WOLNY RYNEK ? - Nein, Danke
WOLNY RYNEK ? - Nein, Danke
Wypowiedź znanego niemieckiego politologa Johannesa Grossa o mentalności
swoich ziomków: " Niemcy to najbardziej wrogie wszelkim reformom
społeczeństwo w całej cywilizacji przemysłowej, którego zasada numer jeden
bez względu na sympatie polityczne brzmi: Tyle wolnego rynku ile konieczne i
tak dużo państwa opiekunczego, ile tylko możliwe"
A tak to wygląda w praktyce:
Z wkładki do "Rzeczypospolitej" poświęconej Unii Europejskiej.
Jak Niemcy radzą sobie z konkurencją ?
"Na terenie Berlina obowiązuje przepis, który mówi o tym, że zamówienia
publiczne na roboty budowlane i transport lokalny mogą wykonywać tylko te
firmy, które opłacają swoich pracowników według stawek obowiązujących w
niemieckich układach zbiorowych. A to oczywiście sprawia, że polskie firmy
nie mogą wykorzystywać swojej przewagi konkurencyjnej, wynikającej z niższych
kosztów. Obecnie na etapie prac parlamentarnych jest projekt ustawy,
wprowadzający podobne zasady na terenie całych Niemiec. Obowiązuje też tzw.
Ustawa o delegowaniu, ustalająca obligatoryjną wysokość stawek płacowych,
którą zagraniczne firmy muszą zagwarantować przy delegowaniu pracownika na
teren Niemiec - dodaje Julian Korman, szef Stowarzyszenia Polskich
Pracodawców w Niemczech. Obecnie ta stawka wynosi 10,12 euro za godzinę. To o
wiele więcej, niż opłaca się zapłacić polskiej firmie. To również często
więcej, niż jest skłonna zapłacić firma niemiecka".
A teraz moje pytanie:
Czy to prawda, że Polacy od Niemców mają uczyć się rzetelnego kapitalizmu ?
Karp

     

  PRACY JEST DUZO-POLACY LENIWI W POLSCE
Skandal!
Rozumiem, że piszesz ze Szwecji. Z dystansu bardzo łatwo się ocenia i
podsumowuje. Zapraszam do poszukania pracy w Polsce. Ciekawe jak bardzo
będziesz usatysfakcjonowany z posiadanie pracy przez 3 m-ce w roku w sezonie
zbioru owoców i płacy, za którą ciężko opłacić mieszkanie!

A odnosząc się do tekstu: niby dlaczego młodzi (czy starzy, wszystko jedno)
absolwenci wyższych uczelni, znający języki obce, itp., itd. mieliby zbierać
truskawki albo sprzątać ulice za 3 zł/godz? Czy na Zachodzie absolwenci
uniwersytetów to robią? Czy moje podatki mają iść na utrzymywanie dobrych
liceów i wyższych uczelni po to, żeby ich absolwenci wykonywali prace, do
których nawet szkoła podstawowa nie jest potrzebna? Gdzie będziemy za 10 lat,
jeżeli Polacy będą zajmować się zbieraniem owoców i innymi podobnymi pracami
(tam gdzie Mozambik, Nepal, Korea Płn. - bez obrazy)? Kto będzie kupował
mieszkania, samochody, TV, wycieczki zagraniczne,... (zaczną zwalniać
pracowników deweloperzy, firmy budowlane, dealerzy samochodów, salony RTV...)?
Kto będzie płacił jakiekolwiek podatki (owoce zbiera się zwykle na "czarno")?
Jak będą wyglądać działy gospodarki finansowane z budżetu państwa?

Gospodarkę każdego kraju nakręca klasa średnia! Proponowanie ludziom, którzy
mają ją tworzyć, żeby się przebranżowili na najemnych robotników (rolnych i nie
tylko), to jest zabójstwo nie tylko dla nich, ale także dla całej gospodarki.

Wybacz, ale podsumuję Twoją wypowiedż jako żałosną i żenującą. (Usiłuję
zachować resztki kultury i nie używać słów "powszechnie uważanych za obelżywe").

  WOLNY RYNEK ? - Nein, Danke

> Jak Niemcy radzą sobie z konkurencją ?
> "Na terenie Berlina obowiązuje przepis, który mówi o tym, że zamówienia
> publiczne na roboty budowlane i transport lokalny mogą wykonywać tylko te
> firmy, które opłacają swoich pracowników według stawek obowiązujących w
> niemieckich układach zbiorowych. A to oczywiście sprawia, że polskie firmy
> nie mogą wykorzystywać swojej przewagi konkurencyjnej, wynikającej z niższych
> kosztów. Obecnie na etapie prac parlamentarnych jest projekt ustawy,
> wprowadzający podobne zasady na terenie całych Niemiec. Obowiązuje też tzw.
> Ustawa o delegowaniu, ustalająca obligatoryjną wysokość stawek płacowych,
> którą zagraniczne firmy muszą zagwarantować przy delegowaniu pracownika na
> teren Niemiec - dodaje Julian Korman, szef Stowarzyszenia Polskich
> Pracodawców w Niemczech. Obecnie ta stawka wynosi 10,12 euro za godzinę. To o
> wiele więcej, niż opłaca się zapłacić polskiej firmie. To również często
> więcej, niż jest skłonna zapłacić firma niemiecka".
> A teraz moje pytanie:
> Czy to prawda, że Polacy od Niemców mają uczyć się rzetelnego kapitalizmu ?
> Karp

Do eurofanow to nie dotrze. Ich satysfakcjonuje, ze zamiast slac bezowocnie CV
na 300 ogloszen krajowych, beba mogli slac bezowocnie CV na 1500 ogloszen
europejskich.

Ekspansja firm polskich.......tylko jesli maja produkt lub usluge, ktora nie
wystepuje, lub nikt nie ma ochoty w to wchodzic w danym rejonie. Jesli ma to
sie odbyc na terenie opanowanym przez miejscowych....to mamy jeden z
przykladow, jakie metody beda stosowane.

  PREZYDENT WARSZAWY O IZRAELSKIEJ INWESTYCJI
)))))czemu to ma byc dobre dla stolicy Polski???Os
krystian71 napisała:

> polskie firmy budowlane narzekaja na brak zamowien.Ktos Kaczorowi powinien
> dobrac sie do d...

Widzisz ahmed , znowu glupio gadasz .
Wszystkie zagraniczne w tym izraelskie inwestycje w Polsce WYKONUJA
polskie firmy budowlane !!!!!!!!
Ci z zagranicy finnansuja ale robote robia Polacy i oni takze maja
prace .
Ale to moze za madre dla ciebie . Allach z toba "Krystian71" (ciekawy
nick jak na bisurmana )

     

  Bańka spekulacyjna
Załamało sie budownictwo na wsi. Zabudowa siedliskowa na wsi jest wtej chwili
prawie niemożliwa. Może specjaliści powiedzą ile jest pozwoleń i warunkó
zabudowych, gdzie właściciele rolnicy wystąpili po 1.01.2004r. Nie przed 2004.
Do końca 2003r.można było bez problemu dostać w Polsce pozwolenie na zabudowę
siedliskową . Teraz to droga przez mękę. Poprosze o opinię osoby ,które mają
podobne problemy-doświadczenia. Czy rolnicy mają sprzedać gospodarstwa i
przenieść się do miast do tej bańki spekulacyjnej. Ja sądzę ,że najgorsze przed
nami zanim ceny horendalne nieruchomości w Polsce wyrównają się z cenami w
Irlandi, Angli, Hiszpani. Nie na darmo zagraniczne fundusze inwestycyjne, firmy
ubezpieczeniowe i inni inwestują w Polsce. Bo u nas w Uni jest jeszcze tanio.
KUPUJCIE TANIE NIERUCHOMOŚCI. pRZEDE WSZYSTKIM DZIAŁKI ROLNE. gDZUIE . nIECH
KAŻDY PODEJMIE DECYZJE SAM. Ziemi rolnej w Polsce nie mogą jeszcze kupować
cudzoziemcy. Jeszcze przez kilka lat. Tutaj też ceny idą w górę ale nie tak jak
mieszkania i działki budowlane. Polecam art. w Gazecie Wyborczej z 11.01.2006r.
tt. Jak odrolnić ziemię .? Jak zbudować dom na ziemi rolnej. Dodatek dom-
nieruchomości. Polecam także Akademie inwestora w Warszawie , www.
mibpartner.pl , lub www. bbnieruchomosci.pl- wykładowcy. Czytałem na ich
stronach internetowych opinię wcześniejszych kursantów.

  możemy zapomnieć o A1 i 3 mln mieszkań...
"Gdzie tutaj zostało coś napisane o A1?"

"by zrealizować zapowiadany przez rząd Jarosława Kaczyńskiego program budowy
mieszkań oraz dróg i autostrad, a równocześnie budować np. oczyszczalnie ścieków
i prowadzić inwestycje budowlane w przemyśle i energetyce, potrzeba będzie
dodatkowo nie 150 tys., ale nawet i pół miliona fachowców!"

"Kto powiedział, że na budowach mają> pracować tylko Polacy? Zagraniczne
koncerny zorganizują sobie ludzi i surowce, choćby mieli szukać bardzo daleko. "

oczywiście z ekonomicznego punktu widzenia bardzo logiczne jest zatrudnienie
zagranicznej firmy - z pewnością jej pracownicy rzucą się na pracę za kilkaset euro;
niech niewdzięczne wykształciuchy uciekają jak najdalej - ciemną masą łatwiej
się rządzi;

  Hotel Hyatt wreszcie otwarty
Tak, Agatko, to bardzo ważne, ze coś nowego i dużego powstaje. I ze ładne, to
cieszy oczy. Tylko, ze na rynku turystycznym i tak jest duże bezrobocie, a
nowe, o wysokim standardzie hotele nie dają pracy bezrobotnym, one odbierają
pracowników hotelom istniejącym. Jak nowy hotel zabierze dobrego pracownika
istniejącemu, to nie szuka się nowej osoby na to miejsce, tylko któś obejmuje
dwa stanowiska. Wiem coś o tym, słonko, i dlatego mam takie zdanie na ten
temat, jakie mam. W Warszawie powstaje teraz dużo nowych inwestycji, przy czym
znam jedną, może dwie, któe zostały najpierw przemyslane. Zagraniczne sieci
hotelowe bazują na jakichś bzdurnych badaniach, które całkowicie rozmijają się
z rzeczywistością. Hotele 2-gwiazdkowe pękają w szwach, a 4-gwiazdkowe ledwie
zipią. Jeżeli wszystkie istniejące inwestycje w tej branży zostaną
zrealizowane, to czarno widzę przyszłośc hotelarstwa w Warszawie.
Generalnie fajnie jest, bo firmy budowlane mają zajęcie, inwestorzy się ciesza,
bo za niewielkie łapówki mają niezłe lokalizacje, władze miasta cieszą się, ze
(teoretycznie) zmniejszają bezrobocie, ale to chyli się ku upadkowi.
Tak mówię ja, zdzicha, marzec Anno Domini 2002.
Więc jezeli ktoś w dalszym ciągu uważa, ze jestem idiotką i pierdolę głupoty,
to niech się sam najpierw zastanowi i puknie ze dwa razy w łeb, zanim się
pokusi pisać bzdety, nie mając pojęcia o sprawie.

zdrv
zdzicha

  Byłem przeciwny naszej akcesji do EU ale skoro juz
To prawda, ale w kwestii tej "twardej infrastruktury" tez należy uwaznie
przyglądac się przyszłym przetargom.Chodzi mi o to aby budowa autostrad i dróg,
była prowadzona przez nasze rodzime firmy, a nie przez zagraniczne konsortia
budowlane.Aby nie było potem tak, ze wszystkie zyski z z nowo wybudowanych
dróg, autostrad nie płynęły poza granice naszego kraju a Polacy stanowili
jedynie tania siłę roboczą.

  Skarb na Łasztowni idzie na sprzedaż
Dawny pracodawca POsła?
Calbud chce kupić Port Rybacki "Gryf"
akr
2009-12-01, ostatnia aktualizacja 2009-12-01 20:18

Cztery firmy i konsorcja są zainteresowane kupnem położonego na Łasztowni Portu Rybackiego "Gryf" - poinformowało Ministerstwo Skarbu Państwa.

Oferty na zakup udziałów w "Gryfie" można było składać do poniedziałkowego popołudnia. Na liście chętnych są: szczecińskie Przedsiębiorstwo Budowlane "Calbud", konsorcjum spółek Lodom i Lodimex, "Mat-Bet" Przedsiębiorstwo Zagraniczne oraz konsorcjum spółek Baltic Stevedoring Company Sylwestrzak Sp. jawna i Baltic Forwarding Company Sp. z o.o.

Teraz MSP z grona zainteresowanych wybierze jednego lub dwóch potencjalnych inwestorów, z którymi rozpocznie szczegółowe negocjacje. Pod uwagę brana będzie m.in. oferowana cena za 85 proc. udziałów spółki (resztę dostanie załoga) i pomysł na dalsze funkcjonowanie firmy. Teraz "Gryf" zajmuje się przeładunkiem i magazynowaniem mrożonych ryb oraz dzierżawą terenu, na którym działają firmy budujące konstrukcje stalowe i remontujące statki.

Łasztownia według przyjętego jesienią planu zagospodarowania przestrzennego ma w przyszłości być dzielnicą o funkcjach mieszkalnych i usługowych. Dopuszcza jednak kontynuowanie działalności przemysłowej.

Źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin

  Koniec 2008 - cen w dół 30-50%
Nie zauwazyles, ze zagraniczne firmy u nas juz zaczely inwestycje
lub kupily grunty, bo widza tu zarobek?

To jest dobrym plusem. Im wieksza konkurencja na rynku budowlanym,
tym wiecej opcji dla klientow. I nizsze ceny.

Aha, no i zagraniczne wysokokapitalowe firmy budowlane/deweloperskie
beda zadowolone z plynnych srednich zyskow. Nie sa krotkowzroczne
jak polscy pseudo-deweloperzy i tak ustala ceny, iz marza bedzie
pozostawala w harmonii z kosztami budowy. Czyli powrot do
normalnosci. ;)

  Sprzedaż kredytów rośnie, a mieszkań - spada
w czasie recesji upadają firmy ze wszystkich branż.
W nieruchomościach to będą bankructwa oczyszczające i zbawienne dla
całej branży gdyż w dużej mierze wynikną z zachłanności i pazerstwa.
Można się było zadowolić marżą 40% a tu chciało się 90%. No i się
zostało z niesprzedanymi bloczynami. Za rok wejdą tu firmy budowlane
z zagranicy i o naszych upadłych nieudacznikach nikt nie będzie
pamiętał. A zagraniczne firmy zadowolą się marżą 30%.
Ziemia też tanieje bo podobnie jak te "apartamenta" jej cena jest
nierealna

  Czy Polsce grozi krach nieruchomościowy?
jak mozna tak generalizowac
Nie mozna porownywac USA czy Hiszpanii do Polski.
To sa kraje rozwiniete, my sie caly czas rozwijamy.
Polska potrzebuje mieszkan, ale oczywiscie nie po takich cenach jak
obecnie.
Dlatego w Polsce bedzie korekta cenowa, ale mieszkania bedzie sie
budowac dalej bo sa bardzo potrzebne. Proponuje sie wstrzymac z
zakupem, aby spekulanci zeszli jeszcze nizej z cenami.
W budownictwie nie ma krachu, to jest dopiero poczatek boomu.
Polskie firmy budowlane sa przejmowane przez podmioty zagraniczne.
Zagranica wie, ze w Polsce bedzie boom w budownictwie, poczuli juz
te pieniadze.

