że w krajach skandynawskich oświetlenie jest
automatycznie włączane zaraz po rozruchu silnika.

A TERAZ NAJWAŻNIEJSZE DLA CIEBIE, RYSIU!
Jeśli nie umiesz znieść czyjejś krytyki, to nie rozpoczynaj dialogu.
Po analizie dzisiejszych wypowiedzi, w tym przede wszystkim Twoich głupio
niecenzuralnych odpowiedzi na krytykę Twojego punktu widzenia na ww sprawę
wnioskuję,że jeszcze nie dorosłeś do zabierania głosu na forum publicznym!
Basta!
Chłopie,wróć na forum,jak dorośniesz!!
Zdrowia (psychicznego) życzę!!!

Christov
Nota bene,jeśli miałeś zamiar wsadzić przysłowiowy "kij w mrowisko",aby poczuć
się dowartościowanym(tu:zobaczcie,ilu ludzi napisało komentarzy na mój post),to
powiem Towbie,że odniosłeś sukces. Ale czy pozytywny? Na to pytanie winienes
sobie już sam odpowiedzieć ... i nie trudź nas już swoimi odpowiedziami,
ponieważ są one z góry przewidywalne.
Pzdr.

  Afery korupcyjnej w ratuszu cd.
Symbole totalitaryzmu. Sierp i młot jak swastyka
Sierp i młot jak swastyka

Unia Europejska rozważy wkrótce wprowadzenie zakazu używania symboli
nazistowskich. Parlamentarzyści krajów byłego bloku sowieckiego proponują, żeby
towarzyszył mu podobny zakaz, dotyczący symboli komunistycznych.

- Jest udokumentowane, że dyktatury komunistyczne doprowadziły do śmierci
dziesiątków milionów niewinnych ludzi - piszą Vytautas Landsbergis i Jozsef
Szajer w liście do Franco Frattiniego, unijnego komisarza spraw wewnętrznych i
sprawiedliwości. Deputowani do Parlamentu Europejskiego z Litwy i Węgier
uzyskali poparcie Polaków ze swojej, chadeckiej, grupy politycznej.

Luksemburg, przewodniczący obecnie pracom UE, zapowiedział, że zaproponuje
wprowadzenie zakazu używania symboli nazistowskich, takich jak swastyka. Według
prawicowych deputowanych krajów byłego bloku sowieckiego, gdyby rządy doszły do
porozumienia w sprawie walki z symbolami nazizmu, powinny mu towarzyszyć
sankcje wobec znaków komunizmu.

- Jeśli zakażemy swastyki, to musimy też zakazać sierpa i młota - z
przekonaniem mówił polskim dziennikarzom Jacek Saryusz-Wolski z Platformy
Obywatelskiej.

Autorzy listu zwracają uwagę, że zakaz publicznego używania symboli
totalitarnych, w tym swastyki oraz sierpa i młota, funkcjonuje od początku lat
90. na Węgrzech.

Zakaz używania symboli nazistowskich miałby być elementem unijnej akcji walki z
rasizmem i ksenofobią. Dyskusje na temat konkretnych przepisów toczą się już od
2001 roku. Formalnie ministrowie "25" zajmą się nimi w marcu i zastanowią się
m.in. nad zaostrzeniem kar więzienia za przestępstwa na tle rasistowskim.
Przyszłość zakazu nie jest jeszcze przesądzona. Na razie luksemburski minister
stwierdził, że formalnie go zaproponuje. Ale prowadzenie na poziomie unijnym
tak zdecydowanej walki z symbolami nazizmu, z jaką mamy teraz do czynienia
tylko w Niemczech, wymaga zgody wszystkich 25 państw. Dla Brytyjczyków na
przykład byłoby to ograniczanie swobody wypowiedzi artystycznej oraz
utrudnienie w prowadzeniu działalności naukowej.

Sami Niemcy mają zresztą wątpliwości co do skuteczności zakazu. Minister spraw
wewnętrznych Otto Schily wskazywał kilka dni temu na przykład skrajnie
prawicowej Narodowej Partii Demokratycznej, która nie używa swastyki, ale
symboli i kolorystyki zbliżonych do nazistowskiej. Formalnie prawa nie łamie,
ale faktycznie wyraźnie nawiązuje do tradycji ruchu nazistowskiego.

  Kolejna afera w zamojskiej policji
Sierp i młot jak swastyka, Symbole totalitaryzmu
Sierp i młot jak swastyka

Unia Europejska rozważy wkrótce wprowadzenie zakazu używania symboli
nazistowskich. Parlamentarzyści krajów byłego bloku sowieckiego proponują, żeby
towarzyszył mu podobny zakaz, dotyczący symboli komunistycznych.

- Jest udokumentowane, że dyktatury komunistyczne doprowadziły do śmierci
dziesiątków milionów niewinnych ludzi - piszą Vytautas Landsbergis i Jozsef
Szajer w liście do Franco Frattiniego, unijnego komisarza spraw wewnętrznych i
sprawiedliwości. Deputowani do Parlamentu Europejskiego z Litwy i Węgier
uzyskali poparcie Polaków ze swojej, chadeckiej, grupy politycznej.

Luksemburg, przewodniczący obecnie pracom UE, zapowiedział, że zaproponuje
wprowadzenie zakazu używania symboli nazistowskich, takich jak swastyka. Według
prawicowych deputowanych krajów byłego bloku sowieckiego, gdyby rządy doszły do
porozumienia w sprawie walki z symbolami nazizmu, powinny mu towarzyszyć
sankcje wobec znaków komunizmu.

- Jeśli zakażemy swastyki, to musimy też zakazać sierpa i młota - z
przekonaniem mówił polskim dziennikarzom Jacek Saryusz-Wolski z Platformy
Obywatelskiej.

Autorzy listu zwracają uwagę, że zakaz publicznego używania symboli
totalitarnych, w tym swastyki oraz sierpa i młota, funkcjonuje od początku lat
90. na Węgrzech.

Zakaz używania symboli nazistowskich miałby być elementem unijnej akcji walki z
rasizmem i ksenofobią. Dyskusje na temat konkretnych przepisów toczą się już od
2001 roku. Formalnie ministrowie "25" zajmą się nimi w marcu i zastanowią się
m.in. nad zaostrzeniem kar więzienia za przestępstwa na tle rasistowskim.
Przyszłość zakazu nie jest jeszcze przesądzona. Na razie luksemburski minister
stwierdził, że formalnie go zaproponuje. Ale prowadzenie na poziomie unijnym
tak zdecydowanej walki z symbolami nazizmu, z jaką mamy teraz do czynienia
tylko w Niemczech, wymaga zgody wszystkich 25 państw. Dla Brytyjczyków na
przykład byłoby to ograniczanie swobody wypowiedzi artystycznej oraz
utrudnienie w prowadzeniu działalności naukowej.

Sami Niemcy mają zresztą wątpliwości co do skuteczności zakazu. Minister spraw
wewnętrznych Otto Schily wskazywał kilka dni temu na przykład skrajnie
prawicowej Narodowej Partii Demokratycznej, która nie używa swastyki, ale
symboli i kolorystyki zbliżonych do nazistowskiej. Formalnie prawa nie łamie,
ale faktycznie wyraźnie nawiązuje do tradycji ruchu nazistowskiego.

  Autostrada ma już pełne zaplecze
Źle mnie zrozumiałeś
mankut400 napisał:

> O ile dobrze pamiętam, na obwodnicy Berlina tylko miejscami jest 120 - i to
> głównie wprowadzana na znakach o zmiennej treści (czyli jak nie ma korków, to
> nie ma ograniczeń).
> Choć chętnie bym widział na naszych drogach oznakowanie w standardach
> niemieckich:

Również uważam, że powinniśmy wzorować się na niemieckich standartach, w
kwestii ograniczeń prędkości i oznakowań.

> - jak jest ograniczenie w miasteczku przed szkołą, to obowiązuje (np) od 8 do
> 16, bo po nocy dzieci nie mają tam nic do roboty (i załatwia się to zwykłymi
> blaszanymi tabliczkami pod znakiem)

Podobnie jest ze znakiem zakaz wyprzedzania w Niemczech i także w Austrii pod
tym znakiem często ustawia się tabliczkę, że nie dotyczy wyprzedzania traktorów.

> - jak na autostradzie są remonty, to ograniczenie np. do 60 km/h obowiązuje
> tylko na początku zwężenia, a dalej "osiemdziesiątka" lub "setka". Jak w
Polsce

Warto dodać, że Niemcy na remontowanych odcinkach tworzą po dwa pasy (czasem
trzy)

> remontowano A2 to na długich odcinkach miałeś 50 (!!!) km/h. Jak jest
zwężenie
> na Katowickiej (pod uszkodzonym wiaduktem), to na całym odcinku jest aż ;-)
40 km/h
> I takich absurdów w naszym kraju znajdziesz wiele.
Jasne, jest ich u nas wiele. Nawet w Chorwacji na drogach przelotowych przez
miasteczka ustawia się 80-tkę ( u nas nawet tylko 40kmh), co gorsze ludzie
sami chcą tych ograniczeń, nie zdając sobie sprawy, że potym podróż przez nasz
kraj staje się jeszcze większym koszmarem. (nie zdziwił bym się, gdyby ci co
tak domagają się tych ograniczeń, sami ich nie przestrzegali). Poza tym w
Niemczech pasy na "autobahn`ach" są (minimalnie) węższe niż na naszych
autostradach- takie robią przynajmniej wrażenie.
Podając moje propozycje chodziło mi tylko o postawienie ograniczeń, jeśli byłby
duży ruch głównie przy rozjazdach i jeśli by postawić to tylko na tym odcinku
(dobrym pomysłem jest zainstalowanie tam znaków, które by je wyświetlały w
czasie nasilonego ruchu) "100-120 taka powinna być dopuszczalna prędkość
[...] !jeśli wogóle warto stawiać tam ograniczenie!" była to odpowiedź na
pomysł 50 i że ta trasa jest w terenie zabudowanym, a przecież nie jest (jest
odgrodzona od zabudowań).
Tak na marginesie też jestem zwolennikiem zniesienia ograniczenia prędkości
maksymalnej na autostradach za wyjątkiem krętych- górskich odcinków, tuneli i
przejazdów w obębie aglomeracji miejskich- przynajmniej w dzień.

  Jak rozwiazac problem piratow kolo Somalii ?
Przede wszystkim nikt się nie ruszy, póki USA się nie ruszą. Podobnie było w
byłej Jugosławii. Cała Europa obradowała, odbywała spotkania, debatowała,
omawiała warianty, ONZ gadało, gadało i gadało (tylko do tego ten zgniły
organizm jeszcze jest zdolny), a tymczasem w Srebrenicy dokonała się jedna z
największych masakr ludności cywilnej w historii Europy. Krótko mówiąc - cały
świat czeka na ruch USA, a rozwiązanie problemu somalijskiego piractwa jest
stosunkowo proste i wcale nie wymaga bombardowania wybrzeży Somalii, jej
pirackich portów i przystani(chociaż to rozwiązałoby problem natychmiast). Jakie
jest to rozwiązanie?

