Czy ANka jest pracownikiem mortuary
biedronka24 napisała:

> po drugie tam nie ma brzucha koteczku

Moze powinnas mimo wszystko zajrzec do slownika? Czy nie wydaje ci sie, ze
troche byloby to smieszne, gdyby w tych statystykach byla mowa o wszystkich
detalach tulowia.... z wyjatkiem brzucha?
Podpowiem ci: jest takie slowko po angielsku, ktorego nie znasz: Abdomen.
I ono na tej liscie wystepuje.

> Po trzecie drogi moj nienajbystrzejszy i nieudany kretaczu zapomniales ze tam
> NIGDZIE NIE JEST NAPISANE ze to rany postrzalowe.

Jesli zolnierze izraelscy zabijaja te dzieci zadajac im rowniez rany ciete i
klute to przyznaje, ze.... no wlasnie. Czy zmienia to cokolwiek w interpretacji
tych danych?

> Dokonywales karkolomnych manipulacji uzywales gruszek, jabluszek a nie

Po to, zeby wytlumaczyc ci elementarne relacje matematyczne. Trud nie poszedl
na marne. Po trzech i pol godziny dotarlo przeciez do ciebie, ze mozna rowniez
obliczyc procent polowki.

:)

     

  bardzo prawdziwe stwierdzenie....
Abstrahujac od statystyk Pana Scana
i jego ulubionych tekstow antypolskich o mydle w swiecie sztuki,
bo pewnie kwestie kanalizacji artystow nie interesuja, zgadzam sie z toba dano
calkowicie, ze osoby wylewajace tu na forum swa nienawisc moglyby sie zajac
bardziej praktycznie poprawa swojego losu, zamiast uzalaniem sie i wylewaniem
brudu na innych. Jak maja czas na bluzgi, znaczy sie wiedzie im sie lepiej, niz
czesci glodujacych Polakow.
A dla Pana Scana dodam, ze w wielu kwestiach wielokrotnie juz sie okazalo ze
bolaczka Polakow sa bynajmniej nie braki w wiedzy ogolnej, historiim matematyce
a braki w podstawowych, banalnych w gruncie rzeczy umiejetnosciach jezykowych,
braki w agresywnym podejsciu do zycia i odwadze. Polacy zaufajcie sobie.
Uwierzcie ze tylko troche wysilku kosztuje zmiana waszej pozycji na zachodzie,
bo wiedza w zakresie wielu dziedzin przerastacie niejednego europejczyka.
Wystarczy swiadomosc ze nie mozna uciec przez aktywnoscia polityczna, ze nie ma
czegos takiego jak zle urzedy i dobrzy ludzie, ze trzeba trzymac sie zasad i
zadac ich przestrzegania przez wszystkich - urzednikow, politykow, policjantow,
kierowcow i nauczycieli. Tylko tak sie buduje swoj kraj, a bez aktywnosci w tej
dziedzinie nie mozna liczyc na to ze bedzie lepiej. I jeszcze jedno - nie
sluchajcie tych co wam mowia gdzie macie glosowac na kogo itd- jglosujcie na
tych na ktorych uwazajcie - baczcie tylko skad bierze sie wasze zdanie i czy na
pewno je macie. Usciski dla wszystkich Polakow niezaleznie od pochodzenia i
wyksztalcenia.
Biedronka 24

  Mam problem.. :)
Z moich doswiaczen w nauczaniu ( nieprofesjonalnym, glownie angielskiego)
Sprobuj sie troche cofnac z materialem, do etapu, ktory ma w miare opanowany i
przerob go z nim jeszcze raz, w momencie, kiedy te zadania bedzie juz mial
obkute na amen zacznij go chwalic ze je rozwiazuje bezblednie, poradzi sobei na
pewno z nastepnymi itd, ze jest super ze taki trudny material opanowal.
Najwazniejsze zeby go wzmocnic psyczicznie-tzn zmotywowac do ciezkiej pracy ale
i poniesc jego samoocene,zeby uwiezyl w siebie, przestal sie bac nauczyciela i
byl przekonany o swoich mozliowscia a jednoczesnie nei tracil glowy i naprawde
potrafil cos zrobic.
Druga sprawa w czym sie najbardziej myli? Czy to nie wynika ,ze ma jakies
zaleglosci z wczesniejszego okresu i nie potrafi przeprowadzic jakichs
dzialan, bo sie tego nie nauczyl?
Trzecia - na pewno jestes zajeta,a le sprobuj zintensyfikowac dzialania tzn
spotykac sie z nim np. codziennie po 40 min, nawet 30, byc moze chlopak ma
problemy z utrzymaniem uwagi przez dluzszy czas.

Sama mialm koszmarne problemy z matematyka, wynikajace wlasnie z tego,ze
pzrestalam ja rozumiec w dosc wczesnym okresie, na szczescie do szkoly sredniej
zdalam ( dzieki korepetycjom) a mature pisalam juz biologii.
A na statystyce na studiach sciagalam:)

  kiedy Sieradz będzie maił 50.000
Tu dane do wyliczenia ;) dla matematyków ;)
Tu dane statystyczne do wyliczenia, z góbsza biorąc jest szansa, że przegonimy
wszystkich, bo pomimo niechęci dwu forumowiczek do rodzenia dzieci ;), mamy
wysoki dodatni przyrost naturalny. Więc Łodzio bój się ;)

www.umsieradz.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=36&Itemid=46
Teraz zadanie matematyczne (bo mi się nie chce) na podstawie tych danych kiedy
będzie 50 000 ;)

     

  kiedy Sieradz będzie maił 50.000
Brak matematyków ? A była by odpowiedź na pytanie
sieradzak napisał:

> Tu dane statystyczne do wyliczenia, z góbsza biorąc jest szansa, że przegonimy
> wszystkich, bo pomimo niechęci dwu forumowiczek do rodzenia dzieci ;), mamy
> wysoki dodatni przyrost naturalny. Więc Łodzio bój się ;)
>
> <a
href="www.umsieradz.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=36&Itemid=46"
target="_blank">www.umsieradz.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=36&Itemid=46</a>
> Teraz zadanie matematyczne (bo mi się nie chce) na podstawie tych danych kiedy
> będzie 50 000 ;)
>

  Ekonomia - jak matematyka
Sama ekonomia nie jest podobna do matematyki, choć matemykę trzeba znać by rozwiązywać zadania z ekonomii na wyższym poziomie.

Materiałz liceum? Ja tam nie miałam w iceum ekonomii... Ci, co mieli przedsiębiorczoś nic nie mieli do roboty na mikroekonomii I, ale odkąd przedsiębiorczość jest obowiązkowa, trochę zmieniono program nauczania.
Na mikro II i makro II masz już bardziej skomplikowane zdania gdzie trzeba całkować, różniczkować itp.

Czy studia ekonomiczne są zapchane socjologią, filozofią itp? Zależy gdzie. Ja tam miałam 2 smestry matmy, ekonometrię, statystykę choć właściwie "czystej" ekonomii nie studiuję, tylko metody ilościowe w ekonomii...

  Człowiek jest Roślinożerny - oto dowody :
forumowy klaun bonobo
dał kolejny błazeński popis próbując zdyskredytować autora pracy obalającej wegetariańskie kłamstwa, cytatem z wegetariańskiej strony.
człowiek myślący najpierw przeczytałby samą pracę, w razie wątpliwości skonfrontował z liczącą prawie ćwierć tysiąca pozycji bibliografią, a potem podjął się oceny merytorycznej.
człowiek myślący zadałby sobie pytanie, czy aby na pewno filozof jest wiekszym autorytetem w tej dziedzinie niż posiadacz dyplomów z matematyki, statystyki i ekonomii, a przy tym wegetarianin z 30. letnim stażem.
człowiek myślący...a zesztą po co się wysilać, wszak nie o myślenie tu chodzi:)

  Feminiści
cubzas napisał:

> Piszesz: Uważam stereotypy dotyczące "męskich" i "kobiecych" zainteresowań i
> zdolności za fałszywe i członkowie mojej rodziny są na to doskonałym dowodem.
>
> Nic takiego! To, ze w Twojej rodzinie kobiety zachowuja sie w jeden sposob a
> mezczyzni w inny NIC NIE DOWODZI. Bo tez i niczemu nie przeczy. Ile kobiet w
> zyciu spotkalas ktore byly rownie dobre jak ty w matematyce? Och, niewiele?

Nie mniej, niż mężczyzn. :)))

> A
> wiec jednak jestes pewnego rodzaju ewenementem, czyz nie?

Jeśli chodzi o same zdolności, to nie bardziej, niż równie uzdolniony mężczyzna.

> Dowody statystyczne (uzywane w naukach spolecznych) roznia sie tym od dowodow
> matematycznych, ze wsrod tych pierwszych jeden przyklad nic nie znaczy.
Nie masz racji. W matmatyce też jeden wyjątek nie unieważnia reguły.
Podałam dwa najlepiej mi znane przykłady, a mogłabym podać znacznie więcej.
Ponadto badania międzykulturowe wykazały, że różnice poznawcze między kobietami
a mężczyznami nie mają charakteru uniwersalnego i wzorzec różnic stwierdzonych w
Stanach Zjkednoczonych, na który powołują się antyfeminiści,nie występuje w
innych krajach. Przewaga mężczyzn w rozwiązywaniu zadań matematycznych i
przestrzennych jest typowa tylko dla białych amerykańskich studentów z klasy
średniej, natomiast nie stwierdzono jej jej u przedstawicieli innych klas
społecznych, krajów czy grup wiekowych.
A badania porównawcze wskazują na szybkie zmniejszanie się , a nawet zanik
stwierdzonych wcześniej różnic.

  bryty glupieja
To jest Gabrys
pamietam jak dzis gdy w jakiejs dyskusji nt psow przedstawil mnie jako (sic)
wykladowce- choc ja sama sie tak nigdy nie przedstwialam....
Ten osobnik tak ma i juz rachelku :)
To taki aniolek stroz...

A z tym poziomem szkol masz jednak racje. Statystyk nie robi sie na wybrancach i
szkolach dla dzieci niepelnosprawnych a firmy ktore sie tym zajmuja maja za
zadanie informowac o przyjetych kryteriach i badanych grupach.
A ze w USA czy GB istnieja szkoly elitarne to wiemy wszyscy swietnie. Podobnie
jak istnieja elitarne instytuty naukowe i elitarne grupy badawcze. Trafisz do
nich raz i masz juz plus w karierze..
Ale znow poziomem elit mozna sie zachwycac jesli poziom ogolny nie jest
najnizszy. W przeciwnym razie zachwycac sie bedziemy naszymi wschodnimi sasiadami.
Bo jak sie okazuje poziom matematyki w szkole w jakims nowosybirsku jest o niebo
lepszy niz przecietnej szkoly o pare tys. km na zachod. Moze nie ma tam szkol
elitarnych ale na pewno jest bardzo malenka grupa szalenie bogatych osobnikow
ktorych dzieci pewno stac na nadrozsze uczelnie elitarne na zachodzie.

Mysle ze nie warto bagatelizowac takich niebezpiecznych sygnalow.
Stany wciaz skutecznie przyciagaja doktorantow.
Ale spojrzy juz chocby na Niemcy. Calkiem niezly jak na Europe system
finansowania nauki i co? Kto chce sie nia parac? Okazuje sie ze glownie
przybysze ze wschodu i trzeciego swiata...
Dobrzy naukowcy Niemieccy- wyksztalceni w Niemczech wyjezdzaja do... Stanow...

  Nowa matura: z języków śpiewająco, z matematyki...
Nowa matura: z języków śpiewająco, z matematyki...
Chyba o czyms swiadcza wyniki procentowe z matematyki:(
Pisze się ze nie zdało dośc dużo osob,ale powinno się
uwzględnic też tych ktorzy zdali na granicy lub niewiele
ponad 30% poniewaz mimo wszystko ciężko będzie się im
dostać na jakieś liczace się studia.
Myśle ze więcej ludzi by zdało gdyby na poziomie podstawowym
było zadanie rozwiazywane na podtawie juz rozwiązanego zadania.
Chyba na nie liczylo większosc osob,gdyż na probnych maturach
zawsze ono było,a tu rozczarowanie.Wiem,ze jak by ono bylo większosc
zalapala by się ze zdala choc nie na najlepszych wynikach
ale statystyki były by wyższe...Jednak "ktos" chyba nie pomyslal
o tym i to zadanie wycofal :(

  czy sie kwalifikuje na feministke?
Niektóre wypowiedzi są przerażające, ja osobiście za feministkę się nie uważam i
jestem totalnie przeciwna temu nurtowi... jest bezsensowny i nic nie daje. Wiele
z postulatów feministek jest postulatami wielu z nas, np. również jestem za
możliwością wyboru jeśli chodzi o aborcję, czy to jednak znaczy, że mam w sobie
coś z feministki? Emancypacja kobiet była słuszna, doprowadziła do zwiększenia
możliwości kobietom, a feminizm? Odrzuca... wkurza i sprawił, że w dzisiejszych
czasach bycie gospodynią domową jest niemalże niemożliwe. Jedna ważna sprawa,
feministki odrzucają fakty... a faktem jest, iż kobieta i mężczyzna w znacznym
stopniu się od siebie różnią, inne obszary mózgu pracują inaczej, posiadamy w
organiźmie inne hormony, a to wszystko składa się na to jacy jesteśmy, mężczyźni
lepsi z matematyki, kobiety lepsze w wysławianiu się i wyrażaniu uczuć. Nikt nie
mówi, że to reguła, to tylko statystyczne dane, które potwierdza medycyna,
socjologia i wiele innych nauk. Skoro więc jesteśmy różni to jak możemy żądać
totalnego równouprawnienia?! Ja wcale nie chcę zarabiać tyle, co mój mąż, mogę w
ogóle nie pracować, a zajmować się domem i witać do pysznym, ciepłym obiadkiem,
kiedy wraca zmęczony po pracy. Dawałoby mi to niesamowitą satysfakcję, jednak
dzięki takim cudownym istotom jak feministki, które same nie potrafią zadbać o
swoje interesy i muszą wygłaszać swoje manifesty na cały świat, teraz ja muszę
pracować, zamiast zajmować się domem. Mój mąż sam nie zarobi tyle, żebyśmy żyli
na takim poziomie jak obecnie, niestety...

  tajymnica enigmy
Maciek z Poznania byli ?? (nie wszyscy)
". Kurs ten, prowadzony przez majora Pokornego, kapitana Ciężkiego i inżyniera
Antoniego Pallutha miał za zadanie wyłowić wyróżniających się w tym kierunku
studentów matematyki. Podczas jednego z wieczornych zajęć, kapitan Ciężki dał
adeptom kryptologii zadanie rozwiązania - rozwiązanego już wcześniej przez
niego samego - transpozycyjnego kodu niemieckiego. W ciągu kilku godzin trzech
studentów: Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski, prawidłowo
odczytało ukryty tekst.
Wyłowione w trakcie tego kursu talenty: ośmiu studentów, w tym dwóch z trzech
najbardziej się wyróżniających, podjęli w zaadaptowanym pomieszczeniu Komendy
Miasta w Poznaniu prace nad niemieckimi szyframi. Trzeci z uczestników kursu:
Marian Rejewski opuścił zespół i udał się na Uniwersytet w Getyndze na
specjalizacje w statystyce matematycznej. Warunki ekonomiczne zmusiły go jednak
do powrotu do Kraju i od jesieni 1930 roku i on dołączył do zespołu kryptologów"
Ja wiem dlaczego pytasz ! ? ;)

  Pomoc w rozwiązywaniu zadań
Pomoc w rozwiązywaniu zadań
Witam. Pomogę rozwiązać zadania z matematyki lub fizyki (oprócz statystyki i
matematyki dyskretnej). Jestem mgr fizyki. Po więcej informacji zapraszam na
stronę:
minion.pl/rozwiazywaniezadan/Pozdrawiam.

  Napisze mi ktoś słowami jak zrobić to zadanie
Napisze mi ktoś słowami jak zrobić to zadanie
jest to zadanie ze statystyki matematycznej.
Fajnie jak by ktoś napisał po kolei co się robi.
img262.imageshack.us/img262/1171/skanuj0002jv6.jpg

  Pytaie do Administracji.
Giwi, jeżeli czegoś nie wiesz lub nie rozumiesz - pytaj tych, którzy
to wiedzą. Zadaj sobie troszkę trudu i ustal z programistami, jak
działa oprogramowanie Forum zamiast opowiadać w kółko oficjalną
wersję, która nijak nie pasuje do obrazka.

