Z pamiętnika miłośnika matematyki
Z pamiętnika miłośnika matematyki
Zadanie z "Rozmaitości matematycznych" (książka niebieska z sową):

...Matematyką pasjonuję się od 120 roku swojego życia, tzn od czasu gdy byłem
jeszcze w szkole średniej. Kiedy się urodziłem? Ile mam lat? Skrupulatnie
obchodziłem każdy dzień swego urodzenia, a jednak wstępując na uniwersytet
obchodziłem ten dzień tylko 4 razy, chociaż miałem już 19 lat. Z tego
domyślicie się, w jakim dniu się urodziłem.

Ile mam lat? Do tego przyznać się trudniej, toteż tę tajemnicę zdradzę Wam w
formie bardzo zakonspirowanej. Zastanówcie się nad ułamkiem 26/33. W nim tkwi
odpowiedź na pytanie.

Od roku 2200011 mieszkam w Warszawie, na Pradze, przy ulicy nazwanej
nazwiskiem angielskiego miłośnika matematyki. Nazwę ulicy można zaszyfrować w
taki oto sposób: r/3,14 (co on wynalazł?)

Numer mego domu jest dwucyfrowy. Jeżeli między cyframi tego numeru postawicie
przecinek dziesiętny, to otrzymacie liczbę, która równa się średniej
arytmetycznej jego cyfr.

Pokoik mój ma kształt prostokata, którego boki są liczbami naturalnymi.
Liczba, wyrażająca obwód tego prostokąta, jest identyczna z liczbą wyrażającą
powierzchnię podłogi.

(z pamiętnika należy odszyfrować 7 informacji)

     

  Szukam pomocy ludzi dobrej woli :)lubiąch matme:)
Zadania pod tym linkiem sa rzeczywiście łatwe dla tego studenta, który zna
podstawy analizy matematycznej, ale nie bardzo można Cu pomóc na tym forum,
chociazby ze względu na ograniczoną możliwośc przekazu zapisów matematycznych.
Jesli skonkretyzujesz, w czym masz kłopot,na ukierunkowujące rady moźesz
liczyć, ale nie na przekazanie rozwiazań.Np: zad 1 wyłacz przed nawias (pi)^n i
póxniej "pi" przed znak pierwiastka. W zad 2 - odwróc ułamek i zmień znaki
wykładnika a nastepnie doprowadx wyrażenie w nawiasie do postaci (1+ 1/a(n))
itd Nie wiem, czy to Ci pomoże, ale próbuj.

  jak to jest z tą matematyką?
Czy nie przyszło ci do głowy ,że myślenie abstrakcyjne to nie tylko
matematyka , ułamki , całki itd. Myslenie abstrakcyjne to także uświadomienie
sobie,że kiedyś się umrze, zadanie sobie pytania "co by było gdyby" czy proste
zrozumenie ,że poeta pisząc wiersz może mieć coś na myśli i nie mówić tego
wprost. Takie myślenie abstrakcyjne, które reprezentują bardzo młodzi
humaniści nie jest w niczym ono gorsze od wyobrażania sobie jabłka dzielonego
na cztery części. A co zaś się tyczy chłonięcia informacji bez większej
selekcji, to masz rację charakteryzuje ona dzieci uzdolnione. Jednak
umiejętność zdobywania wiadomości tylko na jeden temat charakteryzuje dzieci
wybitne.

  Uczą nie tego co trzeba?!
Uczą nie tego co trzeba. Przykład
Właśnie pojawiło się na tym forum dramatyczne pytanie szóstoklasistów:
"jak zamienić 0,(5) na ułamek zwykły???"
Najpierw zbaraniałem.
Potem pomyślałem, że te nawiasy to przez pomyłkę.
Potem wziąłem na ambit (z matematyki w szkole miałem piątkę; szóstek wtedy nie
było), natężyłem się (jak napisał Sławomir Mrożek) i przypomniałem sobie, że w
ten sposób oznacza się ułamek okresowy, i że nawet umiałbym to zadanie
rozwiązać.
Ale jednocześnie przypomniałem sobie, że przez kilkadziesiąt lat umiejętność ta
do niczego mi się nie przydała. Tak jak nie przydała się - i nie przyda -
milionom kolejnych szóstoklasistów.

     

  Kto mi pomoze z matematyki ?
Kto mi pomoze z matematyki ?
Bardzo prosze o rozwiazanie zadania... bo ja jestem bardzo ciemna....
"zmien podane procenty na ulamki dziesietne :
21%

11,3%

4,13%

160%

0,5%

3,5%

"
Prosze tylko nie dawac samych wynikow bo to mi nic nie da ....
I z gory baaaaaaaaaaaaaaaaardzo dziekuje :)

  Śmiertelna ofiara na budowie Galerii Kazimierz
Ludzie. Pracowałem na tej budowie i wiem co się tam dzieje. czy ktoś zauważył
że ta budowa nigdy nie śpi wszystko jest na wczoraj, pośpiech i pośpiech oraz
ludzie którzy pracują po 14, 16 a nawet 24 godziny. A główną przyczyną jest
idiotyczny termin realizacji takiego zadania założony przez inwestora GTc.
Przecięż ten moloch ma być wybudowany do Grudnia tego roku, to już jest dramat.
I cóż z tego że PIP jest od tygodnia na budowie jeżeli on widzi tylko to co
chce widzieć a to że węzeł betoniarski pracuję 24 godziny na dobę nikogo nie
zastanowiło. Przecięż to nie jest samograj to muszą obsługiwać ludzie: obsługa
sprzętu: pompy do betonu ( 2 sztuki!!!!), kierowcy "gruszek" szt !!!! obsługa
węzła. Tu nie trzeba wielkiej wyobrażni ,tylko trochę matematyki z poziomu
klasy powiedzmy trzeciej Panowie PIP- owcy aby podzielić umiejętnie ( może uda
się bez ułamków)czas pracy tego zakładu przez ilość pracujących tam ludzi. Oby
nie było za późno bo tam wszystko jest znowu po staremu jedno wielkie wariactwo.

  Matematyka dla szkół podstawowych!!!!
Matematyka dla szkół podstawowych!!!!
Cześć Dziewczyny!
Mam do Was ogromna prośbę, mianowicie szukam stron z zadaniami dla maluchów
z V klasy Szkoły Podstawowej, a moze któraś z Was ma jakies ciekawe zadania?
Dorabiam sobie udzielając korepetycji i nie mam juz poprostu pomysłów na
zadania które mogłyby zaciekawic leniwe dziciaczki !!
W tej chwili jesteśmy na etapie ułamków!

pozdrawiam basia

  liczba pi
:))) Ja naprawdę nie wiem co to są liczby rzeczywiste:))). Wiem tylko, że
naturalne to takie jak 1,2,3 itd, tak? Żadnych ułamków, zer, liczb ujemnych.
Dlaczego nie ma takiej matematyki? Ponoć komputery nie mnożą tylko dodają. A
mnożenie i dzielenie to skrócone działania, które wymyślił człowiek. Czy tak?
Zawsze miałem problem z matematyką, bo wydawała mi sie ona...nielogiczna.
(Wiem, że grzeszę:))). Zawsze żądałem przełożenia na cos policzalnego i
rzeczywistego. Dla mnie 1/3 nigdy nie była 1/3, tylko jedną małą jednością
zrobioną z jednej większej jedności. Głupie, co nie? Słuchaj, a co z tą
grawitacją? Nie ma na nią żadnej rady? Żadnego ekranu? Tylko odległość, a więc
przestrzeń?

  zadanie z matematyki POMOCY !!!!
marmar1906 napisała:

> Jezeli byloby 580 4*2), to wynik wynosilby 72,5. Bez nawiasow wychodzi 290.
> Sprobuj zapisac w formie ulamka tzn 4 pod kreska bo dzielenie. Wtedy widac ze
2
>
> jest "na tym samym poziomie" co 580. Teraz mozna sie bawic i np. przeniesc 2
z
> licznika jako 1/2 do mianownika i w mianowniku bedzie 4/2 = 2.
> Natomiast 580 4*2) oznaczaloby, ze pod kreska jest 4*2 = 8

nie to są zadania na kolejnosc, ulamki jeszcze w gre nie wchodzą, bo to trzecia
podstawowa, w tym tygodniu dopiero poznali ułamki, ale póki co to bardziej
graficznie, bez działan na ułamkach.