1. Ogłoszenie wód wokół Somalii specjalną strefą militarną, gdzie nie ma prawa
pojawić się żadna nieautoryzowana jednostka
2. Otoczenie wód wokół wybrzeży Somalii kordonem boji i okrętów patrolowych plus
system namierzania satelitarnego, czyli totalne monitorowanie całego ruchu
morskiego w tamtym rejonie
3. Stała obecność jednego lotniskowca USA, gwarantująca wyegzekwowanie pkt. 1 i 2.
4. Ogłoszenie przez wszystkie państwa świata, że akt piractwa morskiego jest
aktem wojennym przeciw danemu państwu, co daje automatycznie nieograniczone
środki każdemu państwu do zwalczania gangów pirackich
5. Jeśli powyższego punktu nie da się wprowadzić, bo "bracia w wierze biednych
Somalijczyków", czyli 56 państw muzułmańskich w ONZ zawsze zagłosuje przeciw
USA, więc należy olać ONZ, a decydujący głos dać Unii 7 największych potęg
gospodarczych świata (USA, Japonia, Niemcy, WB, Francja, Włochy, Kanada).
6. Poparcie jakiegokolwiek rządu somalijskiego (nawet tego obecnego,
marionetkowego) kilkudziesięcioma milionami dolarów z obietnicą i pod warunkiem,
że zlikwidują problem swoich piratów.
7. Należy wszem i wobec ogłosić i przestrzegać absolutny zakaz pertraktowania z
piratami, by nie nakręcać tego procederu.

Ale jak zwykle musi się najpierw ruszyć USA. Idioci-somalijscy piraci, którzy
porwali amerykańską załogę, właśnie podcięli sobie gałąź, na jakiej siedzieli.
Dalsze grożenie USA to już samobójstwo tych półgłówków.

  Niemcy boją sie "swoich" samochodów !!!
Niemcy boją sie "swoich" samochodów !!!
Niemieckie Ministerstwo Transportu, z myślą o polskich kierowcach, przedstawia
zasady kontroli pojazdów zagranicznych. Zakaz jazdy, wysokie grzywny i kaucje
- to tylko niektóre sankcje, nakładane na kierowców za np. przekroczenie
przepisów.
Według piątkowego komunikatu resortu transportu, kontrole drogowe w Niemczech
obejmują sprawdzanie kierowców, ładunku i pojazdu. Sprawdzane są dokumenty
przewozowe, stan techniczny pojazdu, ładunek (także np. pod względem
nielegalnego przewożenia papierosów, narkotyków, broni oraz handlu ludźmi).

W przypadku niewielkich usterek (np. oświetlenia, urządzeń sygnalizacyjnych)
pobierana jest zazwyczaj grzywna, zaś kierowcy zezwala się na dalszą jazdę
jedynie w sprzyjających warunkach (np. tylko za dnia, przy bezdeszczowej
pogodzie). Kontrolujący mogą jednak nakazać kierowcy bezzwłoczne usunięcie
usterek. W przypadku usterek poważnych, decydujących o bezpieczeństwie jazdy
(dotyczących np. hamulców, układ kierowniczego lub podwozia i zawieszenia)
pojazd musi zostać zbadany przez biegłego rzeczoznawcę z najbliższej okolicy.
W przypadku negatywnej opinii eksperta, kontrolujący zakazują dalszej jazdy aż
do czasu usunięcia defektów.

Jeżeli usunięcie awarii nie jest możliwe na miejscu, kierowca może zdecydować,
w którym zakładzie dokona niezbędnych napraw.

Do czasu usunięcia usterek pojazd nie może uczestniczyć w ruchu drogowym (przy
przejazdach do rzeczoznawcy lub do warsztatu może wchodzić w rachubę eskorta
policyjna bądź skorzystanie z pomocy drogowej).

Kontrolujący mogą - w niektórych przypadkach - zabierać tablice i dowody
rejestracyjne, zakładać obejmy lub łańcuchy na koła. Wydanie pozwolenia na
kontynuowanie jazdy może być uzależnione od dostarczenia ekspertyzy,
dotyczącej właściwego stanu technicznego pojazdu.

Jeżeli usterka nie zostanie usunięta na miejscu, urząd administracji dokonuje
odpowiedniego wpisu w dowodzie rejestracyjnym. Numery rejestracyjne i dowód
rejestracyjny zostają przekazane następnie do ambasady kraju pochodzenia pojazdu.

Wszystkie koszty powstające w ramach ustalania i usuwania usterek obciążają
kierowcę. W szczególności dotyczy to kosztów pracy rzeczoznawcy, holowania
oraz opłat administracyjnych i urzędowych.

Według resortu transportu, zakaz dalszej jazdy może nastąpić także w przypadku
nieprawidłowego zabezpieczenia ładunku i zbyt długiej jazdy bez odpoczynku.
wiadomosci.onet.pl/1418060,12,item.html
Najpierw sprzedali nam swoje nówki, a teraz nas prześladują?
Przecież one w polskich komisach sa w doskonałym stanie...

  Droga Mikołów-Gliwice przejezdna?
Nie zdazylem przeczytac tego watku przed wyjazdem. Wygladalo to tak, ze w tamta
strone pojechalem przez Mikolow. O! Mila niespodzianka - przed Gliwicami wpadlem
juz na autostrade. Swietnie, nie wiedzialem o tym skrocie! Ale powrot byl koszmarny.

Zaplanowalem pojechac ta sama droga (nie wiedzialem, ze droga Mikolow-Gliwice
jest zamknieta). Mimo, ze znam jako tako okolice, nie moglem trafic we wlasciwy
zjazd. W koncu przejechalem przez centrum Gliwic i skierowalem sie w strone
Mikolowa. No i niespodzianka - zakaz wjazdu. :) Swoja droga - co tam sie
remontuje?! Przeciez ta droga jest zamknieta chyba z 3 lata!

Damska czesc mojej zalogi wymogla na mnie, zeby nie improwizowac, bo chcialem od
razu pojechac na Katowice. Ale musialem skierowac sie wg zaleconego objazdu.
Jakos dojechalem do Mikolowa, ale w tempie 20 km/godz. Straszne dziury, waska
droga, ciemno, lokalni "kapelusznicy" itd. Ale jakos dojechalem do celu.
Dziekuje wszystkim za porady.

Przy okazji - kazdy wyjazd do Niemiec powoduje u mnie frustracje. Juz nawet nie
chodzi o drogi, bo to parametr kompletnie nieporownywalny. Niemcy ulatwiaja
sobie jazde jak tylko moga - jak na autostradzie ktos wlacza sie do ruchu, to
auta jadace autostrada od razu robia mi miejsce i zmieniaja pas. Jezeli jestem w
trakcie wyprzedzania, nikt mnie nie pogania, tylko czeka w odpowiedniej
odleglosci az skoncze swoj manewr, na zwezeniach oczywiscie zasada zamka
blyskawicznego - raz jeden, raz drugi... itd itp... A u nas trabienie, mruganie
swiatlami, rycie sie na chama itd. Skad to sie bierze?

Mam pytanie do wszystkich "poganiaczy", ktorzy mrugaja mi kierunkowskazami i
dlugimi w momencie, kiedy jestem w trakcie wyprzedzania tira:

a) wlaczyc ukryty superturbodopalacz i w 0,3 sek. zakonczyc manewr i przepuscic
spieszacego sie za mna czlowieka, ktory ma misje zbawienia swiata i nie moze
czekac az ja skoncze wyprzedzac,

b) wyrzucic z samochodu bagaz i pasazerow, zeby odciazyc moj pojazd i tym samym
poprawic przyspieszenie, zakonczyc manewr i przepuscic rodzaca kobiete, ktora
wlasnie za mna jedzie na rozpoczynajacy sie porod,

c) nie wychylac sie na lewy pas, poniewaz zarezerwowany jest tylko dla
samochodow powyzej 250 KM (za wyjatkiem obnizanych BMW), a moja srednia predkosc
130-150 km/godz jest za niska i uprawnia mnie jedynie do poruszania sie
lokalnymi drogami z dala od polskich autostr.

d) w trakcie "poganiania" zwolnic (baaaaardzo powoli, bo przeciez 10 cm od
mojego tylnego zderzaka jest inny pojazd), wytracic predkosc, zjechac za tira i
uprzejmym gestem przepuscic jadacego za mna Michaela Schumachera.

Bo innych mozliwosci nie widze.

  Kto pozwala kierowcom na łamanie prawa
Kto pozwala kierowcom na łamanie prawa
Jak tak czytam o tej III Alei to nasuwa się tylko jedna konkluzja: typowo polski
burdel. Brak poszanowania prawa i ustanowionych reguł, które winni respektować
wszyscy; zarówno piesi jak i zmotoryzowani. Okazuje się, że ci drudzy mają swoje
d... przyspawane do foteli samochodowych i mają w nosie jakiekolwiek zakazy
parkowania, wjazdu, itd. Żałosne jest to, że trzeba szukać na nich sposobu
biorąc pod uwagę takie desperackie rozwiązania jak: zwężanie pasów ruchu,
barykadowanie drogi, itp. Wynika stąd, że pewna grupa zmotoryzowanych musi
naprawdę wszędzie dowieźć swoje cztery litery i ostentacyjnie lansować się razem
ze swoimi furami. Ludzie! Szanujmy siebie i swoje prawa nawzajem. Ja wiem, że
ten wpis nic a nic nie zmieni, ale jak mawiają... Kropla drąży skałę. Musiałem
to powiedzieć, bo to co mnie wk..wia najbardziej jak wracam z Zachodu, to ta
różnica mentalności. U nas każdemu wszystko wolno. Byle cieć z dziurą w d...
wszystko może. I nieważne jest że tutaj jest zakaz, że tego nie wolno, że trzeba
tak, a nie tak. W Polsce każdemu wszystko wolno. Tak było już za czasów
Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Jak się skończyło-pamiętamy. Polska to kraj, gdzie
ludzi trzeba trzymać krótko za ryja. A wszystko przez takich którzy prawo
respektują inaczej. Jeden z drugim uszanują je, ale dwóch, trzech na dziesięciu
zrobi po swojemu. A zaczyna się od takich pierdół jak parkowanie w miejscach
niedozwolonych, łamanie nakazów skrętu... Można się wyżywać na prezydencie
Wronie i jego ekipie za masę rzeczy, ale czy to oni są winni temu co się dzieje
3. Alei? Pretensje możemy mieć do siebie samych. Nas - mieszkańców tego miasta.
Bo to my i nasze reakcje na zachowanie innych tworzą system norm współżycia
społecznego, czyli tego co jest przez społeczeństwo akceptowalne a co nie.
Jeżeli nikt łamiącym przepisy w 3. Alei nie zwrócił uwagi, tzn. że taki stan
rzeczy jest akceptowalny i jest na niego zgoda. I tak jest wszędzie w tym kraju.
Niemcy z politowaniem pokiwaliby głowami i skwitowali to nie inaczej jak:
Polnische Wirtschaft.

  Somalijscy piraci ostrzelali kontenerowiec
Na Som-Piratów jest proste rozwiązanie
Na pewno nie bombardowanie, to nie przejdzie, ale przyznaję, że byłoby
najskuteczniejsze.

Przede wszystkim chcę zwrócić uwagę na to, gdzie tkwi rozwiązanie problemu.

Nikt z całego świata się nie ruszy, póki USA się nie ruszy (czytaj: nie da
środków, czyli hardware'u i software'u {okrętów, ludzi i $$$}). Podobnie było w
byłej Jugosławii. Cała Europa obradowała, odbywała spotkania, debatowała,
omawiała warianty, ONZ gadało, gadało i gadało (tylko do tego ten zgniły
organizm jeszcze jest zdolny), a tymczasem w Srebrenicy dokonała się jedna z
największych masakr ludności cywilnej w historii Europy. Krótko mówiąc - cały
świat czeka na ruch USA, a rozwiązanie problemu somalijskiego piractwa jest
stosunkowo proste i wcale nie wymaga bombardowania wybrzeży Somalii, jej
pirackich portów i przystani(chociaż to rozwiązałoby problem natychmiast). Jakie
jest to rozwiązanie?