Weź i sprawdź statystykę użytkowników, których posty najczęściej
zgłaszane są "do kubła" i podaj nam ile setek takich wypowiedzi
zaliczyli niektórzy nasi "ulubieńcy" z FK. Chyba, że to tajne.

Weź sprawdź statystykę Osła i podaj nam ile czyich wypowiedzi
lądowało na Ośle. Chyba, że to tajne.

Weź choć raz przepatrz krytycznie to, co publikowane jest na Kraju
i porównaj z tym, co było niegdyś. Chyba, że to również tajne.

Wtedy będziemy mieli szansę rozmawiać konkretnie, oczywiście,
jeśli pogodzisz się z matematyką w jej najprostszym wymiarze.
Potrzebne zmiany są naprawdę drobne, trzeba je tylko umieć
nazwać i opisać. Ale do tego trzeba choć trochę profesjonalizmu.
I trzeba schować swoje chore ambicje a zacząć myśleć.

PS.
Z wykształcenia jestem matematykiem, praktykuję od lat jako
informatyk, specjalizuję się w oprogramowaniu serwerów.
Wcześniej przez lata programowałem i projektowałem.
Tu naprawdę nie jesteś mi w stanie wcisnąć żadnego kitu.

  Kalkulator na maturze
Z kalkulatorami jest istny cyrk to prawda, wychodzą coraz to nowe
zarządzenia... w których nie ma logiki. Wszelkie kalkulatory z zaawansowanymi
funkcjami (ale nie graficzne) posiadają stety i niestety dla nas maturzystów
funkcje statystyczne, którego według regulaminu są zabronione. Także po prostu
nie zostaje nic innego niż kalkulatorek na słońce... posiadający, dodawanie,
odejmowanie, dzielenie, mnożenie i ewentualnie obliczanie pierwiastka drugiego
stopnia... ;) Funkcje trygonometryczne owszem dozwolone, ale znajdźcie mi
kalkulator posiadający funkcje trygonometryczne, a nie mające funkcji
statystycznych. Ponoć istnieją, ale nie jestem szczęśliwą właścicielką. ;))

U mnie w LO kalkulatory oddajemy w przyszłym tygodniu, a naszą własność
otrzymamy dopiero w dniu egzaminu z matematyki. Nauczyciele mają za zadanie
sprawdzić, czy kalkulator odpowiada regulaminowi i czy nie powypisywaliśmy na
nim wszelkiego rodzaju ściągawek... ;) Mój nauczyciel z matematyki stwierdził,
iż byłby nawet skłonny zgodzić się na używanie przez nas kalkulatorów z
zaawansowanymi funkcjami, ale w chwili gdy przyjdzie "ktoś" z zewnątrz, ma
prawo do sprawdzenia czy egzamin odbywa się według ustalonych zasad... jeśli
nie - powtóra. A tego by nie chciał, przypuszczam żaden z nas. ;)

I to chyba tyle... ;)
Pozdrawiam.

  Capegemini w Krakowie
Na początku zapraszają na testy - 3 części z rozumienia tekstu(kilka tekstów i
do każdego po kilka twierdzeń - masz je ocenić, czy logicznie wynikają z
tekstu, czy nie, czy też na podstawie tekstu nie można tego ocenić - wbrew
pozorom wcale to nie jest takie łatwe),drugi matematyka i interpretowanie
danych-masz podane różne dane statystyczne itp. i do tego zadania typu ile
samochodów ma przeciętnie 20-latek w Irlandii, albo w ktorym roku wyprodukowano
2 razy wiecej żyta niż pszenicy itp.-te 2 części to dla mnie był jakby trochę
test na inteligencję i logiczne myślenie;a trzecia część to test z
angielskiego. Ogólnie trzeba się śpieszyć bo czasu mało. Później były 2
rozmowy - w tym oczywiście rozmowa po angielsku i...już;)) Sama byłam
zaskoczona, bo do tej pory nie wierzyłam w możliwość dostania pracy bez
znajomości, z ogłoszenia i wysyłałam aplikacje tylko żeby uspokoić sumienie - a
tu miłe zaskoczenie:DD Pensja - jak wspomniałam bez rewelacji - ok.1400 netto
(spodziewałam się więcej po takiej firmie)-dlatego właśnie interesuje mnie
kwestia podwyżek. Ciekawa też jestem jaką pensję zaproponowano innym - bo z
tego co zrozumiałam zamierzają zatrudnić większą grupę osób - może dałam się
naciąć? Zresztą już i tak musztarda po obiedzie. Czy ktoś może ma jakieś
informacje na ten temat?

  **lepsza akademia ekonomiczna czy politechnika?**
Wprawdzie kończyłem AE kilka lat temu, ale podejrzewam, że niewiele się od tego
czasu zmieniło. To nie jest tak, że jest mało matematyki, jast jej dwa
semestry! A potem jeszcze dwa semestry statystyki (dla niewtajemniczonych i nie
zdających sobie z tego sprawy, to dział matematyki!). Rzeczywiście na tym
koniec, ale potem miałem jeszcze ekonometrię, badania operacyjne i analizę
finansowa a na tych przedmiotach umiejetność logicznego i ścisłego rozumowania
jest niezbędna! Mogę jeszcze dodać logistykę, gdzie także rozwiązywalo się
zadania;-)
A języki miałem dwa, po dwie godziny tygodniowo każdy przez 3 lata (na mse było
więcej) i byli tacy, którzy naprawdę dobrze się nauczyli od podstaw!

  Socjologia czy politologia?
Nie jestem studentką ani politologii ani socjologii (studiuję na PW), ale
pozwolę sobie wtrącić swoje trzy grosze. Do matematyki trzeba mieć
predyspozycje! Można nauczyć się na pamieć wzorów czy definicji, ale przy
rozwiązywaniu niestandardowych (czyt. nieschematycznych) zadań osoba, która nie
umie myśleć "matematycznie" nie da sobie rady. Połowa mojej grupy miała warunek
ze statystyki, a jest to całkiem dobra grupa :) Z analiza matamatyczną również
były wielkie problemy. Matematyki nie da sie wykuć (chyba, że standardowe
zadania nawet na licealnym poziomie), trzeba ją czuć . Nawet jeśli komuś wydaję
się, że w liceum matematyka nie stwarzała mu problemów, to wcale jeszcze nie
znaczy, że da sobie rade ze statystyką (to zupełnie inny poziom abstrakcji !!!).
Poziom statystyki na PW i UW, z tego co mi wiadomo (również od pracowników
wyżej wymienionych) jest zbliżony (na SGH jest trochę łatwiejsza).

  Socjologia czy politologia?
Nie wiem czy jesteś w stanie odróżnić licealny poziom matematyki (tu owszem
możesz sobie trenować, bo sposób rozwiązywania zadań jast na ogół taki sam) od
poziomu matematyki na wyższej uczelni. Matematyki wyższej nie da się w ten
sposób wytrenować! Z zaliczeniem statystyki problemy miały także osoby, które
kwalifikowały się do stypendium naukowego (a musisz wiedzieć, że nie jest to
łatwe na PW).

napisałaś:
> Jak nazwiesz tych, którzy nie mają predyspozycji do
> obsługi nowowczesnych maszyn i szukają pracy wykonywanej za pomocą łopaty
> (która nb. jest maszyną, tyle że prostą)?

Śmiem twierdzić, że obslugi maszyn można się nauczyć, w tym przypadku po prostu
powtarzasz wielokrotnie określone (schematyczne) czynności.
Jeśli potrzebujesz konkretnego przykładu, to matematykę na poziomie licealnym
porównałabym do sprawnej obsługi programów z rodziny MS Office, a matematykę
wyższą do programowania. Widzisz jakąś różnicę?
PS. Myślisz, że głos też można wytrenować? Bo ja od zawsze chciałam zostać
śpiewaczką operową, ale ktoś mi kiedyś powiedział, że się nie nadaję. Zgodnie z
Twoja teorią głosy też mamy takie same?

  Projekt Giertycha: Jednolite mundurki w szkołach
noworuska napisała:

> Zdaję maturę za dwa lata i
> nie chcę, by mój rocznik cierpiał jak roczniki '86 i '87. Nie chcę, by na
> maturze pojawiły się jakieś zadania z kosmosu, z którymi poradzą
> sobie "leserzy", a mnie, uczciwą, poślą za granicę na rok w poczekaniu na
> poprawę.

Ja zdawałam maturę rok temu i na szczęście zdałam, ale moim znajomym się to nie
udało więc musieli zdawać w tym roku. Romanek ogłosił amnestię i tym którzy nie
pozdawali ułatwił drogę na studia. A tym co się męczyli i zakuwali po nocach by
uczciwie ją zaliczyć zrobił świństwo.

Moja siostra za kilka lat będzie zdawała maturę na której będzie dodatkowo
matematyka i religia. Czyż to nie ochydne, że dodając kolejne przedmioty
większość osób będzie przechodziła dzięki amnestii?
I te piękne statystyki nie zdanych matur. Zacofana polska i tyle.

  Naukowcy chcą obowiązkowej matematyki na maturze
Do Realistki
Gość portalu: Realistka napisał(a):

>
> Nie wymaga większego wysiłku intelektualnego ?????
> Jakoś nie spotkałam się z takimi poglądami.

No tak było. Szkolna matematyka polegała na wyliczaniu piekielnie nudnych tasiemców. Myślenia tam było tyle co przy obieraniu ziemniaków ale możliwości pomylenia się masa (pominąć liczbę, znak etc.)

>
> To faktycznie zastanawiające, na czym zakończyła się Twoja edukacja w zakresie
> matematyki.

Zakończyła się na 4 klasie LO. :)

> Wygląda na to, że gdy życie postawi Cię przed jakimś działaniem, do jego
> wyliczenia zatrudnisz fachowca. Za pieniądze.
>
> Proste.
>

Oczywiście, że proste. Po to są fachowcy. A tak na serio to nie myśl, że wyliczenie kosztów kredytu, czy jakiejś dość prostej statystyki mnie przerasta. Po prostu ja lubię zadania problemowe a nie bezmyślne liczenie tasiemców

>
>
> Pzdr.

Pozdr.

  P.domowa w II klasie SP:)))
babka71 napisała:

> mam alergię na matmę i Uważam i będę uważać, że ta dziedzina nauki jest
> nudna!!!! jak flaki z olejem!!!!!!!!!!!!!!!

no i możesz sobie tak uważać :o)
każdego coś tam nudzi, co innych ciekawi, i nikt nie jest wyrocznią nudności

> to plus to równa się TO!!
> i co z tego??...
> komu ma to służyć, że X plus Y daję nam coś tam , owszem mam kasę i płacę
tyle
> i tyle a reszty mam tyle i kropka.

to nie jest matematyja, to jest nauka liczenia
nie wiem, dlaczego nazywają ten przedmiot w szkole podstawowej taką
nieadekwatną nazwą...
w moich czasach na Węgrzech w pierwszych czterech klasach była właśnie "nauka
liczenia", a od piątej "matematyka"
(teraz pewnie tam też jest "matematyka" w przedszkolu...)

> I teraz pytanie ile razy w życiu verdana uzywałaś rózniczek czy innych równań
z
>
> trzema czy pięcioma niewiadomymi w życiu dla celów strikte prywatnych???

sensem matematyki jest nauka logicznego, abstrakcyjnego myślenia myślenia
nie wiem, jak ty, ja z tego korzystam na bieżąco...
najpiękniejsze (i najtrudniejsze) zadania z czystej matematyki w ogóle nie
używają aparatu tzw. wyższej matematyki, która jest potrzebna raczej dla
matematyki stosowanej (czyli w fizyce i innych naukach przyrodniczych, w
statystyce, w inżynierii)

no, ale tego nawet rzadko który nauczyciel matematyki pojmuje, z tego, co
zauważyłam...

pozdrawiam
Judyta

  Sondaż PBS dla Gazety: PO trochę traci
ursus - statystyka to nie czarna magia...
Nie ma się czego obawiać. Statystyka to nie jest czarna magia.

Nie trzeba "dostawać dyplomu ze statystyki" żeby wyliczyć że grupa 8 osób z 10
biesiadników stanowi 80% tychże biesiadników. Prześlę ci takie wyliczenie na
email żeby nie ośmieszać cie na forum.

Tylko przez własne nieuctwo boimy się matematyki, statystyki i
innych "trudnych" przedmiotów. A tu się nie ma czego bać. Trzeba trochę
przysiąść fałdów, poczytać i porozwiązywać zadań. To wszystko.

  Sondaż PBS dla Gazety: PO trochę traci
mr_perfekt napisał:

> Nie ma się czego obawiać. Statystyka to nie jest czarna magia.
>
> Nie trzeba "dostawać dyplomu ze statystyki" żeby wyliczyć że grupa 8 osób z
10
> biesiadników stanowi 80% tychże biesiadników. Prześlę ci takie wyliczenie na
> email żeby nie ośmieszać cie na forum.
>
> Tylko przez własne nieuctwo boimy się matematyki, statystyki i
> innych "trudnych" przedmiotów. A tu się nie ma czego bać. Trzeba trochę
> przysiąść fałdów, poczytać i porozwiązywać zadań. To wszystko.

  Odczuwam silny strach przed szkołą.
Wiesz, nie wiem jaka jest przyczyna u Ciebie, ja mam to samo, teraz na 2 roku
mialam statystyke i latalismy do tablicy, ja az przestalam na zajecia chodzic
ze strachu, nie dlatego ze nie umialam, wiadomo zze nie wszystko bylo
zrozumiale, ale inni mieli jeszcze gorsze problemy z tym przedmiotem,ale nie
histeryzowali aż tak.
Przyczyna tkwi w mojej przeszlosci. Gdy chodzilam do szkoly podstawowej, przez
4 lata znęcała się (dosłownie) nademna nauczycielka matematyki. Codziennie
latałam do tablicy, codziennie bylam ośmieszana i upokarzana, każdy dzien w
którym była matematyka był dla mnie koszmarem. Bałam sie powiedziec mamie, bo
nie chcialam zeby sie marwiła, interweniowała, bylam dzieckiem które
najwidoczniej przyjelo ze tak musi byc. Teraz z perspektywy czasu, jak pomysle
o tej kobiecie ogarnia mnie taka nienawiść, życze jej najgorszego, wiele
zaważyła na moim życiu, wiele krzywdy mi wyrządziła. To jest straszne ze
tacy "pedagodzy" kończa studia i idą nauczać DZIECI. Gdy skonczyłam szkole
podst.opowiedzialam o wszytskim w domu, mama uwierzyc nie mogla ze cos takiego
mialo miejsce. Ale ja taka mam nature wszystko w sobie dusze. Teraz ponosze
konsekwencje. Gdy poszłam na studia, pomyslalam ze wreszcie koniec koszmaru
matematyki i rozwiazywania zadan przy tablicy, aż tu nagle wspomnienia
wróciły...