No ok to mi się coś pokręciło, a dziecko i pani w szkole mieli racje... (jakby
kto pytał to ja skończyłam mat-fiz Liceum Reytana w Warszawie, i zarzadzanie z
matematyka i statystyka na 5...), a jednak zawsze cozegos jeszcze w życiu można
sie nauczyc...

dzięki

  Politechnika na pomoc matematyce
podstawy matematyki
Kiedy ktoś mądry pomyśli, aby w szkole podstawowej przywrócić uciętą kilka lat
temu piątą godzinę matematyki.Gdy odliczam wszystkie święta, wyjścia, wycieczki
plus choroby ucznia to okazuje się, że aby wyćwiczyć podstawowe umiejętności
brakuje po prostu lekcji. I nie dziwcie się, że student starszego roku
politechniki nie umie sprowadzać ułamków zwykłych do wspólnego mianownika...
Przemilczę rozwiązywanie zadań z treścią i zagadnienia problemowe.

  Matematyka: czy jest czego się bać?
Matematyka: czy jest czego się bać?
Nikt nie powinien bać się matematyki, która jest piękną nauką, logiczną,
precyzyjną. Żeby docenić jej piękno, trzeba się tylko jej uczyć. Wypracowanie
można ściągnąć z netu, a zadania trzeba samemu rozwiązać, żeby coś w głowie
zostało. Uczę matematyki na politechnice i jestem przerażona poziomem wiedzy (a
właściwie niewiedzy) matematycznej. Naprawdę nie wiem, gdzie podziało sie 12 lat
nauki, które każdy mój student ma za sobą. Problemy są z ułamkami, potęgami, z
narysowaniem prostej w układzie współrzędnych (to jest chyba szkoła podstawowa,
może gimnazjum, na pewno nie liceum). Ja mam nauczyć pochodnych, całek, równań
różniczkowych. Nie wiem jak, skoro większość nie rozumie poleceń i nazewnictwa
(typu: licznik, mianownik, wykładnik, itp.). Na kierunek, o którym piszę jest
konkurs świadectw - wystarczy mieć zdaną maturę (z czegokolwiek), żeby się
dostać. Później zaczynają się problemy, bo nie mogę dać zaliczenia komuś, kto ma
być inżynierem i nie jest w stanie poprawnie wykonać podstawowych rachunków, a
jak liczy na kalkulatorze, to nie jest w stanie zweryfikować wyniku. Jest to
przykre i jedynym sposobem, by to zmienić jest obowiązkowa matura z matematyki.
Niech będzie na elementarnym poziomie, ale niech będzie. Świadomość tego, że
trzeba ją zdać, będzie dobrą motywacją do nauki.
Dla mnie najprzyjemniejsze jest to, że po roku nauki moi studenci mówią, że to
wcale nie jest takie trudne i niepotrzebnie bali się, a matematykę nawet polubili.

  Pamietacie Bociana z Jagielonki?
Bocian hehe uwielbialem tego goscia co semestr chcial mi postawic 1 i wkoncu mu
sie udalo na polrocze 4 klasy rodzice byli zalamani hehe ale potem na maturze
postawil mi solidna czworke (walnalem sie na jednym zadaniu chyba z nerwow tak
to by 5 bylo :( ) a na egzaminach wstepnych na pw z matematyki zdobylem 95 na
100 punktow , i wtedy zrozumialem ze oceny wcale nie sa u niego wazne
najwazniejsza jest wiedza ktora potrafi przekazac , mam dla niego duzo szacunku
naprawde wporzadku czlowiek . btw a kto pamieta "..zgwalcmy ten ulamek .." :)

  poziom nauczania...
wg mnie nie tylko w Zgierzu ale w ogole pogorszył się poziom nauczania. Mialam
przyjemność się o tym przekonać udzielając korepetycji z matematyki pewnemu
licealiście z Łodzi. Chłopak nie potrafił mnożyć ani dzielić, nie rozumiał
ułamków i ogólnie ostatni głąb z niego był i strasznie mnie dziwiło jak on w
tym liceum sie znalazł. Co gorsza cała jego klasa była na podobnym poziomie o
czym świadczyły prymitywne zadania na klasówkach układane przez panią profesor.
Policzenie długości boku trójkąta prostokątnego z pozostałymi długościami
podanymi należało do zadań z gwiazdką i nikt tego nie robił tak samo jak nikt
nie potrafił wybrac figur, które mają oś symetrii. Normalnie jak w jakiejś
specjalnej szkole te zadania mieli a i tak 31 osób w klasie miało na semestr
jedynki.
Jeszcze gorsza sprawa, że rodzice tych dzieci chodzili ze skargami na
nauczycielke, żeby obniżyła poziom i chcieli złożyć deklaracje że ich dzieci
nie bedą zdawać matematyki na maturze.

Jak sie spytałam tego chłopca czym sie interesuje to mi odpowiedział w
następujący sposób: "ja to lubie 3 rzeczy: 1)palić lolki, 2)walić gruchę, 3)
napier...ć żydzewiaków".

Jakoś cudem ten głąb dzieki mnie zaliczył dwa sprawdziany na dwóje. Jeden pisał
9 razy a drugi 6 żeby zaliczyć. Chociaż kasa z korków była niezła i rodzice
skorzy do płacenia za dodatkowe lekcje i mogłam zarobić na tym debilu fortunę
to zrezygnowałam z różnych powodów.

  Matematyka na maturze będzie obowiązkowa
> Zachodzi wiec podejrzenie, ze wprowadzenie nowej matury z matematyki niczego
> nie zmieni, bo i tak potencjalny maturzysta bedzie sie gubil na procentach i
> ulamkach, no ale ministerstwo bedzie szczesliwe, ze odsetek umyslow scislych
> wzrosl w Polsce.

Na szczęście to tylko twoje PODEJRZENIE.

Doświadczenie uczy, że dawniej , gdy matematyka była obowiązkowa, bardziej
ceniło się inżynierów i wiedzę wogóle, a tylko dzięki technice mamy rzeczywisty
postęp.
Wiedza humanistyczna praktycznie nie posuwa się edo przodu.

A dlaczego poziom matematyki jest teraz tak niski ?

Przynajmniej z 2 powodów:1. że nie ma go na maturze i uczniowie lekceważą ten
przedmiot.
2. Po wielu programowych reformach jest zły program nauczania matematyki.
Wykreślono z niego, bardzo użyteczne w życiu zadania z treścią, które zmuszają
ucznia do rozumienia pojęć, a nie tylko do bezmyślnego powtarzania
schematów, , które dla dzieci i młodzieży sprowadzają się do WYKUCIA schematu,
zamiast zrozumienia.

Dzieci wiedzą, że w zadaniach typu np. równanie należy ten znak przepisać w
inne zapamiętane miejsce, czaem przy tym zmieniając znak, nie rozumiejąc wogóle
co ta operacja oznacza, i jak ją zastosować w życiu.

  Stary jak świat humor szkolny :)
Pewnego razu w podstawowce na lekcji matematyki moj kolega poszedl do
tablicy.Jego zadaniem bylo zaokraglic ulamek.Tymczasem on przepisal ulamek z
zeszytu cwiczen na tablice i chcial wracac do lawki,w tym momencie pol klasy
krzyczy "eeeej a zaokraglic?" na to on wrocil do tablicy i ... zakreslil kolko
wokol ulamka .

  Wojna taksówkarzy: od słów przeszli do rękoczynów
To jest sprawa dla UOKiK. Rownanie rabatu w Barbakanie mozna zapisac
nastepujaco:
10%x + 20%y = 30%(x+y)
Wyglada na to, ze szefowie Barbakanu, jak w piatej klasie uczyli
ulamkow byli na wagarach. To pokazuje jak prosci i niewyksztalceni
to sa ludzie. Wedlug mnie na podstawie napisu na drzwiach mozna
zadac 30% rabatu, a jak go nie otrzymamy sprawa nadaje sie do sądu.
A matematyczna ignorancja? No cóż... Brak słów.

  prosze o pomoc.zadania z matematyki
prosze o pomoc.zadania z matematyki
prosze opomoc mam pare zadan z matematyki ktore rozwiazalam sama i
nauczycielka w szkole mowi ze jest zle sa to zadania na ulamkach ja
uwazam ze sa dobrze prosze o stwierdzenie czy naprawde sa one zle
zrobione!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
a(3 3/5+2 4/5):6/7=6 2/5*7/6=6 7/5
b3/4:4 1/2+7:1 1/6=3/4:9/2+7:7/6=1/2*1/3+6=1/6+6=6 1/6
c3/5:(1 1/2-3/4)=3/5:(3/2-3/4=3/5:(6/4-3/4)=3/5*4/3=4/5
prosze powiedzcie mi czy to sa zle zrobione zadania

  "O twierdzeniach i hipotezach. Matematyka wedłu...
Prawie bym się zgodził, ale jednak matematyka to zupełnie coś
innego, niż sprawne rachowanie czy podstawianie do gotowych
wzorów i wykonanie rachunków później. To potrafią sprytne
programy komputerowe, a o nich chyba nikt nie powie, że "umieją
matematykę".
Ja bym wolał, żeby maturzysta rozwiązał, ale nie układając żadnych
równań, takie oto zadanko:
Po podwórku chodzi 36 nóg noszących 24 głowy. Wszystkie nogi
i głowy należą do kur i królików. Ile jest kur a ile królików?