1. Ogłoszenie wód wokół Somalii specjalną strefą militarną, gdzie nie ma prawa
pojawić się żadna nieautoryzowana jednostka
2. Otoczenie wód wokół wybrzeży Somalii kordonem boji i okrętów patrolowych plus
system namierzania satelitarnego, czyli totalne monitorowanie całego ruchu
morskiego w tamtym rejonie
3. Stała obecność jednego lotniskowca USA, gwarantująca wyegzekwowanie pkt. 1 i 2.
4. Ogłoszenie przez wszystkie państwa świata, że akt piractwa morskiego jest
aktem wojennym przeciw danemu państwu, co daje automatycznie nieograniczone
środki każdemu państwu do zwalczania gangów pirackich
5. Jeśli powyższego punktu nie da się wprowadzić, bo "bracia w wierze biednych
Somalijczyków", czyli 56 państw muzułmańskich w ONZ zawsze zagłosuje przeciw
USA, dlatego należy:
-olać ONZ, a decydujący głos dać Unii 7 największych potęg gospodarczych świata
(USA, Japonia, Niemcy, WB, Francja, Włochy, Kanada).
6. Poparcie jakiegokolwiek rządu somalijskiego (nawet tego obecnego,
marionetkowego) kilkudziesięcioma milionami dolarów z obietnicą i pod warunkiem,
że zlikwidują problem swoich piratów.
wiata (USA, Japonia, Niemcy, WB, Francja, Włochy, Kanada)
7. Należy wszem i wobec ogłosić i przestrzegać absolutny zakaz pertraktowania z
piratami, by nie nakręcać tego procederu.

Ale jak zwykle musi się najpierw ruszyć USA. Idioci-somalijscy piraci, którzy
porwali amerykańską załogę, właśnie podcięli sobie gałąź, na jakiej siedzieli.
Dalsze grożenie USA to już samobójstwo tych półgłówków.

  Jazda poboczem - co sądzicie
Wątpliwe niejasności.
W PoRD znalazłem takie definicje:
__________________________________________________________
3) autostrada - drogę dwujezdniową, oznaczoną
odpowiednimi znakami drogowymi, na której nie dopuszcza
się ruchu poprzecznego, przeznaczoną tylko do ruchu
pojazdów samochodowych, które na równej, poziomej
jezdni mogą rozwinąć prędkość co najmniej 40 km/h,
w tym również w razie ciągnięcia przyczep
_____________________________________________________________

6) jezdnia - część drogi przeznaczoną do ruchu pojazdów;
określenie to nie dotyczy torowisk wydzielonych z jezdni,
______________________________________________________________
7) pas ruchu - każdy z podłużnych pasów jezdni wystarczający
do ruchu jednego rzędu pojazdów wielośladowych,
oznaczony lub nie oznaczony znakami drogowymi,
_____________________________________________________________

W art.22 Oddziału 6. pojawia sie "jezdnia dwukierunkowa",
która nigdzie nie jest precyzyjnie zdefiniowana.

Z tego wynikałoby, że chyba masz racje.
Jakkolwiek, zupełnie nie rozumiem, dlaczego na jezdni
dwukierunkowej, po trzy pasy w każdym kierunku jest to dozwolone,
tylko przy trzech pasach poza obszarem zabudowanym (przy dwóch
jeszcze nie), a na autostradzie już to ograniczenie trzech pasów
nie obowiązuje.

Ustawodawca przywiązuje jakieś magiczne znaczenie do pasa
zieleni+barierka na autostradzie?

Autostrady w Polsce sa dwupasmowe, a na odcinku
Wrocław-Krzywa nie ma nawet pasa awaryjnego.
Tam dopiero jest to niebezpieczne, ze względu
na wzrastającą gęstość ruchu ciężarowego.

To jest totalna niekonsekwencja ustawy.Tak uważam.
Plynność ruchu i prędkość na autostradzie
wymaga trzymania się przez pojazdy wolniejsze
prawego pasa ruchu, nie tylko zreszta dlatego,
ponieważ jest ogólna zasada prawego pasa i zostawienie
lewego pasa dla pojazdów szybszych. Umozliwia to jazdę
z predkościami autostradowymi 130, a gdzie indziej
bez tego ograniczenia (D).

Jeżeli praktyka wyprzedzania z prawej strony
tzw. "upartych lewpoasowców" się rozpowszechni,
to skutkiem będzie tylko większa wypadkowość.
Tym bardziej, że obcokrajowcy na pewno tej
kuriozalnej regulacji nie znaja. Oni wiedzą,
że z prawej sie nie wyprzedza (np. Niemcy).

To juz lepiej było zostawić zakaz wyprzedzania z prawej.Byłoby
jednoznzcznie.

Również lepiej byłoby na zasadzie explicite wymienić wszystkie
dozwolone sytuacje dotyczace autostrady.
Enigmatyczne sformułowania prowadzą do takich właśnie dyskusji.
Nawet policjanci maja z tym problem.

  Nadmiar znaków !
I znowu zaśmierdziało poltyką...
jureek napisał:

> Mam nadzieję, że nie dojdzie do tego, że za krytykę PoRD będzie
się pozbawiać
> obywatelstwa :)

No i wrzucasz mnie do jednego worka z LPR tylko dlatego że smiem
twierdzić, że manewr wyprzedzania (przypominam przejazd obok innego
uczestnika ruchu jadacego w tym samym kierunku), który w warunkach
rownoległej jazdy na kilku pasach, obok siebie kolumn pojazdów
zachodzi w sposób praktycznie ciagły i wielokrotny, nieraz na
odcinku kiluset metrów uwazam za normalny i zakazanie go byłoby
debilizmem.
Jak w praktyce powinien wygladać taki ruch, wzajemne tasowanie ?
A zakaz wyprzedzania w takim wypadku musiałby byc ignorowany albo
wymuszałby zrównanie predkości na obu pasach co w praktyce
zmniejszyłoby przepustowość drogi.
Nie jestem tak biegły w kodeksach drogowych innych nacji w tym tez
niemieckiej, ale może zamiast zakładać że tak jest lepiej i wymyślać
innym zastanów sie jakie jest realne zagrożenie.
Naduzywanie tego prawa (stworzonego z myśla o ruchu zageszczonym) w
warunkach pustej drogi jest zapewne niebezpieczne, tyle że podobnie
jak przy wyprzedzaniu z lewej te niebezpieczeństwa sa takie same.
Też wyprzedzajac z lewej istnieje ryzyko, że wyprzedzany postanowi
wyprzedzać innego i wjedzie ci pod zderzak.
Klucz wiec nie w tym czy manewr jest czy nie dozwolony ale w tym czy
zachowujesz się na drodze zgodnie z rozsadkiem i PORD. (sygnalizacja
manewru, upewnienie sie czy nie jesteśmy juz wyprzedzani itd)
Oczywiście zapewne nalezałoby unifikować prawo europejskie we
wszystkich dziedzinach w tym szczególnie w zakresie ruchu drogowego.
Tyle że ... dopuszcenie wyprzedzania z prawej na drogach ...itd,
jest zawarte w konwencji wiedeńskiej a wiec teoretycznie także
Niemcy zobowiazały sie do jego stosowania i zapewne wcześniej czy
póżniej to wprowadzą.
PS Obecnie najwiecej Polaków jest podobno na wyspach, czy wobec tego
pragmatyczne byłoby wprowadzenie ruchu lewostronnego?
W mysl twej argumentacji zapewne tak. A ile kasy zaoszczedzilibysmy
na tych niepotrzebnych przekładkach kierownicy z prawej na lewą w
tych sprowadzanych autach...
Acha no i niewiem jak gdzie indziej ale do Krakowa też najwiecej
przyjeżdza Anglików (no co prawda przeważnie samolotem) ale jako
piesi to się też mogą gubić w naszym prawostronnym ruchu.

  Wrocław idzie na wojnę z samochodami
Dokładnie jak w Berlinie mądralo. Nie ma naklejki - przyjeżdża laweta i wywozi
delikwenta za miasto. Nie masz prawa wjazdu do Umwelt Zone bez jednej z 3
naklejek - zapraszam na stronę dekra.pl tam masz opisane. No a co z delikwentem
któremu zwinęli auto podczas nieobecności? Ma problem. Dokładnie jest tak samo
jak z parkowaniem w niedozwolonym miejscu. Musi swoje auto znaleźć na jednym z
podmiejskich parkingów. Ale po to jest strefa i są ostrzeżenia. Co to dało w
Berlinie? SPOKÓJ - więcej ludzi na rowerach, mniej samochodów. I uważam że to
jest rewelacyjny pomysł. Ale u nas do realizacji dopiero po wybudowaniu
obwodnic. I nie śmiej się człowieczku z takich pomysłów bo oznacza to że nie
rozumiesz o co idzie. Błąd urzędników że mówią o sensownym pomyśle w taki
sposób. najpierw obwodnice, uzdrowienie komunikacji miejskiej, potem Strefa
Zielona w centrum - pracuję przy Kazia Wielkiego - okna nie otworzysz! Smród i
hałas, TIRów w cholerę. Powinna byc obwodnica - tak jak planowali niemcy swój
Breslauer Ring, z obwodnicy wyznaczone dojazdy do stref przemysłowych i
absolutny zakaz wjazdu TIRów do centrum, nieważne czy to Saturn czy inna
Biedronka. W nocy kiedy ruchu nie ma niech sobie wjeżdżają. Tak jest na całym
świecie, chcemy być światową metropolią - zakładam że aktualny sołtys tej wiochy
w końcu dotrzyma obietnice wyborcze i za te 3 lata będzie obwodnica - jeżeli nie
- to sorry ale będą protesty. Proponuję zawiązać coś na kształt obywatelskiego
bata do poganiania władz miasta z inwestycjami i wymagającego przyśpieszenia
prac - będzie jeszcze gorzej. Jak coś nie tak - proponuję blokadę wyjazdów z
urzędów, może to jakoś zmotywuje miasto do przyśpieszenia prac nad obwodnicami.
Po wprowadzeniu stref w Berlinie w dzień nie widuję dużego ruchu - do sklepów
dojeżdżają małe dostawczaki, TIRów nie ma, zaparkować - cud, ale ludzie nie
ruszają się autem tylko jak mogą - S/U Bahn i autobusy. Pisaliśmy to wiele razy
- wystarczy coś na kształt SKM - od Trzebnicy/Obornik do Świdnicy/Kobierzyc, ze
Środy Śl do Jelcza/Oławy. I nie raz na godzinę ale co 20 minut.