  Złoty do euro najmocniejszy w historii

w polsce również kupujemy zagraniczne materiały budowlane, tyle się
tu buduje że polskie firmy nie wyrabiają z produkcją. ale wybacz bo
to mnie rozśmieszyło najbardziej, uważasz że zmniejszona konsumpcja
polskich przetworów warzywnych przez emigrantów będzie miała wpływ
na sytuacje gospodarczą polski ;)

  Euro 2012 szansa dla bb
Dla nas było by lepiej gdyby Kraków a nie Wrocław był jednym z organizatorów.
Dla takich miast( mniejszych i tych które nie są współorganizatorami ME ) jak
BB będzie gorzej od strony inwestycji bo wszystkie najlepsze firmy budowlane
zostaną przesunięte na najbardziej kosztowne i pewne finansowo inwestycje
związane głównie z budową stadionów, dróg czy hoteli. Już teraz zadania ich
ilość przekracza o wiele ilość firm budowlanych na naszym rynku a teraz będzie
jeszcze trudniej, zwłaszcza, że prace nad naszą kandydaturą trwały od 3-4 lat a
nic się po za tym nie działo. Teraz będą musieli przyspieszyć a czasu jest
mało. Moim zdaniem trzeba aby nasz UM nawiązał taki układ o współpracy z
Wrocławiem i Krakowem aby wycieczki krajowe i zagraniczne mogły chociaż na
jeden dzień zagościć w stolicy Podbeskidzia bo między B-B a Wrocławiem jest
zbyt duża odległość aby kibice innych krajów mogli u nas przebywać dłużej niż
jeden dzień. Sukces jest, jednak ja wolałbym ME w roku 2016!

  Kup pan cegłę (jeśli Pana stać)
dwa lata kokosów dla branży
Zimy nie było - brak zapasów.
Brak 'mocy produkcyjnych' bo nie było zapotrzebowania.
"Tanie" kredyty budowlane.
Powoli to się wszystko kończy.
Branża się nachapie - ale to max 2 lata. Zagraniczne firmy jak zwietrzą interes
to same wejdą na nasz rynek - nie będą czekać aż nasi hurtownicy się zdecydują.
Ci którzy wystartują z budową/rozbudową cegielni skończą rozruch akurat jak
spadnie zapotrzebowanie spowodowane wzrostem kosztu kredytów.
Wzrost zapotrzebowania na mieszkania jest w dużej mierze sztuczny - większość
nieruchomości kupowana jest na handel.
Rzeczywiście potrzebujących mieszkań ubywa: dużo emigruje, przyrost naturalny
ujemny, a tych co zostają nie stać na zakup. A buduje się DUŻO.
Tak więc za dwa lata KLAPA.
Branża musi szybko zarobić na kolejne chude lata...

  Cudzoziemcy się wycofują z jury konkursu na war...
Gość portalu: antylopa napisał(a):

> Cóż, naszej wspaniałej architekturze (raider55.blox.pl/) przybędzie
> kolejne arcydzieło budowlane na miarę naszych możliwości. :)

Bardzo dobrze się stało że te zarozumiałe bufony pojechały sobie do domu ,nie
zaprzeczam że nasze przepisy są durne,ale większości krajów istnieją jeszcze
durniejsze i jeżeli ktoś naprawde chce to nic wielkiego.Płace żadam , tym
architektom poprostu nie zależało na tym konkursie...ot co.
Po moich wieloletnich kontraktach zagranicznych uważam że tak i tak za dobrze
traktujemy firmy zagraniczne kosztem naszych ...moge podać przkłady..

  gdzie zamieszkać w Krakowie czy Warszawie
Toż to samo masz w Krakowie czy we Wrocławiu.
Stolica przez lata czerpała rentę ekonomiczną z tytułu siedziby władz. Były to
także straszliwe koszty dla jej mieszkańców. Na początku lat 90 gdy tylko firmy
zagraniczne przybyły do kraju nad Wisłą, Warszawa stała się na chwilę
ekonimicznym eledorado. Praca i dobre zarobki. Niewydolny system zarządzania
miastem (zezwolenia budowlane)wywołał przeraźliwą spekukacyjną zwyżkę cen na
rynku nieruchomości, podobnie zachowywali się inni dostawcy dóbr i usług.
Wyśrubowane do granic logiki ceny doprwadziły iż istotna część biznesu zaczęła
myśleć o ucieczce z W-wy. Najprostrzy przykład do rozwój Wrocławia który staje
się niezwykle szybko stolicą RP jeżeli chodzi o usługi finansowe. Rzeszów
nastawił się na obsługę tanich linii lotniczych i przemysłów wysokiej
technologii. Łódź idzie podobną drogą.
Wybierając Warszawę masz szansę na:
-bardzo wysokie ceny nieruchomości zarówno na rynku pierwotnym jak i wtórnym,
-absurdalnie wysokie koszty wynajmu mieszkania,
-wyższe koszty ubezpieczenia samochodu,
-wyższe koszty życia oraz korki.
Jednocześnie wynagrodzenia nie rosną tam jak by się wielu marzyło. ]
Stolica ma atmosferę ale.....dopisz sam sobie.
kariera zawodowa w stolicy wcale nie jest taka pewna.

  Dlaczego kapitał ucieka z Kielc?
Gość portalu: qmam napisał(a):

> Np firmy budowlane: Mitex, Exbud już nie są u nas (większościowy kapitał
> posiadają firmy zagraniczne) i przenoszą administracje do Warszawy. Czy
> zostanie jakaś spółka giełdowa w Kielcach?
,<myślę,że to po prostu naturalna kolej rzeczy,obcy kapitał przejmując pakiet
wiekszościowy ma decydujący głos w sprawach spółki,może ja wycofać z
giełdy,przenieść jej siedzibę tam gdzie mu sie podoba,w przypadku Kielc nie
posiadających porządnej infrastruktury/myślę tu o lotnisku,porządnej drodze,/o
autostradzie juz w ogóle nie wspominam/nie ma się co dziwić,że siedziba spółki
przenosi się do Warszawy.Z jednej strony szkoda,przecież uciekają pieniądze z
podatków no i prestiż,ale to chyba taka kolej rzeczy.Każdy woli mieć siedzibe w
stolicy.Ale nie załamujmy rąk,może pojawią sie inne podmioty gospodarcze,przeciez
nie mogą wszyscy inwestować tylko i wyłacznie w Warszawie,są jakieś
granice.Myślę,że jeśli w końcu władze Kielc przestana blokować powstawanie
inwestycji w mieście/nie myslę tylko o hipermarketach,ale w szerszym pojęciu i
bedą sie starali przyciągnąć obcy kapitał to może jeszcze nie wszystko stracone.
Pozdrawiam po dłuszym urlopie.

  Metro na Pragę - tunelem czy mostem???
powiedzalbym nawet, ze nie tyle wygodniej co "bezpieczniej". Tunele buduje sie
ze wzgedow BHP nowymi technologiami, a wladze boja sie wszystkiego co nowe jak
diabel swieconej wody - wystarczylo popatrzec jak powstawaly pylony. Poza tym
kto w Polsce jest w stanie wybudowac taki tunel? a budowlane firmy zagraniczne
podobno slabiej smaruja...

  Maly Kazio o polityce monetarnej
JOrlu ! Zawsze Cię ceniłem za mądre posty , ale niekiedy z niewiedzy zdarza Ci
się popełnić pomyłkę.Tak jest z funduszem stabilizacyjnym złotówki ( 1 mld $) z
roku 1990 otrzymanym od Amerykanów.Otóż z tego funduszu nie wydano ani jednego
dolara i zwrócono w całości Amerykanom.Powstał z tego później Polsko-
Amerykański Fundusz Przedsiębiorczości - instytucja w pełni komercyjna
zarabiająca pieniądze poprzez inwestycje w polską gospodarkę - powstał polsko-
amerykański bank w Krakowie ( obecnie wykupiony przez Fortis ) i zainwestowano
w zakłady przemysłowe.Część zysków Amerykanie z tego funduszu przeznaczyli na
różne cele m.i. na wspieranie reform w krajach zakaukaskich ( Gruzja ,
Armenia ).Fundusz dalej istnieje i powiększa swoje aktywa , należące rzecz
jasna do Amerykanów.
Dlaczego nie wydano z tego funduszu ani dolara sam sobie odpowiedziałeś pisząc
o rowerach sprzedawanych przez Polaków Niemcom na targowiskach w Gubinie i
Słubicach.Chyba jeszcze pamiętasz co pisałeś na ten temat ?
W kwestii rzekomego życia przez Polaków na Twój koszt , to może warto zadać
pytanie dlaczego Niemcy stawiają przed Polakami różnego typu bariery
uniemożliwiające normalny handel ? Dlaczego niemieckie firmy otrzymują w Polsce
intratne kontrakty budowlane ( np. autostrada A-4 ) a polskie firmy zostały z
rynku niemieckiego wyrzucone ? Skoro pozostajemy przy temacie to może odpowiesz
na pytanie dlaczego niemieckie firmy wypierają z polskiego rynku polskie
produkty przejmując rynek różnymi metodami , często korupcyjnymi ? Nie chodzi
mi o normalną walkę rynkową , ale o :
- wypowiadanie kredytów polskim firmom produkcyjnym przez zagraniczne banki w
Polsce ( BRE , BH , BPH ) z jednoczesnym faworyzowaniem importu z zagranicy
- zamykanie przejętych w ramach prywatyzacji polskich zakładów celem
umożliwienia zbytu dla firm macierzystych ( lub skupienie się głównie na
konfekcjonowaniu importowanych wyrobów i ich logistyce - także przez
zagraniczne przedsiębiorstwa )
- faworyzowanie przez wielkie zagraniczne sieci handlowe towarów obcych nawet
gdy w Polsce można to samo dostać taniej i w lepszej jakości ( słynne gwoździe
i śrubki w OBI i Praktikerze ).
Oczywiście tutaj powiesz , że "samiście wybrali tak aby takie warunki stworzyć
obcym firmom , więc macie co macie " , ale wtedy nie na miejscu jest zarzucać
nam , że chcemy żyć na Twój koszt , bo dzieje się to poza nami skoro taka jest
polityka zagranicznych "inwestorów" w Polsce.
Pzdr

  Kolejny skandal w gminie Centrum?
Gość portalu: wars napisał(a):

> Mamy w Polsce duży problem z infrastrukturą, między innymi
> właśnie brak odpowiednich dróg hamuje zagraniczne inwestycje
> przynoszące dochód to jest przemysł.
Co to ma, do cholery, wspólnego z Gromadą i powyższym artykułem?

To między innymi dlatego
> takie inwestycje są lokowane w Czechach, Węgrzech i co najwyżej
> zachodniej Polsce (Volkswagen w Poznaniu, Opel, Isuzu w
> Gliwicach).

Chyba nie tylko ze względu na drogi, niestety. Jest jeszcze kwestia
infrastruktury prawnej, sądowej, podatkowej i wszechogarniającej korupcji i
władzy urzędników.

> Mnie jako Polakowi jest obojętne kto będzie te drogi budował
> (AWS lub SLD)

a mnie nie jest wszystko jedno, otóż wolę, żeby autostrady budowały firmy
budowlane a nie partie polityczne.

, ważne jest aby zaczęły powstawać. Niestety AWS
> pięć lat temu zaczął rządy od krytyki SLD-owskiej ustawy dot.
> autostarad i następnie otworzył jedną, a ścislej zmodernizował
> Gierkowska dwupasmówkę łączącą Kraków z Katowicami.

Pan to chyba musiał wyczytać w Trybunie, bo to na prawdę niesłychane, żeby coś
takiego samemu wymyśleć. Chce pan powiedzieć, że jak pan ją nazywa "SLD-owska
ustawa dot. autostrad" była taka dobra, że już się autostrady ostro budowały, a
AWS przyszedł zaczął krytykować i nagle przestały się budować.

> Inwestycje polegające na tworzeniu nowych banków, towarzystw
> ubezpieczeniowych, hipermarketów, biurowców mają mizerny wpływ
> na poziom dochodu narodowego Polski.

A pan to gdzie usłyszał? W kolejce na poczcie?

> A co do podatków od oszczędności to obowiązują one w większości
> krajów zachodnioeuropejskich i ich wprowadzenie zapowiadał już
> Balcerowicz. No ale skrzywił się Krzaklewski.

Znowu nie widzę związku z głównym wątkiem. W ogóle to po co ja tu tracę czas?

  Marian Jurczyk łamie prawo
Wbrew temu co napisano, obiektywnie trzeba zauważyć, że nie
można tu dopatrzyć się łamania prawa. Na zdjęciu wyraźnie widać
dwa budynki na dwóch działkach. Jak się sąsiad zgadzał, to
prawo budowlane dopuszczało możliwość dobudowania do granicy.
Nie można tylko wody opadowej odprowadzać na działkę sąsiada.

Kto powiedział, że w budynkach na ogródkach działkowych nie
wolno mieszkać? Przecież one po to są, żeby mieszkać. Nie tylko
w Polsce, ale i w całej Europie tysiące ludzi przez cały rok
mieszkają w domkach na działkach. Są też tysiące ludzi
mieszkających przez cały rok w przyczepach campingowych i nikt
tego nie może zabronić. Nie można tylko uzyskać zameldowania na
stałe.

Artykuł jest typową dla polskiej prasy nagonką na kogoś komu
nie umożliwiono obrony swoich racji. Przypomina mi to artykuł w
Trybunie Ludu który gniew ludu i całą winę za niepowodzenia
gospodarcze PZPR w okresie Gierka skierował na ministra
budownictwa. Ujawniono i zrobiono proces pokazowy temu
ministrowi, bo: państwowe firmy wybudowały jemu domek
letniskowy dukrotnie za tanio, domek miał 300 m2, a prawo
lokalowe dopuszczało 110 m2, oraz minister będąc w delegacji w
Afryce dostał drogi prezent. W artykule natomiast pominęto że:
padło na tego ministra bo go akurat wtedy w kraju nie było, jak
budował to jeszcze nie było ograniczenia metrażu, szefowi
komisji ds. budownictwa w KC PZPR państwowe firmy wybudowały
domek wg. tego samego projektu wielokrotnie taniej, a w
delegacji w Afryce minister był tylko pionkiem i wobec tego,
jakiej wartości prezent otrzymał przewodniczący rady państwa -
szef tej delegacji?