Kto sobie nie poradził, choćby z podpowiedzią, z takim zadaniem
w podstawówce, ten potem skraca ułamek 16/64 przez 6 i wychodzi
mu dobry wynik 1/4 - czyli kwalifikuje się na co najmniej przeciętnego
współczesnego "menago" a jego opinia nt. szkolnej matematyki jest
zbliżona do tej z pierwszego postu.

  Informatycy najgorzej ubrani
Wczas :) 6 zadań z ułamkami? Niecała minuta. Znalezienie kwadratów liczb 25, 45, 75, 85? Jeszcze krócej ;) Inteligencja? NIE! ;) Czysta "automatyka" i odrobina wedyjskiej matematyki ;)
www.vedicmaths.org/Introduction/Tutorial/Tutorial.asp

  ciechanowskie gimnazja
ludzie ludzie stop DOŚĆ Wy tu o TWP gadu gadu Wy tu o 2 o 4(4- chyba
najpoządniejsze) a wy niewiecie co sie dzieje w Szanownym Gimnazjum Numer 3 przy
orle to sie włos na głowie jerzy i czapka staje. Jest rządzone przez panującą
tam miłościwie Hojnacką ktora jest bardziej politykiem niz dyrektorem ale nie o
tym, zenujący poziom nauczania (np Glowala ucząca 10X lat przyrody w podstawówce
nagle zaczyna uczyć matematyki w klasach gim rozwiązując zadania na lekcji Z
KARTKI, dam sobiw glowe uciąć ze byle uczeń z kracha czy lo2 uczeszczający na
prof matematyczno informatyczny posiada większą wiedze z dziedziny matematyki)
efekt taki ze polowa niewie jak dodawać ułamki zwykłe. Inny przykład na tydzień
przed tym jak mial byc pies przyprowadzony przez policje <w poszukiwaniu
narkotyków> p. szanownie i łąskawie panująca Hojnacka nakazala aby wszyscy
uczniowie przynieśli podania o rodziców"czy zagadzają sie na przeszukanie"
śmiech na sali trzeba było ostrzec zeby zielicha nie przynosili no bo jak
elitarna 3 i narkotyki pff no kto by pomyślał wszyscy nauczycie ganiają za
makijaż za byszczyk do ust za paznokcie ale ze telefony kradną ze pieniądze
wymuszają ze narkotyki na kazdym kroku to nieee no gdzież by 3 nie moze sobie na
to pozwolic. wiec kazdy brud i smród wydobywający sie z tej szkoly jest
zasłaniany niczym tluszcz szanownie nam panującej Hojnackiej jej zgrabnym
poczem. HOWK jesli masz dziecko w wielku gimznazjalnym zdala od 3 dobra rada..
przykladów mozna wymieniac w nieskonczonosc...ale po co moze kiedys napisze co
sie dzieje na dyskotekach...

  Zalety i wady polskiej szkoły.
A na Zachodzie niby lepiej?
Heh, czemu na podstawie własnych kilku obserwacji widzę że prawdziwa jest reguła:

Jak słaby uczeń z Polski pójdzie uczyć się na Zachód, to będzie tam geniuszem w
klasie. Jak geniusz z Zachodu przyjdzie do Polski to będzie jednym ze słabszych
uczniów w klasie.

Otóż, może i polska szkoła jest skostniała i wbija na siłę tony informacji, ale
przez to dzieciaki się rozwijają i procentuje to na przyszłość. I może nie ma
wspaniałych zajęć na podobieństwo tych zachodnich (tj. lekcje z gotowania,
wspinaczka, karate itp) ale w każdej szkole znajdą się podstawowe kółka
zainteresowań: matematyczne, teatralne, plastyczne...

Ponadto nasza podstawa programowa jest szersza i uczy więcej. Dla porównania:
dodawanie ułamków to standardowe zadanie w gimnazjum, tymczasem w Skandynawii
jest to standardowe zadanie na egzamin wstępny... na studia! Młodzi ludzie w
zachodnich krajach są o kilka lat do tyłu względem wiedzy...

No i na Zachodzie powszechniejszy jest system kształcenia na luzie, bezstresowo,
podczas gdy u nas stara się trzymać dyscyplinę. I znów uważam, że mamy pod tym
względem lepiej. Wiadomo jak to jest z motywacją... jak ktoś nas nie przydusi to
się nie nauczymy. Za granicą dzieciaki których się nie stymuluje wyrastają na
obojętne na świat ciepłe kluchy, którym tylko głupoty w głowie.

Autor swoim postem na pewno chciał zdyskredytować polską szkołę, ale ja sądzę,
że wcale nie jest tak źle. Owszem - brakuje funduszy, kuleje organizacja, ale
mimo to Polska ma jedną z najbardziej twórczych i mądrych rzesz młodych ludzi.

  Strajk!!! Konkretny plan ku manifestacji; cz. 1
następnym razem proponuję abyś czytał ze zrozumieniem wszystko co ci podsuwają.
twierdzenia o tym, że zadanie 1 z matury z informatyki wymagało znajomości "szeregu Maclaurena i Taylora" jest totalnym nieporozumieniem.
tam trzeba było dodawać ułamki. To że to mógł być ten szereg (tylko Maclaurena czy Taylora, bo z tego co się orientuje to są dwa różna a chyba nawet jeden jest szczególnym przypadkiem drugiego?, ale nie jestem pewien więc mnie poprawcie) nic nie zmienia. a logarytmy są w programie matematyki w LO, nawet logarytm naturalny. co do matematyki to powiem że nie było to za trudne, moze wymagające dużo pisania i liczenia, ale od tego były kalkulatory i książeczka wzorów żeby zajęło to mniej czasu. co do polskiego to nie należało się odwoływać do całości kordiana tylko do znanej zdającemu reszty utworu. na angielskim drugie zadanie na podstawowym bylo typowym przykładem mówiącego brytyjczyka i jezeli ktos go nie zrozumiał to niech do anglii nie jedzie. (ja rozumiem ze oni podstawili mikrofon pod tv i nagrali na kompa a potem zrobili mp3 a potem znowu wav, ale jakosc nie była zła).
oczywiscie jezeli nie było napisane zeby podkreślić temat to nie trzeba było go podkreślać (czytanie ze zrozumieniem, ponownie trzeba to potrafić).
co do biologii i historii nie wiem bo nie zdawałem

ze strachem czekam na fizyke

  CZY NOWA MATURA DEPRECJONUJE "MATURĘ"
A macie moze jeszcze gdzies zadania z tej matematyki? Bo w wyborczej znalazlem
jakies, ale faktycznie spedzilem jakies 10 minut szukajac haczyka - jakies
zadanie z probabilistyki, ktore sprowadzalo sie do porownania dwoch ulamkow -
bez zadnych obliczen. Jesli taki byl poziom, to faktycznie rosnie nam kadra...
Tak od siebie - kazda matura jest przezyciem - sam mialem wielkiego cykora,
dzisiaj sie smieje z jej latwosci. Moja matura, zwana stara, byla niczym w
porownaniu do stresu maturalnego moich rodzicow - ustne matury od stolika do
stolika, kilka w ciagu dnia - a dzisiaj to juz, jak czytam test wyboru na
niektorych przedmiotach. Kiedys matura cos znaczyla, dzisiaj najwyrazniej to
jest automatyczny dodatek do wyksztalcenia sredniego. O tempora! O mores! :-)

  81 proc. Amerykanów uważa, że ich kraj zmierza ...
81 proc. Amerykanów uważa, że ich kraj zmierza ..
Komunizm upadl, poniewaz dal swoim obywatelom wyksztalcenie. Tutaj nie
popelniono takiego ledu. Wyksztalcenie jest platne. I oczywisty fakt tego , nie
jest ono powszechne. A poziom tego wyksztalcenie zwaliby Was z nog. Dziecko w 5
klasie okolo 12 lat na matematyce ma powiedziec co jest wieksze 1/2 czy 3/5 ( to
zadanie z ulamkow). Ja nie zatruje to prawda.