  Der Spiegel krytykuje wycinkę alej na Mazurach
Niemcy ,matolku placa za doprowadzenie Mazur do cywilizowanego stanu.I slusznie
Niemiec mowi o tym ze jesli z jednego z najpiekniejszych regionow Europy jakim
sa Mazury zginal drzewa i lasy,zginie typowy mazurski krajobraz,to nie bedzie
dawal na odbudowe Mazur pieniedzy.Slusznie.Ma racje.Mowi rowniez ze polscy
politycy nie rozumia jakie kozysci niesie z soba turystyka.Dla Pomorza i Mazur
innej alternatywy jak turystyka brak.Nigdy nie powstana tam kopalnie,huty czy
fabryki.Moze natomiast rozwinac sie turystyka ktora jest przemyslem numer
1.Wiadomo ze najwiecej zyskow przysparza narodom nie pompowanie ropy czy kopanie
zlota,lecz turystyka.Tylko glupi soltys tego nie rozumie.I nie o bezpieczenstwo
kierowcow tu chodzi.Tu chodzi o kasiore.Paru cwaniakow robi kase na wycinanych
starych drzewach.Tnie sie wszedzie.Nie tylko przy drogach,lecz rowniez w Parkach
narodowych,najlepiej,jak w Wolinskim Parku Narodowym w srodku lasu gdzie
obowiazuje zakaz wstepu,a wiec nikt nie widzi dziesiatkow hektarow lasu
wycietego do zera.To samo dzieje sie w Trojmiejskim Parku Krajobrazowym i
wszystkich innych lacznie z Puszcza Bialowieska.Paru cynikow robi kase a tlum
uzytecznych idiotow sie cieszy i robi im klake.
Pare dni temu bylem na Wolinie.Sa tam rowniez aleje obsadzone przed wojna i w
czysie jej trwania drzewami.Kasztanami,lipami itd.I tam rowniez "byznesmeny"
wycinaja co tylko da sie spieniezyc.I zauwazylem jedna prawidlowosc.Na drogach
obsadzonych drzewami kierowcy jada 80-100 km/ godz.Wolno? Ile czasu by zyskali
gdyby te 15 km pokonali z predkoscia 150km/ godz? I wypadkow tam niema.
Natomiast na trasie z Miedzyzdroji do Szczecina gdzie szosa jest szeroka,bez
drzew wielu jedzie ponad 200km/godz.Pedza przez wsie,przez lasy,nie zwalnija
przy pomniku upamietniajacym smierc Komara i Slusarskiego,rowniez ofiar
szybkiego ruchu na gladkiej szosie bez drzew.Zwalniaja jedynie tam gdzie stoja
fotoradary.na pare sekund.I dalej gaz..

  Kiedy jezdzic na swiatlach - prosta metoda oceny
Gość portalu: Christov napisał(a):

> List otwarty do Rysia M.!
>
> Człowieku, wpierw odrobina nauki:
> primo:
> nie wszyscy w tym kraju godzą się na nazywanie się "pustakami" tylko za to, że
> robia coś, co się Tobie nie podoba;ponadto odrobina(a w Twoim przypadku jest to
>
> pojęcie mocno względne i baaaaardzo minimalistyczne)wychowania nakazuje
> pomijania wyrazów obraźliwych w stosunku do drugiej osoby-a tym bardziej,jeśli
> jej nie znasz(nadmieniam,że sam sprowokowałes takie Twoje traktowanie przez
> innych uzytkowników,nie tylko internetu,umieszczając w swijej wypowiedzi słowo
> z pogranicza dobrego smaku);
>

A czy glosujacych na Pana Andrzeja uwazasz za pustakow? Dobrze sie zastanow
zanim odpowiesz, bo odpowiedz bedzie swiadectwem twojego stanu
mentalno-psychicznego.

> secundo:
> jazda na światłach w naszym kraju jest obowiązkowa w wyznaczonym okresie czasu
> i na tym kończą się podstawowe ustalenia Prawa o ruchu drogowym(czyli:Kodeksu
> drogowego),ale nigdzie indziej w tej nadrzędnej dla kierowcy ustawy,nie jest
> napisane,że jest zakaz włączania świateł=>czyli włączenie świateł w okresie
> poza określonym w przepisach, jest tylko indywidualną sprawą każdego
> użytkownika drogi.

Tak samo jak jazda samochodem na waleta, co nie znaczy ze jest to normalne.

> A teraz przejdźmy do Twojego dziwnego podejścia do ww. sprawy:
> 1.Jeśli czyjeś życie jest dla Ciebie warte 0,5l/100km paliwa=>z tym nie
> dyskutuję,ponieważ to nawet komentarza nie wymaga.

Pomnoz to sobie przez dzienna liczbe kilometrosamochodow. Jesli umiesz mnozyv,
to moze zdasz sobie sprawe jakim krotkowzrocznym debilem jestes.

> 2.Wiele krajów bardziej ucywilizowanych niż Polska(przede wszystkim pod
> względem kultury jazdy na drodze)nie wprost,ale zaleca jazdę na światłach poza
> terenem zabudowanym.

Co to znaczy nie wprost?

> Tego nawet Niemcy nauczyli się,chociaż dawna argumentacja
> niemieckich specjalistów z ADAC wspominała właśnie też o zwiększonym zużycia
> paliwa w wyniku włączenia świateł.

A moze tak nie jest?

> A teraz-wielu Niemców jeździ już na
> światłach.Sam dobrze wiesz,że w krajach skandynawskich oświetlenie jest
> automatycznie włączane zaraz po rozruchu silnika.
>

Jakie oswietlenie?

> A TERAZ NAJWAŻNIEJSZE DLA CIEBIE, RYSIU!
> Jeśli nie umiesz znieść czyjejś krytyki, to nie rozpoczynaj dialogu.

Ja rozpoczalem monolog. To ty sie wpierdoliles z dialogiem.

> Po analizie dzisiejszych wypowiedzi, w tym przede wszystkim Twoich głupio
> niecenzuralnych odpowiedzi na krytykę Twojego punktu widzenia na ww sprawę
> wnioskuję,że jeszcze nie dorosłeś do zabierania głosu na forum publicznym!

Sadzac po twoich wczesniejszych wnioskach jestes kiepskim wnioskujacym.

> Basta!
> Chłopie,wróć na forum,jak dorośniesz!!
> Zdrowia (psychicznego) życzę!!!

Kazdy nienormalny uwaza sie za normalnego.

>
> Christov
> Nota bene,jeśli miałeś zamiar wsadzić przysłowiowy "kij w mrowisko",aby poczuć
> się dowartościowanym(tu:zobaczcie,ilu ludzi napisało komentarzy na mój post),to
>
> powiem Towbie,że odniosłeś sukces. Ale czy pozytywny? Na to pytanie winienes
> sobie już sam odpowiedzieć ... i nie trudź nas już swoimi odpowiedziami,
> ponieważ są one z góry przewidywalne.
> Pzdr.

  SLD=zachodnie hipermarkety
Zastanawiam się tylko nad jedną sprawą czemu mówi się o zakazie handlu w
niedziele z wyłączeniem czegokolwiek? Jeśli ma być zakaz pracy to absolutny to
znaczy robimy tak jak w latach 80 – tych sklep dyżurny on nich pracuje cała
reszta łącznie z gastronomią niech a wolne. Nie przekonuje mnie tez argument o
niezbędności pracy stacji benzynowych w pełnym zakresie tj. łącznie ze
sklepami. Jak pokazuje istniejąca już w naszym mieście stacja w 100%
automatyczna NESTE na dobrą sprawę paliwo można zatankować bez pomocy obsługi i
czynny sklep jest tu absolutnie zbędny. Można zrobić jedna czy dwie na stacje
dyżurne czynne pozostałe mogą być czynne jedynie w ruchu automatycznym i to nie
tylko w niedziele ale tez w nocy. W sytuacji kiedy rachunki bankowe karty
paliwowe czy karty płatnicze są codziennością zmuszanie pracowników na stacjach
benzynowych do pracy 24h na dobę 360 dni w roku jest niczym innym jak
wyzyskiem.
Kolejną sprawą jest a właściwie są pracownicy tzw. szybkiej gastronomi czyli
np. słynnego MC Donalda czy KFC itp. itd. Forma pracy tam to jest właśnie
współczesne niewolnictwo przypominam że w większości przypadków instytucje te
pracują tez 360 dni w roku no może 1 lub 2 dni są wolne a o godzinach pracy
lepiej nie wspominać bo w najlepszym przypadku to 9 – 23 – 24 a są tez miejsca
czynne 6 – 3 w nocy. O innych historiach nawet nie warto wspominać bo metody SA
podobne jak opisywane w przypadkach marketów.
Zadam teraz pytanie dlaczego czemu ludzie pracujący często z konieczności na
stacji benzynowej czy w Fast – fudzie mają być gorsi od pracowników marketów?
Czy to jacyś inni ludzie im się wolne nie należy? Przypomnę tylko iż jednym z
postulatów sierpniowych były wolne nie tylko niedziele ale też soboty. Pomińmy
te pierwsze jako nierealne w dzisiejszych czasach ale to drugie może być.
Rozumiem są miejsca które powinny pracować np. gastronomia przy hotelach ale
praca w pozostałych miejsca nie jest niezbędna. Zwłaszcza w sytuacji kiedy tak
jak np. na stacji benzynowej technika pozwala wyeliminować albo ograniczyć do
minimum konieczność obecności człowieka.
Dyskusja jest tu bez przedmiotowa każdy by chciał robić zakupy w soboty
niedziele i święta każdy by chciał iść na PIZZĘ w niedziele ale trzeba pomyśleć
że ktoś nas musi obsługiwać i warto się postawić na miejscu tej osoby i
zastanowić się czy moje pragnienie pójścia na zakupy na piwo na Hamburgera czy
coś innego musi być odkupione tym że ktoś w tym dniu niby wolnym będzie musiał
pracować. I zapewne po namyśle dojdziemy do wniosku ze tak na dobra sprawe to
można absolutnie wszystko załatwić w dniu powszednim od poniedziałku do piątku
a cała reszta to po prostu wygoda. Popatrzmy na Niemcy tam w niedziele nie
pracuje prawie nic a jednak wszyscy funkcjonują bez większych problemów i
zastanówmy się czy czasem nie warto jednak wziąć z nich przykład.

  Polska nie ma historycznego prawa do Slaska
Albo będziemy porównywac system komunistyczny z nazistowskim albo II RP z
Republika Weimarską czy Prusami. W II Rzeczpospolitej wielu Niemców obywateli
polskich studiowało na uniwersytetach w Krakowie i Poznaniu - znany Panu H.
Czaja skończył Uniwersytet Jagiellonski, Niemcy w Polsce mieli swoje szkoły,
gazety, przedstawicieli w radach miasta - np. Łodzi, Poznaniu, Bydgoszczy czy
Sejmiku Ślaskim. Albo dyskutujemy o Ślazakach albo o Niemcach. Polityka wobec
Niemcow po II wojnie była dokładnym odzwierciedleniem polityki nazistów wobec
Polaków na Śląsku Opolskim: zakaz uzywania języka polskiego/niemieckiego(czy
wiesz kiedy były zakazane polskie msze na Górze św. Anny, kiedy i ile razy
Niemcy wypędzali ojców franciszkanów - pierwszy raz w 1811 r., ostatni w 1941)?
zmiana nazw miejscowych, usuwanie polskich/niemieckich napisów; presja na
zmianę nazwisk, usuwanie śląskich księży (przed wojna "na piaski
brandenburskie", w czasie wojny do obozów koncentracyjnych); po wojnie do
parafii zamieszkanych przez Polaków; zamiana książeczek do nabożeństwa "Droga
do nieba" ks. Skowronka na "Weg zum Himmel" ks. Skowronka; po wojnie
rekwizycja "Weg zum Himmel", we wrześniu 1939 r. działacze ruchu polskiego
zostali wywiezieni do obozów koncentracyjnych.
Naprawdę Pan mysli, że chłopi z drewnianych chat krytych strzechą marzyli, żeby
po trzech tygodniach podróży w bydlęcych wagonach znależć sie w niemieckich
murowanych domach? Nic Pan nie wie o ich nostalgii za ziemia utracona, gdzie
pozostawili groby przodków, bliski krajobraz, kosciół, a mogli zabrac ze soba
jedynie obrazy Madonny, które sa dzisiaj np. w kosciele w Grodźcu?
Dla Pana Kresy to tylko zacofani chłopi, nie słyszał Pan o słynnej lwowskiej
szkole filozoficznej? O profesorach matematyki Banachu, Ulamie (który wspólnie
z Niemcem żydowskiego pochodzenia Openheimerem pracował w Los Alamos nad bombą
atomową)? O profesorze Tarskim, którego wielokrotnie cytuje z wdzięcznościa
Karl Popper? Nie słyszał Pan o profesorach Uniwersytetu Lwowskiego
rozstrzelanych przez Niemców w czerwcu 1941 roku, a także literatach np. Boyu-
Żeleńskim?
A co Pan na taki cytat niemieckiego dr Virchowa z 1848 r.: " Górnoślazak się
najczęściej nie myje, pozostawiając tę troske niebu; niekiedy jego ciałozostaje
uwolnione od brudu przez ulewny deszcz. Różnego rodzaju robactwo, szczególnie
wszy, jest częstym gosciem na jego ciele. Tak samo wielka jak to niechlujstwo
jest bierność ludzi, niechęć do wysiłku umysłowego i fizycznego, skłonność do
próżniactwa albo raczej do pozostawania w prózniactwie, co w każdym wolnym,
przyzwyczajonym do pracy człowieku budzi raczej litość niz wstręt".
Powie Pan to było w XIX wieku, więc nowszy cytat z Horsta Bienka:" Kopalnia,
gospoda, kościól, łóżko - to cztery słupki górnośląskiego baldachimu, albo
mówiąc dosadniej: pracować, chlać, modlić się, spółkować - z tym był
Górnoślazak właściwie szczęśliwy".
I jeszcze cytat z przemówienia burmistrza Zabra Hansa Lukaschka z lat
dwudziestych: " ...o kulturze polskiej należy mówić z poważaniem. jednakże na
Ślasku kultura polska jest niższa od niemieckiej, choc dzięki Bogu
przesiąknięta ideą katolicką". I na koniec prezydent prowincji śląskiej Joseph
Wagner (1935 r.): "Mniejszości musi się wpoić, ze Polak równa się u nas
czyścicielowi butów. Niemiec - sile, potędze, największemu zaszczytowi; nowa
młodzież musi się dac raczej zabić, nizby przez jej usta miało przejść polskie
słowo".