Tak patrzę na te dwie budki na tym zdjęciu i sobie myślę, że
prezydent takiego dużego przygranicznego miasta jakim jest
Szczecin powinien się rzeczywiście wstydzić, ale tego że tak
marnie mieszka. Jak on może utrzymywać kontakty zagraniczne,
reprezentować na zewnątrz i promować miasto Szczecin
zapraszając swoich gości do takich dwóch budek?

Szczeciniacy wstydzcie się! W naszym powiecie zwykli urzędnicy
mają murowane domy po 240 m2.

  WOLNY RYNEK ? - Nein, Danke
_karp napisał:

> Wypowiedź znanego niemieckiego politologa Johannesa Grossa o mentalności
> swoich ziomków: " Niemcy to najbardziej wrogie wszelkim reformom
> społeczeństwo w całej cywilizacji przemysłowej, którego zasada numer jeden
> bez względu na sympatie polityczne brzmi: Tyle wolnego rynku ile konieczne i
> tak dużo państwa opiekunczego, ile tylko możliwe"
> A tak to wygląda w praktyce:
> Z wkładki do "Rzeczypospolitej" poświęconej Unii Europejskiej.
> Jak Niemcy radzą sobie z konkurencją ?
> "Na terenie Berlina obowiązuje przepis, który mówi o tym, że zamówienia
> publiczne na roboty budowlane i transport lokalny mogą wykonywać tylko te
> firmy, które opłacają swoich pracowników według stawek obowiązujących w
> niemieckich układach zbiorowych. A to oczywiście sprawia, że polskie firmy
> nie mogą wykorzystywać swojej przewagi konkurencyjnej, wynikającej z niższych
> kosztów. Obecnie na etapie prac parlamentarnych jest projekt ustawy,
> wprowadzający podobne zasady na terenie całych Niemiec. Obowiązuje też tzw.
> Ustawa o delegowaniu, ustalająca obligatoryjną wysokość stawek płacowych,
> którą zagraniczne firmy muszą zagwarantować przy delegowaniu pracownika na
> teren Niemiec - dodaje Julian Korman, szef Stowarzyszenia Polskich
> Pracodawców w Niemczech. Obecnie ta stawka wynosi 10,12 euro za godzinę. To o
> wiele więcej, niż opłaca się zapłacić polskiej firmie. To również często
> więcej, niż jest skłonna zapłacić firma niemiecka".
> A teraz moje pytanie:
> Czy to prawda, że Polacy od Niemców mają uczyć się rzetelnego kapitalizmu ?
> Karp

Wg eurofanów Polact musza uczyc sie wszystkiego bo niczego nie potrafią. A na
powaznie to jest obrazek typowy dla pseudokapitalizmu a la Niemcy lub szerzej a
la UE. Ten socjalizm musi się zawalić tylko dlaczego mu mamy zasposorowac jego
trwanie o kilka lat dłużej?

  Luka w budownictwie
Oczywiscie ze tak panie Radoslawie. Wszystkiemu jest winne nowe
prawo budowlane i administracja panstwowa. Uprawnienia sa skuteczna
bariera szczegolnie dla mlodych inzynierow a sytuacje dopelnia
wyeliminowanie technikow z tego procesu. W tej sytuacji w Polsce
nie oplaca sie pracowac bo jest to szkoda czasu. Mozna pracowac w
innych krajach za inne pieniadze i zaliczyc staz do uprawnien (moze
beda kiedys przydatne)Co ciekawe uprawnienia w polskim rozumieniu
tego prawa obowiazuja jedynie w 5 krajach Europy. Zatem mozna
pracowac bez uprawnien za zupelnie inne pieniadze. Uprawnien w
Polsce jest lekko liczac 5 razy po dwa razy tj projektowanie i
wykonawstwo co czyni 10 trzeba dodac do tego pelne i ograniczone
zatem w sumie 20. Do tego egzaminy i oplaty. Co ciekawe za komuny
otrzymalem jako inzynier uprawnienia bez ograniczen na podstawie
praktyki technika i dopelnieniu inzyniera (bez zadnego egzaminu)i
mam je do dzisiaj ale jak to tej pory nikt ich nie wymagal ani tez
nikomu nie pokazywalem jeszcze dyplomu.A pracuje w niezlym biurze
poza Polska.
Zatem bardzo dobrze sie stalo ze brakuje inzynierow z
uprawnieniami.To dobra sytuacja dla mlodych inzynierow bo jak sie te
przepisy nie zmienia to pouciekaja z kraju.
Dodam ze firmy zagraniczne chcac wykonywac roboty w Polsce musza
miec swoich kierownikow budow rowniez z uprawnieniami polskimi co w
wielu przypadkach jest niemozliwe zatem musza miec polskiego
inzyniera "krzaka" ktory tylko podpisuje no i trzeba mu dobrze
placic. Czyli zwykly pic.Firmy budowlane tylko narzekaja a placa
malo inzynierom bo wykorzystuja jako pretekst brak uprawnien. Tych
ktorzy je maja obciazaja zbyt duza iloscia obowiazkow. Ale ceny na
wykonawstwo projektu sa swiatowe,zatem firmy maja pieniadze na
wlasciwym poziomie ale chec powiekszenia zysku jest silniejsza i
caly czas mowia ze nie ma z czego placic.

  materiały budowlane
materiały budowlane
gdzie poza Polską można kupić ( w miarę tanio) materiały budowlane? czy ma
ktoś jakieś namiary na zagraniczne firmy?

  7.7 mln polakow ma na dzienne utrzymanie 10 zł....
ewa8a napisała:

> Ale mnie ubawiły te inicjatywy gospodarcze.
>
> > choćby zapozyczył. Ciął trawę po rowach i hodował. Sprzedawał mięso i skó
> > rki.
>
> komu byś sprzedawał ?

Firmom skupującym królicze mięso i skórki. Jest takich sporo. Nawet zagraniczne:
www.yellowpages.pl/EuroPages/0f/LSL-RHEIN-MAIN-GEFLUEGELVERMEHRUNGSBETRIEB%20GMBH.html

> > Albo tą agroturystyką się zajął. Za pół darmo dla studentów. Obozy
> > survivalowe albo >lato leśnych ludzi<, dopóki na remont chałupy bym nie
> > zarobił.
>
> chałupa, o ile sobie przypominam - rozlatuje się. Kto by do nie przyjechał?

Do obozów survivalowych nie trzeba chałupy. Wystarczą szałasy lub namioty
uczestników.

> > Albo uprawami ekologicznymi bym się zajął, gdy na nawozy i opryski kasy bym
> > nie miał. To teraz modne i chodliwe.
>
> Chyba nie na każdej glebie coś wyrośnie tak zupełnie bez nawozu. Ale powiedz
> my, że wyrośnie. Gdzie to sprzedasz?

Na każdej coś wyrośnie. A produkty takie skupują specjaliztyczne firmy. Na
przykład takie jak: www.ebitum.pl/

> > Albo bym tanie materiały budowlane bym robił ze słomy i gliny.
>
> Jakie ? Bardzo jestem ciekawa, bo to akurat moja branża.

Na wielu stronach jest opisywana ta technologia. Wystarczy sięgnąć po
wyszukiwarkę. Na przykład tu: www.bio-dom.most.org.pl/kal-zie.htm

> > Pmysłów można mieć tysiące, tylko trzeba chcieć
>
> Po pierwszych niepowodzeniach, zacząłbyś kombinować, jak uciec z tej chaty.

Dokąd i po co ? A jesli nawet, to też jest jakiś pomysł.

S.

  We wrześniu ceny mieszkań zdrożały o kolejne 5 %
Ten raport mnie nie dziwi. Obserwuje serwis tabelaofert.pl i ceny istotnie
wzrosły w ciagu miesiąca.

> obecnej sytuacji dramatycznego braku mieszkań mogą być to wzrosty symboliczne,
> ale mogą być również zmiany gwałtowne

Rany, co to jest Pytia? :)

> Ceny w Polsce idą w stronę
> wyrównania z tymi, jakie obowiązują w Unii.

Zastanawiam się, ile będą musiały wynosić ceny, zeby ci "analitycy" przestali
wreszcie to powtarzać. Chyba zaczne kibicować wzrostom, bo jestem ciekaw, jaki
poziom cen zostanie uznany za "poziom Unii". Ceny wyższe od krajów nowej Unii
oraz zbliżone do niemieckich czy belgijskich to jak widać jeszcze nie "poziom
Unii". Jak przekroczone zostaną ceny hiszpańskie, to pewnie stwierdzą, że skoro
nie mamy najwyższych cen w Unii to jeszcze jest potencjał do wzrostów. A potem
zawsze można jeszcze liczyć na Moskwę. A jak i to pokonamy, to koszt 1m2
Międzynarodowej Stacji Kosmicznej będzie punktem odniesienia. :)

> podaży. Proponuję sprawdzić, ile obecnie kosztuje metr kwadratowy działki, czy
> spadły ceny materiałów budowlanych, czy może wręcz przeciwnie i wreszcie –
> ; jaki
> jest koszt wybudowania metra kwadratowego mieszkania

Tak jakby to była przyczyna wzrostu. To wszystko jest skutkiem wzrostu cen
mieszkań, a nie przyczyną. Ceny działek rosną, bo deweloperzy mogą wiecej za nie
zapłacić, bo klienci sa skłonni kupić drożej, a nie odwrotnie. Podobnie z
kosztami budowy (aczkolwiek odpływ pracowników to jest jeden z czynników
fundamentalnych podrażająch podażowych). Zapewne firmy budowlane nie są
nieświadome swojej pozycji przetargowej i też powiekszają marże, bo deweloperzy
nie muszą wybrzydzać. Trudno oczekiwac, żeby deweloperzy mieli gigantyczne
marże, a firmy budowlane lewo wiązały koniec z końcem.

Nie zdziwiłbym się, gdyby na warszawski rynek zaczęły wchodzić nie tylko
zagraniczne firmy deweloperskie, ale i budowlane. Zwłaszcza, że koszty budowy na
Zachodzie nie są wiele wyższe niż w Polsce, główna rożnica to cena gruntu, a nie
konstrukcji. Chyba zresztą w czasie któregoś z boomów na biurowce tak się działo.

Podaż jest nieelastyczna, ale to nie podaż jest główna przyczyna wzrostów, tylko
olbrzymi popyt będący skutkiem tanich kredytów i paniki.

  Rosja wpada w recesję
bo on oprócz ubliżania nic innego nie potrafi, tak go nauczyli jego sponsory, no
chyba że wrócił z Usa, a tam zasuwał przy azbeście, to by wszystko wyjaśniało.
"produkujemy samochody i autobysy" - pisałem ci żebyś nie wymieniał montowni,
ani zakładów wybudowanych za "komuny".
"centra badawcze i rozwojowe" - chyba sobie żarty stroisz, centra które
zatrudniają "naukowców" z listy urzędu pracy.
"zaawansowaną elektronikę do aut" - czy to nie zakłady zgranicznych koncernów?,
czy zdaje się np. Groclin nie emigruje ze swoją produkcją obecnie na wschód?
"części samolotowe do..." - montaż drzwi do samolotu nazywasz przemysłem
lotniczym, może pamiętasz jeszcze za "komuny" zmajstrowano taki fajny samolot
"Dromader", nawet to położyli nasi fachowcy od rządzenia?
"jachty" - no to prawda, ale żeby nie Rosjanie którzy w większości kupują tę
produkcję, to większość naszych stoczni jachtowych musiała by się zwinąć.
"Bioton" - jeden lek na cukrzycę i dalej pustka, nic polskiego nie ma, tak że
spójż czym ty się leczysz, no ale na twoją głupotę leku nawet zagraniczne firmy
nie produkują.
"materiały budowlane" - glina, piach, gips itp. raczej są wszędzie, i jak gdzieś
czytałem Atlas się z Rosji zwija bo mają swoje produkty, tańsze i nie gorsze.
"maszyny górnicze" czy to z czasem nie pozostałość po "komuniżnie" do którego
tacy jak ty się niechcą przyznać, tak że lepiej o tym nie pisz bo się "sponsory"
pogniewają
"pociągi" - tak szczególnie jak stoję na przejeździe to widzę te nowoczesne
wagony z lat 70 i 80 z lekka odnowione, a najbardziej mnie podniecają te
najnowocześniejsze lokomoty, które chyba nawet pamiętają lata 60, a propos
dlaczego do warszawskiego metra sprowadzili całe zestawy z Moskwy? Jeżeli ty
powstałe hurtownie na terenie zakładów Cegielskiego uważasz za najlepszą
technikę, to szczęść ci Boże.
"komputery" - chodzi ci o montownię chińskich podzespołow w zakładach Della - no
to alleluja i do przodu.
I jeszcze jedno, nie dziwię się że u nas w latach 90 po "reformie szkolnictwa"
skasowali prawie wszystkie szkoły zawodowe, bo do składania do kupy różnych
importowanych rzeczy wystarczy średnio przyuczona małpa za niewielką opłatą,np.
znajdź mi młodego tokarza, który choć trochę orientuje się co ma robić przy
tokarce - takich poszukuję , i co i nie ma.

  Autostrada na dobre odjechała stolicy
Za mało wiemy by jednoznacznie sie wypowiadać.
Wiele wcześniejszych analiz wskazywało iz ten odcinek, jako
najbardziej dochodowy, winno budować państwo i z niego czerpać
eksploatacyjne zyski.
Ten fragment autostrady A2 Warszawa - Łódź stanie sie główną
komunikacyjną arterią wyjazdu ze stolicy na zachód, południe i
północ Polski.
Twierdze iz ta A2 winna być droga dwujezdniową po trzy pasmową by w
chwili otwarcia nie korkowała sie.
Dla znacznego ograniczenia kosztów, w tym komunikacyjnym korytarzu
należałoby zbudować autostradę i kolej dużych prędkości, jeśli nie
od razu to w dwóch etapach.
Na tak dochodową inwestycje z gwarancją państwa i dopłatami UE,
wiele banków udzieli korzystnego kredytu, a kompleksowego wykonawcę
z referencjami należy wybrać targując sie do skutku i przyjętych
założeń.
Póki, co hieny gospodarcze zwietrzyły wielka kasę z UE, jaka napływa
do Polski i zamierzają wydrążyć ją z naszego systemu finansowego
stosując w swych działaniach mafijne metody.
Liczą iz rządzący czasowo przyparci do muru by spełnić społeczne
oczekiwania pójdą na układ, który pozwoli im wyrwać gigantyczna kasę.
Jeden z wielu przykładów;
W okresie dwóch - trzech lat materiały budowlane /beton, kruszywo,
stal, asfalt/ zdrożały średnio ca 30 - 40%, płace ca 35 - 50%, a
wycena inwestycji przez wykonawców np mostu północnego w stolicy
wzrosła ca 200 - 300%.
Czemu i jakimi metodami wyeliminowano chińską konkurencje?
Czemu to firmy zagraniczne w przetargach musza występować z polskimi
podmiotami, które stanowią swoisty klan zmowy cenowej?
Podbijają ceny inwestycji dwu - trzy krotnie, ustalając podział ról
i zwycięzcę.
Zadań jest tyle i czasu mało, iz wystarczy dla każdego by sie nie
przepracował a oszwabił i wydoił społeczeństwo, więlokroć z udziałem
skorumpowanych urzędasów.
Jak sie ktoś znajdzie by sie przeciwstawić tym metodom, to system i
klan go zakracze i wykończy.
Durny naród a szczególnie wierny elektorat matołów wszystko kupi,
szczególnie nieprawdę wyssana, ale właściwie obudowaną i bliską
tego, co większość czyni, na co dzień.