  Co zrobić jak nie można pojąć matematyki?
chitarini piszesz, że masz problemy z ułamkami, kolejnością wykonywania zadań itp.
W sumie to jest podstawa. Widzisz, matematyka to jest taki przedmiot, który wymaga systematycznej nauki. Raz odpuścisz sobie... a materiał w szkole leci i nie nadążysz. W tej sytuacji tylko dobry (drogi) korepetytor pomoże. Bo nawet wykucie na pamięć schematów rozwiązywania poszczególnych zadań nic nie pomoże.
Czołgiem

  zadanie z matematyki - proszę o pomoc.
zadanie z matematyki - proszę o pomoc.
Proszę pomóżcie bo z synem odrabiamy zadanie i już tyle wyników nam wyszło ,
że w głowie się nie mieści , więc proszę pomóżcie
Zad. W ciągu tygodnia uczeń przebywa w szkole 27 godzin . Jaką część tygodnia
uczeń przebywa w szkole ?
Chodzi aby wynik był w ułamkach.
Dziękuję za pomoc

  Starania sierpniowe - plan wykonaj !!!
Juz po...
Wrocilam,wrocila.
Ale po co ja sie stresowalam,po co ?? Usmialam sie jak nie wiem dzis.
Bylo nas raptem 6 osob,pan ladnie nam przedstawil szkolenie.Ladnego bla bola
bla bylo jakies 20 min.
Potem przeszlismy do testow.I tutaj bys smiesz ))
Na poczatku typowe pytania na pojecie o sobowosci czlowieka.A pozniej
kwintesencja testow...Matematyka!!! Ale,to tylko zart,bo poza uporzadkowaniem
ulamkow w kolejnosci rosnoco lub malejaco i rozwiazaniu zadania z jedna i
pozniej z dwiema niewiadomymi,nie bylo nic wielkiego.
Bylo zas takie zadanie : Firma w czasie miesiaca maja zuzyla 2000 kg pewnego
produktu,pod koniec miesiaca 31.05 na skladzie mieli jeszcze 1000 kg tego
produktu.Ile mieli na skladzie 01.05 wiedzac,ze 15.05 kupili jeszcze 500 kg
tego produktu??? Dawac mi szybko odp i dolowac mnie prosze.
Ja raczej logoczna mam mozgownice,ale w takich emocjach,to nawet swoje imie
zaczyna byc trudne )))
Potem kilka typowych sytuacji w handlu,typu ktos chce kupic buty,bardzo mu sie
podobaja,ale jak slyszy cene to zmienie zdanie.Jak ty zareagujesz?
Na koniec konca byla mala notatka do napisania na temat twojego projektu
zawodowego,z ladnym wprowadzeniem,rozwinieciem i zakonczeniem (bla bla bla).
W miedzy czasie mialam rozmowe sam na sam z panem prowadzacym to
szkolenie.Ahhhh...jak sie zachwycal moja znajomoscia jezyka (wolala bym aby sie
niezachwycal i nawet nie zauwazyl mojego akcentu).Mialam go przekonac,zemi
zalezy na tym szkoleniu i w jaki sposob mam zamiar wykorzystac to szkolenie i
dyplom w przyszlej karierze zawodowej.
Tyle...a teraz czekam na wasza odp co do tych kg produktu.

  Za trzy lata obowiązkowa matura z matematyki
No przepraszam ale jeśli myślisz, że na maturze z matematyki jest całkowanie i
różniczkowanie to się grubo mylisz. Z tego co pamiętam to nawet obliczania
granic nie ma. Są tam tylko podstawowe zadania z prymitywnej algebry i analizy,
które powinien umieć rozwiązać każdy człowiek chcący potrafić odliczyć sobie VAT
(żeby zobaczyć, czy państwo go nie rżnie na podatkach), obliczyć powierzchnię
swojego mieszkania (żeby zobaczyć czy spółdzielnia mieszkaniowa go nie rżnie na
czynszu) czy też mnożyć ułamki (żeby przeliczyć przepis na zupę buraczkową,
który jest podany na 4 osoby, a na obiad przyjdzie 5). I nawet na takim
podstawowym poziomie maturzyści się wykładają...

  o co chodzi??? do mam nauczycielek
o co chodzi??? do mam nauczycielek
Na forum tym i innych ciagle sie przewija temat taki, ze dzieci w szkolach sa
przeladowywane niepotrzebna wiedza, ze program jest przeladowany, ze biedne
dzieci itd...
Jestem doktorantka i mam zajecia ze studentami - na ogol analiza matematyczna
i powiem szczerze ze wiedza z jaka przychodza uczniowie ze szkol jest
zatrwazajaca...
Z roku na rok coraz wiecej przychodzi idiotow, za przeproszeniem, ktorym
trudnosc sprawiaja zadania, ktore ja mialam pod koniec podstawowki (takie
trudniejsze zadania na ulamkach - skracanie ulamkow). Studenci ci maja byc
przyszlymi nauczycielami matematyki, fizyki, informatyki.
Kurcze chodzilam do liceum w malym miasteczku i moi znajomi z profilu
humanistycznego mieli wyzszy poziom wiedzi matematycznej niz Ci z ktorymi sie
spotykam.
To nie jest moja prywatna opinia, ale wszystkich pracownikow uczelni, z jakimi
rozmawialam na ten temat.
Ze coraz wiecej przychodzi ludzi, ktorzy nic soba nie reprezentuja. A ich
obroncy krzycza, ze biedactwa sa przeladowane wiedza...
O co chodzi?

  matematyka - pilna pomoc
matematyka - pilna pomoc
dziewczyny bardzo Was proszę o pomoc w zadaniu z matematyki , bo od dwóch
godzin z synem siedzimy nad tym zadaniem i nic nam nie wychodzi , więc proszę
pomóżcie

zad. Następujące ułamki uporządkuj rosnąco : ( nie wiem jak zapisać ułamki ,
więc zrobiłam to tak 1/2 )

a) 3/5, 7/12, 4/6, 7/16, 5/12, 6/9,
b) 24/40, 20/50, 28/35, 13/65, 8/12, 12/15, 18/24, 15/30

Dziewczyny bardzo was proszę wytłumaczcie jak to zrobić , bo godzina późna , a
nam nic do głowy nie przychodzi

  matematyka
Znowu stoczyliśmy walkę z gupotą nauczyciel ,a dokladnie mówiąc z
matematyką.Nasz syn przyniósł zadanie gdzie trzeba było obliczyć
ułamki .On nie ma o tym zielonego pojęcia,a żeby pani nie wstawila
mu następnej 1 .Obliczyliśmy je według wzoru,który znaleśliśmy w
naszm starej książce .W treści było napisane oblicz i
przykłady.Dzisiaj syn przyniósł wpis 'Piotrek miałeś tylko pomnożyć
za pomocą kalkulatora liczniki i mianowniki.I bądz duchem świętym i
domyśl się o co chodzi pani nauczycielce.Wcześniej już pisalam ,to
nie pierwsze i nie ostatnie zapewne takie zdarzenie.Ma ci ta
nauczycielka los z nami.Jednym słowem trudny orzech do
zgryzienia.pozdrowionka Aśka

  Miliardowe rachunki za analfabetyzm matematyczny
zgodze sie i sie nie zgodze
Bo po pierwsze powinno sie do szkoly wprowadzic podstawy ekonomii,
np. 5 klasie podstawowoki (nie w szostej bo wtedy nauczyciele
koncentruja sie na egzaminach), podobnie w drugiej klasie gimnazjum i
przz cale liceum. Powinien to byc przedmiot jak kazdy inny a nie
fakultatywny. Powinno sie na nim uczyc obliczania procentow ale tez
innych zagadnien ekonomicznych. Ale zaraz sie dowiemy ze nie ma kasy
na takie fanaberie. Za to na dwie godziny religii w tygodniu jest. W
kazdej szkole, w kazdej gmnie, miescie i powiecie zawsze znajdzie sie
ksiadz czy katecheta.
Druga sprawa to nauka matematyki powinna przebiegac inaczej. Powinno
sie podstawic na podstawy - dodawanie, odejmowanie, mnozenie i
dzielenie, ulamki, procenty i promile - to kazdy uczen powinien
opanowac bezblednie. Bo juz na samym poczatku tworzy sie mit, ze
matematyka jest trudna a nie jest jesli zna sie te podstawowe
dzialania. Funkcje, calki, rozniczki, liczby zespolone i tym podobne
zostawmy inzynierom a reszta powinna opanowac podstawy i
rozwiazywanie zadan tekstowych co uczy myslenia. Jesli ktos nie
wytlumczy podstaw to taka osoba do konca edukacji bedzie myslala, ze
matematyka to jakis potwor i nie nauczy sie nic. Braki w elementarnej
wiedzy prowadza do tego, ze taka osoba nie moze sie nauczyc niczego
dalej bo nie ma wyobrazni zeby myslec abstrakcyjnie.

  Ćwiczenia w wordzie
Bardzo zgrabnie ominąłeś temat zadania. Czyli to norma w naszych szkołach po
reformie - nauczyciele uczą tylko tego, co przerabiali na kursach? Dlatego pani
na matematyce przerabia wyłącznie ułamki dziesiętne, bo pozostałe są "za
trudne", a poza tym na kursach ich nie było?

To wszystko nie miałoby najmniejszego znaczenia, gdyby to rodzice składali się
na pensje tych fachowców od nauczania. Niestety, wszyscy muszą utrzymywać
miernoty od mianowania.