Terminu Wasserpole użył po raz pierwszy pastor z Kluczborka Adam Gdacjusz (1609-
1688); "A zwłaszcza naszy Wasserpolowie nadęci niech pierwej polskie czytają
autory". Nie jest więc to termin hitlerowski.

Dalej czekam na statystyki, ilu było studentów ze środowisk wiejskich na
niemieckich uniwersytetach przed wojną. Porównam wówczas z odsetkiem takich
studentów w II RP.

  BRONIĆ NALEŻY SIĘ PRZED WEJŚCIEM DO UE
> BRONIĆ NALEŻY SIĘ PRZED WEJŚCIEM DO UE
> 1.Według prawa UE rolnik nie może bez certyfikatu sprzedawać na targowicy;
> sera, masła, mleka, śmietany, ani zabijać tucznika we własnym gospodarstwie
> oraz będzie miał narzucone normy ograniczające produkcje,I BĘDZIE ZAKAZ
> STOSOWANIA NA TOWARACH WYRAZU "POLSKA" aby nie szkodzić rolnikom zachodnim.

Zdaje się, że w cywilizowanych krajach te towary kupuje się zwykle w sklepach.
A zresztą niech sprzedają jak chcą, tylko ja jako klient chcę wiedzieć, że ten
nabiał nie pochodzi od krówki wypasanej w rowie przy drodze szybkiego ruchu. A
swoją drogą noie widziałem na bazarowej żywności metek Made in Poland...

> 2.Ustawa narzucona przez UE o ochronie środowiska i odpadach ma na celu
> zwalczanie małych i średnich gospodarstw, których nie będzie stać na
> oczyszczalnie, ani na płacenie podatków katastralnych (2% od wartości
> nieruchomości), a czasem dziesięciokrotnie większych od dotychczasowych
> opłat.

Wolisz po staremu spust gnojówki i szamba do rzek?

> 3. Budowa dużych supermarketów zgodna z narzuconym prawem UE, wyeliminuje
> drobny handel i spowoduje utratę pracy przez większość sprzedawców.

Nie ma takiego prawa. Kłamiesz.

> 4.Wprowadzenie „żelaznej kurtyny” na polskiej wschodniej granicy, p
> ilnowanej
> przez m.in. żołnierzy niemieckich, ograniczy znacznie handel ze Wschodem i
> stracimy rynki zbytu oraz zmniejszy się ilość kupców na bazarach.

Handel ze wschodem ma się coraz lepiej. Polskiej granicy nie będa pilnować
niemieccy żołnierze (SIC!!!), tylko najwyżej celnicy. Nikt żelaznej kurtyny nie
wprowadza vide bezpłatne wizy dla Ukraińców.

> 5.Dofinansowanie o 75% mniejsze polskiego rolnictwa, w większości
> pozbawionego dopłat, ze względu na nie spełnienie zaostrzonych wymogów,
> wpłynie na znacznie wyższe ceny polskich płodów rolnych, niż unijnych i na
> likwidację 1800 000 gospodarstw zgodnie z „porozumieniami” polsko u
> nijnymi i
> doprowadzi
> do niespotykanej katastrofy z powodu olbrzymiego wzrostu bezrobocia.

Dziwna logika, skoro eurofobi pieją, że Unia boi się polskiej taniej żywności.

> 6.Zlikwidowanie polskiego złotego wpłynie na znaczny wzrost cen i przyczyni
> się do likwidacji znacznej ilości polskich przedsiębiorstw.

Dlaczego? Prorok?

> 7.Polacy pozostaną bez własności; banków, ziemi, przemysłu, mediów,
> transportu, sklepów, aptek i będą wykorzystywani bez żadnych praw do obrony,
> kiedy w parlamencie UE np. Niemcy będą miały 99,a Polacy tylko 50 głosów.

Tacy Polacy jak ty na pewno. Na szczęście większość stanowią mądrzejsi i
zaradniejsi od ciebie.

> 8.Reformy były kształtowane bez brania pod uwagę interesu większości Polaków
> i zostały narzucone przez zachodnich biznesmenów z UE , działającej w
> interesie obcego kapitału i obiecującej dla podporząkowujących się władców
> etaty w swoich strukturach.

Cytat żywcem wyjęty z komunistycznych manifestów.

Narzucona przez UE ustawa o giełdach rynkowych i
> hurtowych oraz domach składowych, ułatwi likwidacje jarmarków, targowisk i
> giełd owocowo warzywnych, a obrót żywnością, lekarstwami oraz odzieżą i
> innymi towarami przejmą międzynarodowe koncerny.

UE nie narzucała takiej ustawy. Kłamiesz.

> 9.Polskie firmy handlowe i produkcyjne na mocy narzuconych przez UE przepisów
> ustalających ulgi dla obcokrajowych biznesmenów, nie będą w stanie konkurować
> z zachodnimi sieciami handlowymi i producentami, co doprowadzi do bankructwa
> resztki polskich zakładów handlowych i przemysłowych.

Ogromna większość firm znakomicie zsobie radzi i będzie radzić po akcesji.

> 10.Nie oddawać Polski do Unii, w której nie uwzględniono; w Konstytucji Boga
> w Trójcy Jedynego, ani Dekalogu, ani tradycji chrześcijańskich,

A co mnie obchodzi Bóg w Konstytucji. Nie mieszaj Unii z religią.

ani
> zapewnienia dotychczasowych granic po zerwaniu układu, ani zagwarantowanego
> sposobu odejścia. Wielu zwolenników UE przyznaje, że Polska wchodząc do UE
> traci suwerenność. Nie należy łudzić się UE „suwerennych państw”, g
> dyż z tej
> paszczy nie ma wyjścia.

Jakoś nikt nie wychodzi, bo im raczje w tej Unii nieźle się wiedzie.

  Dwujynzyczne nazwy miejscowosci
Dwujynzyczne nazwy miejscowosci
Krzysztof Ogiolda 19-01-2004 - NTO

Dziergowice, Dziergowitz czy Oderwalde?

Obok nazwy wsi Dziergowice powinna stanąć tablica z nazwą Oderwalde, a obok
Zagwiździa - Friedrichstahl - uważa Henryk Kroll, poseł Mniejszości Niemieckiej.

Chcą mieć stary herb W Dziergowicach na razie nie rozważano, by wprowadzić
dwujęzyczną nazwę miejscowości. W 1931 roku wioskę przemianowano na Oderwalde.
- Kilka lat temu zrodził się pomysł powrotu do przedwojennej nazwy, ale nic
nie wyszło - mówi sołtys Celina Grzesik. - Jest taka możliwość, jednak
poważnie się nad tym nie zastanawialiśmy. Mieszkańcy Dziergowic chcą natomiast
przywrócenia historycznego herbu. Jego wzór znalazł Waldemar Pluta, młody
działacz mniejszości, członek rady sołeckiej, teraz przebywający w Niemczech.
Być może społeczność wioski napisze wniosek w sprawie zmiany herbu. Na razie
Dziergowice mają herb gminy Bierawa. - Ale skoro odnaleźliśmy własny, to może
warto nawiązać do tradycji? - zastanawia się Celina Grzesik.

Prawo tego nie zabrania. Zakazane jest jedynie używanie nazw miejscowości z
lat 1933-1945. Nie dopuszcza do tego ustawa o mniejszościach narodowych. O
nazwach nadanych wsiom i miasteczkom przez Niemcy na początku lat 30. prawo
milczy. W 29 gminach na Opolszczyźnie, gdzie mniejszość stanowi 20 procent
mieszkańców, rady gmin będą mogły decydować o stawianiu dwóch tablic z nazwami
miejscowości: polskich i niemieckich. Nie wszędzie rozstrzygnięto, jakie to
będą tablice.

- W ustawie jest pewna luka - mówi Monika Choroś z Pracowni Słownika
Etymologicznego Nazw Geograficznych Śląska przy Instytucie Śląskim. - Zakaz
używania nazw nadanych przez administrację faszystowską jest jednoznaczny.
Tyle tylko, że nazwy miejscowości były zmieniane od wieków, a na Śląsku
szczególnie intensywnie modyfikowano je po plebiscycie i podziale między
Polskę i Niemcy, jeszcze przed dojściem Hitlera do władzy. Zdaniem Moniki
Choroś, władze niemieckie zmieniały głównie nazwy, z których wymawianiem
Niemcy mieli trudność. Ale także i te, które silnie wskazywały na polski
charakter. Jeszcze w latach 20. Polnisch Neukirch (Polska Cerekiew) zastąpiono
nazwą Gross Neukirch. Z Polnisch Neudorf (Polska Nowa Wieś) został tylko
Neudorf. W 1926 roku nazwę Brzezec (Brzeźce) zastąpiła Birken. W 1931 roku
Dziergowitz przemianowano na Oderwalde, a Przysiecz na Lichtenwalde. Podobnie
postępowały władze polskie. Kopalnia "Deutschland� w Świętochłowicach
zmieniała nazwę dwukrotnie - najpierw na "Niemcy�, a w 1937 roku - na kopalnię
"Polska�.