  śmiejecie sie z ekonomii
Ekonomia to nauka spoleczna.
Matematyka ekonomiczna/finansowa/ubezpieczeniowa to glownie statystyka,rachunek
prawdopodobienstwa, modelowanie= MATEMATYKA (jesli myslisz o tym powaznie to sa
dosc ciezkie rzeczy, mozna poszukac egzaminow na aktuariusza i sie przekonac; z
2str: wszystkiego sie mozna nauczyc :))
To sa zupelnie inne kierunki. Jak maasz w glowie poukladana to po kazdym sa
'perspektywy'
Jak bedziesz mial 18 lat, to wez sobie do reki "Ekonomie' Samuelsona, i
akademicki podrecznik do statystyki, spedz z kazdym tydzien i zastanow sie czy
wolisz sie uczyc o spoleczsenstwie, czy rozwiazywac zadania ze stochastycznych
rownan różniczkowych :)
Moim zdaniem jestes jeszcze za mlodziutki zeby sie takimi rzeczami martwic na
zapas, podpisuje sie pod tym na pisala Kaja, poszerzaj zainteresowania, poucz
sie angielskeigo, zdaj jakies cae jak juz chcesz koniecznie czuc ze dbac o swoja
przyszlosc :)
pzdr!

  kłopoty z córką , złe oceny gimnazjum
cóż ja niestety nie mogę się zgodzić że ciężką pracą od podstaw
zawsze da się nauczyć matematyki ( języka z resztą też nie).
Oczywiście większość nienawidzących matematyki uczniów penie by ją
zrozumiała gdyby nie fakt że gdzieś po trzeciej klasie zaczęli mieć
zaległości ( to ciekawe bo na Polskim non stop robi się powtórki a na
większości lekcji matematyki leci się do przodu). Nie mniej są
uczniowie matematycznie nie zdolni podobnie jak są niezdolni
językowo. Trzeba się z tym pogodzić. Ja co prawda zawsze na
matematyce wszystko rozumiałam gdy mi tłumaczono ale odtworzyć nie
umiałam - ba nawet czasem nie umiałam najprostszego zadania policzyć.
Od czwartej klasy podstawówki matematyka sprawiała mi co raz większe
trudności i do dziś potrafię się mylić w najprostszych rachunkach.
Nie jestem przy tym pozbawiona matematycznego myślenia - gdy na
statystyce zniknęły cyferki zdałam ją jako jedna z nielicznych. Ale
nie zmienia to faktu że matematyka była dla mnie największym
koszmarem i gdyby była na maturze pewnie bym jej nie zdała. I tu moim
zdaniem pojawia się problem. Kiedy ktoś mówi że nie umie pisać kiwamy
ze zrozumieniem głową ale kiedy ktoś marnie liczy każemy mu nadrabiać
zaległości. A przecież tak na logikę - ktoś z tej matematyki zawsze
musi być marny. Nie mówię żeby nie ćwiczyć tylko żeby nie oczekiwać
że zawsze wszystkiego człowiek się jest w stanie nauczyć bo moim
zdaniem wcale tak nie jest.

  Specjaliści i manipulatorzy
Specjaliści i manipulatorzy
Autor wyraznie nie pojal podczas swego pobytu w szkole na czym polega
studiowanie fizyki, matematyki, czy innych nauk scislych. Byc moze mial zlych
nauczycieli, ktorzy kazali mu uczyc sie na pamiec roznych wzorow, formulek i
czegos tam jeszcze.
W naukach scislych najwazniejsze jest ROZUMIENIE zagadnienia, a nie
wyklepywanie na pamiec tego, co wspomialem powyzej. Integralna czescia
sudiowania tych dziedzin jest rozwiazywanie zadan, czy ogolniej rzecz ujmujac
problemow. Zadania oczywiscei nie powinny polegac na bezrozumnym podstawianiu
liczb do wykutego na pamiec wzoru, co byc moze przerabial Autor i nalezy mu z
tego powodu tylko wspolczuc.
Tak w ogole, to nie bardzo widze jak mozna rozumiec otaczajacy nas swiat bez
znajomosci nauk scislych wlasnie. W nawet najbardziej prymitywnej gazecie roi
sie od roznej masci danych statystycznych. Czy mozna je rozumiec bez chocby
elementarnej znajomosci statystyki? Czlowiek nie znajacy statystyki jest
nieustannie manipulowany, a z punktu widzenia demokracji jest to niezwykle grozne.
Te argumentacje mozna ciagnac niemal w nieskonczonosc. Bardzo mnie dziwi, ze
ktokolwiek z pewna duma odslania nie tylko swa ignorancje w zakresie nauk
scislych, ale ujawnia kompletny brak zrozumienia ich istoty.

Waclaw Timoszyk

  średn.pensja w Polsce to 2091 zł brutto a nie 3300
lernakow napisał:

> Wystarczy wstukać mediana do google'a. Wystarczy sięg
> nąć na półkę po podręcznik statystyki. Wystarczy wyszukać
> obliczanie mediany wynagrodzeń (bo a nuż okaże się, że w tym
> wypadku jest inaczej - ale nie, jest tak samo, żadnego usuwania
> powtórzeń).

Tak robi ktoś, kto nie posiada wiedzy. Dobry lekarz nie wstukuje słowa 'grypa'
do google'a by dowiedzieć się, na czym polega ta choroba i jak się ją leczy. On
to wszystko ma w głowie i w małym palcu. Uzupełnia też wiedzę z literatury
fachowej. 'Znafca' wstukuje do google'a hasło, przeczyta, zrozumie albo i nie i
mądrzy się jak stary. Fachowiec z pewnością byłby zakłopotany, gdyby kazano mu
podać nazwę podręcznika, z którego przed laty nabywał wiedzę. Nie wiem jak
logika, ale ja nie pamiętam autorów podręczników do wielu przedmiotów, jakie
przerabiałem na studiach. A było ich do cholery i ciut ciut. Pamiętam tylko
niektórych, np Landau'a genialnego fizyka z Rosji, autora podręczników z zakresu
aerodynamiki, Krysickiego autora dwutomowego zbioru zadań z teorii
prawdopodobieństwa i statystyki matematycznej, Mostowskiego genialnego znawcę
algebry liniowej i nieliniowej, Borsuka, Szymańskiego autora znienawidzonej
przez studentów wydziału matematyki cholerycznej mechaniki, a tak naprawdę
fizyki w ujęciu matematycznym, itd itd. Ta mechanika dała się nam we znaki, oj
dała...

  Matura z matematyki pogrąży statystykę !
Czy dane statystyczne i niechęć uczniów to jest najważniejsza rzecz, jaką
kierować ma się polska szkoła???
Brzmi to jak żądanie rodziców ucznia, który nie umie trzymać ołówka i pędzla, że
ich dzieciak powinien mieć 6 z plastyki, bo się stara.

Matura to świadectwo ogólnego wykształcenia średniego, czy świadczy o takim
wykształceniu świadectwo gdzie figurują tylko oceny z języków???
Czy politechniczne studia będą lepsze, jeśli z roku na rok przychodzą gorzej
przygotowani studenci?????
W dzisiejszych syllabusach maturalnych istnieją zadania przepisane ze zbiorów
zadań dla uczniów przygotowujących się, jeszcze niedawno, do zdania egzaminu do
szkoły średniej. Więc bez paniki!!!! obowiązkowa matura nie będzie na poziomie
egzaminu magisterskiego z matematyki.
A Giertychowska matura właśnie tylko poprawiała statystyki

  Matura z matematyki pogrąży statystykę !

Do mal-tka ;
Masz racje , poziom wymagań coraz niższy .
Jestem za zwiększeniem ilości egzaminów maturalnych a do tego ich
poziomu. I rzeczywiście matematyka - solidnie przeprowadzona - ostro
zdołuje wyniki - statystykę matury .
Zwłaszcza z języka obcego .
Zalicza się od 30 % a w zadaniu gdy jest prawda i fałsz
prawdopodobieństwo trafienia jest 50% .
Toteż wiele punktów z języka uzyskuje się dzięki loterii.
A gdy przychodzi do wypowiedzi pisemnej to zaczynają się schody .
W wielu przypadkach albo nic nie ma albo coś ,co nie nadaje się do
oceny .

  I ♥ MaTeMaTyKa ♥•´`•.*•.¸`•.¸
To troche nie tak. Lektury czytasz po to, by na ich przykladzie m.in. uczyc sie
interpretacji tekstu. Polski to wcale nie mordega, ale by funkcjonowac jako
czlowiek tzw. wyksztalcony to musisz umiec ten tekst analizowac, wychwytywac
niuanse, umiec adekwatnie odpowiedziec i milion innych rzeczy ktore Ci sie
przydadza (i nie) w doroslym zyciu. Tak samo wypracowania, ktore m. in. sluza do
wychwytywania bledow, ktore popelniasz. I teraz jest pytanie, czy potrzebujesz
tych rozniczek w zyciu, jak czesto ich uzywasz (w sensie przecietnego typowego
czlowieka). Gdybys olal cieplym rozbiory i deklinacje to pewnie pisalbys
polskawym. Normalny czlowiek nie potrzebuje wyprowadzac wzoru na costam. A
kolesie po ASP maja inne zadania niz opisywac matematycznie beziera i gradient -
grafika komputerowa na asp to co innego niz grafika komputerowa na polibudzie.
Problemem wspolczesnego egzaminu dojrzalosci nie jest przeladowanie jednym i
niedobor drugiego lecz zrobienie z tego egzaminu niemalze farsy (tak zwane
poziomy) oraz w duzym stopniu olanie jednej z glownych zasad dydaktyki czylo
laczenia tresci z praktyka. Na *uj mi te rozniczki skoro nie wiem i nie bede
wiedzial co mi one dadza? Kolejna decyzja idzie wielkimi krokami - "matematyka
bedzie na maturze", statystyki beda piekne, ale ja sie tez obawiam czy tym
sposobem inzynierow nam nie ubedzie. Bo nic tak nie odrzuca jak pzymus "musisz,
bo tak".

  Prawo i Adniminstracja
Nie. Na wydziale Prawa i Administracji są 2 kierunki: 1.prawo, 2.administracja
W poprzednim poście zrobiłam porównanie obu.
1) Po prawie mozna zostać prawnikiem, adwokatem, notariuszem, radca prawnym,
prokuratorem, sędzią(chyba niczego nie pominęłam). W trakcie studiów należy
odbyc obowiązkowe praktyki, lecz załatwić musisz sobie je sama:/ Po otrzymaniu
tytułu magistra musisz iśc na trwająca 3,5 lata aplikacje zakonczoną egzaminem
(to słono kosztuje), jesli jej nie zdasz nie masz uprawnień do uprawiania
swojego zawodu. Ostatnio chyba weszła ustawa, która ma zlikwidować nepotyzm,
ale nie wiadomo jak to w praktyce wyjdzie. Jesli jestes magistrem prawa, lecz
bez uprawnień, to możesz pracowac jako urzędnik w administracji rządowej.
2) Na adminsitracji też są specjalizacje (lecz nie wiem jakie, dopiero
zaczynam:) ). Po otrzymaniu tytułu magistra administracji możesz pracować jako
urzędnik lub w sektorze prywatnym (pracownik administracyjny lub inne
stanowiska w firmie). Słowo "administrowanie" znaczy tyle co "zarządzanie",
więc sama nazwa wskazuję, do czego studia przygotowują, aczkolwiek pod innym
kontem niz Zarządzanie i marketing (podstawą ma byc znajomośc prawa i
funkcjonowania firm zgodnie z nim.

Co do matematyki, to elementy jej są w logice (logika matematyczna, dowodzenie
twierdzeń, prosztsze zadania matematyczne wymagajace myslenia), w statystyce
oraz (ale tego nie jestem pewna) prawie finansowym i finansach publicznych. na
zajęciach z informatyki pewnie też się trochę jej znajdzie:)

  Teolodzy kontra profesor Baniak
"Prosiliśmy o złagodzenie stanowiska" he he he
Cała sprawa dotyczy statystyki,liczb.....jak można "złagodzić"
stanowisko w kwestiach liczb? Albo taki jest wynik ankiety albo jest
inny... Albo 54% respondentów w okreslony sposób odpowiedziało na
zadane pytanie albo np. 25%. Jak można to "złagodzić"? Ja wiem że
istnieją cuda matematyczne: np. 160 ha (utraconej w PRL ziemi)
stanowi równowartość 1600 ha (oddanych Kosciołowi przez rząd III
RP).Czy w tych kwestiach nie możnaby "złagodzić stanowiska"?

  Ilu ludzi z Polski w UK
Matematyka dla opornych
Sluchaj no, nad ta liczba glowia sie rozne mozgi socjologiczne, statystyczne,
matematyczne i w ogole wszyscy SPECJALISCI od imigracji i i tak jako rezultat
sa w stanie podac w najlepszym razie szacunki.
Sami przyznaja szczerze (i chwala im za to) ze blad statystyczny wynosi + / -
50%).

Twoje obliczenia upraszczaja sprawe do poziomu zadania matematycznego dla
kandydatow na kurs przygotowujacy doegzaminu do gimnazjum.

Co tu duzo szukac , za czlowieka w swoich rozwazaniach nie uwazasz nikogo kto
ma ponizej 15 lat, pomimo,ze wiadomo ze wyjechali glownie (80% - to biore z
konkretnych danych Home Office) mlodzi, ktorzy co moze Ci sie wydac
niewiarygodne- normalnie sobie zyja-tj zakladaja rodziny, a zatem maja
niejednokrotnie dzieci.

> W rzeczywistosci do konca marca zarejestrowalo sie 228 000 ludzi z Polski
> 1/3 nie jest zarejestrowana co daje 76 000 osob.
> Lacznie z Polski bedzie wiec w Wielkiej Brytanii ok. 300 0000 ludz

Jak myslisz, ilu mlodziutkich obywateli Polski rejestruje sie w ramach WORKING
registration scheme ?

A self-employed ?
A ludzie ktorzy zarejestrowali sie, lecz wrocili ?
A ludzie, ktorzy nie zarejestrowali sie (jako Polacy) bo nie musieli ? (vide
znajoma z paszportem niemieckim) ?

  Matura 2009, matematyka - arkusze i rozwiązania
Matura 2009, matematyka - arkusze i rozwiązania
Łatwe,nawet bardzo!Na poziomie podstawowym,bynajmniej.Trzeba być tylko trochę na
bieżąco z typami zadań.Dwa z pośród zadań-o wyliczenie m i n,oraz ze statystyki
do zrobienia od reki.

Ta matura jest łatwiejsza niż stara.
Można mieć kalkulatorki?

  Protest celników trwa, porozumienie nie z tymi,...
cuda dla niemądrych
mistrzu - ja nie słyszałem, że Tusk da każdemu pieniądze.
wobec statystyk mówiących jak wielu stat. polaków nie rozumie
dziennika tv, jestem w stanie zrozumieć jak wielu nie rozumie
sloganów wyborczych.
Pomyśl: roszczenia pod tytułem "pensja dwie średnie krajowe" jest
żądaniem takiego stałego indeksu-akceleratora podwyżek, który nigdy
nie zostanie spełniony. Gdybyś zrobił szereg wynagrodzeń i zadał
taki warunek dla kilku grup zawodowych w postaci równania xls
odmówiłby współpracy zgłaszając powiązanie cykliczne. Kumasz?
Nasi lekarze są niedouczeni z matematyki i to chyba najgorsza
wiadomość dla pacjentów. Cóż pewnie większa połowa klasy ściągała w
ósmej klasie;} Z celnikami jest tak samo.

sympatyklewicy napisał:

> toberson napisał:
>
> > Cuda cuda cudan nam obiecal Tusk!!A z tego nic niema!!!
> *******************
> Teraz mamy wyniki EKSPOZE PREMIERA TUSKA dla "kazdego cos milego".

  Sobieski cz.II
Nie rozumieją, bo podstawówka przestała być podstawowką - program
tez jest przeladowany, a dziecko musi pare razy powtorzyć to, co już
przerabiało, aby sobie utrwalić.
I nie na konkretach - już w pierwszej czy drugiej klasie wprowadzany
jest x. "W naszych czasach" tez byly takie dzialania, ale zamiast x
było puste okienko. dziecko doskonale rozumie, ze puste okienko
trzeba wypełnić, ale dla bardzo wielu dzieci zrozumienie, ze x raz
jest rowny 2, a raz 13 to czyta abstrakcja. Wprowadzono znak za
wczesnie.
Podobnie jest z rozwiązywaniem zadań - nie jest ważne, czy sie
rozwiaże, tylko jak. Grafy miały ułatwic dzieciom liczenie,
tymczasem doprowadziły rzecz do absurdu. I potem jabłuszka już nie
pomoga, bo dziecko wie, ze matematyka jest ZA TRUDNA.
Ja bym uczyla procentów, rachunku prawdopodobienstwa i podstaw
statystyki (podstaw, czyli nie wyliczania wariancji, ale rozumienia
tabelek, znajomości tego co to jest np. srednia wazona, mediana itd)
do wypęku. Bo to wszystko reczy konieczne do normalnego
funkcjonowania A rzeczy bardziej skoplikowane, na wyższym poziomie -
owszem, jak najbardziej, dla zainteresowanych w liceum.
Tak samo jak watroba przewraca mi się za kazdym razem, gdy moje
dzieci uczą się granic rozbicia dzielnicowego. tego nawet na
historii uniwersyteckiej nie uczą, bo a. po co, b. nikt nie wie, jak
przebiegaly - oprocz autorow podręcznikow, oczywiscie.

  Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę
Czego się w Polsce uczyć, żeby mieć pracę
pani profesor , kto dal jej tytul!!!, reprezentuje pozal sie Boze
wlasnie system edukacyjny, ona nie zrobila zadnych badan?!!!, wiec
co ona robi??, tak jak ona jest "specjalistka" w dziedzinie pracy
tak tysiace profesorow , magistrow i licencyjnych w swoich, czyli sa
zadnymi albo marnym specjalistami, jakiego poziomu edukacji mozna
sie spodziewac jezeli pani profesor reprezentuje marny, dlatego
mlody Polak zmywa, ustawia a mgr jezdzi wozkiem widlowym po Angli,a
powinno byc inaczej poniewaz jest potencjal intelektualny, tylko
ucza niedouczeni pseudo naukowcy, tak na marginesie matematyka
zawsze byla istota nauk ekonomicznych, to jest tlen tych nauk,
podejmowanie decyzji w biznesie opiera sie na matematyce, statystyce
Problemy transportowo -logistyczne na macierzach, rozwiazywanie
problemow transportowych ucza praktycznie na wiekszosci studiow MBA
(nie wiem czy w Polsce), Aby zdac egzamin z Decision Science na MBA,
nalezy rozwiazac miedzy innym zadanie transportowe z macierzami
trzeciego stopnia. nic nowego.Jedno jest pewne , uczyc sie warto i
nalezy ale jedynie zgodnie z zainteresowaniami a nie moda

  Ile zarabia nauczuciel na godzinę?
To jest temat rzeka
Nie do przedyskutowania na tym forum.
Trudno gadać o szczegółach, więc można o statystyce.
Polski nauczyciel ma najmniej w Europie godzin wykładowych tygodniowo.
Nauczycielkę, która nauczała, że wieloryb to ryba, a dyrektor ją wyp.... na
zbity pysk (i słusznie), sąd pracy przywrócił.
60% populacji Polski to analfabeci funkcjonalni, nie umiejący zrozumieć
najprostszej instrukcji obsługi.
Przed paru laty na próbnej maturze z matematyki w nowym systemie, było zadanie:
"Telewizor kosztuje 2000 PLN w tym 7% VAT.Ile będzie kosztował ten telewizor,
kiedy stawka VAT będzie podniesiona do 22%?".Zadanie to rozwiązało mniej niż 40%
uczniów. Gdyby to ode mnie zależało, to ci nauczyciele matematyki, co tą
młodzież uczyli wylądowali by przy łopacie, albo na zasiłku. Niskim!
Polska szkoła to kamieniste dno. Uczy bezmózgowców.
Czy podnieść pensję belfrom? Tak, ale nie wszystkim z klucza. Dobrym i
pracowitym tak. A pozostałym? Pieprzyć ich! Niech zdychają z głodu.
Ale ci dobrzy dają się wmanewrować w protesty przez leniwych i słabych. Skoro
solidarność grupowa jest dla nich ważniejsza od ich karier? To kij im w plecy!
M.

  Bezrobotni z wyższym wykształceniem
Studiowalem zarowno na uczelni technicznej (telekomunikacja) jak i na
ekonomicznej (inf i ekonometria). Nigdy sie tak nie napocilem jak przy zadaniach
z ekonometrii. Zadanka z analizy to przy nich spacerek.

Ekonometria laczy w sobie to co najtrudniesze z analizy matematycznej ,
statystyki matematycznej i probabilistyki. Do tego dochodzi wszechobecny element
losowy ujmowany w modelach.

  Finanse czy Informatyka i ekonometria?
W mojej grupie z powodu matmy poszło 7 osób. A czy matma jest trudna... Może
pare analizowanych rzeczy. Wszystko głównie opiera się na całkach różnego
rodzaju (potrzebne też później w statystyce), liczbach zespolonych, macierzach
które też się ciągną aż do końca. Poziom zależy bardziej od wykładowcy.
Porównując do polibudy ... ciężko porównać bo na polibudzie moi znajomi mieli
'matematyke', a my rok analizy matematyczne, pol algebry liniowej zupelnie
osobno. Program był zbliżony, u nas brakowało oczywiscie zadań technicznych,
rzaaadko wymagano zadań typu 'udowodnij'. Wymagania na egzaminach chyba
mniejsze:) Chodz 1 termin algebry oblało 93% ludzi rotfl ale to tylko i
wyłącznie u tego wykładowcy ...

  Co sądzisz o nowej maturze w 2002 r.?
co sadze? ze wiekszej glupoty na uszy nie slyszalam, a szczegolnie, ze nikt nas
do tego nie przygotowywal...jaka ona tam lepsza? w czym? w tym, ze bedziemy
mieli jakies bezsensowne poziomy, albo obowiazkowa matematyka, bez przesady, ja
sie niestety nie moge pochwalic tak dobra wiedza matematyczna, a probna matura
z wrzesnia to byl tylko taki maly lep, zeby uczniowie mysleli, iz bedzie latwo,
a na 100% nie bedzie, na pewno poziom podniosa o kilka stopni, albo matura z
angielskiego....skad ja moge wiedziec o statystykach np.o narkomanii w krajach
anglojezycznych, a jeszcze jak mi zadadza pytania tego dotyczace to szczeka
opadnie na pewno, a wiem, ze potrafie angielski dosc dobrze, wole nauczyc sie
tych kilkudziesieciu prosych topicow, niz jednego, a bezsensownego...i mam
nadzieje, ze wiekszosc tak mysli...a pozniej niech sobie robia jaka chca, ale
ja sie nie zgadzam, bo dopiero zaczeli nas w tym roku przygotowywac, i to nikt
do konca nie wie czego nas uczyc!!!

  Czy jesteś wystarczająco bystry na policjanta?
bajanku, z calym szacunkiem ale wlasnie dlatego oplaca sie wiedziec cos na temat
statystyki a nie tlumaczyc to na "zdrowy rozsadek". wyliczenia matematyczne
akurat do tego zadania sa proste nawet dla kogos, kto uczyl sie statystyki
chociaz w szkole sredniej, i jak widac kilkanascie postow powyzej, zajmuja kilka
linijek i minute liczenia. Tobie zdroworozsadkowe tlumaczenie zajelo strone na
monitorze i kilka minut na jej napisanie.
Pozdrawiam

  mega-giga problem z przeliczaniem.Pomocy!
Ja urodziłem się przed 1989 i wybieram się na biologię, więc nie mogę siedzieć
cicho :) Fizykiem jestem raczej niezbyt wybitnym (mało powiedziane ;)), ale ile
to "kilo-" wiem. Dziwi mnie trochę problem koleżanki, bo przecież na biologii
sporo jest fizyki, matematyki(statystyki) i cała masa chemii, a tam napewno
jednostki w stylu "kilo" są potrzebne. Domyślam się, że zadanie zdawało się "za
proste" i szukała haczyka. To się zdarza :)

  Iwanow ostrzega przed bazami NATO
Tomson- brednia stulecia!
"solidarność swoim strajkami
>
> zmniejszyła nam produkcję przemysłową o ponad 80%"
To znaczy (jak widac nie znasz podstaw matematyki) zmniejszenie 5-krotne! To
brednia juz nie roku, ale stulecia. Aby to osiągnąć, należałoby zamknąć
wszystkie fabryki, sklepy i gospodarstwa rolne całkowicie na 10 miesięcy i nie
robic nic!!! Wszystkie zsumowane strajki zajęły cos około dwóch (cytuję z
pamięci) średnich dniówek.

To tak w twojej stalinowskiej sekcie tłumaczą koniecznośc zweryfikowania
kłamliwych statystyk do prawdziwych wymiarów?

A słowo "zdrajca" zachowaj dla moskiewskich sprzedawczyków, takich, jak ty.

Tomson, czy ty naprawde jestes az tak głupi? Urwałes sie z innej planety?
Myślisz, że nikt nie pamięta tych czasów i możesz nam bezkarnie wciskać te
propagandowe brednie?

A RZADNEGO pisze sie inaczej- Jak? a zobacz sobie w słowniku, wioskowy głupku-
masz zadanie domowe. Będzie to pierwsza książka, którą będziesz miał w rękach
od kołyski.

  2+2 = logarytm z pierwiastka całki różniczki
Gość portalu: luka napisał(a):

> Mam nadzieję, że nie mają wąsów czy innych oznak posiadania testosteronu...
> A czy by zmiotły czy nie - nie sposób na odległość ustalić.

Pomylka w hormonach. Wasy u dam wyrastaja z powodu nadmiaru androgenow, a nie
testosteronu. Kobiet z wasami nie uswiadczysz w Ameryce; wszystkie sa starannie
wygolone )) A teksanskie damy, ktorch slabosc do olbrzymich fryzur i jeszcze
wiekszych kolczykow rzuca sie w oczy, maja wysoki testosteron sadzac wg kryteriow
amer. psychologa Jamesa Dabbsa, ktorego ksiazke "Heroes, Rogues and Lovers -
Testosterone & Behavior" na temat w/w hormonu polecam; matematki jest w niej
niewiele, zaledwie troche statystyk.

> Zazdroszczę!!! Ja niestety żyję w faszystowskim kraju, w którym obowiązkowe jes
> t
> nie tylko używanie kierunkowskazów, ale i pasów bezpieczeństwa.

My tez mamy obowiazkowe uzywanie pasow, ale zlamanie tego prawa nie jest karalne,
pod warunkiem, ze nie uczestniczylo sie w wypadku. Wtedy policja standardowo
wlepia mandat, a ponadto kompania ubezpieczeniowa moze nie wyplacic
odszkodowania. Prawo zostalo wprowadzone jako kompromis pomiedzy wladzami stanu
zadajacymi ograniczenia oplat ubezpieczeniowych a kompaniami ubezpieczeniowymi,
ktore chcialy te oplaty podniesc. Jak zwykle, kiedy nie wiadomo, o co chodzi w
polityce, zwykle idzie o pieniadze, do ktorych liczenia i zarabiania uzywa sie
coraz bardziej skomplikowanych narzedzi matematycznych.

  List od kumpla o Tygodniu Przyjazni
Zadanie ze statystyki matematycznej
Analizuje zestawienie Tygodnia Przyjazni z punktu widzenia statystyki
matematycznej. I coz mi wychodzi, jesli biore siebie samego jako przyklad (w
nawiasie prawdopodobienstwo bycia mna w procentach):
21/100 Europejczykow (21%)
48/100 mężczyzn (48%)
30/100 białych (30%)
30/100 chrześcijan (30%)
89/100 heteroseksualistów (89%)
6 osób posiadałoby 59% bogactwa całego świata (94%)
87 osób żyłoby poniżej standardu (13%)
70 osób nie umiałoby czytać (30%)
1 osoba miałaby wyższe wykształcenie (1%)
1 osoba posiadałaby komputer (1%)
nie doświadczyłem wojny, odosobnienia, więzienia, tortur, głodu, jestem w lepszym
położeniu, niż ponad 500 milionów (ca. 93%)
Moge chodzić do kościoła bez strachu, jestem wiec szczęśliwszy niż miliard ludzi
na tym świecie (86%)
żyje w kraju w którym władze nie stosują totalitarnych metod, mam wiec lepiej niż
prawie dwa miliardy ludzi (72%)
mam dach nad głową, ubranie na grzbiecie, oraz byle jakie jedzenie w lodówce i
masz gdzie spać, jesteś bogatszy(a) niż 75% ludzi (25%)
mam pieniądze w banku i trochę drobnych w portfelu, jestem wiec wśród 8%
światowych bogaczy (8%)

Zamieniamy moje procenty na ulamki i obliczamy prawdopodobienstwo, ze to wszystko
zdarzy sie jednoczesnie jednej osobie, czyli mnie osobiscie. I coz wychodzi?

0.21x0.48x0.3x0.3x0.89x0.94x0.13x0.3x0.01x0.01x0.93x0.86x0.72x0.25x0.08
co sie rowna 0.00001136
Oto liczba, ktora mowi, jakie jest prawdopodobienstwo spotkania takiego jak ja na
tej Ziemi.
Inaczej mowiac, takich jak ja jest z grubsza 8000 osob.
Alez ja jestem wyjatkowy!!!

  Trzeci dywanik Prezesa
cardemon napisał:

> Z tym ze jest to podejscie oparte jedynie na matematyce i w konkretnej
> sytuacji zyciowej nie koniecznie musi sie sprawdzic. Czy bowiem nie lepiej
> prezesowi wziac pierwszego kandydata, ktory w 90% spelnia stawiane przed nim
> wymagania, niz patrzyc na prawdopodobienstwa, rozklady i statystyki?

Tu w ogóle mamy do czynienia z dość dziwną kombinacją matematyki i życia. Gdyby
chodziło tylko o życie, prezes nie sformułowałby sobie tak ryzykownej formuły
przesłuchania. Po prostu najpierw przesłuchałby wszystkich, a wybrał na końcu.

Z drugiej strony zadanie każe nam się zająć prezesem i przyjęciem pracownika,
a nie wyborem z 10 liczb. Dlatego zaproponowałem rozkład normalny jako
najlepsze z możliwych przybliżeń. Większość cech, które mogłyby decydować o
kwalifikacjach - czy to będzie inteligencja, znajomość języków obcych czy
talent kulinarny - rozkłada się w ludzkiej populacji według krzywej Gaussa,
podobnie jak wiek, waga ciała i wiele innych. Mniej więcej. Oczywiście nie jest
to absolutny standard, na przykład płeć rozkłada się po swojemu, ale - jak
wspomniałem - to dość realne przybliżenie problemu (zwłaszcza że na płeć
prezesowi patrzeć nie wolno, bo w świetle prawa to by już była dyskryminacja).
Realne, a przy okazji najlepsze, na jakie mnie stać.

Tutaj jeszcze chciałbym dodać małe uzupełnienie do moich wcześniejszych uwag o
ewentualnej symulacji komputerowej. Należałoby przygotować zawczasu próbkę,
która spełniałaby warunek rozkładu normalnego, ale nie 10-elementową, jak
pisałem, lecz większą, i dopiero z niej wybrać losowo 10 elementów.