  Dlaczego czytający dwulatek to problem?
witam
jesli można dorzucę dwa groszę. moj (teraz 4 latek) jest uzdolniony
matematycznie. dla przykładu podam ze w wielku 2,5 lat porafił
liczyc i pisac liczby do 1000, dodawac i odejmować od 20. sama
złapałam sie na tym, że podsuwam mu nowe zadanie matematyczne ( a to
liczby parzyste, a to ułamki). on to uwielbia, ale stwierdziłam ze
ze najwazniejszy jest zrównoważony rozwoj. sama zaczełam go
intesować innymi rzeczami: a to muzuem, a to pływanie, a to zoo, a
to encyklopedia kotów (bo je lubi) i itd. przyznam szczerze, ze ja
lubie matematyke i mogłaby z nim robic matematyczne zabaway 24na 24
h, a inne ww.troszkę mnie nudzą, ale trudno.
efekt roczniej pracy jest taki: dziecko ma wiecej zainteresowań niż
wczesniej (mój mąż się smieje, ze teraz liczymy koty), ławiej
namowic go do innych zajęc, ma lepsze stosunki z równiesnikami, jest
jeszcze bardziej ciekawski niż był.
przyznam,że tak równowag mu dobrze robi i staram się jak mogę, aby
isć dalej w tym kierunku.
pozdrawiam
18buzka

p.s moj synek nauczył się czytać (jesli to tak można zanwać) sam po
poznaniu literek w wieku 3 lat. obecnie ma 4 lata, przyczyta
(przesylabizuje) każdy wyraz. wszytsko przyszło samodzielnie, bez
zadnych metod, bez skupiania sie na tym. zadbajmy o równowagę

  Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadziejne
Tu nie chodzi o nauczycieli któzy źle tłumaczą
Przynajmniej w znacznej większości przypadków (zawsze trafi się jakaś
czarna owca wśród nauczycieli).

Zwykle wygląda to tak, że Pani zadaje zadanie, większość olewa, a
następnego dnia nie ma czasu przecież żeby przez 15 (z 45) minut
przypominać materiał (po to jest z resztą zadanie domowe). Dzieciak
nie rozumie nic z bieżącej lekcji więc znowu nie odrabia zadania i
tworzy się błędne koło.

Później się dziwić, że ludzie w LO nie potrafią wyłączać liczby przed
nawias, nie potrafią upraszczać wyrażeń algebraicznych i skracać
ułamków.

Powstaje więc mit trudnej matematyki. A przecież trudna to ona nie
jest tylko odrobiny uczciwej pracy wymaga.

  To była zła matura, bo zbyt łatwa?
To była zła matura, bo zbyt łatwa?
Jestem nauczycielem akademickim. Uczę matematyki na uczelni technicznej. Z
przykrością stwierdzam, że część moich studentów nie nauczyła się przez 12 lat
nauki ani polskiego, ani matematyki. O innych przedmiotach nic nie mogę
powiedzieć, ale sprawdzając kolokwia widzę zerową znajomość ortografii,
gramatyki, ułamków, absolutną nieumiejętność precyzyjnego sformułowania
jakiegokolwiek zdania (tak żeby był podmiot, orzeczenie, itp.). Większość prac
jest tak niechlujnych i nabazgranych, że nie jestem w stanie odcyfrować "co
student miał na myśli". Sensację budzi mój zakaz ściągania, sugestia, że powinni
w domu popracować nad zadaniami. Lubię uczyć i lubię swoich studentów, ale
czasami jestem zniechęcona (25 lat pracy). Szczególnie, gdy przez sesję
egzaminacyjną po pierwszym semestrze przechodzi 50% studentów. Dobrze, że na
innym kierunku, na którym uczę, takich osób jest 90%.

  kilka refleksji
1991 - owszem, egzamin był, i z matematyki i z polskiego.

Do tej pory pamiętam wynik jednego z zadań z matematyki - 2 i 457/972.
Przyzwyczajony do podstawówkowych wyników w liczbach całkowitych albo jakichś
prostych ułamkach byłem pewien, że to nie może być prawidłowy wynik. A był :)

  Matematyka bez pochodnych?
1. Nie wiem skąd się bierze "paniczny lęk" w oczach Twoich
uczniów, bo nie znam Twojego stylu pracy, ani stopnia rozgarnięcia
Twoich uczniów. Przypomnij sobie, czy ciebie ogarniał kiedyś na
lekcji paniczny lęk i co chciałeś/aś wtedy zrobić nauczycielowi,
który zmuszał Cię do przełamania się :)
2. Czy zauważyliście, że obecnie zadania tekstowe stosuje się w
sposób zupełnie przegięciowy? Po to tylko, by nikt autora nie
podejrzewał o propagowanie niezgodnej z trendami „suchej
matematyki”. Wersja zadania sprzed reformy: wstaw znak między ułamki
np. 2/3 ….3/4. Wersja nowoczesna: Mama powiedziała do Zosi: ciekawe,
co jest większe 2/3 czy ¾ . Zosia zapytała Krysi. Zosia uznała, że
2/3 a Krysia, że ¾. Kto ma rację? Może trochę przesadziłam z tym
przykładem, bo zmyśliłam go w tej chwili, ale chodzi mimo ideę. Ja
uważam, że jest to kompletne wypaczenie i strata czasu. Moi
uczniowie, gdy natrafią na kwiatki tego typu i przebrną już przez
wszystkie zawiłości tekstu, najpierw wybuchają śmiechem, a potem
pytają: proszę pani, co za idiota to wymyślił?
3. Górne 10% myślących zostało haniebnie zdołowane, to fakt. Co
zrobią uczelnie z tak wyedukowaną młodzieżą? Gdzieś czytałam, że są
pomysły wprowadzania roku zerowego, żeby nadrabiać ten materiał,
który wyrzucono.

  Matematyka poziom rozszerzony, przykładowe odpo...
Matematyka poziom rozszerzony, przykładowe odpo..
Mógłby mi ktoś pomóc ogarnąć zadanie 7? :) Jest to nieskończony ciąg
geometryczny czyli q chyba powinno spełniać nierówność |q|<1? Dlaczego więc q = 4?
A jeżeli nie to dlaczego wybieramy właśnie odpowiedź 4? (mi wyszły dwie
odpowiedzi 4 i jakiś ułamek, którego teraz dokładnie nie pamiętam)

  Pierwszy test dziewięciolatków - odpowiedzi już...
Pierwszy test dziewięciolatków - odpowiedzi już..
Właśnie sprawdziłam testy swoich uczniów. Okazało się, że najwiecej
trudności mieli z zadaniem 24 i 25. Pracuje z książkami "Wesoła
szkoła". Te książki i ćwiczenia nie mobilizują do samodzielnego
myślenia. Najczęściej trzeba coś dopisać, ułożyc w kolejności. A tu
uczniowie musieli napisać samodzielnie list. Z taką formą uczniowie
spotykali się od klasy pierwszej. Ale najczęściej pisali z pomocą
nauczyciela. Jest to wskazówka do mojej dalszej pracy - więcej
samodzielnego pisania. Ci uczniowie, którzy odrabiają wszystkie
prace domowe i nie kończą ich na jednym zdaniu poradzili sobie
bardzo dobrze.
A ułamki były już w klasie drugiej, w tym roku będą w maju.
Myslę, że autorzy testu chcieli sprawdzić co uczniowie potrafią.
Mogli więc wykroczyć poza program nauczania.
Przygotowując sprawdziany z matematyki daję zawsze zadanie dodatkowe
dla chętnych, dużo trudniejsze niż pozostałe. Zawsze znajdują sią
uczniowie, którzy je rozwiązują.
Tak swoją droga, to program klas mlodszych jest bardzo obszerny.
Trudno zrealizować wszystko i jeszcze to utrwalić.

  matematyka-moze ktos zna?;-)
matematyka-moze ktos zna?;-)
czy ktos z was umie moze matematyke?
mam zamienic na ulamek zwykly,a matematyke mialam ponad 12lattemu wiec..moze ktos sie zlituje?:-)
a)0,(23)
b)1,(25)
c)2,3(5)
d)1,3(25)
i drugie zadanie roz.układy nierownosci-
a.
(2-3x)(2x+4)<0
3(3-x)(3x+1)>0

naprawde cuduje ale nic mi z tego nie wychodzi,zrobiłam reszte i te 2 zadania mi zostały.
pozdrawiam!

  Małopolscy uczniowie zdają coraz słabiej
Gość portalu: gośc napisał(a):
> Jestem dorosły i też nie umiem rozwiązać tego zadania.