- Opowiadam się za nazwami historycznymi mającymi kilkusetletnią tradycję, bo
to pomniki przeszłości. Ale jeśli lokalne społeczności zechcą wprowadzić nazwę
z końca lat 20. lub z 1931 roku, to mogą tak uczynić. Tym bardziej, że na
przykład nazwa Oderwalde nie niesie faszystowskich treści - przyznaje Monika
Choroś. W roku 1936 w rejencji opolskiej zmieniono aż 1088 nazw. Żadna z nich
nie pojawi się na przydrożnej tablicy. Deklaruje to także mniejszość
niemiecka. - Pod koniec lat 90. podjęliśmy uchwałę, że będziemy zabiegać o
prawo do używania nazw z lat 1936-1945 - mówi Henryk Kroll, poseł mniejszości.
- Ale po zakończeniu prac nad ustawą o mniejszościach narodowych nasza uchwała
traci rację bytu. Skoro polskie prawo zabrania ich używać, nie będziemy tego
robić. Jednakże w imię tego samego poszanowania polskiego prawa będziemy się
domagać możliwości używania nazw wprowadzonych przed dojściem Hitlera do
władzy. Dlatego chcemy, by obok nazwy Dziergowice pojawiła się nazwa
Oderwalde, a obok Zagwiździa - Friedrichstahl. Joachim Niemann, mieszkający w
Dziergowicach miejscowy lider mniejszości, też opowiada się za tablicą z
napisem Oderwalde. - Będziemy zabiegać o to nie tylko dlatego, że ustawa nam
pozwala. Nazwa Oderwalde została przyjęta przez lokalną społeczność na długo
przed rządami faszystów. Ważniejsze jest to, że miejscowi są przywiązani do
starej nazwy Oderwalde, pamiętają ją, mają wpisaną do aktów urodzenia i do
niemieckich paszportów - dodaje Niemann.

Zdaniem Jerzego Czerwińskiego, posła Ruchu Katolicko-Narodowego, rodzący się
spór o nazwy potwierdza, że ustawa o mniejszościach ma mnóstwo błędów. -
Jestem przekonany, że komisja specjalna do spraw nazw obiektów
fizjograficznych i miejscowości opowie się za nazwami tradycyjnymi. A
niewątpliwie Dziergowitz ma dłuższą tradycję niż Oderwalde. Jeśli natomiast
mniejszość będzie się upierać, to tylko potwierdzi, że ustawa służy jej do
jątrzenia. I do niczego więcej - uważa poseł. Monika Choroś jest optymistką.
Nie obawia się, że spór o nazwy wywoła społeczne niepokoje. - Mam nadzieję, że
po latach dyskusji, jaka toczyła się także w naszym regionie przy okazji prac
nad ustawą o mniejszościach, uda się znaleźć kompromis. Sądzę, że większych
emocji i kłótni uda się uniknąć.

  Wieliczka - nasza sol, zycie i milosc
Jan Nowak Jeziorański
Jeziorański był celem zorganizowanych przez SB akcji

po pierwsze
-za pomocą wprowadzonych do rozgłośni agentów usiłowano
zrobić z Jeziorańskiego sprzedawczyka i agenta. Pamiętam jaką
propagandę wykreowano z udziałem Czechowicza,
-obwożono go po całym kraju jako świadka i apostoła prawdy ujawnionej na spędy
po szkołach i zakładach pracy,
-dziw że komuniści nie organizowali spotkań agenta w żłobkach,
-co się później zemściło,
-nieświadomi zagrożeń płynących z eteru rośli destruktory komunizmu i negatorzy
przewodniej roli PZPR w sposób masowy i niekontrolowany,

po drugie
- SB wykorzystało fakt wrogości Niemców do istnienia RWE w
Monachium. RWE powstało w Monachium dlatego ponieważ w okresie kiedy
powołano radio do życia była to amerykańska strefa okupacyjna i Niemcy
nie wiele mieli do powiedzenia. Jeziorański miał zakaz jakichkolwiek
własnych inicjatyw w zakresie komentarzy stosunków polsko-niemieckich i
wewnątrzniemieckich i był to zakaz cenzuralny i dyrektywa ostateczna i
niepodważalna.
W ramach działalności wykreowano więc przeciwko Jeziorańskiemu
podejrzenie o haniebną współpracę z okupantem, co skrzętnie podchwycili
Niemcy ponieważ bezsilnie musieli słuchać komentarzy z RWE -zniszczenie
Jeziorańskiego było dla wielu Niemców sprawą honoru i nie miało nic
wspólnego z prawdą.
Wielu uczciwych Polaków pracowało w administracji okupacyjnej ponieważ
nie mieli innego wyjścia a zatrudnienie dawało szansę na swobodę
działania i unikanie ewentualnych represji -Niemcy sami poszukiwali
ludzi wykształconych ale nie czynili z nich agentów -machina represji
rozwinęła się dopiero w 1940 jako zadanie i program -i wypływała ona z
potrzeby zabezpieczenia zaplecza Niemiec w wojnie z zachodem co później
nabrało kształtu ideologicznej obsesji.
W tamtych czasach ludzie nie mieli wyboru i szukali możliwości
przeżycia. Ale i dokonywali wyborów często z przypadku.
Ale była granica -to była granica krzywdy wyrządzanej innym ludziom za
pieniądze z kasy okupanta -za sprzedaż ludzi i informacji o ruchu oporu
wszelkiego bez względu na jego ideologię -wystarczy że polskiego.
Polskiego nie tylko w sensie narodowym ale i obywatelskim.
Jeziorański omijał te zakazy wykorzystując do komentarzy wypowiedzi
komunistycznych władz polskich i całego spektrum politycznego Niemiec
tworząc tym samym nie tylko informacje ale i trafną krytykę.
Jeziorański dokonał wyboru pojawiając się na zachodzie z informacjami,
mało tego powrócił jako ostatni kurier i postać tragiczna -w obliczu
podjętej decyzji o powstaniu i wiedzy o jego skazaniu na niepowodzenie.

Pojawienie się informacji że był kolaborantem jest niczym innym jak
świadoma zemstą komunistów i niemieckich nacjonalistów celem
zniszczenia pozycji niewygodnego i aktywnie zaradnego lobbysty na
arenie międzynarodowej.

  Szybkościowcom pod rozwagę
> Odpowiadam na twój złosliwie przejaskrawiony obraz "tubylcy"

Jezeli jakis tubylec tak nie postepuje na drodze, to nie zasluguje na miano tubylca. Z uwagi na to, ze na moja wies wyprowadzilem sie z miasta, do ruchu wlaczam sie wtedy gdy jest dosc miejsca i robie to z pedalem akceleratora w podlodze - z szacunku dla jadacych glowna droga, nie tylko z uwagi na bezpieczenstwo; gdy opuszczam glowna droge najpierw wlaczam kierunkowskaz, aby wszyscy wiedzieli dlaczego zaczynam zwalniac, dopiero potem naciskam na hamulec i opuszczam droge. Dopoki nie zmienie tych zlych nawykow nie bedzie mozna mowic o asymilaci. Bede caly czas "miastowym" na wsi.

> Zgadzam sie co do błedu w założeniu ze ... droga publiczna to
> miejsce na szlifowanie formy.

Jak bardzo bys sie z tym nie zgadzal, tak wlasnie jest. Mam swiadomosc Twoich nadludzkich walorow i byc moze jestes jedynym czlowiekiem, ktory na kursie posiadl nie tylko 100% technike w kazdych warunkach, ale rowniez umiejetnosc przewidywania potencjalnie groznych sytuacji drogowych, w tym zalodzenia w cieniu czy turbulencji za pedzacym TIRem. Slowem ideal. Pozostali niestetyu kierowcy szlifuja forme na drogach bez instruktora. Cale zycie.

> Własnie wiec weż sobie sprzet powspinaj sie po górkach, mozesz
> poskakać na linie a jak nie poskutkuje to bez liny...
> Metod jest wiele ....

A co to ma wspolnego z drogami?

> No i znów nasuwa sie pytanie skad u ciebie taka pewność że tak
> zareaguja tubylcy...

Obserwacje poczynione z pozycji "uzurpatora" do bycia tubylcem.

> No to napewno nie jak wielkszość w Polsce. Radze ruszyć sie i
> pozwiedzać Polske ... tłuszczyk może spadnie.

Mozna sie spierac na temat ulotne. Jednak kwestia pozornie wyludnionych wiosek ulicowych na naszych lokalnych drogach tranzytowych to nie kwestia ulotna. One sa faktem. Przyznam, ze gdybym mieszkal 20 metrow od zawalonej samochodami szosy, tez siedzialbym w domu i uszczelnial okna.

> No prosze a ostatnia nowa (tak od początku do konca) obwodnica która
> jechałem to była oddana, no niecałe dwa lata ale jakieś 1,8 roku
> temu.....

Czy ta obwodnica byla ostatnim odcinkiem jakiejs wiekszej calosci? Czy moze, jak wszystkie dotychczas inwestycje, byly oazami na pustyni?

> No to moze ty, za duzo to ginie już od bardzo dawna, i wszyscy to
> zauwazyli którzy chcieli zauwarzyć...

Nie, kolego. Pomimo nie budowania drog i szalonego przybywania aut, poczawszy od mniej wiecej 2000 roku ilosc zabitych na naszych drogach zaczela spadac. Zwracam uwage, ze nastepowac to zaczelo zanim szalency wzieli sie za nasze drogi.

> A znasz jakiś kraj co zasypał stare drogi i zbudował wszystko od
> nowa ???

A nie umiesz sobie sam na to pytanie odpowiedziec? Czy moze tzw. propaganda tak Ci przezarla umysl, ze do glowy Ci nie przychodzi, ze w Polsce potrzeba nowych drog, nie "modernizacji" antykow.

> A to tak powiedzieli ? Nie słyszałem. No ale czemu ta Francja jest
> żałosna ?

Nawet tego nie wiesz. Francja ma lepiej rozwinieta siec autostrad i drog ekspresowych niz Niemcy. Wynika to z tego, ze oni caly czas je buduja, a Niemcy stracili wiele lat na wchloniecie i modernizacje zdewastowanej infrastruktury po NRD, praktycznie nic nowego w tym czasie nie budujac. To Francja jest liderem w dziedzinie szykan predkosci. A teraz najwazniejsze - w Niemczech ginie okolo 1,6 osoby na 1000 wypadkow, we Francji z ich znakomitymi drogami i fotoradarami ponad 7 osob. Wynik Polski, pozbawionej praktycznie drog, mnie nie dziwi i nie szokuje. Drogi bowiem buduje sie nie tylko aby ladnie wygladaly, ale glownie w celu poprawy bezpieczenstwa. Dlatego maja bariery, bezkolizyjne skrzyzowania itp.

Jezeli chodzi o prostowanie drog, to trzeba bylo uwaznie sluchac relacji. Polski autokar, zdaniem policji, nie byl jedynym ktory omijal ten zakaz. Pechem naszych podroznych bylo to, ze polskie prawo zezwala na przewoz ludzi przez kierowcow bez zadnego drogowego doswiadczenia. Tu przyczyna wypadku nie byl zakret czy nadmierna predkosc, tylko spalenie hamulcow, wobec nie uzycia retardera. Niewyhamowanie nadmiernej na tym zakrecie predkosci wynikalo wylacznie z awarii systemu hamulcowego, ktora jednak nie byla w ogole zwiazana z zakretem. Nastapila ona na dlugo przed tym zakretem i wynikala wylacznie z braku umiejetnosci kierowcy, a dokladnie z nieznajomosci zasad hamowania tak ciezkim pojazdem.

  Poprzyjcie petycję w sprawie mandatów
Dane ze Szwecji
Wysokość mandatów za przekroczenie prędkości w Szwecji:
1500 koron – przekroczenie prędkości o 1-10 km/h (600zł)
2000 koron – 11-15 km/h (800zł)
2400 koron – 16-20 km/h
2800 koron – 21-25 km/h
3200 koron – 26-30 km/h
3600 koron – 31-35 km/h
4000 koron – 36-40 km/h (1600zł)

Rocznie na świecie ginie w wypadkach samochodowych 1,4 miliona osób, w Szwecji
około 500. W Polsce w 2006 roku zginęło 4 769 osób.