Zdaję sobie sprawę, że ustalanie parametrów rozkładu normalnego z czterech
elementów to bardzo mało i przybliżenie będzie grubo ciosane, ale cóż, na tyle
tylko mogę sobie pozwolić. Może z pięciu dałoby lepszy wynik, ale to z kolei
odbije się gdzie indziej (czterech początkowych musiałbym odpuścić aż).
Może kiedyś się postaram o wzory i doprowadzę tę hipotezę do jakiegoś
konkretniejszego wniosku.

  pudełka z niespodziankami
Miły Panie,
brak możliwości osiągnięcia prawdopodobieństwa równego 1 przy mniejszej liczbie
zdarzeńniż nieskończona wyniak z logiki. Wiadomo to już od Arystotelesa.
Niestety ostatnio logiki nie wykładają w szkole :( Jak widać niekorzystnie
odbija się to wynikach nauki wielu.
Jeśli zaś chodzi o orła, przy skończonej liczbie rzutów nigdy nie może
byćpewności, że wypadnie, co wynika z powyższego. Pewność zyskujemy dopiero
przy nieskończonej liczbie rzutów. Można to policzyć. Parwdopodobieństwo
wypadniecia reszki jest równe 1/2 (w jednym rzucie). W dwóch kolejnych, 1/4. W
trzech - 1/8... możemy w ten sposób posuwać się w nieskończoność, ale
prawdopodobieństwo nieustannego wypadania reszki nigfdy nie osiagnie zera.
Dopiero, gdy liczba rzutów dąży do neiskończonosci, parwdopodobieństwo
wypadania wyłącznie reszki dąży do zera. Prosciej przedstawić się juz tego nie
da.
Spieszę też z wyjasnieniem sensu empirycznego. Otóż statystyka maliczne
zastosowania w naukach empirycznych, co wynika z faktu, iż wszystkie one
posługją się rozumowaniem indukcyjnym. W każdej anuce empirycznej wyciągamy
wnioski odnoszące się do wszystkich zdarzeń danego typu (prawa ogólne) na
podstawie skończonej liczby obserwacji (próba). W gruncie rzeczy jest to chyba
najważniejsze w nauce zastosowanie statystyki. Ponieważ z ekstrapolacji wyników
otrzymanych z obserwacji skończonej liczby zdarzeń na wszystkie możliwe
zdarzenia tego typu wynika błąd (statystyczny), każde wyciągany na takiej
podstawie wniosek ogólny (dotyczący nieskończonej liczby zdarzeń) ma
prawdopodobieństwo mniejsze od jedności (możemy je oszacować). Jeśli
prawdopodobieństwo to spada do wartości 0,5 , traci to sens (to właśnie
nazwałem sensem empirycznym).
We współczesnych szkołach nie naucza się logiki. Nauka matematyki też
pozostawia wiele do życzenia. Ostatnio newet na maturze (nowej) pojawiają się
zadania typu czytanie ze zrozumieniem (sic!) (specjalnie dla Pana - "sic" łac.
tak). Wirzę w to głęboko, że poradzi Pan sobie z maturą (jeśli pisze Pan nową
maturę). Nie pozwala mi to jednak pozbyć się ubolewania nad wykształceniem
polskiej młodzieży.
Ż poważaniem
Bigda

  Korepetycje dla studentów
Zgadzam się z tytułem posta. Myślę, że wytłumaczenie jest proste - matematyka
pozwala dotknąć istoty rzeczywistości. Zadziwiające jest to, że jako nauka
teoretyczna znajduje tak wiele praktycznych zastosowań. Co więcej - nie starzeje
się, jak wiele "humanistycznych" teorii, jako narzędzie opisywania świata. Nie
wiem kto powiedział, że w każdej nauce jest tylko tyle prawdy ile jest w niej
matematyki, ale zapamiętałem tę sentencję, a życie potwierdza jej prawdziwość
każdego dnia (vide wspomniane w innych postach zastosowanie statystyki w
socjologii, psychologii, medycynie).
Wracając do zamożności krajów - może to będzie uproszczenie, ale czy nie jest
tak, że większość nauk ścisłych "stosowanych" służy optymalizacji ? Jeżeli
rządzący posługuje się narzędziami, które pozwalają mu osiągnąć założony cel
przy minimalnych nakładach albo uzyskać maksimum korzyści przy ograniczonych
zasobach, to z pewnością ma przewagę nad innymi, którzy podejmują decyzje
opierając się na przeczuciach lub przekonaniu o własnej wyższości (kamyczek do
ogródka "humanistów" piszących o wykształconych technicznie "zerach").
Jeżeli nie chcemy zostać opłotkiem świata, matematyka musi być obecna w szkołach
w takim wymiarze by nauczyć przyszłych absolwentów dyscypliny umysłowej i
szacunku dla logicznego myślenia. Być może wtedy uda się stworzyć zwięzłe i
"domknięte" prawo i zmniejszyć podatność gawiedzi na oszołomów proponujących
"cudowne" sposoby na osiągnięcie dobrobytu.

A teraz Panowie i Panie - zadanie dla humanistów - jak jednym zdaniem opisać
zjawisko tak nierzeczywiste jak cud. Można używać pojęć matematycznych :-).

Odpowiedź wkrótce...

marzyciel

  Kąty widzenia.
Gość portalu: Sebastian napisał(a):

> > a teraz odpowiedz mi, prosze, dlaczego C jest
> > niemozliwe?
> Bo się na nie nie zgadzasz (ty i inne kobiety)
> Twoja propozycja wygląda tak:
> "Panie pracodawco. Prosze o wyższe wynagrodzenie
> ponieważ nie zamierzam zachodzić w ciąże i narażać pana
> na koszty. Ale jak zmienię zdanie to i tak mi pan
> będzie musiał zapłacić"

Sebastian, czy Ty w ogole czytasz, co ja pisze??? bo mam
wrazenie, ze dyskutujesz tylko i wylacznie z wlasnym
wyobrazeniem moich opini, bedacym w dodatku sprzecznym z
tym, co wklepuje do komputera...
przeciez napisalam wyraznie: panie pracodawco, zgadzam
sie, aby *przez caly czas* mojego zatrudnienia placil mi
pan mniej o 3-4% niz mezczyznie robiacemu dokladnie to
samo, bo przyjmuje, ze istnieja dlugofalowe i
statystyczne koszty ciazy i urlopu maciezynskiego.
*oprocz* tego, gdy ciaza lub maciezynstwo zmniejszy moja
wydajnosc - prosze to uczciwie oszacowac i zaplacic mi
*mniej*!!!!
czy to jest w jakimkolwiek stopniu podobne do tego, co TY
napisales o moich pogladach??? NIE! jesli tak wyglada
Twoj poglad na C, to sie nie dziwie, ze zawsze bedziesz
wybieral miedzy A i B...

> Ja też tak myślałem jak byłem mały.
> Na postawiony problem: jak narysowac kąt prosty za
> pomocą samego cyrkla i linijki mówiłem, że trzeba uzyc
> ekierki bo tam jest kąt prosty.

myslisz, ze zycie to zadanie z matematyki??? w szkole
nalezy wykonac zadanie. nie chodzi o dokonywanie wyborow,
ale o rozwiazanie *konkretnegho* problemu zadanego przez
nauczyciela. uczy to myslec ale nie podejmowac decyzje...
jesli Ty w zyciu zawsze wierzysz, ze jesli ktos oferuje
Ci dwie mozliwosci, to trzecia nie istnieje, to...
szczerze mowiac jest to podejscie dosc naiwne...
powtorze, w zyciu chodzi o cos troszke innego niz w
zadaniu z geometri

> Twoje podejście świadczy byc może o dobrych intencjach
> i...ale nie najlepszej umiejętności analitycznego
> myślenia i identyfikowania problemu.

cholerka, chyba sie zaczne bac, ze mnie z pracy wywala...

  konflikty wokół karmienia piersią
Gość portalu: doku napisał(a):

> ... osłabieniu czujności kobiet. Dowodzą tego statystyki. Mężczyźni używający
> prezerwatyw mają więcej dzieci niż nieużywający. Kobiety chętniej zgadzają się
> na stosunek, gdy mężczyzna godzi się na użycie prezerwatywy.

Wielce ciekawe statystyki. Mam nadzieje, ze nie byly robione tak jak u jednego znajomego produkujacego prace
magisterska. Mianowicie badania byly przeprowadzane tak, by uzasadnic teze umieszczona w naglowku pracy
(zaznaczam: ja nie mialem z tym nic wspolnego, za wysokie progi na moje nogi - po prostu widzialem, jak on to robi).
Co do podobnych statystyk: b. latwo udowodnic, ze zdolnosci matematyczne zaleza niemal wprost proporcjonalnie od
wielkosci stopy czlowieka.

>Kilkanaście
> procent par stosujących prezerwatywę ma dzieci ze stosunków z prezerwatywą -
> większość to efekt celowego przedziurawienia lub nieprawidłowego założenia
> prezerwatywy, aby się zsunęła w czasie stosunku.

Glosno byulo pare lat temu o podziurawionych prezerwatywach i zadaniach 'zadoscuczynienia' od producenta. Po
sledztwie okazalo sie, ze winnym byla starsza osoba sprzedajaca w kiosku RUCHu (nie pamietam czy mezczyzna
czy kobieta)- katolik, uwazajacy ze dobrze czyni zwalczajac w ten sposob bezecenstwa... Do drugiej grupy
zaliczaliby sie ci (glownie podejrzewalbym kobiety) ktorzy chca zlapac partnera 'na dziecko'. Trzecia- IMHO
najliczniejsza - grupa to po prostu fajtlapy nie potrafiace prawidlowo uzywac prezerwatywy.

> Jeżeli kobieta chce się zabezpieczyć, sama musi kupić prezerwatywę i ją
> założyć. Już w starożytnym Egipcie mężczyźni stosowali prezerwatywy i
> oszukiwali nimi kobiety.

No comments.

Pzdr

Losiu

  Jak wypadli uczniowie
"Wypadli"?Czy ktoś może łaskawie zadał sobie odrobinkę trudu,
aby uwzględnić w wynikach tzw. czynniki zewnętrzne, jak np.
wpływ środowiska, status materialny, rodzina itp.? Czy za
wszystko musi zawsze odpowiadać niedouczony (w mniemaniu ogółu)
nauczyciel? Dlaczego nie można wyniku np.18 pkt. uznać za
wspaniały, jeżeli uzyskał go uczeń, którego codzienność to
uprawa roli, pomoc w gospodarstwie? Albo uczeń, który ma
specyficzne problemy w uczeniu się, jednalże dzięki nader
szybkiej pracy Poradni po zgłoszeniu go na badania np. w lipcu
orzeczenie otrzymuje po roku?Sukcesem jest każdy wynik, jeżeli
został poparty wysiłkiem ucznia i nauczyciela. Człowiek to nie
liczby, nie można oceniać szkoły i poziomu,jaki reprezentuje,li
i jedynie na podstawie punktowej statystyki. Ludzie,opamiętajcie
się! Przeanalizujcie wymagania oceniania z poszczególnych
przedmiotów i porównajcie ze standardami sprawdzianów
kompetencji.Jaki to sprawdzian interdyscyplinarny, skoro
większość pytań dotyczy polskiego i matematyki? Czemu mają
służyć tak konstruowane egzaminy zewnętrzne? Chyba tylko
udowodnieniu, że nauczyciele źle pracują, a dzieci są głupie i
niedouczone.Sprawdzian kompetencji faktycznie nie sprawdza
wiadomości i umiejętności, lecz wyraźnie różnicuje uczniów.
Zatem założenia są inne niż mówi się to oficjalnie.I skończmy te
statystyki, które tylko prowadzą do antagonizmów. Zacznijmy
mówić o przeładowanych klasach, salach na 15 osób, w których
uczy się trzydziastka,fantastycznych programach, braku godzin
wyrównawczych, likwidowaniu zajęć pozalekcyjnych i ogólnym braku
pieniędzy na wszystko, nawet na kredę. Najpierw stwórzmy warunki
dzieciom,logiczne i adekwatne standardy,a następnie rzetelne
rozliczanie z pracy, a nie liczb.

  Awantura o trasę przez Ursynów
Gość portalu: jacek napisał(a):

> ta trasa ma charakter tranzytowy - trzeba byc slepym zeby tego nie widziec -
> i jest to najdrozszy wariant dla polaczenia obu czesci A2

Nie chce Cie specjalnie obrazac, ale po raz kolejny, masz jak Lepper inne
obliczenia niz specjalisci ...

> ruskie tiry w Warszawie to nie rozwoj - tylko ZAWRACANIE cywilizacji

Juz Ci kiedys proponowalem, ale widze, ze nie skorzystales z tej propozycji.
Miales pojechac do drogi krajowej nr 50 i chociazby przez godzinke przesledzic,
jakie pojazdy ciezarowe przejezdzaja tranzytem. To chyba niewiele trzeba ...
Potem zrob statystyki ile jest w nich "nieruskich". O ile dobrze pamietam, to
jeszcze kilkanascie miesiecy temu miales problem z rozroznieniem tzw. TIR-a,
czyli samochodu ciezarowego wyposazonego w miedzynarodowy karnet TIR, od
samochodu ciezarowego realizujacego przewozy lokalne. Przy okazji przeczytaj
jakie wymagania musza spelnic samochody ciezarowe wykonujace przewozy
miedzynarodowe !
Powtarzam: nie wciskaj kitu !

> jednak klamiesz i manipulujesz - 1. to w/g gddia ma nie byc autostrada (doucz
> sie chlopie) 2. autostrady sa konieczne - poza miastem - a nie do
> przemieszczania sie pomiedzy dzielnicami !!! 3. protesty i odszkodowania to
> normalna rzecz w Europie i USA 4. budowanie trasy przez Ursynow - to sposob
na
> OPOZNIENIE budowy autostrad w Polsce

Nawet bledne wnioski wyciagasz. Oj, marnie z Toba.
Pewnie powinienem tez Ciebie obrazic teraz, jednak nie bede sie znizac do twego
poziomu.
Ad 1. Ale to wlasnie w wyniku prostestow obnizono range tej drogi. Takze juz
macie czego zalowac, bo autostrada byla by lepsza dla mieszkancow.
Ad 2. Z autostrad korzystaja nawet ci, ktorzy wjada na pewnym wezle, a zjada na
nastepnym. Wg twojej logiki tylko ci, ktorzy przejada przynajmniej 1000km.
Powtorze to: Amerykanie przemieszczaja sie pomiedzy dalszymi dzielnicami po
autostradach.
Ad 3. Trzeba tak bylo mowic od razu, zadasz wielkich odszkodowac. Ze tez nie
umiesz powiedziec tego wprost ...
Ad 4. Kazde odcinki autostrad, to "zmienne niezalezne". Jesli byles dobry z
matematyki, to wiesz co to znaczy. Odchodzac od budowy autostrad A-1 i A-4
zupelnie niezaleznych od A-2, to nawet sama rozbudowa autostrady A-2 odbywa sie
na biezaco niezaleznie od odcinka warszawskiego. Przez takich jak Ty bedzie
glupie zakonczenie autostrady A-2 w Konotopie. Beda Ci za to dziekowac Polacy
pozniej.
Jesli wciskasz taki kit, to nie pod moim adresem - taka prosba. Ja juz jestem w
tym "lepszym autostradowo swiecie" i masz mnie poniekad "z glowy" w przypadku
jakiegos referendum przykladowo. O ile cos takiego zorganizuja ...

  Matematycy z Enigmy docenieni (nareszczie)
bzyk7 napisała:
robil Hugo Steinhaus dokladnie nie wiadomo.
Kto to jest H. Steinhaus?
I co ma do Enigmy?
Nowa encyklopedia powszechna PWN ? Wydawnictwo Naukowe PWN SA
1. STEINHAUS HUGO DYONIZY (1887?1972), matematyk; 1920?41
prof. uniw. we Lwowie, 1945?61 ? uniw. we Wrocławiu; od
1945 czł. PAU, od 1952 ? PAN oraz wielu zagr. towarzystw
i akad. nauk; jeden z twórców lwow. szkoły mat.; prace
dotyczące szeregów ortogonalnych, analizy funkcjonalnej,
teorii prawdopodobieństwa, teorii gier, a zwł. zastosowań
matematyki (w biologii, medycynie, elektrotechnice,
geologii, statystyce mat. i in.); szczególnie duże
zasługi miał Steinhaus w zakresie popularyzacji
matematyki (Czym jest, a czym nie jest matematyka 1923,
Kalejdoskop matematyczny 1938, Sto zadań 1958, Orzeł czy
reszka 1961); założyciel (1929, wraz ze S. Banachem) i
red. czasopisma mat. ?Studia Mathematica?; 1953
zainicjował wydawanie ?Zastosowań matematyki?, które
redagował do 1963; Wspomnienia i zapiski 1992; 1951
otrzymał nagrodę państw. I stopnia.
2. BANACH STEFAN (1892?1945), matematyk; samouk; od 1924
prof. uniw. we Lwowie i czł. PAU; od 1939 czł. Akad. Nauk
Ukr.SRR; współzałożyciel czasopisma ?Studia Mathematica?
i jeden z inicjatorów ?Monografii Matematycznych?; Banach
był jednym z twórców analizy funkcjonalnej; wraz ze swymi
uczniami (S. Mazurem, W. Orliczem, J. Schauderem)
stworzył szkołę lwow., która wraz ze szkołą warsz.
wydźwignęła matematykę pol. na jedno z czołowych miejsc w
świecie; autor monografii Théorie des opérations
linéaires (1932), pierwszej na świecie książki
poświęconej ogólnej teorii przestrzeni liniowo-metrycznych.
3. Co mieli wspolnego z Enigma? Otoz Steinhaus byl
bliskim kolega po fachu Banacha, ktory z kolei byl
zachecany wielokrotnie do wyjazdu na zachod, aby pomoc
tam matematykom zajmujacym sie wlasnie rozgryzaniem
Enigmy i jej japonskich odpowiednikow. Niestety, Banach
sie uparl zostac we Lwowie, gdzie karmil wszy, aby
przezyc okupacje niemiecka (za sowietow byl dziekanem na
uniwerystecie Lwowskim). A co robil za "Niemca" zyd
Steinhaus? Nie wiadomo. Nie mniej przezyl on okupacje w
znakomitej formie (umarl dopiero w r. 1972, a byl
przeciez starszy o 5 lat od Banacha), a goj Banach umarl
z wycienczenia w r. 1945...
Stad sie pytam, jakim cudem zyd Steinhaus przezyl w tak
dobrej formie okupacje niemiecka, a goj Banach nie?
Przeciez w/g propagandy syjonistycznej powinno byc wrecz
odwrotnie!