Oj nie umiesz. Po części dlatego, że nie doczytałeś pytania. Nawet Twoją (według
mnie trudniejszą) metodą, liczylibyśmy nie 40% a 80% (przejazd tam I Z
POWROTEM). Można to rozwiązać jednak bardziej łopatologicznie:

Jeśli nie chcemy użyć proporcji (100 - 6,5 i 80 - x) to można nawet prościej,
jeśli na 100 km samochód zużywa 6,5 litra, to na 10 zużyje 0,65. Teraz mnożymy
to razy 8 i mamy wynik: 5,2 litra. Teraz wystarczy pomnożyć 5,2 przez 4,8 i
dostajemy 24,96.

P.S. W szkole nie znosiłem matematyki i na koniec liceum ledwo wymęczyłem tróję,
ale to zadanie naprawdę nie jest takie trudne - właściwie jedynym problemem może
być mnożenie ułamków, ale przecież nikt (chyba - poprawcie mnie jeśli się mylę)
nie każe robić tego w głowie - można sobie wszystko ładnie w słupkach
rozpisać... Ba, nawet straszliwe ułamki można ominąć przesuwając sobie przecinek
przed mnożeniem w prawo, po mnożeniu w lewo :)

  Do mam wcześnie 'nocnikujących'
kra123snal napisała:
> Rolą rodzica jest wytłumaczyć

I czemu nie tlumaczysz roczniakowi prostych zadan matematycznych
czemu nie cwiczysz czytania? Czyzbys miala kiepskie zdolnosci
pedagogiczne? Rola jest tlumaczyc wiec czemu nie chwalisz sie ze
zaczelas cwiczyc z dzieciakiem ulamki, a skupiasz sie tylko
na "tabu" nocnik

> Dziecku to zwisa i powiewa, aż 2
> lata później może zainteresuje się tematem i samo stwierdzi, że
chce
> jak dorośli. Można czekać, ale po co?

No wlasnie zwisa mu az 4-6 lat pozniej zaczyna sie interesowac
czytaniem i matematyka. Po co wiec czekac? skoro mozna juz
zaczac??? Czy masz jakas chora teorie wg ktorej kibel tak a czytanie
i matematyka jeszcze nie

> Można przecież wytłumaczyć w
> sposób, który trafi do dziecka. Jednak zainteresowanie tematem nie
> jest ani dowodem późniejszego opanowania zwieraczy, ani nie
dowodzi
> gotowości dziecka.

No i co... tlumaczysz matematyke i czytanie czy tylko kibel i nocnik
cwiczysz???? Czy cwiczenie glowy nie jest wazne?
Przeciez wg twojej teroii zainteresowanie nie jest dowodem
pozniejszego opanowania wiec pewnie matme i czytanie tez juz mozna
zaczac bo nie ma dowodow na gotowosc dziecka

  szukam korepetytora z matematyki-Ursus
szukam korepetytora z matematyki-Ursus
studnia zaoczne:zakres
całki, pochodne funkcji.

np takie zadanie: zadanie
Dana jest funkcja f(x, y) = x*y + 6x (ułamek) + 6Y 9 (Ułamek)
a) wyznaczyć pochodne cząstkowe pierwszego rzędu tej funkcji
oraz gradient f’ ( x,y)
b) wyznaczyć punkty stacjonarne tej funkcji
c) czy funkcja ta przjmuje minimum lokalne, uzasadnij

  testy w deloitte...
Gość portalu: msc_ napisał(a):

> testy są wręcz gorsze niż banalne - tak naprawdę jest to
matematyka z zakresu
> szkoły podstawowej. tak jak zauważyl rav107, jedynym problemem
jest czas, ale i
> na to jest sposób - wystarczy zrobic 2/3 zestawy testowe i ...
wyrzucić kalkula
> tor.
>
> 95% 'zadań' można bądź policzyć w pamięci, bądź oszacować (co w
znakomitej
> większości wypadków wystarcza!)
>
> testy 'SHLowskie' miałem okazję pisać 4 czy 5 razy. właściwie
zawsze zostawały
> mi 2-3 minuty wolnego czasu, wyniki powyżej 95 percentyla.
>
> problem miałem w grudniu na testach, nota bene, w deloitte -
trafiły się ze 4
> pytania, gdzie trzeba było bawić się konwersją czasu, a ja mam
problemy z
> systemami innymi niz dziesiętne :) ale cóż, wynik - 97
percentyl ... a w
> poniedziałek do pracy :P

No tak jest, jak się zdobędzie doświadczenie w pisaniu tych testów,
trochę się poćwiczy procenty, ułamki itp to potem poniżej 95 się nie
schodzi :)

  Znalezienie inżyniera graniczy z cudem
Gość portalu: ola napisał(a):

> słyszałam, że dodawanie ułamków, to dla studenta politechniki zbyt trudne
> zadanie. Niestety te studia też się zdewaluowały.

Nie wiem, gdzie Ty widziałaś takiego studenta. Dla mnie studia na politechnice
składały sie głównie z matematyki. Jak ktoś znał matmę, to sobie radził, jak nie
znał... no cóż, były jeszcze inne uczelnie.

  Drodzy wege

> > gorzej. Efekt cieplarniany się kłania.
>
>
> Efekt jaki??? To wymysl moja droga. Dalas sie oglupic pseudo ekologicznej
> propagandzie.

O, widzę, że kolega z prawicy. Prawica nie wierzy w ekologię, amen.
>

> ten efekt, a realnie moze wplywac bydlo hodowlane, ktore jest ulamkiem procenta
> calego zycia zwierzecego

Nie byłabym pewna, czy ułamkiem.

, to jest cos nie halo z Twoimi przekonaniami. jak to.
>
> miliony i miliardy przedstawicieli innych gatunkow pierdza mniej, czy inaczej?

Inaczej. Nie wiesz, że roślinożercy, w tym krowy, mają odmienny układ pokarmowy
- bardzo skomplikowany żołądek? Czy to też wymyślili ekolodzy wraz z komuchami?

www.delaval.com.pl/Dairy_Knowledge/EfficientFeeding/Basic_Physiology.htm
Poza tym krowa duże bydlę. "Miliardy" gatunków to przede wszystkim owady - owady
dzielą się na największą, w porównaniu z innymi zwierzętami, ilość gatunków - a
jak mucha nawet pierdzi, to to niezbyt szkodliwe jest.

> zmiany? To ocean wplywa na klimat.

A klimat na ocean... To nie zadanie matematyczne, misiu, gdzie masz składniki i
sumę - w przyrodzie wszystko wpływa na siebie nawzajem...

  Samorozwiązanie problemu puszczone samopas
A moja ładowarka do akumulatorków AAA ma rozładowy
wanie, po naciśnięciu dodatkowego przycisku, które nie trzeba stosować do
akumulatorków NI-MH wg instrukcji obsługi ładowarki a ja i tak stosuje. A
telefon ma osobno szacunkowy czas czuwania (dla dobranej do niego baterii) i
szacunkowy czas rozmowy. A ja ciągle dostaje na kartce zadanie z ułamków do
pracy dla gęsi które skończyły z szóstką na dyplomie studia matematyczne - bo to
była abstrakcja której nie umieją zredukować na potrzeby pracy. Jezdzac gokartem
to co was bardziej mobilizuje - strata czasu (jakos tam odnoszona do czasu za
ktory placa) czy zuzycie oleju (nie paliwa) przez gokart. A uczac sie
programowac to bardziej liczycie czas poswiecany na zapamietanie konstrukcji
jezykowych czy bardziej dane sciagniete z sieci (podreczniki do programowania i
opis jezyka programowania) - zwykle ułamki, żadne różniczki (sporo gęsi z
szostkami na dyplomie po studiach matematycznych wsiada do gokarta i nie umie
przejechać ani centymetra).

  zadanie z matematyki klasa 4 :)
Tak przy okazji: matematyka wcale nie jest taka trudna, jak sie
wydaje, jednak problem zwykle lezy po stronie nauczyciela Wielu z
nich najzwyczajniej w swiecie swietnie sobie radzilo z matematyka,
wszystko lapali w lot, wiec trudno im przestawic sie na sposob
myslenia dziecka, w dodatku dziecka z kiepskim mysleniem
abstrakcyjnym i wyobraznia. Nie potrafia odpowiednio wytlumaczyc,
zdolniejsze dzieci lapia w mig, te troszke oporniejsze jakos sie za
reszta ciagna nigdy do konca nie rozumiejac "skad sie to wzielo?"
Pomagalam dawno temu w matematyce corce sasiadow. Przechorowala caly
dzial o ulamkach, za glowe sie zlapalam, jak okazalo sie, ze ma
braki w podstawowych wiadomosciach, wynikajace z braku zrozumienia
materialu. Siedzialam z nia przez kilka tygodni, dziecko normalnie z
matematyki srednio dostateczne wrocilo do szkoly na sprawdzian. Bez
problemu zrobila wszystkie zadania bezblednie, dostala piatke, ale
nauczycielka uznala to za niemozliwe i kazala sprawdzian powtorzyc.
Nie mogla pojac, ze dziecko, ktore okreslala jako "tepe" nie mialo
problemu z wiekszoscia zadan, a juz w szczegolnosci tekstowych (to
zawsze byly moje ulubione). Z ulamkami dziewczyna radzila sobie
doskonale, rozumienie rozgryzania zadan tekstowych zostalo jej do
konca szkoly, ale z kolejnymi dzialami wrocily dawne problemy

  Zadanie na intuicję ?
Zadanie na intuicję ?
Ułamki 19/95 i 1/5 są sobie równe, ponadto wykreślając tą samą cyfrę z licznika i mianownika pierwszego ułamka uzyskuje się drugi. Znajdź inne takie ułamki.