Norwegia:
Mandaty norweskie są następujące. Za przekroczenie prędkosci dopuszczalnej o km:

Kiedy ograniczenie jest 60 km/h albo mniej,
mandat za przekroczenie o:

5 km/h kr 600,- 300 zł
10 km/h kr 1600,- 800 zł
15 km/h kr 2900,- 1400 zł
20 km/h kr 4200,- 2100 zł
25 km/h kr 6500,- 3300 zł

Kiedy ograniczenie jest 70 km/h albo wiecej,
mandat za przektoczenie o

5 km/h kr 600,- 300 zł
10 km/h kr 1600,- 800 zł
15 km/h kr 2600,- 1300 zł
20 km/h kr 3600,- 1800 zł
25 km/h kr 4900,- 2500 zł
30 km/h kr 6500,- 3300 zł
35 km/h kr 7800,- 3900 zł

Przekroczenie o wiecej powoduje czasowa utrate prawa do jazdy:
Czerwone swiatlo: kr 4200 2100 zł
Zakaz wjazdu: kr 3200 1600 zł
Zakaz wyprzedzania: kr 5200 2600 zł
Nie ustapienie pierwszenstwa: kr 5200 2600 zł
brak swiatel: kr 2000 1000 zł

No i to do czego zmierzam - Finlandia:

Za poważne wykroczenia (czyli np. za przekroczenie
prędkości powyżej 20 km/h) mandaty drogowe i
wszystkie kary pieniezne (nie tylko na drodze) w
Finlandii wystawiane są od dochodu- są poprostu %
dochodu- obliczonego na podstawie skomplikowanego
wzoru- uwzględniającego także ilość osób na
utrzymaniu. Najwyszy mandat na swiecie zaplacono w
Finlnadii, w 2004 r. jeden z najbogatszych Finow,
Jussi Salonaja jechal 80 km/h w miejscu gdzie
mozna 40 km/h. Zapłacił mandat w wysokości.... 170
000 euro! Gorna granica mandatow w Finlandii nie
istnieje! A za przekroczenie predkosci o ponad
100% dodatkowo jest kara wiezienia. To swietny
system, dzialajacy juz 3 lata po powstaniu tego
panstwa (po odlaczeniu Finlandii od Rosji w
1917r.), krytykowany jest jedynie za to, ze takie
naliczanie jest tylko za powazne przekroczenie
predkosci czyli od przekorcznia predkosci o 20
km/h (lub wiecej), za mniejsze przekroczenie jest
jednakowa kara- 115 euro.
Mamy wiec sytuacje, jaka byla tez w Finlandii,
gdzie Anssi Vanjoki- menadzer Nokii przekroczyl
predkosc rowno o 20 km/h- zaplacil 116 000 euro,
gdyby policyjny radar wskazal o jeden kilometr
mniej to jego mandat bylby to 115 euro, a wiec
mamy roznice 115 885 euro przy roznicy predkosci 1
km/h. Jednak wprowadzenie granicy 20 km/h ma swoj
powod.
Gdy ktoś jest bezrobotny, nie ma dochodu, to płaci
minimalną stawkę- 115 000 euro lub odpracowuje
lub, w ostatecznosci, idzie do więzienia.
Oprocz tego w Finlandii obowiazuje zabieranie
prawajazdy przy pewnych przekroczeniach predkosci
i inne tego typu rzeczy.
Jest duzo fotoradarów, czasem zaopatrzone są one w
tablice ostrzegawcze, jednak te tablice sa zwykle
wiele kilometrów od fotoradaru i niewiadomo nigdy
jak daleko.

Czy Finlandia ma dużo autostrad? Nie! Ma
praktycznie tyle co Polska, dokładnie trochę
więcej, ale przy troche większej powierzchni.

Dane CIA fact book 2008, autostrady (i drogi
szybkiego ruchu- gdyż to praktycznie to samo):

Polska- 500 km
Finlandia- 700 km
i przykładowo:
Niemcy- 12 400 km (Niemcy mają dużo)

Finlandia, mimo, że jest większym krajem od Polski
ma niewiele więcej autostrad i dróg szybkiego
ruchu niż Polska, jednak jest krajem o wiele mniej
zaludnionym, a więc ruch jest bardzo mały i
autostrady są niepotrzebne.

Fiński milioner jechał 82 km/h w miejscu, gdzie nie było wolno przekraczać 60
km/h. Za jazdę ze zbyt dużą prędkością został ukarany grzywną w wysokości... 111
888 euro.
Tak ogromna wysokość grzywny wynika stąd, że prawo fińskie przewiduje za poważne
wykroczenia kary proporcjonalne do dochodów, przy czym za podstawę przyjmuje się
ostatnie oświadczenie o zarobkach

www.tvn24.pl/0,1589432,0,1,przekroczyl-predkosc-o-22-km-_-dostal-112-tys-euro-mandatu,wiadomosc.html

  Oddam każdy trawnik dla dobra Wrocławia
> Obserując co tam się dzieje to lepiej żeby szkoły tego typu były w takich
> spokojnych miejscach z prakycznie zerowym ruchem kołowym, jak ul. Ojca
Beyzyma
> -
> co te Koreanki wyprawiają w swoich czarnych peżocikach woła o pomstę do nieba.
>
> Swoimi nieskoordynowanymi manewrami powodują spore zagrożenie zarówno dla
> użytkowników ruchu na Beyzyma jak i dla siebie, i swoich pociech.

Wbrew pozorom ulica Beyzyma NIGDY nie byla ulica z 'praktycznie zerowym ruchem
kolowym'.

Jest to jedna z dwoch glownych drog prowadzacych do 'glebszego' Grabiszynka - i
jako jedyna nie jest strefa uspokojonego ruchu. Poruszaja sie po niej autobusy
miejskie (przegubowce linii 119), dojezdzaja ciezarowki dostarczajace towar do
sklepow na Blacharskiej na przyklad, jest to jedyny sensowny wyjazd na miasto
dla mieszkancow Stolarskiej, Slusarskiej, Tapicerskiej, Pilnikarskiej,
Monterskiej, Blacharskiej...

NIe na prozno postawiono zakaz postoju - stoi on (a przynajmniej stal do
niedawna) zaraz za skrzyzowaniem z ulica Podroznicza. Po prostu parkujace po
obu stronach drogi samochody (w tym, te po lewej, ktore blokuja w ten sposob
chodnik nie wiem czy majacy nawet przepisowe 1.5 metra) skutecznie
uniemozliwialy wyminiecie sie nie tylko autobusow ale takze czesto mniejszych
pojazdow.

Oczywiscie Straz Miejska nigdy nie byla zainteresowana wymuszeniem na
kierowcach respektowania tego zakazu...

> Z drugiej jednak strony nie można zaakceptować takiego służalczego modelu
> relacji miasto-inwestor, gdzie w jakiś dziwnych okolicznościach zawłaszcza
się
> _publiczną_ infrastrukturę dla potrzeb wąskiej grupy uprzywilejowanych.
Miasto
> może dać działkę (z budynkiem lub bez) i na tym jego rola się powinna
> zakończyć. Nie może być tak, że publiczny basen, sala gimnastyczna czy alejka
> parkowa mają być odizolowane i "zarezerwowane" dla grupki ludzi. Trzymając
się
> logiki pana Najnigiera może w ogóle wydzielmy po 1 pasie na Grabiszyńskiej
czy
> Hallera dla inwestorów i ich rodzin.

O tak, to dobry plan. Przeciez jest 21 wiek, nie mozemy pozwolic na to, aby
inwestorzy przybywajacy do naszego pieknego miasta stali w korkach...

> Każdy, kto bywa "na alejce" i zna troszeczkę Grabiszynek musi zazgrzytać
zębami
>
> na wiadomość, że jakaś jej część zostanie ogrodzona i wydzielona. Takich
rzeczy
>
> nie można robić większej urbanistycznej całości jaką w tym wypadku jest
> Grabiszynek. To bardzo niezdrowy i niebezpieczny precedens.

To prawda. 'Alejki', czyli oficjalnie ulica Wedrowcow, o czym malo kto wie,
stanowia os calego osiedla, miejsce spotkan i zabaw... W koncu Niemcy potrafili
o wiele zagospodarowac wspolna przestrzen - co my teraz beztrosko niszczymy.

A w swietle tego jak wyglada tymczasowosc np. fontanny na rynku jestem pelen
obaw, ze oznacza to po prostu koniec pierwszej alejki na baaaaardzo dlugi czas,
jesli nie na zawsze...

Bo zawsze znajdzie sie jakis wazny powod, zeby przedluzyc tymczasowosc tej
uciazliwej dla otoczenia egzystencji szkoly w poniemieckiej willi.

  Rowerzyści z petycją do posłów
zaholec napisał:

> Wracając do zmian w przepisach:
> 1) wyprzedzanie z prawej strony - OK
> 2) Jazda obok siebie - NIE

Czym się różni dwóch jadących obok siebie rowerzystów od dorożki, wozu
drabiniastego, rikszy rowerowej? Tym, że w razie potrzeby mogą zacząć jechać
gęsiego.

Proponowany przepis DOPUSZCZA jazdę obok siebie, jeśli nie utrudnia to jazdy
innym uczestnikom ruchu. Jazda parami jest dopuszczona we wszystkich (niemal)
krajach Europy i... nic złego się nie dzieje.

Obecny przepis polega na tym, że jeśli Ty samochodem jedziesz obok mnie, to ja
łamię przepis a Ty nie. W związku z tym muszę zahamować.

W praktyce największy problem jest z treningami kolarzy na szosie. Oni muszą
trenować między innymi jazdę w peletonie, czyli właśnie obok siebie. Teraz łamią
przepis, a ich konkurencja na całym świecie - nie.

> 3) Jazda rondem - jak każdy inny uczestnik ruchu

Rowerzysta jako jedyny uczestnik ruchu ma obowiązek poruszania się możliwie
blisko prawej krawędzi jezdni (w innych krajach wcale tak nie jest). Powoduje to
wyprzedzanie "na gazetę" w obrębie jednego pasa ruchu. Na rondach i
skrzyżowaniach jest to szczególnie niebezpieczne, bo skutkuje zajeżdżaniem drogi
i spychaniem na sąsiedni pas ruchu. Zakaz wyprzedzania będzie tak samo
nieskuteczny jak obecnie. Natomiast dopuszczenie jazdy środkiem pasa ruchu
jednoznacznie przypisuje winę w razie potrącenia i daje rowerzyście prawną ochronę.

> 4) ubezpieczenie OC - OK

Gdzieś ty wyczytał o ubezpieczeniu OC? Gdyby to miało sens, to byłoby stosowane
na świecie. Jest tylko jeden kraj na całym świecie, gdzie specyficzny rodzaj OC
dla rowerzystów obowiązuje - to Szwajcaria. Żaden inny kraj nawet nie próbuje
tego przenieść do siebie.

> 5) tablice rejestracyjne (małoformatowe oczywiście) - OK

Sprzeczne z prawem międzynarodowym, unijnym i konstytucją (ruch międzynarodowy,
patrz uwaga o karcie rowerowej poniżej).

> 6) rower ma pierwszeństwo na drodze rowerowej - to oczywiste, na
> skrzyżowaniu dróg obowiązuje zasada prawej ręki lub znaki, to
> proste.

Jak widać w praktyce nie zawsze.

> 7) karta rowerowa - chyba rowerzyści nie boją się egzaminu z
> przepisów o ruchu drogowym.