  Dlaczego kapitał ucieka z Kielc?
Dlaczego kapitał ucieka z Kielc?
Np firmy budowlane: Mitex, Exbud już nie są u nas (większościowy kapitał
posiadają firmy zagraniczne) i przenoszą administracje do Warszawy. Czy
zostanie jakaś spółka giełdowa w Kielcach?

  EURO 2012 w... Działdowie

Dywersja na torach
(Puls Biznesu/20.06.2007, godz. 06:31)

Na Euro 2012 pociągi do Gdańska mają jeździć 200 km/h. Oprócz odcinka Iława-
Malbork. PKP PLK mówią o dywersji.

Do 2012 r. linia kolejowa z Warszawy do Gdyni ma zostać gruntownie
wyremontowana i pociągi po tej trasie będą mogły jeździć 200 km/h. Przy takiej
prędkości podróż ze stolicy do Gdańska zajmie 2,5 godziny. Optymistyczne
założenia mogą wziąć jednak w łeb. Hamulec zaciągnęły firmy, które odpadły z
przetargu na przygotowanie dokumentacji przedprojektowej dla tego odcinka
traktu z Iławy do Malborka.

Zgłosiło się do niego dziewięciu oferentów, dwóch odpadło z przyczyn formalnych
(braki w dokumentach), kolejnych czterech wykluczono ze względu na niewłaściwe
uprawnienia budowlane dla personelu. Kontrakt o wartości ponad 17 mln euro
wygrało najtańsze brytyjskie konsorcjum z Halcrow Ltd na czele. Konkurencja
poskarżyła się do Urzędu Zamówień Publicznych zarzucając PKP PLK, że źle
przygotowały przetarg.

Kto ma uprawnienia

Poszło o uprawnienia budowlane. Przegrani uznali, że ze specyfikacji
przetargowej trudno było wnioskować o jakie uprawnienia chodzi.

- To jest zwykła obstrukcja. Dlaczego jedne firmy na podstawie tej samej
specyfikacji nie miały problemów z doborem personelu z odpowiednimi
uprawnieniami, a inne nie – denerwuje się Paweł Zawadzki z PKP Polskie Linie
Kolejowe, przewodniczący komisji przetargowej.

Dwie niemieckie firmy wykluczone także z powodu złych uprawnień nie wniosły
protestu.

- Nasza oferta rzeczywiście nie była najtańsza. Ale podważenie uprawnień, które
firma posiada od dziesięcioleci to precedens, który mógłby zostać wykorzystany
przy innych przetargach. Dlatego złożyliśmy odwołanie – wyjaśnia Andrzej
Dzięgielewski, prezes Kolprojektu.

Z uprawnieniami w ogóle jest niezłe zamieszanie. PKP PLK chcąc się upewnić, że
miały rację wykluczając czterech oferentów z przetargu zwróciła się do
wszystkich Okręgowych Izb Inżynierów Budownictwa (jedyne instytucje posiadające
kompetencje do wydawania uprawnień budowlanych) o opinię w tej sprawie. Dostały
odpowiedź, że o interpretację mogą występować tylko członkowie izb. PLK nim nie
są. Niemniej, śląska oraz kujawsko-pomorska izba inżynierów budownictwa, które
w swoich opiniach potwierdziły rację PLK.

To nie wystarczyło. Zespół arbitrów przy UZP unieważnił przetarg.

Jak pies ogrodnika

PKP PLK nie kryją rozżalenia i na urząd i na oferentów, którzy teraz rzucają
spółce kłody pod nogi, a przecież przy innych inwestycjach zgodnie z nią
współpracują.

- Czasami wykonawcy zachowują się jak przysłowiowe psy ogrodnika, które same
kontraktu nie przejmą a drugiemu nie dadzą. W innych krajach taka praktyka nie
licuje z prestiżem i wizerunkiem firmy – mówi Paweł Zawadzki.

Jarosław Karpiejuk z Halcrow Ltd przyznaje, że Brytyjczycy są mocno zdziwieni
takim obrotem sprawy. – Coś jest nie tak z przepisami. To już drugi w ostatnich
ośmiu miesiącach przetarg z naszym udziałem, który został unieważniony – mówi
Karpiejuk

Zagraniczne firmy bardzo szybko uczą się od polskich konkurentów jak walczyć o
zamówienia publiczne.

- Wynajmują renomowane kancelarie prawnicze, na które nie stać PKP PLK i
ruszają do arbitrażu – mówi Paweł Zawadzki.

PKP PLK odwołały się do sądu. Nawet jeśli wygrają to cała procedura wydłuży się
o całe miesiące. Skutek będzie taki, że linia Iława-Malbork może nie zostać
zmodernizowana na mistrzostwa Europy.

Liczby

490 mln euro – taka jest wartość inwestycji Warszawa-Gdynia
17 mln euro – taka jest wartość kontraktu na projekt dla linii Iława-Malbork

  Koszalin liderem w regionie
Koszalin liderem w regionie
Dzisziejsza "Rzeczpospolita"
______________________________________________________________________________
_______________

Koszalin przewodzi w regionie

Miasto sprzedało już wszystkie grunty w swojej podstrefie ekonomicznej. A
teraz - by obsłużyć kolejnych inwestorów - stara się o pozyskanie nowych
terenów

Białą plamą na mapie regionalnych inwestycji pozostaje tylko stolica
województwa — Szczecin
(c) MARCIN BIELECKI/GŁOS SZCZECIŃSKI
Nabywcą ostatniego gruntu jest niemiecka firma Siegel, produkująca metalowe
wyposażenie sklepów. Obecnie miasto dopełnia wszystkich formalności. W
czwartek inwestor i miasto Koszalin podpisali protokół końcowy z
przeprowadzonego przetargu. Kolejnym etapem będzie podpisanie - do końca
stycznia 2006 roku - aktu notarialnego sprzedaży terenu. Na jego mocy Siegel,
a dokładnie jego spółka córka Produs Retail, zostanie właścicielem 5,2
hektara gruntu.

- Produs chce rozpocząć prace budowlane jak najszybciej, by w drugim lub
czwartym kwartale 2006 roku rozpocząć produkcję. W firmie ma znaleźć
zatrudnienie minimum 80 osób - mówi Grzegorz Śliżewski, rzecznik prasowy
prezydenta Koszalina.

Fabryka stanie na terenie 22 hektarowego kompleksu "Koszalin" wchodzącego w
skład Słupskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. To sukces miasta, które do
strefy dołączyło w 2003 roku. Od tego czasu szybko zapełniało podstrefę.

Wśród inwestorów znalazły się zarówno polskie, jak i zagraniczne firmy. Jako
pierwsza - w marcu 2004 roku - czterohektarową działkę kupiła spółka Dajar
Dom i Ogród, produkująca artykuły gospodarstwa domowego. W tym samym roku
grunty kupił też Nordglass II (zlokalizował tam produkcję szyb
samochodowych), a w kolejnym roku - Fabryka Flag Linea (producent artykułów
włókienniczych), Romex (producent urządzeń pomiarowych do cystern i
zbiorników), Elfa Polska (producent elementów metalowych systemu
przechowywania elfa R) i - jako ostatni - Produs Retail.

Wśród inwestorów znalazła się też chińska firma EIW Industrial Development,
która planuje stworzyć w Koszalinie 1. w Europie Chińskie Centrum
Przemysłowe. W centrum mają znaleźć się chińscy inwestorzy z branży
elektronicznej, artykułów gospodarstwa domowego oraz przemysłu maszynowego.
Na razie powstaje zakład produkcji rowerów.

Według szacunków w firmach podstrefy pracę ma znaleźć 650 osób. Już teraz
przy ich budowie zatrudnienie znalazło kilkaset osób.

- Dwa lata od podjęcia decyzji o utworzeniu liczącego 22 ha
kompleksu "Koszalin" Słupskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej udało nam się
sprzedać wszystkie tereny. Uważam, iż to wyraźny sygnał, że traktujemy
inwestorów poważnie - cieszy się Mirosław Mikietyński, prezydent Koszalina,
zapowiadając jednocześnie, że są już kolejni inwestorzy.

- Oczywiście nie zamierzamy wciąż rozpamiętywać naszych dotychczasowych
sukcesów, tylko wykonać kolejny krok. Dlatego już kilka miesięcy temu, kiedy
stało się jasne, że terenów w koszalińskim kompleksie zabraknie, podjęliśmy
działania, by strefę powiększyć. Wystąpiliśmy do Pomorskiej Agencji Rozwoju
Regionalnego o przyznanie Koszalinowi kolejnych 11 ha terenu ze Słupskiej
Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Poza tym staramy się pozyskać kolejne tereny
ze strefy w Tarnobrzegu - około 10 ha. To element rozwoju przemysłowej części
Koszalina - w bezpośrednim sąsiedztwie strefy znajduje się około 150 ha
Zorganizowanej Strefy Działalności Inwestycyjnej, w której mogą rozpocząć
produkcję kolejne firmy - powiedział "Rz".

Dzięki licznym inwestycjom 100-tysięczny Koszalin stał się gospodarczym
liderem Pomorza Zachodniego. W regionie aktywne są też inne miasta, w których
działają specjalne podstrefy ekonomiczne lub parki przemysłowe - m.in.
Barlinek, Goleniów i Police.

MICHAŁ STANKIEWICZ

  stacja pkp
Euro 2012- Warszawa -Gdańsk

Dywersja na torach
(Puls Biznesu/20.06.2007, godz. 06:31)

Na Euro 2012 pociągi do Gdańska mają jeździć 200 km/h. Oprócz odcinka Iława-
Malbork. PKP PLK mówią o dywersji.

Do 2012 r. linia kolejowa z Warszawy do Gdyni ma zostać gruntownie
wyremontowana i pociągi po tej trasie będą mogły jeździć 200 km/h. Przy takiej
prędkości podróż ze stolicy do Gdańska zajmie 2,5 godziny. Optymistyczne
założenia mogą wziąć jednak w łeb. Hamulec zaciągnęły firmy, które odpadły z
przetargu na przygotowanie dokumentacji przedprojektowej dla tego odcinka
traktu z Iławy do Malborka.

Zgłosiło się do niego dziewięciu oferentów, dwóch odpadło z przyczyn formalnych
(braki w dokumentach), kolejnych czterech wykluczono ze względu na niewłaściwe
uprawnienia budowlane dla personelu. Kontrakt o wartości ponad 17 mln euro
wygrało najtańsze brytyjskie konsorcjum z Halcrow Ltd na czele. Konkurencja
poskarżyła się do Urzędu Zamówień Publicznych zarzucając PKP PLK, że źle
przygotowały przetarg.

Kto ma uprawnienia

Poszło o uprawnienia budowlane. Przegrani uznali, że ze specyfikacji
przetargowej trudno było wnioskować o jakie uprawnienia chodzi.

- To jest zwykła obstrukcja. Dlaczego jedne firmy na podstawie tej samej
specyfikacji nie miały problemów z doborem personelu z odpowiednimi
uprawnieniami, a inne nie – denerwuje się Paweł Zawadzki z PKP Polskie Linie
Kolejowe, przewodniczący komisji przetargowej.

Dwie niemieckie firmy wykluczone także z powodu złych uprawnień nie wniosły
protestu.

- Nasza oferta rzeczywiście nie była najtańsza. Ale podważenie uprawnień, które
firma posiada od dziesięcioleci to precedens, który mógłby zostać wykorzystany
przy innych przetargach. Dlatego złożyliśmy odwołanie – wyjaśnia Andrzej
Dzięgielewski, prezes Kolprojektu.

Z uprawnieniami w ogóle jest niezłe zamieszanie. PKP PLK chcąc się upewnić, że
miały rację wykluczając czterech oferentów z przetargu zwróciła się do
wszystkich Okręgowych Izb Inżynierów Budownictwa (jedyne instytucje posiadające
kompetencje do wydawania uprawnień budowlanych) o opinię w tej sprawie. Dostały
odpowiedź, że o interpretację mogą występować tylko członkowie izb. PLK nim nie
są. Niemniej, śląska oraz kujawsko-pomorska izba inżynierów budownictwa, które
w swoich opiniach potwierdziły rację PLK.

To nie wystarczyło. Zespół arbitrów przy UZP unieważnił przetarg.

Jak pies ogrodnika

PKP PLK nie kryją rozżalenia i na urząd i na oferentów, którzy teraz rzucają
spółce kłody pod nogi, a przecież przy innych inwestycjach zgodnie z nią
współpracują.

- Czasami wykonawcy zachowują się jak przysłowiowe psy ogrodnika, które same
kontraktu nie przejmą a drugiemu nie dadzą. W innych krajach taka praktyka nie
licuje z prestiżem i wizerunkiem firmy – mówi Paweł Zawadzki.

Jarosław Karpiejuk z Halcrow Ltd przyznaje, że Brytyjczycy są mocno zdziwieni
takim obrotem sprawy. – Coś jest nie tak z przepisami. To już drugi w ostatnich
ośmiu miesiącach przetarg z naszym udziałem, który został unieważniony – mówi
Karpiejuk

Zagraniczne firmy bardzo szybko uczą się od polskich konkurentów jak walczyć o
zamówienia publiczne.

- Wynajmują renomowane kancelarie prawnicze, na które nie stać PKP PLK i
ruszają do arbitrażu – mówi Paweł Zawadzki.

PKP PLK odwołały się do sądu. Nawet jeśli wygrają to cała procedura wydłuży się
o całe miesiące. Skutek będzie taki, że linia Iława-Malbork może nie zostać
zmodernizowana na mistrzostwa Europy.