Młoda znalazła intuicyjnie 1/4 i 16/64, ja jej podsunęłam 1/1 i 11/11
Ale jak to zadanie opisać matematycznie?

Bo dotychczas myślałam, ze KAŻDE zadanie da się opisać, choćby rachunkiem różniczkowym

  Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła?
Czego nie potrafi nauczyć polska szkoła?
Jestem nauczycielem matematyki w liceum.Z moich obserwacji wynika,że
absolwenci gimnazjum mają bardzo niską sprawność rachunkową ( przy
najprostszych obliczeniach sięgają po kalkulator), nie potrafią
wykonywać działań na ułamkach, rozwiązywać prostych nierówności.
Ogromne trudności sprawiają im tak popularne ostatnimi laty zadania -
algorytmy, w których uczeń musi prześledzić tok rozumowania i
powtórzyć ten sam algorytm dla innych danych liczbowych.To oznacza,
że nie potrafią się sami uczyć i żaden podręcznik tu nie
pomoże.Ogromne zaległości spowodowane są między innymi niską
frekwencją uczniów. Osobiście uważam, że jest to najgorsza wada
obecnej szkoły.Inna sprawa to niechęć do podejmowania jakiegokolwiek
wysiłku umysłowego, nagminne poprawianie sprawdzianów, kartkówek
itp. Pierwszy termin sprawdzianu staje się powoli terminem zerowym.
Liczba uczniów zagrożonych pod koniec semestru jest przerażająca.
Panuje terror lenistwa i niewiedzy.Brak jest motywacji do nauki.
Nagminne staje się pytanie - a po co mi to, i tak wyjadę. Wysokość
naszych pensji też nie jest dobrym argumentem w rozmowach na temat "
czy warto się uczyć?"

  Dyskalkulia to humbug. MEN jej nie uzna
jestem nauczycielem matematyki i miałam uczennicę z dyskalkulią. Rozumiała treść
zadań, ale nie znała algorytmów działań. Na lekcjach korzystała z kalkulatora i
osi liczbowej wtedy , gdy wykonywała działania na liczbach całkowitych. Z
ułamkami zwykłymi było gorzej. Jeśli tylko mogła skorzystać z jakiejś pomocy
"naukowej"zawsze otrzymywała lepszy wynik ( 3, a nawet 4 i 5)niż leniwe,
zazdrosne i wiecznie przeszkadzające tłumoki, którym w domu nie chciało sie
nawet otworzyć podręcznika. Ona miała zawsze odrobione prace domowe i zawsze
pracowała na lekcji.

  konkursy, rywalizacja
Startowałem kiedyś często w zawodach matematycznych. Zawsze było to
poprzedzone pracochłonnym przygotowaniem trwającym tygodnie czy
miesiące. Potem taki przyjemny dreszczyk emocji podczas zawodów,
pełna mobilizacja, skupienie całej uwagi tylko na jednym. Bywało, że
podczas zawodów po raz pierwszy zaczynałem rozumieć, to czego nie
potrafiłem zrozumieć podczas normalnej nauki. Potrafiłem się tak
mocno wyłączyć z rzeczywistości, skupić na temacie.

Dziś widzę, jak moje ( i inne dzieci) podchodzą do Kangura zupełnie
nieprzygotowane, albo byle jak, tylko przez jeden wieczór, licząc na
to, że jakimś fuksem się uda. Nawet jeśli się zrozumie wszystkie
zadania i znajdzie poprawne rozwiązania, to zazwyczaj zabraknie
czasu, bo ćwicząc dziesiątki podobnych zadań, wykonujemy to w ułamki
sekundy a nie przez minutę.

Rywalizacja stoi w sprzeczności z nastawieniem na współpracę. Tak
myślę. Współczesna szkoła czy firma chce, aby ludzie wewnątrz
zespołu współpracowali, jednocześnie podsycając między nimi
rywalizację. To jakaś schizofrenia, zawsze przynosząca złe efekty,
nieszczerość lub ukryte konflikty.

  Ach, Gertych, Gertych...
A mnie cosik jednak z ponem Giertychem łący: jo tyz na maturze dostołek trójke z matematyki. Ale na tym podobieństwa między nomi
sie końcom. Hau!

PS. Ino nie wiem, cemu ino tróje dostołek, bo syćkie zadania rozwiązołek
dobrze, zabocyłek ino uprościć jednego ułamka w końcowym rozwiązaniu. A pon
Giertych? Kielo zadań on dobrze rozwiązoł?

  Deweloperzy zaklinają ceny mieszkań
ZJL: ciekawe wyliczenia. Miałeś "szóstkę" z matematyki. Przed
wysuwaniem żądań wobec autora dotyczących myślenia, sam zacznij
myśleć. Import? Świetnie. Pod warunkiem, że opracujesz metodę
teleportacji tych materiałów zza granicy. Owszem, import bywa
opłacalny, ale tylko w niektóre miejsca kraju i tylko niektórych
materiałów. Zdziwiłbyś się ile biorą firmy spedycyjne (zgadnij
dlaczego), i ile zarabiają budowlańcy (choć ciągle podobno
narzekają), a to tylko ułamek. Nie twierdzę oczywiście, że
deweloperzy nie przycinają, ale nie jest to jakieś eldorado. Poza
tym korzystają z podstawowego prawa wolnego rynku i niby dlaczego
mieliby tego nie robić skoro jest popyt? Nie chcesz, nie kupuj.
Wykop sobie ziemiankę, zbuduj szałas, kup namiot, mieszkaj z
teściową lub zbuduj sobie dom sam.

  co lepsze - kolejna klasa czy powtórzenie poprzed?
No ja nie wiem do jakiej szkoly amerykanskiej chodza dzieci twojego
znajomego bo program nauczania w Kanadzie i USA sie az tak nie
rozni.Corka ulamki miala juz w 2 klasie.Prawdopodobienstwo
takze.Poteg jeszcze nie - przynajmniej z tym do mnie nie
przychodzila i nie dostawalam listow ze to beda przerabiac, wiec
prawdopodobnie to przed nia.I jakos mi sie nie chce wierzyc ze
dzieciaki w 4 klasie zapoznaja sie na dobre z potegami - lizna ten
temat i tyle.Na zasadzie zabawy.Demonizujesz wszystko.
Oczywiscie sa dobre i zle szkoly.Moze moje dzieci maja szczescie byc
w dobrej szkole, ale nie pozwole na wciskanie kitu ze do 4 klasy z
matematyki dzieci tylko dodaja i odejmuja.Moze nie maja klasycznych
zadan jak w Polsce 2+x=7 i niech znajdzie X ale uwierz mi tego typu
zadania moje dziecko rozwiazywalo w 2 klasie w szkole - ja jej
wprowadzalam to jak byla w pierwszej, moja stara metoda, ze sie tak
wyraze polska.JAk prowadzili im to w szkole zmienilam jej to na
sposob jaki rozwiazywala zadania w szkole zeby dziecku nie macic w
glowie.Wiec moze troszeczke wiecej sie dowiedz i nie wyrokuj tylko
na bazie jednej byc moze slabej szkole, albo slabych uczniach.Nie
kazdy musi byc od razu Einsteinem.

  co lepsze - kolejna klasa czy powtórzenie poprzed?
jacksparrow1 napisała:

> No ja nie wiem do jakiej szkoly amerykanskiej chodza dzieci
twojego
> znajomego bo program nauczania w Kanadzie i USA sie az tak nie
> rozni.Corka ulamki miala juz w 2 klasie.Prawdopodobienstwo
> takze.Poteg jeszcze nie - przynajmniej z tym do mnie nie
> przychodzila i nie dostawalam listow ze to beda przerabiac, wiec
> prawdopodobnie to przed nia.I jakos mi sie nie chce wierzyc ze
> dzieciaki w 4 klasie zapoznaja sie na dobre z potegami - lizna ten
> temat i tyle.Na zasadzie zabawy.Demonizujesz wszystko.
> Oczywiscie sa dobre i zle szkoly.Moze moje dzieci maja szczescie
byc
> w dobrej szkole, ale nie pozwole na wciskanie kitu ze do 4 klasy z
> matematyki dzieci tylko dodaja i odejmuja.Moze nie maja
klasycznych
> zadan jak w Polsce 2+x=7 i niech znajdzie X ale uwierz mi tego
typu
> zadania moje dziecko rozwiazywalo w 2 klasie w szkole - ja jej
> wprowadzalam to jak byla w pierwszej, moja stara metoda, ze sie
tak
> wyraze polska.JAk prowadzili im to w szkole zmienilam jej to na
> sposob jaki rozwiazywala zadania w szkole zeby dziecku nie macic w
> glowie.Wiec moze troszeczke wiecej sie dowiedz i nie wyrokuj tylko
> na bazie jednej byc moze slabej szkole, albo slabych uczniach.Nie
> kazdy musi byc od razu Einsteinem.