  Banach i Steinhaus czyli klamstwa syjonistow...
Banach i Steinhaus czyli klamstwa syjonistow...
Nowa encyklopedia powszechna PWN © Wydawnictwo Naukowe PWN SA
1. STEINHAUS HUGO DYONIZY (1887–1972), matematyk; 1920–41 prof. uniw. we
Lwowie, 1945–61 — uniw. we Wrocławiu; od 1945 czł. PAU, od 1952 — PAN oraz
wielu zagr. towarzystw i akad. nauk; jeden z twórców lwow. szkoły mat.; prace
dotyczące szeregów ortogonalnych, analizy funkcjonalnej, teorii
prawdopodobieństwa, teorii gier, a zwł. zastosowań matematyki (w biologii,
medycynie, elektrotechnice, geologii, statystyce mat. i in.); szczególnie
duże zasługi miał Steinhaus w zakresie popularyzacji matematyki (Czym jest, a
czym nie jest matematyka 1923, Kalejdoskop matematyczny 1938, Sto zadań 1958,
Orzeł czy reszka 1961); założyciel (1929, wraz ze S. Banachem) i red.
czasopisma mat. „Studia Mathematica”; 1953 zainicjował wydawanie „Zastosowań
matematyki”, które redagował do 1963; Wspomnienia i zapiski 1992; 1951
otrzymał nagrodę państw. I stopnia.
2. BANACH STEFAN (1892–1945), matematyk; samouk; od 1924 prof. uniw. we
Lwowie i czł. PAU; od 1939 czł. Akad. Nauk Ukr.SRR; współzałożyciel
czasopisma „Studia Mathematica” i jeden z inicjatorów «Monografii
Matematycznych»; Banach był jednym z twórców analizy funkcjonalnej; wraz ze
swymi uczniami (S. Mazurem, W. Orliczem, J. Schauderem) stworzył szkołę
lwow., która wraz ze szkołą warsz. wydźwignęła matematykę pol. na jedno z
czołowych miejsc w świecie; autor monografii Théorie des opérations linéaires
(1932), pierwszej na świecie książki poświęconej ogólnej teorii przestrzeni
liniowo-metrycznych.
3. Co mieli wspolnego z Enigma i syjonizmem? Otoz Steinhaus byl bliskim
kolega po fachu Banacha, ktory z kolei byl zachecany wielokrotnie do wyjazdu
na zachod, aby pomoc tam matematykom zajmujacym sie wlasnie rozgryzaniem
Enigmy i jej japonskich odpowiednikow. Niestety, Banach sie uparl zostac we
Lwowie, gdzie karmil wszy, aby przezyc okupacje niemiecka (za sowietow byl
dziekanem na Uniwerystecie Lwowskim). A co robil za "Niemca" zyd Steinhaus?
Nie wiadomo. Nie mniej przezyl on okupacje w znakomitej formie (umarl dopiero
w r. 1972, a byl przeciez starszy o 5 lat od Banacha), a goj Banach umarl z
wycienczenia w r. 1945...
Stad sie pytam, jakim cudem zyd Steinhaus przezyl w tak dobrej formie
okupacje niemiecka, a goj Banach nie?
Przeciez w/g propagandy syjonistycznej powinno byc wrecz odwrotnie!

  Czy w Polsce można zrobić karierę w nauce?
Gość portalu: Adter napisał(a):

> Czy w Polsce można zrobić karierę w nauce?
> Tak, można, ALE...
>
> Właśnie skończyłem studia medyczne i obowiązkowy staż. Znając
> swoje zamiłowania i obecny rynek pracy już kilka lat temu
> zdecydowałem się studiować informatykę.
>
> To była chyba najlepsza decyzja w życiu. Większość znajomych
> dziwiła się jak to można w ogóle połączyć - zresztą ja sam nie
> miałem na to dobrego pomysłu. Dopiero kilka miesięcy temu
> znalazłem coś takiego jak bioinformatyka (def.: "Matematyczne,
> statystyczne i komputerowe metody, prowadzące do rozwiązywania
> problemów biologicznych poprzez użycie sekwencji DNA i
> aminokwasów oraz powiązanych z nimi informacji.")
>
> I co się okazało - ciekawa praca naukowa w Polsce jest możliwa
> (przynajmniej narazie w to wierzę). W ciągu ostatnich dwóch
> miesięcy nawiązałem współpracę z dwoma ośrodkami naukowymi w
> kraju (jest spora szansa na pracę!), a w styczniu (być może)
> polecę na kilkumiesięczny staż do USA. Może mi się uda, w
> przeciwieństwie do niemałej części moich kolegów i koleżenek,
> którzy mają problemy ze znalezieniem jakielkolwiek pracy, nie
> mówiąc już o tym, aby była ona ciekawa i pasjonująca.
>
> Wniosek dla młodych ludzi planujących związać przyszłość z
nauką
> może być tylko taki - nie ma jednej drogi na osiągnięcie
swojego
> celu. Jeżeli ktoś w Polsce chce zrobić "karierę" tak jak jego
> poprzednicy, z pewnością się srodze zawiedzie, w końcu dopadną
> go problemy finansowe, "personalne" czy inne, wymienione przez
> moich przedmówców. Każdy musi znaleść W Ł A S N Ą ścieżkę
> (najczęściej jeszcze nieprzetartą, takie są najlepsze), którą
> będzie kroczył, żadnych uniwersalnych rozwązań nie ma...

Ty jestes ten wyjatkowy i przedsiebiorczy, pewnie umrzesz jako
miliarder. Ale nie o to chodzi; Mlodego czlowieka nauki powinien
prowadzic promotor, profesor. I taki czlek po wyplynieciu na swe
wlasne wody powinien plywac a nie szukac kola
ratukowego ... "jak ja musze sie przekwalifikowac..." . Zadaniem
szkol nie jest ksztalcenie "spadochroniarzy", ale ludzi, ktorzy
gladko wejda w srodowisko

  XIII LO w Szczecinie pogrążane przez Urbana
to co sie dzieje aktualnie w szkole jest karygodne. nie moge pojac dlaczego Pan
wywala najlepszych nauczycieli, ktorzy nauczyli mnie tak duzo, a zatrudnia
osoby majace bardzo skromne kwalifikacje i umiejetnosci w przekazywaniu wiedzy
(ktorej sami zreszta maja bardzo malo). bawi mnie ze wiecej pamietam z lekcji
fizyki z Pania Zakrzewska rok temu, niz z lekcji aktualnego fizyka sprzed
tygodnia. co wiecej, nie do pomyslenia jest zeby uczen rozwiazywal za
nauczyciela zadania, ktorych on sam nie umie zrobic i notorycznie zwracal mu
uwage, bo nauczyciel zle tlumaczy. moge Panu wymienic grono osob, ktorych
wiedza fizyczna znacznie przewyzsza wiedze aktualnego fizyka. czy Pan, jako
matematyk, mysli ze fizyk moze nie umiec wyprowadzic wzoru, bo nie umie
zwyklych przeksztalcen trygonometrycznych ? i niech Pan teraz racjonalnie
pomysli... czy taki nauczyciel jest w stanie przygotowac do matury ?

Pan Michalak jest bardzo dobrze wykwalifikowanym nauczycielem, o bardzo duzej
wiedzy i doswiadczeniu. i musze powiedziec, ze wedlug mnie jest on jednym z
najlepszych nauczycieli w tej szkole i bedzie wielka strata jezeli stad
odejdzie. chodza pogloski (nie wiem czy sluszne), ze Pana Michalaka ma zastapic
Pani Almakiewicz, ktora wraca po urlopie macierzynskim. niech Pan zajrzy do
swoich dawnych statystyk i porowna zdawalnosc matury w klasach Pana Michalaka i
Pani Almakiewicz. mowi samo za siebie, prawda ? i niech Pan wybaczy, ale nie
mam zamiaru "niezdac matury". no i co w tym wypadku da mi Pana
odpowiedzialnosc ? z drugiej strony moze Pan powiedziec ze Pan Michalak nie
wychowal zadnych olimpijczykow, ale czy to jest najwazniejsze ? kim
my, 'nieolimpijczycy', dla Pana jestesmy ? zbednym balastem ? pamietam, gdy
mowil Pan w swoim przemowieniu, ze "wszyscy zlozylismy sie na sukces tej
szkoly" i szczerze mowiac nie moglem i teraz rowniez nie moge zrozumiec tych
slow...

nie rozumiem celu, do ktorego Pan zmierza. wyrzuca Pan najlepszych nauczycieli
(bo tak to mozna nazwac) i mowi Pan ze jest Pan calkowicie odpowiedzialny za to
co robi. oczywiscie, rozumiem, ale skutkiem ubocznym Pana decyzji bedzie
oblanie przez nas matury. bo na kogo teraz bedziemy mogli liczyc ? tylko i
wylacznie na siebie. smiesznym jest, ze uczniowie musza chodzic do innych szkol
lub tez brac korepetycje, poniewaz dany nauczyciel nie jest w stanie
przygotowac go do matury. na dzien dzisiejszy mamy dobra kadre tylko z
matematyki, geografii i chemii... i to jest bardzo smutne... zycze przyjemnych
przemyslen na ten temat. pozdrawiam!

  Korepetycje z matematyki!
Korepetycje z matematyki!
Wykładowca wyższej krakowskiej uczelni podzieli się swoja wiedza z
matematyki , mechaniki , wykona obliczenia i zadania ze statystyki.
Kontakt:rysownik@poczta.onet.pl

  Korepetycje z matematyki!
Gość portalu: Izka napisał(a):
> Wykładowca wyższej krakowskiej uczelni podzieli się swoja wiedza z
> matematyki , mechaniki , wykona obliczenia i zadania ze statystyki.
> Kontakt:rysownik@poczta.onet.pl

ale ktorej uczelni? :) i jak sie nazywa? he he

  nowe w starych butach
teoria a praktyka
poza brakiem pluralizmu w edukacji innym ważnym czynnikiem uwsteczniającym
edukację jest szukanie i znajdywanie wad w podmiotach nauczania i absolwentach
szkół podczas pełnej apropaty systemu i kompletnego braku prób pluralistycznych
rozwiązań wad systemu - rozwiązania systemowe są przeprowadzane ciągle
centralistycznie pod dyktando najwyższych instytucji władz , które siłą rzeczy
nawet posiadając wolę szukania optymalnych rozwiązań nie są w stanie
znaleźć lepszych od tych , które mogą winikać tylko z poznania efektów
dotychczasowych praktyk nieskutecznego centralistycznie ustalonanego systemu
edkacyjnego . nie można znaleźć optymalnych rozwiazań na bazie zawężonej do
jednego programu nauczania praktyki .

decydenci nie zadają sobie większego trudu z przystosowaniem systemu do
mozliwości i potencjału podmiotów edukacji , a podmioty edukacji dostosowują
do systemu tworząć powiększającą się przepaść między wyznaczonym teoretycznie
celem a efektem uzyskanym w postaci wykształcenia obywatela .

przykladem mierności skuteczności edukacji może być incydent , który się
zdarzył kilka lat temu na politechnice - student budownictwa poprosił o
rozwiazanie nieskomplikowanego równania różniczkowego kolegów z
matematyki stosowanej .nikt z roku nie potrafił podać rozwiązania a każdy
stwierdził tylko fakt isnienia takiego rozwiązania . lekcje statystyki studenta
matematyki stosowanej polegały jedynie na dowodzeniu twierdzeń ,
bez żadnych przykładów stosowania .

ewidentnym jest nieskuteczność nauczania angielskiego - warunkiem
zatrudnienie nauczycela bywa znajomość metody nauczania niekoniecznie
ze znajomoscią przedmiotu i bywa , że ta znajomość przedmiotu jest fatalna .
energia i środki zaangażowane w kształcenie zamiast przynosić współmierne
rezultaty , powodują w uczniach poczucie braku odpowiedniego potencjału i
defektu genetycznego .

centralistycznie wytyczone cele i w stosunku do ucznia i w stosunku do
nauczyciela satnowią niejednokrotnie wśród wiekszości przyczynę poczucia
zaniżenia wartości własnych . wysko postawina poprzeczka bez odpowiedniego
treningu , czasu i środków nie może stanowić motywacji a jedynie zniechęcenie
i patologiczno-groteskowe rezultaty .

powiedzenie "teoria a praktyka" odzwierciadla miernotę efektów nauczania .
teoria , bedąca niczym innym jak werbalizacją materii , nie ma w naszej
obyczajowości potwierdzania w materii .

  ---> Europejski Test na Inteligencję, sprawdź...
---> Europejski Test na Inteligencję, sprawdź...
Szanowni Państwo, z wielką przyjemnością chciałbym Państwu przedstawić
Europejski Test na Inteligencję:

www.iq-test.pl/?d=6498 stworzony przez Przewodniczącego czeskiej Mensy.

Aktualnie dostępne są dwa testy, które postaram się krótko scharakteryzować:

1. Inteligencja numeryczna

Przy pomocy testów numerycznych na inteligencję można określić zdolność
testowanej osoby do pracy z operacjami

matematycznymi, numerami i ogólnie zdolność„myślenia" w sposób matematyczny.
Teksty są ukierunkowane na

ćwiczenie/zbadanie zdolności dodawania, odejmowania, mnożenia, potęgowania,
pracy z szeregami matematycznymi

Podobne zadania są częścią rozmów kwalifikacyjnych, testów psychologicznych i
różnych konkursów. Inteligencja

numeryczna należy do tych obszarów zdolności człowieka, na które ma wpływ
wykształcenie, środowisko społeczne i

wiek.

2. Test na wrodzoną inteligencję – figury 2D

Test jest składa się z zadań pozwalających na sprawdzenie Państwa zdolności
rozumowania w zakresie

powierzchniowych symboli geometrycznych – w zadaniach spotkacie się Państwo z
dodawaniem i odejmowaniem

geometrycznym, deformacjami, rotacjami… Podobne zadania są czasem częścią
rozmów kwalifikacyjnych, testów

psychologicznych i konkursów na określone pozycje. Zadania dotyczące powiązań
symboli geometrycznych należą do

tych obszarów naszej zdolności, na które nieznaczny wpływ ma ćwiczenie, jednak
wykształcenie i środowisko społeczne

ogrywa tu niewielką rolę.

Po ukończeniu każdego testu otrzymają Państwo:

- szczegółową ocenę rozwiązanego testu,
- osobisty certyfikat IQ uznawany przez wiele podmiotów,
- informację o Twojej pozycji w ramach populacji ludzkiej,
- porównanie ze średnim IQ w twoim kraju,
- możliwość wpisania Twojego IQ do statystyki Twojego kraju.

życzę dobrej zabawy i wysokich wyników,pozdrawiam serdecznie
www.iq-test.pl/?d=6498

  KALKULATOR na matematyce.
Nie w porządku jest to, że na początku mówiono, iż nie można nam używać
kalkulatorów, które pokazują nam graficznie funkcje... i nagle okazuje się, że
właściwie większość kalkulatorów z których korzystaliśmy też jest niedozwolone.
Nawet jedne z prostszych kalkulatorów posiadają funckje statystyczne... Na
maturze z matmy oprócz umiejętności liczy się także czas... a jest go mało.
Pozatym od początku przygotowań do matury, przynajmniej ja posługiwałam się
jednym kalkulatorem i nabrałam wprawy w szybkim korzystaniu... :)

Przeczytaj może wypowiedź jednego z nauczycieli, który wpisał się na forum w
miejscu, gdzie można zadać pytania do komisji. Może to Cię przekona...