Liczby

490 mln euro – taka jest wartość inwestycji Warszawa-Gdynia
17 mln euro – taka jest wartość kontraktu na projekt dla linii Iława-Malbork

  Program Samoobrony
XIV. PODSUMOWANIE I WNIOSKI
"1. Reasumując wybrane elementy strategii polityki społeczno - gospodarczej
Samoobrony RP to:
- ograniczenie - do usunięcia włącznie - bariery popytowej poprzez radykalne
zwolnienie z opodatkowania dochodów najniższych oraz poprzez wypłatę
powszechnych zasiłków dla bezrobotnych,
- poprawa konkurencyjności polskiej produkcji i usług poprzez zmniejszenie
podatku dochodowego od przedsiębiorstw do symbolicznego poziomu 10 %,
- poprawa opłacalności polskiego eksportu poprzez dewaluację polskiego złotego
i utrzymanie płynnego kursu złotego przy inflacji cenowej 5 - 7 % rocznie,
- zapewnienie trwałych źródeł dochodów budżetowych, głównie w postaci podatków
pośrednich tj. poprzez utrzymanie dotychczasowych podatków VAT i akcyzy oraz
wprowadzenie nowego, maksymalnie 2,5% podatku dochodowego (PO). Uruchomienie
procesów wzrostowych w polskiej gospodarce dla osiągnięcia w pierwszym roku
reform minimum 6 % wzrostu PKB a w następnych latach 6-9 % wzrostu PKB rocznie.
- Odbudowanie tradycyjnych więzi gospodarczych z krajami Europy Środkowej i
Wschodniej, krajami WNP i krajami arabskimi przy kontynuowaniu dotychczasowych
kontaktów Unii Europejskiej i Ameryki.
- Zrównoważenie importu i eksportu w ten sposób, że w ciągu 3 lat bilans
handlowy będzie dodatni nawet kosztem wprowadzenia restrykcji
administracyjnych.
- Równoważenie budżetu państwa przy zachowaniu prorozwojowych instrumentów
polityki państwowej
- uruchomienie bardzo silnego mechanizmu efektywnościowego - "im więcej i
oszczędniej wytwarzam i sprzedają tym więcej zarabiam",
2. Przedstawiona strategia polityki społeczno - gospodarczej przewiduje:
- znaczny wzrost dochodów i wydatków budżetu państwa: poprzez realizację
aktywnej roli państwa w gospodarce,
- oparcie dochodów budżetu państwa na źródłach krajowych i krajowej akumulacji,
- finansowanie deficytu budżetowego przez emisję rządowych papierów dłużnych do
krajowych instytucji finansowych.
3. Siłą sprawczą napędzającą rozwój gospodarki będą działające równocześnie 4
główne strumienie zasilające gospodarkę, tj. :
- przeniesienie 60 % rezerwy rewaluacyjnej w postaci zysku NBP wpłaconego
dodatkowo do budżetu państwa w wysokości co najmniej 16,2 mld zł, którą Skarb
Państwa dokapitalizuje polskie banki z przeznaczeniem na prorozwojowe programy
inwestycji nowych i modernizacyjnych obsługiwane przez narodowe banki
inwestycyjne,
- przeniesienie 80 % tj. co najmniej 24 mld. USD rezerw dewizowych Skarbu
Państwa z banków zagranicznych do banków krajowych. Środki zdeponowane w
polskich bankach będą służyły do obsługi państwowych papierów dłużnych oraz na
udzielanie kredytów, poręczeń i gwarancji dla jednostek samorządowych na
prefinansowanie zadań współ finansowanych ze środków UE,
- dopływ środków UE na konkretne programy i przedsięwzięcia. Szacuje się, że
wykorzystanie środków przeznaczonych na programy strukturalne powyżej 47 %
zagwarantuje, że Polska nie będzie w pierwszych latach płatnikiem netto UE.
- dopływ środków z prywatyzacji na przedsięwzięcia rozwojowe i sfinansowanie
przejęć źle sprywatyzowanego majątku.
4. Warunki:
- przed uruchomieniem programu należy natychmiast dokonać zmiany ustawy o NBP.
Prezes NBP Leszek Balcerowicz wyrządza szkodę RP w wysokości conajmniej 10 mln
zł dziennie. Obecna ekipa kierująca NBP jest w stanie zniszczyć każdą
inicjatywę , która zagraża interesom zagranicznego kapitału spekulacyjnego,
- instrumenty wspierające popyt wewnętrzny wywołają impuls inflacyjny a ten
obniży lub zredukuje rentowność inwestycji portfelowych kapitału
spekulacyjnego. Liczyć się więc należy z jego odpływem i próba szantażu władz
Polski poprzez załamanie bilansu płatniczego. Z tych powodów przed
uruchomieniem programu zasadnicza część rezerw dewizowych Skarbu Państwa
zarządzanych przez NBP musi znaleźć się w państwowym Banku Gospodarstwa
Krajowego.
- władze polskie będą zobowiązane do szczegółowego rozliczenia prywatyzacji
majątku narodowego wszędzie tam, gdzie prywatyzacja nastąpiła z naruszeniem
interesu Skarbu Państwa; to Skarb Państwa z mocy prawa będzie zobowiązany
dochodzić swoich roszczeń o zwrot majątku i wypłatę odszkodowania. Roszczenia o
naprawienie szkód i wypłatę odszkodowań zostaną też skierowane do osób
odpowiedzialnych za prywatyzację majątku narodowego i do firm doradczych,
- zmienione zostaną przepisy o zamówieniach publicznych w ten sposób, że jeżeli
inwestycje budowlane lub dostawy gotowych dóbr inwestycyjnych będą finansowane
ze środków publicznych, to wykonawcą odpowiednio (w całości lub w części
finansowanej z krajowych środków) musi być podmiot krajowy.
- zostanie uruchomiony systemu postępowań naprawczych w przedsiębiorstwach i
system dochodzenia odszkodowań za niewłaściwe zarządzanie NFI oraz
przedsiębiorstwami wchodzącymi w skład NFI i za niewłaściwe doradzanie
przedsiębiorstwom i resortom przez zagraniczne i krajowe firmy doradcze."

  Przyciągamy kapitał!
Przyciągamy kapitał!
W 2004 roku firmy zagraniczne zainwestowały w Polsce ponad siedem miliardów
dolarów

Przyciągamy kapitał

Przynajmniej 7 mld USD - tyle wynosi wartość inwestycji zagranicznych firm w
Polsce w 2004 roku - wynika z wyliczeń "Rzeczpospolitej". To najlepszy wynik
od 2001 roku.

O dobrych wynikach minionego roku zdecydował ostatni kwartał. Przez trzy
ostatnie miesiące roku 28 zagranicznych firm zadeklarowało, że zainwestuje w
Polsce ok. 2,6 mld USD. Od początku roku do końca września takie deklaracje
złożyły 164 przedsiębiorstwa. Wartość ich projektów wyniosła ok. 4,4 mld USD.
Prawdopodobnie wartość inwestycji zagranicznych firm w Polsce przekroczy
wyliczone przez nas 7 mld USD, ponieważ nie wszystkie firmy pochwaliły się
publicznie swoimi planami.

Stawiamy na usługi
Peleton największych inwestorów w 2004 r. otwierają przedsiębiorstwa
handlowe, deweloperzy i spółki logistyczne. Numer jeden na naszej liście to
firma deweloperska z Węgier o nazwie TriGranit Development. Chce ona zbudować
w Katowicach centrum handlowo-rozrywkowe za 780 mln USD. Centrum powstanie na
terenach byłej kopalni Gotwald. Drugą pozycję w naszym zestawieniu zajęła
szwedzka sieć sklepów z wyposażeniem wnętrz i meblami IKEA. Firma chce
zainwestować w Polsce do 2007 roku 465 mln USD. Trzecie miejsce zajęła firma
Parkridge CE z funduszem Morley. Wyda ona 260 mln USD na centrum logistyczne
koło Piotrkowa Trybunalskiego. - Sieci handlowe i spółki logistyczne
zatrudniają dużą liczbę osób, współpracują z polskimi dostawcami towarów,
płacą u nas podatki. Traktujmy je więc tak samo jak innych inwestorów -
przekonuje Sebastian Mikosz z Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji
Zagranicznych.

Większe profity od małych
Polska staje się powoli rajem dla małych i średnich firm zagranicznych. W
czerwcu turecki biznesmen Remzi Kaplan zapowiedział otwarcie w Szczecinie
fabryki mięsa przeznaczonego na kebaby. W jego zakładzie będzie pracować do
300 osób. W listopadzie chińska spółka EIW Industrial Athletic zapowiedziała,
że zbuduje w Koszalinie fabrykę rowerów za 10 mln zł. Może w niej pracować do
100 osób. Powoli powstają w Polsce centra usług, które obsługują zagraniczne
oddziały międzynarodowych koncernów. Takie centrum tworzy w Łodzi Philips,
ale nasz rząd musiał udzielić koncernowi 3,1 mln euro pomocy publicznej. -
Dzięki zaangażowaniu rządu i pomocy publicznej odrzuciliśmy oferty
konkurencyjne wobec polskiej - powiedział Gerard Kleiserlee, prezydent Royal
Philips Electronics. Podobnie postąpił produkujący sprzęt AGD koncern
Merloni, który przeniósł do Polski operacje księgowe z oddziałów w Czechach,
na Węgrzech i na Słowacji. Wkrótce centrum usług finansowych może w Polsce
otworzyć Hewlett-Packard. Mówi się, że może ono powstać w Poznaniu albo
Wrocławiu. W centrum mogłoby być zatrudnionych w ciągu kilku lat do ok. 1000
osób.

Sprostać wyzwaniom
Największą zeszłoroczną porażką Polski był fakt, że Hyundai wybuduje fabrykę
małych aut za 1,1 mld euro na Słowacji, a nie u nas. Inwestorów odstrasza od
naszego kraju wiele biurokratycznych barier, które trzeba pokonać przed
rozpoczęciem projektu. Jedną z trudności jest brak planów zagospodarowania
przestrzennego. PAIiIZ i firmy budowlane szacują, że nie ma ich ok. 85 proc.
gmin. To sprawia, że inwestorzy muszą czekać od ośmiu do trzynastu miesięcy
na uzyskanie zezwoleń na rozpoczęcie swoich projektów.

O tym jak trudno rozpocząć w Polsce działalność, przekonała się niemiecka
sieć supermarketów Kaufland. Sieć chciała zainwestować 30 mln euro w Będzinie
na budowę centralnego magazynu warzyw, owoców, mięsa i myjnię skrzyń. W
magazynie miało pracować do 500 osób. Ponieważ jeden z mieszkańców uznał, że
inwestycja może utrudniać okolicznej ludności życie, zaprotestował przeciwko
niej. Protest był na tyle skuteczny, że magazyn nie powstanie w Będzinie.
Kaufland szuka innej lokalizacji.

Co w przyszłości
Jest szansa, że w najbliższych latach wartość inwestycji zagranicznych w
Polsce będzie rosła. Duże koncerny z branży meblarskiej i drzewnej IKEA,
Stora Enso, Kronospan oraz Pfleiderer planują wydać na budowę swoich nowych
zakładów w północno-wschodniej Polsce ok. 650 mln USD. Działką pod
Kobierzycami interesuje się duży azjatycki koncern motoryzacyjny. Walczymy
także o projekt koreańskiego producenta opon Hankook. W najbliższych
tygodniach koncerny Hewlett-Packard, LG oraz Michelin prawdopodobnie
poinformują, że będą rozwijać swoją działalność w Polsce. Wartość ich
projektów powinna wynosić co najmniej 400 mln USD.

(Rzeczpospolita)

  NIE DLA PSA KIEŁBASA...
NIE DLA PSA KIEŁBASA...
W planowanym centrum handlowym w Białymstoku większość miejsc mają zająć
sklepy firmowe wielkich sieci. Lokalnym kupcom miejsca zabraknie lub otrzymają
do zagospodarowania najmniej atrakcyjne części nowego budynku. Dla wielu z
nich oznacza to prawdopodobny upadek – pisze „Kurier Poranny”.

Centrum handlowe ma powstać na terenie dawnych zakładów „Polpled”. Otwarcie
planuje się za półtora roku – w najbliższe wakacje radni mają „przyklepać”
zgodę na powstanie obiektu, prace budowlane ruszą najpóźniej na początku roku
2006, a pierwsi klienci mają się pojawić w gotowym obiekcie przed
przyszłorocznym Bożym Narodzeniem. Na terenie obiektu znajdzie się hipermarket
o powierzchni handlowej ok. 7 tys. metrów kw., a podobna ilość miejsca
przypadnie na samodzielne sklepy odzieżowe i przemysłowe. W osobnym budynku
będzie salon giganta z branży RTV/AGD – Media Markt.

Jak dowiedzieli się nieoficjalnie lokalni kupcy, to nie oni są brani pod uwagę
jako główni najemcy części obiektu przeznaczonej na sklepy detaliczne.
Pierwszeństwo mają sieciowe sklepy różnych firm zagranicznych, działających w
oparciu o jednolity wzorzec na terenie całej Polski. Lokalnym handlowcom mają
przypaść miejsca najmniej atrakcyjne, a wielu z nich nie dostąpi nawet tego
„zaszczytu”. „Zawsze jest tak, że to duże sieciowe firmy, które sprzedają
markowe ubrania mają pierwszeństwo do zaklepania sobie lokalu. Najczęściej są
to sklepy o dużych powierzchniach” – mówi wprost Zygmunt Chyla, prezes spółki
TK Development, która ma budować obiekt. Przewiduje się, że wielkie firmy
dostaną 50% całej powierzchni, ale tej o najlepszej lokalizacji – małym,
białostockim handlowcom zostaną do podziału miejsca „drugiej kategorii”.

Miejscowi kupcy są oburzeni. Jedna z właścicielek sklepu mówi: „Powinniśmy
mieć pierwszeństwo w wykupywaniu lokali. W innym przypadku zginiemy. Sieciowe
sklepy są dla nas największym zagrożeniem. Jeśli jeszcze dostaną najlepsze
miejsca w galerii, zniszczą nas”. Inny handlowiec dodaje: „Nie wygramy z
sieciówkami. Z nimi deweloperzy obchodzą się jak z jajkiem. Takie firmy jak
Reserved czy H&M nie dość, że zabierają najlepsze miejsca w galeriach, to
jeszcze płacą za nie grosze. Są traktowane jako magnesy, które przyciągają
ludzi do centrum handlowego. Duże pieniądze za wynajem płacą tylko mali, mniej
znani kupcy”.

Pozostaje tylko gorzka refleksja: nie myślcie sobie, że oni – hipermarkety i
zagraniczne firmy – przyszli tu po to, żeby komuś pomagać. Oni przyszli tu
robić interesy. Choćby po trupach – lokalnych handlowców i społeczności
drenowanych z gotówki wywożonej na zagraniczne konta tzw. inwestorów...

  "Rzeczpospolita": Dobry czas na kupno mieszkania?
- "Nie wiem jak jest we Wrocku, pewnie są jakieś obniżki, VAT na
mieszkanie to 7% i tyle pewnie dają rabatu."

To tylko jedna z promocji (a co? 7% to mało przy kilku tysiącach?).
Jeden duży deweloper nie umie sprzedać kilku mieszkań po 100 mkw za
4000 zł brutto (w 2007 roku by się ludzie zabijali o te mieszkania).

- "Ja piszę, że w Mińsku Mazowieckim 40km na wschód o Warszawy NIE
MA żadnych obniżek."