Potrafisz wskazać choć jeden kraj na świecie w którym obowiązuje karta rowerowa?
Jest to niezgodne z prawem międzynarodowym i konstytucją. Jeśli z Niemiec albo
Czech do Polski przyjedzie nieletni na rowerze, to nie można od niego wymagać na
mocy umów międzynarodowych żadnych uprawnień do prowadzenia roweru, a to oznacza
że nie ma równości wobec prawa. Kartę rowerową w Polsce zlikwidowali Niemcy, od
których polska policja wymagała jej okazywania, została tylko dla dzieci - i
moim zdaniem jest właśnie niekonstytucyjna. Poza tym to fikcja czyli
utrzymywanie bardzo szkodliwego systemu demoralizacji.

> Przy uwzględnieniu nie tylko praw ale i obowiązków rowerzystów
> bawmy
> się w zmienianie prawa. Właśnie ta postawa: dajcie więcej praw ale
> nie nakładajcie żadnego obowiązku jest próbą stawiania rowerzystów
> na piedestale.

Zanim zaczniesz się bawić w pouczanie, zapoznaj się z powyższym i sprawdź, jak
to wszystko wygląda w innych krajach.

> pozdrawiam

O, dostrzegam szanse na pewien postęp, choć to nie do mnie było.

Ukłony,

marcin ha
www.rowery.org.pl

  Rowerzyści z petycją do posłów
Gość portalu: marcin ha napisał(a):

> zaholec napisał:
>
> > Wracając do zmian w przepisach:
> > 1) wyprzedzanie z prawej strony - OK
> > 2) Jazda obok siebie - NIE
>
> Czym się różni dwóch jadących obok siebie rowerzystów od dorożki,
wozu drabiniastego, rikszy rowerowej? Tym, że w razie potrzeby mogą
zacząć jechać gęsiego.

Różnią się tym, że rowerzyści mogą się "zagadać" i np. nie dostrzec
zaistnienia potrzeby.

>
> Proponowany przepis DOPUSZCZA jazdę obok siebie, jeśli nie
utrudnia to jazdy innym uczestnikom ruchu. Jazda parami jest
dopuszczona we wszystkich (niemal) krajach Europy i... nic złego się
nie dzieje.

Wróćmy do Polski i polskich realiów, w tym również polskiej
mentalności.

> > 3) Jazda rondem - jak każdy inny uczestnik ruchu
>
> Rowerzysta jako jedyny uczestnik ruchu ma obowiązek poruszania się
możliwie blisko prawej krawędzi jezdni (w innych krajach wcale tak
nie jest). Powoduje to
> wyprzedzanie "na gazetę" w obrębie jednego pasa ruchu. Na rondach i
> skrzyżowaniach jest to szczególnie niebezpieczne, bo skutkuje
zajeżdżaniem drog
> i
> i spychaniem na sąsiedni pas ruchu. Zakaz wyprzedzania będzie tak
samo
> nieskuteczny jak obecnie. Natomiast dopuszczenie jazdy środkiem
pasa ruchu
> jednoznacznie przypisuje winę w razie potrącenia i daje
rowerzyście prawną ochr
> onę.
>

Mam wrażenie, że zmierzamy, w tym przypadku, w tą samą stronę, jak
pozbędzie się Pan zaślepiającego jadu dostrzeże to Pan z łatwością.

> > 4) ubezpieczenie OC - OK

Ja chcę by było takowe.

> > 5) tablice rejestracyjne (małoformatowe oczywiście) - OK
> Sprzeczne z prawem międzynarodowym, unijnym i konstytucją (ruch
międzynarodowy, patrz uwaga o karcie rowerowej poniżej).

Chwała, że w innych krajach nie każą wsadzać sobie palców w....

>
> > 6) rower ma pierwszeństwo na drodze rowerowej - to oczywiste, na
> > skrzyżowaniu dróg obowiązuje zasada prawej ręki lub znaki, to
> > proste.
>
> Jak widać w praktyce nie zawsze.

Cóż, może zamiast zmieniać na siłę przepisy należy zainwestować w
naukę kultury jazdy? To by się przydało, jak sądzę.

>
> > 7) karta rowerowa - chyba rowerzyści nie boją się egzaminu z
> > przepisów o ruchu drogowym.
>
> Potrafisz wskazać choć jeden kraj na świecie w którym obowiązuje
karta rowerowa? Jest to niezgodne z prawem międzynarodowym i
konstytucją. Jeśli z Niemiec albo Czech do Polski przyjedzie
nieletni na rowerze, to nie można od niego wymagać na mocy umów
międzynarodowych żadnych uprawnień do prowadzenia roweru, a to
oznacza że nie ma równości wobec prawa. Kartę rowerową w Polsce
zlikwidowali Niemcy, od których polska policja wymagała jej
okazywania, została tylko dla dzieci - i moim zdaniem jest właśnie
niekonstytucyjna. Poza tym to fikcja czyli utrzymywanie bardzo
szkodliwego systemu demoralizacji.

patrz wyżej, ja żyję w Polsce. Problem rowerzystów z innych krajów
jest marginesem. Problem mamy z krajowymi rowerzystami. Karta
rowerowa miałaby na celu wyłącznie kontrolę czy uczestnik ruchu ma
jakąkolwiek wiedzę o obowiązujacym prawie. Dokonując myślowej
wariacji na temat Pańskich wywodów możnaby, jak sądzę, postawić tezę:
Skoro rowerzyści nie muszą mieć żadnych dokumentów potwierdzających
kwalifikacje na bycie uczestnikiem ruchu drogowego to należy
zlikwidować prawo jazdy dot. samochodów. Wszak to nierówność wobec
prawa. Nieprawdaż?

>
> > Przy uwzględnieniu nie tylko praw ale i obowiązków rowerzystów
> > bawmy się w zmienianie prawa. Właśnie ta postawa: dajcie więcej
praw ale nie nakładajcie żadnego obowiązku jest próbą stawiania
rowerzystów na piedestale.
>
> Zanim zaczniesz się bawić w pouczanie, zapoznaj się z powyższym i
sprawdź, jak to wszystko wygląda w innych krajach.

Ja nie pouczam nikogo. Zachęcam usilnie do czytania ze zrozumieniem.
To szalenie ułatwia rozmowę. To były, i są, moje propozycje zmian.
To moje tezy, które należy traktować jako podstawę do dalszej
rozmowy.

Żaholec

  Niemcy ograniczyli samowolę psychiatrów
Niemcy ograniczyli samowolę psychiatrów
Niemiecki Bundestag przegłosował 18.06.09 nową ustawę „zgody pacjenta”, o
którą od wielu dziesiątek lat upominali się m.in. aktywiści antypsychiatrii.
Lekarze i sędziowie nie będą już mogli decydować, co jest „dobre dla pacjenta”.

Pomimo ostrej krytyki i protestów ze strony choćby Niemieckiej Izby
Lekarskiej, Katolickiego Biura przy Rządzie Niemieckim, niemieckiego Caritasu
i Centralnego Komitetu Katolików Niemieckich, w dniu 18.06.2009 uchwalono w
niemieckim Bundestagu zmiany w ustawie, dotyczącej „zgody pacjenta” (§ 1901a
Patientenverfuegung). Ustawodawca określił się tym samym wyraźnie i
ponadpartyjnie po stronie decyzyjności i woli pacjentów „w każdej sytuacji
życiowej i niezależnie od rodzaju i stadium choroby”. Tym samym czasy, w
których lekarz lub sędzia mogli decydować o tym, co dla „pacjenta” jest dobre,
a co nie, a przede wszystkim „leczenie” bez wyraźnej jego zgody, przechodzą
nareszcie do przeszłości.

„Rząd niemiecki, jak oczekiwano, spotkał się z krytyką kościołów” – czytamy w
Welt-Online z 20.09.2009. „Przewodniczący Niemieckiej Konferencji Biskupów
Katolickich, arcybiskup Robert Zollitsch określił w piątek ustawę, jako
‘jednostronnie zaakcentowaną na samostanowienie pacjenta’, któremu należało
będzie się dostosować nawet podczas czasowej jego niemożności określenia się i
bez względu na to, co proponują lekarze.

‘Nie zgadza się równowaga pomiędzy prawem do samostanowienia i troski’ –
monitował przewodniczący EKD (konferencja ewangelików), biskup Wolfgang Huber.
O „rzekomym samostanowieniu” mówił wręcz biskup z Kurhessen-Waldeck, Martin
Hein, natomiast w-ce prezydent Niemieckiej Izby Lekarskiej, Frank Ulrich
Montgomery, oświadczył wczoraj (19.06.2009), że nowa ustawa uniemożliwia
odstąpienie od „zgody pacjenta” pomimo tekstu, zawartego w ustawie, że
„upoważnienie może być w każdej chwili odwołane nieformalnie”...

Ustawa „zgody pacjenta”, która wejdzie w życie 01.09.2009, niesie za sobą
poważne konsekwencje nie tylko w przypadku pacjentów sztucznie podtrzymywanych
przy życiu, ale otwiera nowe możliwości prawne osobom, które do tej pory mogły
być na siłę zatrzymane i „leczone” w psychiatrii. Bez pisemnej zgody pacjenta
takie jego zatrzymanie i leczenie może być więc podstawą do formalnego
ścigania literą prawa za bezprawne pozbawienie wolności i okaleczenie.

Aktywiści antypsychiatrii niemieckiej zacierają więc ręce i natychmiast
utworzyli nowy portal informacyjny www.PatVerfue.de , który jest nie
tylko stroną informacyjną w tym temacie, ale również platformą dla nowo
utworzonego Klubu osób dotkniętych psychiatrycznym bezprawiem. Specjalny
formularz-upoważnienie na wypadek zamknięcia w klinice wbrew woli
zainteresowanego, dostosowany do nowej ustawy, dostępny jest już bezpłatnie
dla każdego i zabrania się w nim np. wystawiania jakichkolwiek diagnoz
psychiatrycznych ze względu na brak obiektywnych kryteriów co do istnienia
takich chorób. Dla „klubowiczów” uruchomiono dodatkowo forum tematyczne oraz
pokój czatowy z możliwością doradztwa prawnego. Zaplecze to umożliwia
zainteresowanym od natychmiast konsekwentne prawne forsowanie rozpraw sądowych
we wszystkich instancjach niemieckiego sądownictwa, a pierwsze sprawy
precedensowe umocnią nową ustawę i w przyszłości tak sądownictwo, jak i
psychiatrzy będą musieli ją przestrzegać. Dodatkowo uruchomiono również akcję
tzw. ubezpieczenia prawnego (odpłatna ochrona prawna we wszystkich instancjach
na wypadek przymusowego zamknięcia i leczenia w psychiatrii; koszt: ca. 100,-
Euro rocznie), którą popiera utworzona przez Niemieckie Zrzeszenie Osób
Doświadczonych Psychiatrią specjalna Konferencja Adwokatów, którzy w
konsekwentnym egzekwowaniu nowej ustawy widzą koniec psychiatrii przymusowej w
jej dotychczasowym obliczu.

Ogromną radość zaangażowanych w ruchu antypsychiatrycznym obniża niestety
pewien brak logiki, który wkradł się w ustawę o „zgodzie pacjenta”: zakaz
przymusowego leczenia (np. wstrzykiwanie neuroleptyków wbrew woli pacjenta)
nie został w ten sposób zakazany z gruntu, a może być tylko wypowiedziany
przez osobę dotkniętą we wcześniej podpisanym upoważnieniu. W ten sposób samo
wprowadzenie w życie ustawy będzie pomagało tylko tym osobom, które po
pierwsze: dysponują wiedzą na ten temat i po drugie: podpisali wspomniane
upoważnienie. Dlatego niemal wszystkie organizacje antypsychiatryczne w
Niemczech zapowiedziały szeroko zakrojoną kampanię informacyjną...

Pozdrawiam
a.a.bonus
kontakt:
www.anty-psychiatria.info