"Jestem nauczycielem matematyki. Bulwersuje mnie sprawa kalkulatora na maturze,
a dodatkowo to, że nikt tym biedakom maturzystom nie chce odpowiedzieć na ich
pytania. Może wystarczyłaby notatka: "my jako OKE nic nie możemy zrobić w tej
sprawie, bo to decyzja CKE, ale zgłosiliśmy problem i też czekamy". Do tej pory
na maturze dopuszczalny był każdy kalkulator , byle nie graficzny ( kto, się
tym interesuje, wie co to znaczy). Od pierwszej klasy wymagam od uczniów,
którzy zamierzają zdawać matematykę, by sobie kupili kalkulator z funkcjami i
systematycznie uczę ich , jak z niego korzystać. Przekonuj ę, że przy praco- i
czasochłonnych zadaniach na maturze ( i nie tylko),liczyć się będzie każda
zaoszczędzona na obliczeniach chwila. I nagle jak grom z jasnego nieba spada na
nas informacja, że nie można mieć kalkulatora, który liczy dane statystyczne.
Co ja, co moi uczniowie mogą za to, że kalkulatory z logarytmami, sinusami,
potęgami...liczą też dane statystyczne!!! Może za rok pojawią się na rynku
specjalne kalkulatory " na polską maturę" i ktoś jeszcze na tym zbije majątek,
ale jesteśmy tu i teraz i za miesiąc matura. Może nie jest za późno, by
uświadomić komu trzeba, że popełnił błąd wspominając o statystyce i da się
sprawę odkręcić. Co będzie, jeśli w jednej szkole, ktoś wpuszczający nie
zauważy, że kalkulator ma funkcje statystyczne i wpuści na salę, a w drugiej
szkole cofną każduy kalkulator, który ma więcej niż 4 działaania??? Jaka będzie
wtedy porównywalność wyników, o którą tak walczymy? Czy ktoś się wreszcie
wypowie na ten temat i uspokoi uczniów i zdających matematykę, i fizykę , i
chemię tym, że ktoś w tej sprawie działa i być może coś się jeszcze załatwi.
Przepraszam, że zajmuję głos na forum uczniów, ale ja nie mam gdzie się
wypowiedzieć. Z góry dziękuję za odpowiedź."

  informatyka: lepsza Pol. Warsz. czy WSISiZ (WIT) ?
CZY WY NIE UMIECIE CZYTAĆ ZE ZROZUMIENIEM, PRZECIEŻ JA TU NIGDZIE NIE PISAŁEM,
ŻE MATMA JEST INFORMATYKOWI NIEPOTRZEBNA, Z MATMY JESTEM BARDZO DOBRY, ALE IDĄ
NA INFORMĘ OCZEKUJĘ GŁÓWNIE (PODKREŚLAM GŁÓWNIE) NAUKI INFORMATYKI A NIE MATMY
(OZNACZA TO WIĘCEJ ZAJĘĆ Z KOMPEM A MNIEJ ROZWIĄZYWANIA ZADAŃ TYPOWO
MATEMATYCZNYCH NIE ZWIĄZANYCH Z KOMPUTERAMI).
A TU MACIE PROGRAM STUDIÓW INŻYNIERSKICH INFORMATYKI NA WIT:
Algebra
Analiza matematyczna I
Wstęp do informatyki
Podstawy teorii układów logicznych
Laboratorium komputerowe
Podstawy ekonomii I
Filozofia
Język angielski I
Wychowanie fizyczne
Podstawy matematyki
Analiza matematyczna II
Organizacja i architektura komputerów
Podstawy programowania
Oprogramowanie użytkowe
Podstawy ekonomii II
Encyklopedia prawa
Język angielski II
Wychowanie fizyczne
Matematyka dyskretna
Rachunek prawdopodobieństwa i statystyka matematyczna
Wprowadzenie do Internetu
Wielodostępne systemy operacyjne I
Programowanie obiektowe
Bazy danych I
Język angielski III
Badania operacyjne
Statystyczne metody wspomagania decyzji
Wielodostępne systemy operacyjne II
Bazy danych II
Fizyczne podstawy techniki informatycznej
Programowanie w środowisku Windows
Laboratorium eksperymentów matematycznych
Język XML
Język angielski IV

A TU PROGRAM STUDIÓW MAGISTERSKICH UZUPEŁNIAJĄCYCH INFORMATYKI NA WIT:
Równania różniczkowe i przekształcenia całkowe
Metody numeryczne
Podstawy optymalizacji
Logika matematyczna
Wstęp do sztucznej inteligencji
Podstawy transmisji sygnałów
Wprowadzenie do systemów GIS
Interpretatory poleceń
Język angielski
Procesy stochastyczne
Optymalizacja dyskretna
Metaheurystyki
Języki formalne
Sieci neuronowe i zbiory rozmyte
Projektowanie systemów rozmyto-neuronowych
Język angielski
Programowanie równoległe i rozproszone Hurtownie danych
Programowanie w logice
Programowanie w Internecie I
Projektowanie protokołów sieciowych Rozproszone systemy wiedzy
Wspomaganie decyzji wielokryterialnych
Systemy wieloagentowe
Niezawodność systemów komputerowych
Seminarium tematyczne
Język angielski
Architektura systemów komputerowych Eksploracja danych
Systemy czasu rzeczywistego Systemy wyszukiwania informacji
tekstowych
Projekt zespołowy (CASE) Wydobywanie wiedzy
Programowanie w Internecie II
Seminarium dyplomowe
Programowanie elementów systemów operacyjnych Systemy eksperckie
Programowanie gier Komputerowa analiza tekstu

  Rektorzy przeciwni "amnestii" dla maturzystów
Hmmm
Systematyka - pojęcia bliskoznaczne: podział logiczny, klasyfikacja.
System nauczania poza rola naczelna, czyli ksztalceniem, ma za zadanie
klasyfikowac ludzi do pewnych zadan. Po to miedzy innymi wprowadza sie skale
ocen, aby wiedziec, ze ktos sobie lepiej radzi z czyms, a z czym innym sobie
nie radzi. Dzieki temu humanista nie meczy sie jako matematyk w swym doroslym
zyciu, a matematyk nie wyklada literatury pieknej itd.
Miedzy innymi to dzieki temu systemowi, role menagerow czy liderow obejmuja na
dzien dobry ludzie, o okreslnym wyksztalceniu.
Bez tego caly proces podzialu kompetencji legl by w gruzach, bo szukajac
jakiekolwiek pracownika, musialabys przeczesywac cala populacje, w celu
znalezienia tego jednego - absurd.

Ferrowanie wiec przypadkow jako czegos, czym mamy sie kierowac jest obledem.
Tez mam po sasiedzku fabryke, ktora stworzyli i kieruja ludzie z zaledwie
zasadniczym wyksztalceniem i to z sukcesem. Tylko ich sukces to rowniez
skladowa pracy bieglych rewidentow, wyksztalconych ksiegowych i masy
inzynierow, ktorzy stworzyli maszyny szwalnicze, na ktorych oni teraz robia
produkt i pieniadze.
W statystyce matematycznej traktowane sa takie przypadki jako margines - cos co
nie wplywa na trend. A trend jest taki, ze tylko wysokowykwalfikowani i dobrze
wyksztalceni ludzie sa sila napedowa, wiec o poziom tej nauki nalezy dbac.

Co do tych dwoch lat - to raczej sprwa umowna. W szkolnictwie mozliwosc rakcji
na zmiany jest rozciagnieta w czasie, ktory derminuej pewien proces realizacji
procesu nauczania. Nie da sie z roku na rok stwierdzic, ze na maturze bedzie
np. obowiazkowo rachunek rozniczkowy i calkowy. Do tego potrzebny jest czas na
zmiane programow nauczania i wdrozenie ich. Ja bym ten czas okreslil na 3-4
lata - jako minimum.

  Dyrektor XIV Liceum Ogólnokształcącego stanie p...
> Jestem absolwentem '77. Na pewno z perspektywy tylu lat inaczej to wszystko
> wygląda. Po przeczytaniu wszystkich powyższych listów jestem co najmniej
> zdziwiony taką zajadłością w treści większości wypowiedzi. Wygląda to na taki
> odwet niskimi pobudkami podszyty. Czy najwyższe lokaty XIV - tki w Polsce (nie
> tylko we Wrocławiu) to nie zasługa od wielu lat profesionalnego sposobu
> prowadzenia szkoły? Czy w innych miastach nie ma tak zdolnej młodzieży ? Ile
> jest LO w Polsce. Trzeba przyznać, że w tym coś jest. No chyba, że nie
> potrafimy być obiektywni.
> I jeszcze mam takie nieodparte wrażenie - choćby tylko ze stylu wypowiedzi
> sądząc, że większość powyższych listów to takie "ogony" napisały ...

Oj, drogi współabsolwencie...
Ja kończyłem na początku lat 90'. Osobiscie nie mialem lekcji z panem D. Ale co widzialem, to widzialem. Nie wydaje mi sie stosowne, ze dyrektor szkoly wyzywa na korytarzu od k... sprzataczke na oczach uczniów. Że z budy odchodzą swietni nauczyciele (także akademiccy) a wybitny fachowiec od nauczania początkowego (oraz remontów nieruchomości) otrzymuje 3000pln a reke. Że CAŁA klasa OBOWIĄZKOWO bierze udzial w olimpiadzie z matematyki (na polecenie zgadnij-kogo), przy czym sugeruje sie by ci co sami nie rozwiazali zadań 1 etapu odpisali od pozostałych. Że pan D. (matematyk!) własna ręką zmienia treść zadań na próbnej maturze robiąc sobie 6x^2 z 2x^3 i generując zadanie nierozwiązywalne. Itd itp....

Nie wiem czy bylem ogonem, 'zrobilem' ku chwale pana D. dwa 3 finaly olimpiad z 2 przedmiotów; jeszcze przez pierwszy rok studiow na PWr nie musialem przychodzic na wyklady z analizy mat., ale nie zyczę sobie by w jakikolwiek sposób łączono to z osobą tego małego kanciarza - zapracowac na to musiałem sam, z motywacją w postaci bata (naszego matematyka, który dzielił klasę na olimpijczyków i plebs).

Jesli mogę D. do czegoś porównać to do menadżera wysokiego szczebla, który osiąga świetny wynik finansowy kosztem pracowników (w tym przypadku łącznie nauczycieli i uczniów). Te drobne kanty tylko dopełniają obrazu. Jeśli interesują Cię tylko błyszczące olimpiady w statystykach to fajno. Ale ta 'firma' to SZKOŁA, instytucja w której Twoje np. dziecko spędzi kilka lat (ważnych lat) swojego życia. Z szefami-burakami, machlojami i zwykłym draństwem jeszcze się będzie miało czas spotkać.

  Humor w Nauce i Sztuce
Na jesienny wieczor, proponuje garsc aforyzmow Stanislawa Jerzego Leca,
w taki czy inny sposob zwiazanych z tym watkiem:

* By dojść do źródła, trzeba płynąć pod prąd.

* Cała rozpiętość natury! Od Kreatora do kreatury.

* Chciałem powiedzieć światu tylko jedno słowo. Ponieważ nie potrafiłem
tego, stałem się pisarzem.

* Co nas trzyma na tym globie prócz siły ciążenia?

* Czas robi swoje. A ty człowieku?

* Dlaczego piszę te krótkie fraszki? Bo słów mi brak.

* Epoki tworzy archeologia.

* Gdyby kunszt konwersacji stał u nas wyżej, niższy byłby przyrost naturalny.

* Głupota nie zwalnia od myślenia.

* I cudzy analfabetyzm utrudnia pisanie.

* "Kawiarniany inteligent" nie jest epitetem jednoznacznym, trzeba dodać, z
której kawiarni.

* Każdy wiek ma swoje średniowiecze.

* Korzystając z doświadczenia ornitologów. Żeby pisarze mogli rozwinąć
skrzydła, muszą mieć swobodę korzystania z piór.

* Ludzie, zauważyłem, lubią takie myśli które nie zmuszają do myślenia.

* Mądrości powinno być pod dostatkiem, któż z niej bowiem korzysta.

* Na początku było Słowo, a na końcu Frazes.

* Nasze dni są policzone - przez statystyków.

* Nauka jest sprawą wielkich. Maluczkim dostają się nauczki.

* Nawet flądra nie jest bezstronna.

* Nie ma powrotu do jaskiń, jest nas za dużo.

* Nie wystarczy mówić do rzeczy, trzeba mówić do ludzi.

* Nie zgadzam się z matematyką. Uważam, że suma zer daje groźną liczbę.

* Niektórym ludziom należałoby wytoczyć proces myślenia.

* Nigdy nie dyskutuj z głupcem - ludzie mogą nie zauważyć różnicy!

* Pegaz nie powinien być kuty na wszystke cztery nogi.

* Piękne kłamstwo? Uwaga! To już twórczość.

* Pomyśl, zanim pomyślisz!

* Satyryk umiera z przymrużeniem oczu.

* Spotkałem człowieka tak nieoczytanego, że musiał cytaty z klasyków
wymyślać sam.

* Stawiaj kropkę pod znakiem zapytania.

* Szerzenie niewiedzy o wszechświecie musi być także naukowo opracowane.

* Wiele rzeczy nie powstało z powodu niemożności ich nazwania.

* Wpadł. I to na pomysł.

* Z czego powstałeś zależy od genetyki, w co się obrócisz, od polityki.

* Z jednego systemu nie wydobędziemy się długo: ze słonecznego.

* Ziemia to kropka pod znakiem zapytania.

* Żądamy ośmiogodzinnego dnia myślenia!

;-)))

  Poszukuję statystyka do pracy mgr, PILNE.
salzburg napisał:

Osobiście nie widzę nic niestosownego w korzystaniu z wiedzy
specjalistów z zakresu statystyki.


W czymś takim również nie widzę niczego zdrożnego. Czym innym jest
jednak korzystanie z wiedzy - prośba o wyjaśnienia i radę - czymś
zaś zupełnie innym zamieszczanie w pracy obliczeń i analiz, które
wykonał ktoś inny, a które przedstawiane są jako praca własna
magistranta. Prośba o wyjaśnienia i radę, albo wystosowana
bezpośrednio do odpowiedniego wykładowcy, albo na jakimś forum, albo
w grupach Usenet (pl.sci.matematyka, alt.pl.matematyka) prawie na
pewno spotka się z przychylną odpowiedzią. Prośba o gotowca,
wystosowana bez żenady i bez cienia refleksji nad jej
niestosownością, musi zostać potępiona.

Skoro uczelnia na danym kierunku wymaga od magistranta
przeprowadzenia obliczeń statystycznych, oznacza to, że
(1) taka wiedza i takie umiejętności wchodzą w zakres kompetencji
zawodowych magistra danego kierunku,
(2) uczelnia w którymś momencie wymagała od studenta ukończenia
stosownego kursu,
(3) uczelnia dostarcza studentowi *legalnych* narzędzi
programistycznych do przeprowadzenia stosownych analiz (przykładowo,
na UJ każdy student, który sobie tego zażyczy, automatycznie dostaje
darmowy dostęp do studenckiej wersji pakietu Statistica z modułem
DataMining; o dostęp do wersji pełnej trzeba specjalnie prosić, ale
każdy zainteresowany otrzymuje go po jakichś dwu tygodniach wymiany
papierów i e-maili) lub też wskazuje narzędzia freeware'owe
wystarczające do wykonania danego zadania.

Jeżeli warunek (2) lub (3) nie jest spełniony, magistrant może i
powinien protestować, tudzież domagać się wyznaczenia innego tematu
pracy. Jeżeli natomiast spełniony jest warunek (1), potencjalny
pracodawca ma prawo oczekiwać, że odpowiedni magister będzie umiał
stosowne obliczenia wykonać, nawet gdyby miało to się sprowadzać
tylko do umiejętności wykorzystania tego lub owego pakietu. W tej
sytuacji, jeśli magister nie umie, twierdzi zaś, że umie (bo w pracy
zamieścił cudzego gotowca), oszukuje. Sorry, Winnetou.