Do mniejszych miast fala przecen jeszcze nie dotarła. Tak samo jak
później mieszkania tam drożały, tak samo później będą tanieć.
W mniejszych miastach też się mało buduje domów wielorodzinnych - i
ten spadek cen będzie powolny (bo mało pustych mieszkań stoi). Ale
spadek cen będzie - bo ludzie będą budować domy jednorodzinne -
ziemia stosunkowo tania, materiały budowlane też, a do centrum
miasta bliżej niż w wielkich miastach.

- "jest atakowana przez chętnych na kupno lokali użytkowych/sklepów
więc pewnie mieszkania też wycenią wysoko"

Nie możesz tego wiązać. To całkiem różne rynki.

- "No i im starzy dorzucą do kredytu, odpuszczą sobie wakacje może
(choć raty kredytów nie wzrosły), nie zmienią na razie samochodu i
to wszystko."

Starzy pójdą niedługo na emeryturę. Wiesz jaka jest wysokość
emerytur w tym kraju? Raty kredytów JESZCZE nie wzrosły - tylko
dlatego że m.in. Szwajcarzy obniżyli stopy procentowe. Co będzie jak
zaczną podnosić?

- "Pierwsze słyszę, firmy budowlane to dopiero czeka gorszy okres i
dlatego spadły ceny robocizny ale do bankructw to jeszcze daleko."
www.bankier.pl/wiadomosc/Deweloperzy-bankrutuja-i-prosza-rzad-o-pomoc-1882403.html
Małe firmy budowlane mają powaaaaaażne problemy. Zwłaszcza jak im
upadający deweloper nie zapłaci.

- "W czasie poprzedniego kryzysu budowlanego POWSZECHNĄ rzeczą było
niepłacenie lub długie odwlekanie zapłaty za towar i podwykonawstwo
a jednak większość dużych firm przeżyła to bez problemu i odbiła się
od dna na boomie. Nie sądzę aby obecny kryzys w budownictwie był
dłuższy niż ten z lat 2001-2005."

Na początku lat 90-tych wiele zachowań też było powszechnych. A
potem te firmy upadły pod koniec lat 90-tych.
Kryzys w budownictwie trwał do ok 2003 roku o ile mnie pamięć nie
myli.
Błędnie rozumujesz. Wtedy kryzys się szybko skończył, bo Unia
zaczęła pompować do nas ogromne pieniądze, bezrobocie zaczęło
spadać, bo do nas przeniosły się zagraniczne koncerny (byliśmy tanią
siłą roboczą - już nie jesteśmy), ludzie zaczęli wyjeżdżać do
Anglii, Norwegii, Holandii - i przesyłać spore pieniądze do Polski.
Takiego odbicia nie będzie. Tak na marginesie - wiesz gdzie jest
najwyższe PKB? W biednych krajach które się odbijają od dna. My już
na dnie nie jesteśmy i raczej nie będziemy.

  Nie luibię Leppera !!!!
cd.
a teraz dochody
>Wprowadzenie jednolitego podatku obrotowego na poziomie do 2,5%, co zapewni
>wpływy do budżetu w wysokości około 43 mld zł.,
>Przewiduje się, że stopniową likwidację deficytu budżetowego zapewni przyrost
>podatków VAT, akcyzy i obrotowego w związku z uruchomionym wzrostem PKB.

wydatki- wzrost 41 mld
dochody...
przewiduje się, prawdopodobnie, chyba...

>wprowadzenie kwoty wolnej od opodatkowania w wysokości odpowiadającej minimum
>socjalnemu tl. Około 8,88 tyś zł
tyś - co to jest?
>rocznie powinna towarzyszyć czwarta grupa
>podatkowa w wysokości 50% dla
>dochodów osobistych powyżej 100 tyś. zł rocznie,
i tu raz jeszcze

ja bym proponował 95% jak w Bolszewickiej Rosji zaraz po rewolucji...

cd.
>wykorzystanie 60 % rezerwy rewaluacyjnej z przeznaczeniem na finansowanie
>procesów rozwojowych przez banki inwestycyjne,

bez komentarza...
dalej już mi sie nie chce pisać, jeszcze tylko mały fragment na koniec

cd.
>instrumenty wspierające popyt wewnętrzny wywołają impuls inflacyjny a ten
>obniży lub zredukuje rentowność inwestycji portfelowych kapitału
>spekulacyjnego. Liczyć się więc należy z jego odpływem i próba szantażu władz
>Polski poprzez załamanie bilansu płatniczego. Z tych powodów przed
>uruchomieniem programu zasadnicza część rezerw dewizowych Skarbu Państwa
>zarządzanych przez NBP musi znaleźć się w państwowym Banku Gospodarstwa
>Krajowego.
>władze polskie będą zobowiązane do szczegółowego rozliczenia prywatyzacji
>majątku narodowego wszędzie tam, gdzie prywatyzacja nastąpiła z naruszeniem
>interesu Skarbu Państwa; to Skarb Państwa z mocy prawa będzie zobowiązany
>dochodzić swoich roszczeń o zwrot majątku i wypłatę odszkodowania. Roszczenia
>o naprawienie szkód i wypłatę odszkodowań zostaną też skierowane do osób
>odpowiedzialnych za prywatyzację majątku narodowego i do firm doradczych,
???
>zmienione zostaną przepisy o zamówieniach publicznych w ten sposób, że jeżeli
>inwestycje budowlane lub dostawy gotowych dóbr inwestycyjnych będą finansowane
>ze środków publicznych, to wykonawcą odpowiednio (w całości lub w części
>finansowanej z krajowych środków) musi być podmiot krajowy.
to jest niezgodne z prawem UE (a poza tym dla naszych firm byłoby to
niekorzystne gdyby było inaczej, bo nie mogłyby np. startować w przetargach w
krajach UE)
>zostanie uruchomiony systemu postępowań naprawczych w przedsiębiorstwach i
>system dochodzenia odszkodowań za niewłaściwe zarządzanie NFI oraz
>przedsiębiorstwami wchodzącymi w skład NFI i za niewłaściwe doradzanie
>przedsiębiorstwom i resortom przez zagraniczne i krajowe firmy doradcze.
jak będzie wyglądał ten system naprawczy...

lepper opisuje rzeczywistość, to potrafi każdy idiota, a jego plany są mgliste,
ogólnikowe i pod hasłem Balcerowicz musi odejść...
LUDZIE OBUDŹCIE SIĘ !!!

ps.
przeczytajcie sobie sami te brednie...

www.samoobrona.home.pl/pages/01.Program/index.php?document=489.program.html

pozdrawiam
jg

ps.ps.
widzisz lolo ktoś jednak to przeczytał...

  WERSAL PODLASKI
Zalaczam (ku pokrzepieniu serc?) artykul z dzisiejszej Wyborczej dla tych co jeszcze nie mieli okazji sie z nim
zapoznac.

Rząd nie przyjął projektu ustawy o podwyżkach VAT

Rafał Zasuń, Marek Wielgo (27-11-01 18:07)

Nadal tli się spór - jaką część VAT zwracać budującym mieszkania inwestorom

Projekt podwyżki VAT zaakceptował we wtorek Komitet Rady Ministrów, ale rząd go nie przyjął bo - jak
powiedział minister finansów Marek Belka - pewne sprawy zostały niedopracowane. Chodzi m.in. o zwrot VAT
dla budujących mieszkania. - Wszystkie sporne kwestie zostały załatwione, chodzi tylko o dostosowanie
ustawy
o zwrocie inwestorskim do ustawy o pomocy publicznej - tłumaczył Belka. Nie podał żadnych szczegółów, dodał
tylko, że rząd zajmie się projektem na następnym posiedzeniu.

Jednak z naszych informacji wynika, że w czasie posiedzenia rządu wynikł spór o ważne szczegóły zwrotu
budowlanego VAT. Ministerstwo Finansów chce, aby fiskus zwracał VAT po zakończeniu inwestycji wyłącznie
indywidualnym inwestorom (także tym budującym w ramach spółdzielni i firm developerskich). I to nie w całości,
ale różnicę między stawką 22 i 7 proc. Natomiast Ministerstwo Infrastruktury wraz z podległym mu Urzędem
Mieszkalnictwa upierają się, aby zwrotem VAT były objęte także Towarzystwa Budownictwa Społecznego oraz
spółdzielnie budujące mieszkania lokatorskie za dotowany przez budżet państwa kredyt z Krajowego Funduszu
Mieszkaniowego.

Nasz informator twierdzi, że premier Leszek Miller skłania się do szerszego zwrotu VAT, i żeby ten podatek był
zwracany w całości (a nie tylko różnica między 22 i 7 proc.). Urząd Mieszkalnictwa domaga się również, by
VAT
był zwracany od realnej ceny metra kwadratowego mieszkania czy domu, a nie od średniej krajowej.

Ponadto rząd prawdopodobnie zgodzi się, by fiskus zwracał VAT naliczony nie do 70 m kw. mieszkania lub
domu
(jak zapowiadał w ubiegłym tygodniu resort finansów), a do 100 m kw. Budżet i bez tego zyska na podwyżce
VAT bo budownictwo mieszkaniowe przypada niespełna 1/5 całej produkcji budowlano - montażowej - tłumaczy
nasz rozmówca.

Kolejny istotny szczegół, to data wejścia w życie podwyżki VAT w budownictwie. Nasze źródło twierdzi, że
Ministerstwo Finansów zgodziło się na przesunięcie jej o co najmniej kwartał, czyli do kwietnia.

Przypomnijmy, że podwyżce VAT na materiały i usługi budowlane oraz mieszkania sprzeciwiał się bardzo ostro
PSL. Czy teraz już się z tym pogodził? - pytali dziennikarze obecnego na konferencji wicepremiera Jarosława
Kalinowskiego. Ten stwierdził tylko, że zależy mu aby zwrot inwestorski objął w jak najszerszym zakresie
rolników - także tych, którzy obecnie nie są podatnikami VAT, lecz tzw. rolnikami ryczałtowymi.

Rząd przyjął za to ustawę o wspieraniu inwestycji. To konieczny instrument bo - jak tłumaczył minister
gospodarki
Jacek Piechota - poziom inwestycji zagranicznych zaczyna zdecydowanie spadać - Firmy - polskie i
zagraniczne
-które tworzą miejsca pracy, inwestują w nowe technologie bądź ochronę środowiska, będą mogły dostawać
granty z budżetu. Bardzo podobny projekt opracował resort gospodarki w czasach ministra Steinhoffa, ale
poprzedniemu Sejmowi zabrakło czasu na jego uchwalenie.

Jednak na wielkie pieniądze inwestorzy nie mają co liczyć - w przyszłym roku na granty przeznaczono ledwie
90
mln zł. - To małe pieniądze, ale 2002 rok traktujemy jak rozruch systemu - mówił Piechota.

Nie przyjęta we wtorek przez rząd ustawa zakłada oprócz podwyżek VAT w budownictwie także podwyżkę z
7
do 22 proc. podatku na niektóre towary dziecięce ( m.in. zabawki) oraz na wyroby artystyczne i opony
bieżnikowane. Oprócz tego z 25 do 60 wydłużony ma zostać termin w jakim urzędy skarbowe zwracają
nadpłacony VAT firmom. Dzięki podwyżkom VAT do budżetu ma trafić ok. 1,5 mld zł. Ministerstwo Finansów
chce
też opodatkować akcyzą prąd elektryczny - 1 lub 2 gr za kilowatogodzinę. Budżet zyskałby na tym odpowiednio
1,2 lub 2,4 mld zł.

  Praca w Warszawie, mieszkanie w Krakowie.
Gość portalu: Zbigniew napisał(a):

> Takie są fakty:
> Rynek pracy w Warszawie się zepsuł, wiele zagranicznych koncernów zwalnia duże
> ilości pracowników. Oczywiście najwięcej central takich firm jest w Warszawie,
> więc jak zwalniają w stolicy 100 specjalistów (którzy zarabiali spore
> pieniądze) oni będą szukać pracy w Warszawie i tym samym rynek się przepiełnia
> specjalistami.
> Recesja na rynku pracy dottknęła także stolicę.
> Więc to że w Warszawie można znaleźć pracę za duże pieniądze staje się MITEM.
>
> z tego co czytam to nie masz zielonego pojęcia o rynku pracy w wawie, mieszkam
tu od 3 lat, pochodze spod Lublina, obecnie pracuje dla średniej wielkości firmy,
zajmuje sie obsługą Vipów, paraca nie jest zbyt skomplikowana i mógłby to robić
każdy kto jest troche obrotny i ma prazencje, do ręki dostaje 3200 zł z
groszami, mam wykształcenie wyższe po kiepskiej uczelni na której sie wiele nie
nauczyłem, studiowałem w Warszawie w podrzędnej szkole której nie było w żadnych
rankingach, luz totalny, imprezki ale przez to nie nauczyłem sie sporo, mam kilka
innych ciekawych ofert pracy za podobne pieniądze ale ta mi sie podoba i nie
zamierzam zmieniać, w sobote spotkaliśmy sie w gronie znajomych w kawiarni,
koleżanka opowiadała nam bo była w Dubaju, znamy sie dość długo z tego co wiem to
nikt nie zarabia poniżej 2000 zł, zresztą to byłby nawet pewien wstyd, jest tu
pewna zasada, jeżeli jesteś student to powinieneś zarabiać mniej niż 2500 zł,
prawde mówiąc jak ktoś chce pracować to może przebierać w ofertach, tu otwierają
centrum handlowe, tam wywalaja ogromną dyskoteke, tam jakąś knajpe, tam jakiś
salon itp., tylko komuś kto wisi lub sie nie chce to nie ma pracy, bezrobocie w
statystykach wynosi co prawda 5,5% ale podczas takiej recesji np. małe firmy
budowlane robią tak że zwalniają gościa a on pracuje dalej tylko na czarno, firma
na tym oszczędza, on ma prace i jeszcze dostaje 400 zł że jest bezrobotny, prawda
jest jednak taka że bezrobocie jest tu jedynie naturalne, nie pracuje ten kto nie
chce albo co chce zarabiać dużo a ma za słabe kwalifikacje lub sie nie stara,
oglądałem wczoraj tutejszy Kurier, w wawie na czarno pracuje np. 50 tys.
Ukrainiców, zarabiają średnio w granicy 1500 zł, przeważnie większośc
zarobionych pieniędzy wysyłaja do domu, mój wujek ma małą firme, zajmuje sie
remontami, pracowałem kilka miesięcy u niego jeszcze na pocz. studiów, zarabiałem
różnie w zależności co sie robiło, najmniej 1500 do ręki, najwiecej na oknach
można było zarobić , nawet 4000 do ręki ale to rzadziej, zatrudniał 7 osób, cały
dzień jeździl z miejsca na miejsce pilnując tego co my robiliśmy, zamówień byłe i
jest tyle że robota jest od 8 do nawet 24, z wielu zamówień musi rezygnować bo by
sie ze wszystkim nie uporał, zamówić towar, opłaci to i tamto itp. gdy obecnie
wpadnie czasami w weekend to pyta sie czy niechciałbym pare groszy dorobić bo
bedą okna wstawiać ale to nie jest już robota dla mnie, u niego zaczynałem, potem
zmieniłem prace na inną, potem jeszcze co innego robiłem aż do tego co mam teraz,
więc jesli mówisz że wysokie zarobki to mit to jest w wielkim błędzie, bo ja
zarabiam poniżej tutejszej średniej która wynosi 3700 zl i znam wiele młodych
osób dla których 6-7 tys. to mało, w niekórych hotelach za sprzątanie sie zarabia
ponad 3 tys. więc dla młodych ludzi robiących kariere pierwszą barierą jest 10
tys., bardzo wielu już ją przekroczyło i z doswiadczenia wiem że nawet nie mając
wyższego wykształecenia można zarabiać po kilkanaście tysięcy, ale trzeba być
obrotnym, rozmawiałem jakies dwa tygonie z kumplem który pracuje w biurze
nieruchomości, niedługo jakieś 3 duże zagraniczne firmy otworzą tu centrale na
Europe śr -wsch, niedługo wynajmą biura w centrum, z tego co wiem będą
potrzebowali kilkaset osób każda, może Ty Zbigniwie znajdzesz u nich prace jak
sie postarasz albo w jakiejś galerii handlowej jak ktoś chce, 5 września otwarcie
Wola Park, zatrudnią około 2000 osób, tu ciągle coś sie otwiera, cos sie buduje,
gdy porównam to do marazmu w Lublinie ach, dwa śwaiaty, Zbigniew a ty nie marudz
tylko zakasaj rekawy i zacznij szukać lepszej roboty jak ta co masz ci nie
pasuje, bo od samego gadania i zrzedzenia to jeszcze nikt pracy nie znalazł,
pozdrawiam Górd Kraka

  Moskwa usiłuje odzyskać wpływy na Bałkanach
Moskwa usiłuje odzyskać wpływy na Bałkanach
Miszka miesza w kotle

tygodnikforum.onet.pl/1217551,0,8498,,artykul.html

Moskwa usiłuje odzyskać wpływy na Bałkanach.