  Z logiką były problemy
Panowie mylą pewne sprawy. W czasach, kiedy matematyka była
obowiązkowych przedmiotem egzaminu dojrzałości, było zupełnie inne
podejście do niej, szczególnie uczniów. Było też dużo więcej godzin
tego przedmiotu i rzeczywiście nikt nikogo nie rozliczał z tego, ilu
zdało bądź nie zdało matury. Wówczas panował pogląd, że im bardziej
rygorystycznie traktowano maturzystów, tym wyższy poziom
reprezentowała szkoła. Dzisiaj jest zupełnie odwrotnie, a media
wręcz wymuszają na szkołach bardzo dobrej, maturalnej statystyki i
szkoły ćwiczą rozwiązywanie testów maturalnych a nie twórczego
myślenia. Poziom był o niebo wyższy, na studia było bardzo trudno
się dostać i również było trudno zdać maturę. Ktoś, kto miał w
liceum pałę w klasie maturalnej na półrocze lub 3 okres z
matematyki, raczej nie przystępował do matury. I nie było zlituj
się. A dzisiaj mamy pełno teorii pedagogicznych ,dydaktycznych,
tylko nie wiemy, nie umiemy nauczyć wtórnych matematycznych
analfabetów, którzy w wielu wypadkach nie umieją tabliczki mnożenia,
nie mówiąc już o mnożeniu, dzieleniu, dodawaniu, odejmowaniu ułamków.

Próbna matura z matematyki ma wtedy sens, kiedy ci, którzy ją piszą
są solidnie dopilnowani i nie mają możliwości odpisywania lub
stosowania niedozwolonych pomocy. Tak, więc miejmy trochę rezerwy do
tych wyników i nie próbujmy wmówić tym, którzy próbę zaliczyli
pomyślnie, że jest dobrze. Bo w maju obudzą się z głową w nocniku i
wtedy będzie dopiero żal do wszystkich. A będą to wtedy zawdzięczali
CKE, OKE i mediom, którzy to nagłośnili w sposób po prostu głupi.
Czytając tutaj wypowiedzi dyrektorów, trochę jestem zażenowany, bo
dyrektor i nauczyciel matematyki powinni być bardziej powściągliwi w
komentarzach. Wystarczy, że na majową maturę CKE przygotuje trochę
trudniejsze zadania i będzie totalna klapa. I co wtedy powiecie?

  Co myślicie o powrocie egzaminów na studia?
> Nic na to nie poradzisz :) Jak wygladal kiedys egzamin na
> politechnike, wiesz chociaz? Wszyscy pisali ten sam material z
> kazdego kierunku i byly progi i np. na gornictwo wystarczylo miec 2
> pkt na 50 zeby sie dostac 4 pkt na ZIiP itd. Informatyka 50/50 i
> jeszcze coś dodatkowego. I dziś bedziesz mial gosci z geografia i
> historia na tych samych studiach, bo przyjda na examin napisza
> wzory, dostana 2 pkt i sie dostana i obawiam sie, ze prog bedzie
> niziutki na wiekszosc kierunkow, bo ludzi nie nazbieraja na studia -
> proste. Mam osobe w rodzinie ktora studiuje chemie, bez matury z
> matmy i z przedmiotow matematycznych nie schodzi ponizej 4 :)

Synek wyobraz sobie,ze wiem jak wygladal egzamin na polibude, bo sam go zdawalem. Oprocz wymaganej na maturze matematyki i fizyki (oba na poziomie rozszerzonym - tak, rozszerzonym, bo w przypadku klasy mat-fiz. innego wyboru niż poziom rozszerzony w zakresie tych przedmiotow nie bylo) nalezalo zdac egzamin z matmy i fizyki. Nie bylo to jak twierdzisz podanie wzorka czy definicji, tylko rozwiazanie kilkunastu zadań. Egzamin nie wygladal identycznie na kazdy kierunek - idiotyzmem byloby wymaganie szerszej wiedzy np. z mechaniki od maturzysty ubiegającego sie o miejsce np. na informatyce.

> Jak już to studiowałem, jestem już dawno po studiach :) Finanse i
> Bankowość. Bzdury nie słyszałeś ? A to dziwne to studia skonczylem z
> wynikiem bdb dostoswujac sie pod kazdeog wykladowce i tak samo jest
> z egzaminami, nie poznasz schematu, nie masz szans i nie pisz
> bzdur :)
Gratuluje ponownie jakości tych studiow - podaj jeszcze nazwe uczelni, co by maturzysci mogli dowiedziec sie jak to jest na finansach i bankowosci:)))

> Zamknac uczelnie ? Jak to zrobisz? Proste nie byloby ludzi uczelnie
> zostalyby zamkniete. Gdyby politechniki nie byly panstwowe,
> obawiałbym sie o ich istnienie w najblizszym czasie. W ostatnim
> 10leciu liczba studentów politechnik obnizyla sie drastycznie, a
> prywatnym i unierkom wzrosla, te statystyki nie klamia. Ponadto
> wielu mlodych dr bez plecow nie ma pracy na uczelnia badz pracuje na
> zlecenie. Kiedys chcialem zostac dr, ale na szczescie poszedlem w
> sektor prywatny. Na uczelnie bez znajomosci baaardzo trudno sie
> dostac...to tak a propo :)

Na drugi stopien synek z tego co slyszalem, to na wiele kierunkow nawet nie rozpatrza twojego podania jesli nie masz wymaganych podstaw (w przypadku polibudy,nie wiem jak jest na uniwerku).
Co do reszty to potwierdziles tylko to o czym pisze - zamknac czesc politechnik, zamknac czesc uniwersytetow i problem sie sam rozwiaze. A co do tego miejsca na doktoranckich i znajomosci - nie przesadzalbym:)) widocznie za cieniutki byles:))

  Zapalił się kolejny autobus miejski
pewienlekarz napisał:

> Bo rozmowa, w której środek się wtrąciłeś, wyszła od twierdzenia,
> że dzięki bieżącym przeglądom samochód jest bezpieczniejszy
> niż autobus, od kwestii technicznej, bieżące przeglądy, nowe
> opony, kontrole ITD nie zmniejszą ani nie zwiększą ilości zbirów,
> jest to kwestia zupełnie inna.

Skoro sam zaprzestałeś trzymania się odniesienia tylko do strefy
stanów technicznych pojazdów, to pokazałem, że należy pójść jeszcze
dalej. Jeśli jednak wrócimy do tego, odrzucając zupełnie zagadnienia
ruchu drogowego i własności mechaniki wypadków (duży pojazd, mały
pojazd), wówczas sam stan techniczny pokazuje, że znacznie lepiej
dopilnowany samochód prywatny jest o niebo bezpieczniejszy od
zaniedbanego autobusu publicznego. Słyszałeś kiedykolwiek o takiej
części matematyki wyższej jak: Teoria niezawodności i bezpieczeństwa?

> Na marginesie od wielu lat podróżuje zbiorkomem regularnie, dniem
> i nocą, nie miałem kontaktu ani osobistego, ani nie byłem
> świadkiem jakichś hord zbirów.

I nawet nie życzyłbym tego nikomu. Mam jednak nadzieję, że w
przypadku bycia świadkiem (a masz na to szansę, bo codziennie
dochodzi do pojedynczych przypadków - a tylko o wyjątkowo brutalnych
jest rozgłos) staniesz honorowo na wysokości zadania i będziesz
bronić - czy to napadanego kierowcę czy to napadanych pasażerów :)

> Znów odnosicie się do Waszych odczuć i lęków, kreując problem tam,
> gdzie go nie ma, a jak jakiś z Waszych lęków przed autobusem (w
> stylu "stan techniczny autobusu to niebezpieczeństwo podróży") nie
> potwierdza się w statystykach, to szukacie nowego.

W statystykach awaryjności i wypadków pojazdów komunikacji
publicznej są potwierdzenia. Pomyliłeś tylko statystykę z innej
rubryki :)

> Zbiry czekają nie tylko w autobusach ale i na parkingach i
> ulicach, uważajcie na siebie i swoje auta :)

Dlatego uważamy :)

  Polecam artykuł wart przeczytania i zastanowienia
nie tak do końca Miss...
misssaigon napisała:

> cyt."Kobiety ogólnie dorównują facetom inteligencją
> > kwalifikacjami, może poza terenem sportów wyczynowych."
>
> jest dokładnie odwrotnie - to faceci nie dorównują kobietom wykształceniem,
> kwalifikacjami, ze o inteligencji nie wspomnę...
>
> i jeszcze to "ogólnie" - cóż za protekcjonalizm!

Pewnie masz rację miss... statystycznie...
Chcesz wiedzieć dlaczego to faceci rządzą światem i ustalają reguły gry ???
Odpowiedź znajdziesz również w cytowanym artykule.
Autor świetnie tam napisał zdanie na które nikt nie zwrócił uwagi a w którym wg mnie istnieje sedno obecnego stanu rzeczy między kobietami i mężczyznami.

Pozwól że zacytuję:

"Ale ja nie powiedziałem, że kobiety nie nadają się do matematyki czy fizyki. Statystyki jednak są nieubłagane, o wiele więcej genialnych matematyków jest wśród mężczyzn

Być może dlatego, że od dziecka dziewczynki i chłopcy uczą się ról społecznych.

- Nie. Po prostu u mężczyzn rozpiętość wszystkich cech jest większa niż u kobiet. Tak jak mogą mieć setkę dzieci albo o wiele częściej niż kobiety żadnego, tak więcej wśród nich jest i geniuszy, i idiotów. I wszyscy się spierają o tych geniuszy. Więcej męskich kretynów jakoś nikomu nie wadzi."

Czujesz sedno ??? Zwłaszcza ostatnie dwa zdania. ;-)))
Tak to właśnie działa wg mnie. Najwięksi geniusze uznani przez świat to byli jednak faceci. Oczywiście bała Marie Curie Skłodowska i kilka innych jednak świat nauki, genialnych wynalazków, błyskotliwych dowódców to jednak świat męski. Są to jednostki, zgodzę się ale te właśnie jednostki nadają ton, trend z którego czerpie cała masa kretynów (idąc za tokiem rozumowania autora). Zatem ponieważ faceci pozostają tą siłą napędową ustalają "zasady gry" dla reszty.
Zatem genialnośc jednostek w połączeniu z testosteronem i fizyczną dominacją powoduje taki a nie innny kształt świata.
Nie zmienia to faktu, że kobiety są być może statystycznie, średnio inteligentniejsze, lepiej wykształcone etc.

Wy kobiety może i macie lepszą "średnią" my mężczyźni wyższe odchylenia od średniej zarówno w jedną jak i drugą stronę ;-))))))

Waszym zadaniem jest odseparować imbecyli i płodzić dzieci z tymi ponad normę ;-))), tyle że ich wcale tak wielu nie jest ;-))) a do tego żeby jeszcze przystojny był i w ogóle ;-)))))

Pzdr.
Avide. ;-)))

  "Katastrofalna" liczba wypadkow i najlepszy rok
To było czysto matematyczne zadanie majace wykazać absurd waszego
rozumowania. Matematyka nie kłamie
i nie da się jej ot tak zanegować. Dlatego ani Ty ani habudzik nie
odpowiedzieliscie na pytania z zadania :D Nie ma tam mowy o
konkretnych krajach, więc wniosek b jest bezpodstawny. Jest też
całkowicie nielogiczny biorąc pod uwage treść zdania, więc mozę
lepiej nie poruszaj dalej tej kwestii, bo dajesz świadectwo
umiarkowanej lotności umysłu :P

I na koniec: średni przebieg smaochodu w Niemczech od kilkunastu lat
się zmniejsza i wg. danych z 2004 roku wynosił 12900 kilometrów.
Średni przebieg samochodu w Polsce wynosi ok. 16 tysięcy kilometrów
(dane za 2005 rok). Oczywiście pozostaje kwestia ilości samochodów
na ilość mieszkańców. Ale statystyczne auto w Niemczech robi mniej
kilometrów niż statystyczne w Polsce. Skoro jeździ mniej i po
lepszych drogach, to oczywistym jest, że stosunek liczby wypadków do
liczby pojazdów będzie tam lepszy. SKorą są to auta nowocześniejsze,
oczywtstym jest, że mniej jest ofiar w przeliczneiu na liczbę
wypadków. Bez sensu wałkownie tego w kółko. Moje tezy są jasne:

- nieporównywalnie większa ilosć dróg klasy A wpływa na lepsze
wskaźćniki bezpieczeństwa np. w Niemczech niż Polsce

- praktycznie nie występują na zachodzie jednojezdniowe, kolizyjne
drogi będące głównymi arteriami komunikacyjnymi kraju łaczącymi
najwięskze miasta, gdy w Polsce tylko GOP ma charakterystykę
połączeń na głównych kierunkach ledwie przypominającą zachodnią

Wskażcie drogę typu DK7 czy DK8 łączącą dwa kilkusettysięczne miasta
w Europie Zachodniej, z SDR na poziomie 20 tysięcy pojazdów,
nieposiadajacą alternatywy w postaci drogi A lub S. Jeśli taką
znajdziecie, w co szczerze wątpię, pokażcie statystykę wypadków.
Jeśli będzie ona znacząco lepsza niż w Polsce, to odszczekam wszysko
co wyżej napisałem. Ja na poparcie swych tez sypałem liczbami, choć
niby piszę absurdy, nonsensy itp. Łatwo więc będzie obnażyć mój
błąd, prawda?? No, czekam(y).

  korepetycje- statystyka matematyczna
korepetycje- statystyka matematyczna
Czy znają Państwo kogoś kto udzieli korepetycji ze statystyki
matematycznej (z tematu weryfikacja hipotez oraz estymacji)?
Lub rozwiąże 2 listy zadań z w/w tematów?

  Najlepsi napastnicy: Wichniarek i Rasiak
od dawna wiadomo że statystyki
to najgorszy rodzaj kłamstw
nawet te nieudolnie pod względem matematycznym zrobione.
poza tym żuraw u Leosia ma wpisane w zakresie obowiązków nie tylko
zadania ofensywne

  820 tys. funtów dla polskiego kosmologa
opieram się na następującej
literaturze:
1. Z. Hellwig, Elementy Rachunku Prawdopodobieństwa i Statystyki
Matematycznej, PWN, Warszawa, 1995 2. W. Kordecki, Rachunek
Prawdopodobieństwa i Statystyka Matematyczna, Oficyna Wydawnicza
GIS, Wrocław, 2002 3. S. Trybuła, Statystyka Matematyczna z
Elementami Teorii Decyzji, Oficyna Wydawnicza Pol. Wrocławskiej,
Wrocław 2004 4. J. Jakubowski, R. Sztencel, Rachunek
Prawdopodobieństwa dla Prawie Każdego, SCRIPT, Warszawa 2002 5. L.
Gajek, M. Kałuszka, Wnioskowanie Statystyczne, WNT, Warszawa 1999 6.
A. Plucińska, E. Pluciński, Probabilistyka, WNT, Warszawa 2000 7. W.
Krysicki i inni, Rachunek Prawdopodobieństwa i Statystyka
Matematyczna w Zadaniach, PWN, Warszawa 2002 (Tom I i II) 8. M.
Fisz, Rachunek Prawdopodobieństwa i Statystyka Matematyczna, PWN,
Warszawa 1979 9. W. Feller, Wstęp do Rachunku Prawdopodobieństwa,
PWN, Warszawa 1978 10. S. Zubrzycki, Wykłady z Rachunku
Prawdopodobieństwa i Statystyki Matematycznej, PWN, Warszawa 1980
11. F. Sawicki, Elementy Statystyki dla Lekarzy, PZWL, Warszawa 1992.

Wynika z niej, że zdarzenie elementarne to pojęcie pierwotne w
aksjomatyce rachunku prawdopodobieństwa - elementarny, niepodzielny
wynik doświadczenia losowego oraz, że doświadczenie losowe to
doświadczenie (eksperyment), którego wyniku z góry nie można
określić, gdyż zależy on od przypadku a zdarzenie (zdarzenie losowe)
to wynik doświadczenia losowego. Natomiast przestrzeń zdarzeń
elementarnych (skończona, nieskończona (przeliczalna lub
nieprzeliczalna)) Ω ma własność 2. aksjomatycznej definicji
Kołmogorowa:
P(Ω) = 1
reszta jest kwestią założeń dot. przestrzeni Ω, np. czy jest
skończona czy nieskończona; ja mówię o nieskończonej w sensie czasu,
przestrzeni, możliwości.