ISABELLE LASSERRE

Le Figaro, 15.02.2004

Belgrad, listopad 2001 roku. Na biurku ważnego serbskiego urzędnika dzwoni
telefon. Na linii rosyjski minister finansów: Halo! Dajcie nam biznesy. – Ale
jakie? – No, ropę. Nisz (największe zakłady naftowe w Serbii). – Ależ to
niemożliwe, mamy przecież ustawę prywatyzacyjną.

– Olewamy to. Nu, dawaj!

16 lat po upadku muru berlińskiego i pięć lat po obaleniu Slobodana
Miloszevicia Rosjanie powrócili do Serbii. Inwestując w gospodarkę
tego „bratniego kraju” – słowiańskiego i prawosławnego jak ona sama, Rosja
usiłuje odzyskać polityczne wpływy we wschodniej części Europy i ograniczyć
możliwości działania Stanów Zjednoczonych i NATO. – Wpuszczamy wilka do
owczarni – przestrzega anonimowy przedstawiciel serbskich władz.

Fundusz kładzie łapę

W ciągu kilku lat rosyjski kapitał przejął kontrolę nad częścią sektora
państwowego w tym bałkańskim kraju. Rosyjski gigant naftowy Łukoil wykupił
Beopetrol, drugą co do wielkości firmę naftową w Serbii. Midland, fundusz
inwestycyjny z siedzibą w Londynie, lecz operujący rosyjskim kapitałem,
przejął główne zakłady mięsne, sieć restauracji Stari Grad, a częściowo także
port na Dunaju w Panczevie. Ta ostatnia inwestycja pozwala Rosjanom
kontrolować przepływ towarów transportowanych drogą wodną na Dunaju,
szczególnie ładunków pochodzących z Ukrainy.

Salford, inny fundusz inwestycyjny z kapitałem rosyjskim (zarejestrowany w
Gibraltarze), położył niedawno łapę na firmach działających w sektorze
przemysłu spożywczego. Rosyjscy inwestorzy zerkają też łakomie na Bor,
serbskie zagłębie miedziowe. Wyłożyli również pieniądze na inwestycje
budowlane w Nowym Belgradzie. – W sektorze energetycznym chcą mieć monopol na
ropę i gaz. Zaczynają też interesować się bankami oraz firmami
ubezpieczeniowymi – opowiada Slobodan Milosavljević, prezes serbskiej Izby
Handlowej.

Serbia po kawałku

Jeszcze gorzej jest w Czarnogórze. Druga część państwa o nazwie Federacja
Serbii i Czarnogóry dosłownie zaprzedała się Rosjanom – ubolewa
Milosavljević. I dodaje: Mając dostęp do Adriatyku, Moskwa może kontrolować
Włochy, Albanię i bazę amerykańską w Kosowie. Koncern Rusal, kontrolowany
przez oligarchów Olega Deripaskę i Romana Abramowicza, to jedyny kandydat do
zakupu KAP – kombinatu przetwórstwa aluminium w Podgoricy oraz państwowej
firmy Telekom. Hotele, domy, gazety – to bez różnicy… „Nowi Ruscy”
wykorzystują każdą okazję. – Inwestując w Serbii i Czarnogórze, Rosjanie
usiłują odbudować dawną zależność krajów wschodnich. To samo robią w Bułgarii
i Rumunii – komentuje Slobodan Milosavljević. Jedyna różnica w porównaniu z
epoką zimnej wojny polega na tym, że niegdyś wpływ wywierały rosyjskie władze
państwowe, a dziś wyręcza je prywatny kapitał. – Za Putina jest mniej
romantyzmu, za to więcej biznesu – mówi pewna wtajemniczona osoba.

Dla Rosjan jest to stawka o znaczeniu strategicznym. – Rozszerzanie zakresu
dyplomacji energetycznej leży w ich żywotnym interesie. A Serbia, usytuowana
między Wschodem i Zachodem, jest dla Rosji przyczółkiem w Europie Wschodniej.
Kontrolując rynek energetyczny, Moskwa odzyskuje wpływy polityczne w
regionie – dodaje przedstawiciel serbskich władz.

Jak się słyszy, Moskwa finansuje niektóre ruchy radykalne w Serbii. Co się
tyczy Putina, to zabiera on głos wtedy, gdy to konieczne – jak przekonuje
nasz rozmówca. Przede wszystkim w sprawie Kosowa, próbując przekonać
wspólnotę międzynarodową, aby nie akceptowała niepodległości kawałka Serbii.

Rosyjskim konserwatystom nie w smak są serbscy reformatorzy, zerkający ku
Europie, toteż jawnie manifestują oni swoją przyjaźń z nacjonalistycznym
premierem. Władimir Putin z wielką pompą podejmował Vojislava Kosztunicę w
Soczi. Dla odmiany rosyjski prezydent odmówił spotkania ze swoim serbskim
odpowiednikiem Borisem Tadiciem z Partii Demokratycznej.

... ciąg dalszy
Zabawka Rosji

Przedstawiciele dawnego serbskiego reżimu mogą liczyć na schronienie i
zrozumienie w Moskwie. Wśród nich jest generał Georgević ścigany przez
trybunał haski, żona i syn Slobodana Miloszevicia, jak też jego brat
Borislav. Ten ostatni był dawniej ambasadorem w Moskwie, a obecnie żyje wśród
swych braci Słowian na ponoć bardzo politycznej emeryturze. Rosjanie sądzą,
że uda im się zachować wpływy polityczne w Serbii, jeśli będą ochraniać
dziedzictwo Miloszevicia. To właśnie oni – jak twierdzi przedstawiciel
serbskich władz – za pośrednictwem Kosztunicy oraz wojska narzucili krajowi
politykę kontynuacji.

Jednak ścisłe związki gospodarczo-polityczne między Belgradem a Moskwą
niekoniecznie muszą być korzystne dla samej Serbii. Jak przypomina Zarko
Korac – deputowany, były wicepremier i profesor filozofii w jednej osobie:
Serbia zawsze była dla Rosjan strategiczną zabawką. Kiedy książę
Karadżordżević pojechał do Moskwy, by prosić o finansowe wsparcie powstania
przeciw Turkom, nic tam nie wskórał. Natomiast współczesnych Serbów ogromnie
zaszokowało wycofanie wojsk rosyjskich z Kosowa. – Rosjanie mają u nas
autorytet, ale my nie mamy u nich posłuchu. Nigdy nie narażą swoich stosunków
z Zachodem i USA tylko z naszego powodu. Ich wsparcie jest przede wszystkim
deklaratywne – twierdzi Dragoljub Miczunović, były przewodniczący serbskiego
parlamentu.

Według Zorana Drakulicia, dyrektora firmy East Point, który zbił fortunę
dzięki kontaktom z Rosją, problem polega na braku strategii gospodarczej w
Serbii. – Sprzedajemy towary Rosjanom, bo oni mają dużo pieniędzy i chętnie
je wydają. Ale nie mamy żadnej prawdziwej polityki.

Czy jednak Serbowie, których transformacja ustrojowa należy do
najtrudniejszych wśród państw regionu, mają środki, aby powiedzieć „nie”
Rosjanom? – Jesteśmy zmuszeni przyjmować inwestycje zagraniczne, bo kraj jest
w ruinie. A tymczasem oprócz Moskwy, która uznaje nas za jedyny prorosyjski
kraj w Europie, nikt nie interesuje się Serbią. Mając wybór: Rosja albo nic,
lepiej już wybrać Rosję.

Artykuł dostępny w sieci do 28.03.2005

  Kosmici atakują oczyszczalnię ścieków
2 kosmitów napisało list w języku nieznanym Ziemii
Oto ten list podpisany przez dwóch kosmitów (na dole) . Kto rozszyfruje ten
nieznany na ziemii, kosmiczny (raczej komiczny) tekst.
*******
Miło nam Państwa poinformować, że Zakład Wodociągów i Kanalizacji w imieniu
Gminy Miasto Szczecin rozpoczął realizację programu, który w ciągu kilku lat
znacząco zmieni oblicze naszego miasta. Za 5 lat będziemy mieć nowoczesną
oczyszczalnię ścieków, wyremontowane rurociągi i smaczniejszą wodę w kranach.

PROGRAM POPRAWA JAKOŚCI WODY W SZCZECINIE

To program uregulowania całej gospodarki wodno-ściekowej w naszym mieście. W
najbliższych latach zrealizowanych zostanie aż 11 dużych inwestycji!
Najważniejszą będzie budowa oczyszczalni ścieków Pomorzany. Wybudowane zostaną
dziesiątki kilometrów nowych rurociągów i wyremontowane zostaną stare. Na
ujęciu wody z Miedwia, które w większości zasila w wodę cały Szczecin
zainstalowane zostaną najnowocześniejsze filtry polepszające jej jakość. Ruszy
budowa drugiej nitki magistrali dostarczającej wodę z Miedwia do miasta.
Rozbudowana zostanie oczyszczalnia ścieków w Zdrojach. Wykonane zostaną
przepompownie i inne niezbędne dla działania całego systemu inwestycje.

PO CO SZCZECINOWI OCZYSZCZALNIA ŚCIEKÓW?

Jesteśmy największym trucicielem Bałtyku, ponieważ wylewamy nasze ścieki
wprost do rzeki! Codziennie około 70.000 ton odchodów i odpadów przemysłowych -
tyle co mieści duży tankowiec - wpada bez żadnego oczyszczenia wprost do Odry!
Codziennie jesteśmy narażeni na awarie i przerwy w dostawie wody, ponieważ
rurociągi, które ją dostarczają w większości budowane były jeszcze przed
wojną, a niektóre maja nawet ponad 100 lat.
W każdej chwili z naszych kranów może przestać lecieć woda, gdyż z Miedwia do
domów prawie wszystkich Szczecinian dostarcza ją tylko jedna stara, grożąca
awarią rura!
Inwestorzy omijają nasze miasto – nie opłaca im się budować fabryk tu, gdzie
musieliby wnosić ogromne opłaty za zanieczyszczanie środowiska lub budować
własne oczyszczalnie, które kosztują czasami więcej niż postawienie fabryki.
Pijemy niesmaczną, choć zdrową i spełniającą normy europejskie wodę.
W dalszym ciągu realna jest groźba zapłacenia podniesionych ostatnio kar za
zanieczyszczanie środowiska naturalnego – to ponad 100 milionów złotych
rocznie. Kary te zostały zawieszone tylko dlatego, że rozpoczęliśmy
inwestycję.

KTO ZA TO ZAPŁACI?

Koszt tej gigantycznej w skali miasta inwestycji to 288 milionów Euro! Za
inwestycję zapłacą wszyscy mieszkańcy Unii Europejskiej między innymi:
Berlina, Brukseli, Wiednia, Warszawy ale także i my szczecinianie.
Zakres inwestycji sprawił, że jest to sprawa ważna dla całej Europy – nie
tylko dla naszego miasta. Dlatego większą część pieniędzy – 66 proc. dołożyła
Unia Europejska z funduszu przedakcesyjnego ISPA (fundusz ISPA wspiera
finansowo przedsięwzięcia mające na celu ochronę środowiska). Szczecin otrzyma
ponad 190 milionów Euro – jest to największy udzielony grant nie tylko w
Polsce ale wśród wszystkich krajów kandydujących do Unii Europejskiej!
Strona polska, którą w imieniu Gminy Miasto Szczecin reprezentuje Zakład
Wodociągów i Kanalizacji wnosi pozostałe 34 proc. Na ten cel zaciągnięte
zostaną pożyczki w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej
oraz Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Zaciągnięto
kredyty w bankach. Jednakże otrzymane pożyczki i udzielone kredyty trzeba
będzie spłacić. Ponadto, część kosztów inwestycji spółka będzie musiała pokryć
z własnych, wypracowanych przez firmę pieniędzy.

MIESZKAŃCY SZCZECINA – JAK WSZYSCY EUROPEJCZYCY – BIORĄ W TYM UDZIAŁ

Musimy pokryć część kosztów inwestycji. Dlatego konieczne będą stopniowe
podwyżki opłat za wodę i ścieki. Woda w Szczecinie w porównaniu do cen w
innych polskich miastach nie jest wcale droga. Dziś płacimy za metr sześcienny
wody 2.21 zł, a za odprowadzanie ścieków 2.28 zł. Są to jedne z niższych opłat
w Polsce. Dla porównania:
- w Świnoujściu opłaty wynoszą: 3.62 zł za wodę i 4.85 zł za ścieki
- w Jeleniej Górze: 3.46 zł za wodę i 3.88 zł za ścieki
- w Poznaniu: 2.40 zł za wodę i 3.05 zł za ścieki
U nas ceny będą rosły stopniowo. Najważniejsze jest to, że pieniądze te
zostaną przeznaczone na realizację inwestycji, która podniesie dobrobyt nas
wszystkich. Nie zostaną roztrwonione, ani przejedzone.
Gdybyśmy nie rozpoczęli realizacji programu POPRAWA JAKOŚCI WODY W SZCZECINIE
ceny musiałyby i tak wzrosnąć! Tylko, że wtedy każdy dodatkowy grosz z
podwyżki byłby wylewany wraz ze ściekami do Odry – bo szedłby na podniesione w
zeszłym roku kary za zanieczyszczanie środowiska naturalnego!
Zapewniamy, że teraz każda dodatkowa złotówka jaka pojawi się na Państwa
rachunku zostanie przeznaczona na niezbędne naszemu miastu inwestycje – w tym
budowę oczyszczalni ścieków Pomorzany.

NASZE MIASTO ZACZYNA ZMIENIAĆ SIĘ W WIELKI PLAC BUDOWY

Obecnie najlepsze zagraniczne, a także polskie (również szczecińskie) firmy
walczą w przetargach o kontrakty na realizację poszczególnych zadań. Pierwsze
roboty już ruszyły. To miasto ożyje, wielu Szczecinian znajdzie zatrudnienie
przy budowach prowadzonych w różnych punktach miasta. Za 5 lat kiedy to prace
budowlane zakończą się Szczecin będzie już innym miastem – zdrowym, czystym,
europejskim i każdy z nas to odczuje!

Prezydent Szczecina Marian Jurczyk
Prezes Zarządu Dyrektor Generalny ZWiK Sp z o. Mgr Paweł Zieliński

  Praktyka do uprawnień
Poruszanie w tym wątku spraw dotyczących programów komputerowych w
budownictwie, ich wartości jest nie na temat i próbą odwrócenia od
właściwego tematu jakim są wymagane przez prawo polskie tzw.
uprawnienia budowlane do kierowania robotami budowlanymi czy do
projektowania, bez ograniczeń (anachronizmy XXI w. stosowane w
Polsce). Również mam doświadczenie inżynieryjne w budownictwie w
tym zagraniczne i to i owo znam. Ale odpowiem na ostatni post.
Wszystkie problemy analizy inżynierskiej sprowadzają się do
rozwiązywania złożonych układów równań różniczkowych cząstkowych
względem zmiennych przestrzennych i czasu przy skomplikowanych
warunkach brzegowych (dodatkowo również początkowych). W
obliczeniach w budownictwie można pominąć parametr czasu (chociaż
zapewne w wielu odpowiedzialnych konstrukcjach należy go
uwzględnić). W większości problemów inżynierskich rozwiązań
ścisłych nie można uzyskać, można je uzyskać tylko dla prostych
modeli matematycznych i to przy prostych warunkach brzegowych. Już
dawno temu znano tzw. metodę elementów skończonych (FEM - Finite
Element Method) bardzo popularną w obecnych latach. Metoda ta daje
możliwość niemal zupełnej automatyzacji działań a ciąg tych
operacji (algorytm metody) jest prawie identyczny dla różnych
zagadnień technicznych. Ale ta metoda (wykorzystująca rachunek
macierzowy w rozwiązaniu układu tysięcy równań) zastosowana w
dawnym czasie do projektów budowlanych bardziej złożonych (np.
wielkie zapory wodne czy choćby proste konstrukcje, lecz poddane
wielce złożonym stanom naprężeń) ze względów czysto obliczeniowych
była nie do zastosowania. Dlatego w budownictwie "przed epoką
komputerów" stosowano (w dużej mierze wypróbowane na badaniach
doświadczalnych) tzw. metody uproszczone (klasyczne metody
projektowania) jak również wszelkiego rodzaju pomoce jak np.
nomogramy do wymiarowania układów hiperstatycznych W. Zalewskiego,
tablice do wymiarowania żelbetu (aut. A. Winokur, W. Zalewski) i to
tylko do konstrukcji prostych w swoim rozwiązaniu. Dopiero
zwiększenie mocy obliczeniowych współczesnych komputerów
(przeciętny osobisty komputer obecnie przewyższa swoją mocą
obliczeniową setki razy a nawet więcej najnowocześniejsze komputery
z lat 60-tych czy 70-tych XX wieku) umożliwiło zastosowanie metody
elementów skończonych do obliczania tysięcy równań na szeroką skalę
w programach komputerowych. Klasyczne metody projektowania do
złożonych konstrukcji są bezradne, gdyż przy użyciu tych metod nie
jesteśmy w stanie poprawnie oszacować stanu naprężenia np. w
żelbetowej konstrukcji przestrzennej. Tutaj odpowiedni program
komputerowy w krótkim czasie jest w stanie odpowiedzieć na to
pytanie projektanta, na które w przeciwnym wypadku zajęłoby mu to
co najmniej kilka miesięcy a nawet lat.
Pierwszy lepszy przykład z brzegu np. ocena stanu stateczności
ustroju ramowego pod wpływem różnych obciążeń (np. obciążenia
wieloparametrowe) przy wykorzystaniu metody Monte Carlo (symulacja
statyczna polegająca na rozwiązywaniu zadań numerycznych za pomocą
odpowiednich eksperymentów statystycznych). W tym przypadku na
inżynierze spoczywa (oprócz dobrej znajomości programu
komputerowego którym się posługuje) bardzo ważne zadanie jakim jest
utworzenie właściwego modelu matematycznego konstrukcji w aspekcie
jej stateczności posiłkując się prawami mechaniki budowli oraz
kryterium stateczności tej konstrukcji (graniczny poziom
przemieszczeń dopuszczony np. przez odpowiednie normy lub badania
doświadczalne). Resztę załatwi program komputerowy, po rozwiązaniu
układów równań otrzymamy odpowiedź na pytanie czy zgodnie z
technicznym kryterium nasza konstrukcja jest stateczna. Klasyczna
analiza stateczności dla obciążeń wieloparametrowych jest bardzo
skomplikowana i wybitnie pracochłonna. Natomiast metoda komputerowa
(oparta na metodzie elementów skończonych) symulacji przykładowego
ustroju ramowego jest ogromnie pomocna w projektowaniu, szybka i
efektywna, bez kosztownych, a czasami nie możliwych prób na
rzeczywistej konstrukcji.
Przytoczyłem ten przykład dlatego bo może gdyby projektanci
zawalonej hali w Chorzowie (styczeń 2006 r.) dokonali odpowiednich
symulacji stateczności dachu to do katastrofy by nie doszło
(chociaż statystycznie w Polsce z tego co wiem tylko 2% katastrof
budowlanych są spowodowane przez błędy projektowe).

Kosztów obecnych programów komputerowych w budownictwie nie znam
ale swego czasu pracowałem jako młody inżynier (za granicą, bez
żadnych uprawnień, proszę się domyśleć gdzie) na wszechstronnych
programach jak ADINA (program z Massachusets Institute of
Technology) lub COSMOS amerykańskiej firmy SRAC (Structural
Research and Analysis Corporation, Santa Monica, California) który
posiadał co najmniej 12 modułów. Te programy umożliwiały budowę
trójwymiarowych modeli, generowanie siatki, wprowadzanie obciążeń,
warunków brzegowych, liniową analizę statyczną, dynamiczna, moduł
nieliniowej analizy (zagadnienia plastyczności, wyboczenia itp.),
moduł analizy elektromagnetycznej, cieplnej, optymalizacji modelu,
biblioteki materiałów, funkcje CAD i wiele innych możliwości
których nie będę tutaj wyliczał. Jak wiem właściciel firmy
projektowo-budowlanej musiał corocznie płacić ogromne sumy
licencyjne (COSMOS) za jego używanie na kilkudziesięciu
stanowiskach pracy. Ale z szybkości projektowania firmie ten
wydatek zwracał się z nawiązką bo realizowała dużo zamówień.
Reasumując praca inżyniera projektanta z odpowiednim programem
komputerowym (którego musi świetnie znać i nim posługiwać się)
doskonale go odciąża od rutynowo wykonywanych czynności i sprawia,
że może on więcej czasu poświęcić na pracę merytoryczną i
koncepcyjną. Natomiast wszelki urzędnicze bariery w postaci np.
tzw. uprawnień, aplikacji itp. (obojętnie w jakim zawodzie)
stanowią biurokratyczną i korporacyjną przeszkodę aby uniemożliwić
dopływ do zawodu innym (wielokrotnie świetnie wyszkolonym) tylko po
to aby "stara gwardia" mogła obronić swoje miejsca pracy
i "monopol" na nie. Tylko faktyczne umiejętności, zdolności i
osiągnięcia powinny weryfikować przydatność jakiejś osoby do danego
zawodu. Zawsze taką osobę można merytorycznie w określonym zakresie
na danym stanowisku pracy sprawdzić tak jak to robią w USA.

  lubuskie odstaje na tle kraju
lubuskie odstaje na tle kraju
Wg różnych ranikgów jesteśmy na przedostatnich miejscach. pod względem
bezrobocia, poziomu dochodów i diamentów forbesa (czyli najsilniej
rozwijających się firm).

Polityka UE jest wspieranie wschodnich rejonów a zapomina się o zachodnich.
Zachód kojarzy się u polaków z czymś bogatym ale lubuskie i zachodniopomorskie
tego nie potwierdzają. No i te wojenki ZG-GORZÓW..

Lubuskie jest zacofane bo brakuje silnego miasta-centrum. Są 2 małe.. Nie wiem
jakby to porównać do innych tego typu województw..
Ale może tam się nie kłócą.

Jak widzę Gorzów to widzę mnóstwo przejadaczy unijnych i państwowych pieniędzy
to na szkolenia to na inkubatory.. A tam gdzie jest tego najwiecej (w
sulęcinie) to jest największe bezrobocie..

Bardzo duże bezrobocie jest w Strzelcach, Sulęcinie i w całym województwie. Na
południu polski zg trzyma się trochę lepiej od gorzowa, bo tam jest trójmiasto
nowa sól, zg i sulechów gdzie są skoncentrowane firmy.

ZG ma swój zastal.. Co ma gorzów? gomę, gomada, zremb i lindo-gobex..
reszta zagraniczne montażownie.

Mamy ponoć jedną z najlepszych stref ekonomicznych.. W Kostrzyniu są
najszybciej rozwijające się firemki..

ZG ma uniwerek i tam chyba troche więcej kupują mieszkań studenci bo wolą
kupić niż wynajmować.

Firmy budowlane są najbogatsze, u nas dominuje rajbud development. Ale robi
kiepskie osiedla z za ciasnymi podwórkami i w złym stnaie technicznym oddaje
do użytku lokale.. I za drogo.

Buduje się jakieś CEA.. przypomina mi to trochę misia bareji..

Miasto się zadłuża
a całe państwo tez nie lepsze.

"Jak można mamić obywatelami dyrdymałami nt oszczędnego państswa gdy rząd
doprowadził do jednego z największych deficytów strukturalnych w finansach
publicznych na świecie, i to w sytuacji gdy w Polsce nie było żadnego
poważnego kryzysu".

"Dobra wiadomosć jest taka że Polska jest jedynym krajem, gdzie udział
wydatków emerytalnych w PKB maleje dzięki reformie emerytalnej przeprowadzonej
w 1999 roku. Tylko rząd właśnie chce tę reformę popsuć twierdząc, że chce
naprawić. Premier widzi na rok góra 2 lata do przodu, do kolejnych wyborów.
Ekonomiści widzą dalej, a demografowie jeszcze dalej. I jedni i drudzy
ostrzegają, że jeśli nie wykorzystamy naszej szansy na wzbogacenie się do 2020
to potem będize już bardzo trudno: tempo wzrostu PKB spadnie, a starzejące się
społeczeństwo będzie olbrzymim obciążeniem dla budżetu, zwł gdy rząd popsuje
system emerytalny. Zamiast psuć trzeba wziać się za prawdziwe reformy".

Mnie zastanwia ten deficyt który tak ogromnie wzrósł.. Czyżby przez euro 2012?
Ekonomista Robert Gwiazdowski twierdzi że stadiony budowane na euro nie bedą
w stanie na siebie zarabiac. Tadnio XX lecia ma kosztować 2 mld zł choć
początkowo było to około pół miliarda.

Krociowe zyski czerpią ogromne spółki budowlane. Może to przez te euro jest
taki deficyt..

I jeszcze jakość kształcenia w całej Polsce i lubuskiem..

Jak widzę te dzieci rozradowane przed maturą z wypiekami na twrzy która jest
dzisiaj prosta jak barszcz i każdy jełop ją zdaje, 100% młodych ludzi idzie na
studia. Na słabe polskie studia. Które nic same nie dają i po których nic nie
ma za wyjątkiem tego że się przedłuży dzieciństwo.

I widzę ten niedobór kadr technicznych i inteligencji której brakuje miastu a
o który zabiegają przedsiębiorcy prywatni w tym mieście, wskazują jako hamulec
rozwoju ich firm.. Bo brakuje wyższych kadr technicznych.. Brakuje robotników
wykwalifikowanych z doświadczeniem zawodowym. Ale to akurat nie problem ich
tylko pracodawców że im nie umożliwią zdobycia tego dośw tylko wymagają na
starcie..

Szkoły nie uczące zawodów jak to było kiedyś, coraz mniej znaczące studia
nikomu niepotrzebne bo o magistra można się dziś potknąć na ulicy..

Zamiast mówić że są potrzebni ludzie wykształceni, ludzie skupiają się na tym
tylko żeby mieć to wykształcenie wyższe i papierek w kieszeni. Nie o to
chodzi. Potrzebni są specjaliści do wykonywania konkretnych zawodów. A nie
poziom wykształcenia. Kolejny magister ekonomii. I nie każdy musi mieć studia!
A już na pewno nie powinno się wszystkich przepuszczać przez matury (ja bym
tego dzisiejszego sprawdzianiku do napisania w domu nie nazwał maturą) i na te
studia wpuszczać bo połowa się tam nie nadaje! A zdaje wszystko bez problemu
bo jest polityka przepuszczania. Nie tylko w Gorzowie ale wszędzie.

Gdzie tkwią jeszcze słabości regionu lubuskiego w porównaniu do reszty kraju?

mądrzejsze władze, więcej silnych firm polskich z centrami u nas a nie
zagraniczne oddziały montażownie.

Mało przedsiębiorczy obywatele, wszak miasto wywodzi się z ruchu robotniczego
stilonu i ursusa a w PRL-u Gorzów miał 60 tys mieszkańców..

Nie wiem od czego jeszcze zależy słąbość regionu. Sądzę że za mało jest u nas
milionerów a hamuje bogacenie sięludzi socjal i sprowadzanie zagranicznych
fabryk TPV 3 tys ludzi, bordnetze 1500, faurecia 1000, bama 500?

za dużo ludzi tyra na taśmach produkcyjnych u zagraniczniaków. A jest za mało
polskich silnych firm w regionie. Firmy te wskazują brak kadr technicznych. a
pwsz kształci na poziomie przeszkolaków tylko w popularnych kierunkach
modyfikująć nieznacznie i wymyślając nowe twory, zupełnie nie pod lokalny
rynek pracy.

przejęcie pwsz przez samorządy mogłoby ten stan rzeczy naprawić. a jakby uz
nas połkła i wprowdzili u nas techniczne kierunki to byłoby bardzo dobrze z
pożytkiem dla wszystkich (za wyjątkiem władz pwsz wybranych z klucza partyjnego)