Podpisuje sie pod tym :o)

Pamietam z wlasnej polskiej szkoly, ze tabliczki mnozenia to dopiero
w 3 klasie sie uczylismy a nie w pierwszej.

Pozdr.

  Co piąty uczeń oblał maturę
Hmm, zdawałam matmę jakieś 10 lat temu
na maturze, nieobowiązkowo, ale musze powiedzieć, że do niczego mi się w życiu
matematyka na poziomie ogólniaka nie przedała! Serio, jedyne działania, które są
w użyciu, czyli rachowanie, procenty, ułamki itp. i których nauczyłam się już w
podstawówce, przydają się od czasu do czasu. Co do logicznego myślenia, wątpię,
żeby sama matematyka potrafiła tego nauczyć. Osobiście bardziej przeydała mi się
nauka gramatyki i zasad języków obcych - również bardzo dużo logiki, a zarazem
znajomość języków jest potrzebna wszędzie - a matematyka? Tyle zakuwania, tyle
zadań i NIC teraz z tego nie pamiętam. Szkoda czasu i atłasu, możnaby rzec:)

  CBA chciało schwytać Leppera na gorącym uczynku
CBA chciało schwytać Leppera na gorącym uczynku
CBA chciało czy nie chciało? Oto jest pytanie. Gdyby chciało to by zadziałoby.
Celowo piszę tak jak piszę, bo lubię sobie pożartować. Przy takiej maszynerii
elektronicznej i wsparcia logistycznego to dla izraelskiego mosadu zadanie na
pierwszy miesiąc ewentualnych kursantów. Lepper jest już od dawna prześwietlony
o czym Macierewicz nie wie, bo to przerasta jego puszkę mózgową. Lepper został
prześwietlony przez wiele służb specjalnych, w których pracują autentyczni
specjaliści. Tam nie ma przeproś. Tam jest zimna matematyka. Dlatego wcale nie
zdziwię się, że w ułamku sekundy odnajdą mój nick i adres. Jak na mój rozum -
chcę to z całą odpowiedzialnością powiedzieć - CBA nie chciało schwytać Leppera
na gorącym uczynku. Pozostaje tylko pytanie: dlaczego? Ale co mnie to może
obchodzić. Ja na to nie mam wpływu i nie będę go miał.

  czego uczą szkoly...
z calym szacunkiem...

problem ktory opisalas (obliczyc brutto od netto) nie jest akurat
ekonomiczny, raczej matematyczny. Szczerze powiem ze troche dziwne
to co opisujesz bo dokladnie takie zadania ma obecnie moj syn w 6
klasie. Caly czas oblicza podwyzki cen, obnizki, brutto/netto-bo
przerabiaja pojecie procentow.

Musialas trafic na jakies wyjatkowo niedouczone osobniki...

A co do tematyki podatkowej, ona akurat jest dosyc skomplikowana,
(moze nie w warstwie obliczenia 22% itp ale zrozumienie i
umiejetnosc stosowania podatku VAT, nie jest takie banalne jak
niektorzy mysla)-i ta tematyke ja raczej zostawilabym juz
rzeczywistym fachowcom.

A co do Twoich studentow- radze zrobic szybkie przeszkolenie z
procentow i ulamkow bo moga cos zle posprzedawac !!!!, polecam testy
dla szostoklasistow.

  zadanie z matmy 9 latka. HELP!!!!!!!
> Przecież jedna cena nie stanowi ułamka drugiej.
>
> Może synek źle przepisał treść?
>
MUSZĘ DODAĆ, ŻE ZADANIE PRZEPISUJĘ I MAM PRZED SOBĄ W KSIĄŻCE WYDAWNICTWA NOWA
ERA - MATEMATYKA KL. III!!! nIE MA TAM NIC OPRÓCZ TYCH DWÓCH ZDAŃ!!! jAK MOZNA
WYMYSLIC TAKIE ZADANIE DLA DZIECKA?????

  2006 w niemieckich salonach
zappa6 napisała:

> anyjaps, czy jak ci tam, dziecię z plebsu - znowu ci sie nie udało - idz
teraz
> do szkoły i zapytaj panią od matematyki

Wez czlowieku sie nie osmieszaj ,szczekasz tu od roku i nie potrafisz
prostych dzialan z ulamkami .
Pomoge ci kaleko bo sam sobie nie poradzisz.
Skoro sprzedaz samochodow zagranicznych wzrosla w tym roku (2006) o 5.5%
do 5.24mln to wczesniej (2005) musiala wynosic ok 5.18mln .
I teraz bedzie trudne skoncentruj sie
5,24-5,18=60 w tym przypadku 60 tys szt.
I najtrudniejsze
67tys (wzrost sprzedazy VW ) jest > od 60tys wzrost sprzedazy zagranicznych .
Proste tumanie ,nawet po szkole zawodowej takie zadania potrafia
rozwiazac wiec ty chyba konczyles specjalna co mnie nawet nie dziwi.
Wiec sam widzisz jaki jestes zalosny ale bycie niedorozwinietym to czesto
wrodzona choroba genetyczna no chyba ze wahasz cale zycie klej ,tylko po
co tak szczekasz .

  prace domowe - za i przeciw
zapoznaj się z wiedzą dorosłych już ludzi
ratyzbona napisała:

> Moim zdaniem prace domowe to zło konieczne - matematykę trzeba ćwiczyć bo w
tej
>
> nauce nie ma nic bez powtarzania, podbnie z wypracowaniami z polskiego - nie
ma
>
> na nie czasu na lekcji więc trzeba je napisać w domu. Jestem jednak przeciwna
> praktyce jaka panuje w większości szkół gdzie nauczyciele zadają uczniom
> zadania ze wszystkich przedmiotów nie zastanawiając się ile czasu zajmie im
ich
>
> odrabianie. Uwazam że nauczyciele powinni się ze sobą konsultować i zadawać
> prace domowe na zmianę albo np. jesli jest wypracowanie z polskiego to zdać
> mniej z gografii. To co dzieje się obecnie w polskich szkołach w których od
> trzeciej klasy dzieci siedzą do wieczora nad pracą domową uczy tylko jej nie
> odrabiania ewntualnie korzystania z internetu do ściągania wypracowań.

więszkość nie matematyków nie ma zielonego pojęcia jak dodać ułamki , a
tysiące zadań w szkołach przerabiali .

matematyka w Polsce służy uczenia umiejętności podstawiania do wzorów -
nieliczni uczniowie szkół średnich są w stanie uzasadnić prosty wzór
na obliczenia algebraiczne ułmków - miewają spore kłopoty z procentem .

robię masę materiału i po łebkach - nie dostrzegają prostych realcji między
obiektami i zjwawiskami .

  Połowa maturzystów bierze korepetycje
"leniwe", aha?
Myślę, ze program jest tak przeładowany, ze uczniowie MUSZĄ zapominać. jestem
korepetytorem matematyki i nie wyrabiam, kiedy dzieciak ma na jednej lekcji
dodawanie ułamków, na następnej mnożenie, a na następnej maluje trójkąty. Są
dzieci bystre, które chwytają w lot i one nie potrzebują korepetycji. Ale są
takie, którym trzeba cos dłużej wyjaśniać i więcej czasu zabiera im zrozumienie
i zapamiętanie tematu. Czesto zrobienie jednego zadania zajmuje nam godzinę, a
to jest tylko jeden przedmiot. A pozostałe? Nic dziwnego, że dzieciak po pewnym
czasie odrzuca naukę i staje się "leniwy", fed up i tyle, skoro stoi przed nim
olbrzymie zadanie, a wszyscy wymagaja, by je wykonał.

  PARODIA NIE MATURA!!!
Sam wiem od uczniow, tegorocznych maturzystow, ze w jednej ze szkol
wieczorowych w czasie trwania matury z matematyki nauczycielka roznosila
zadania gotowe, rozwiazane. Mowila przy tym, zeby juz nic nie kombinowac tylko
to przepisac... I szlag mnie trafia jak to slysze, poniewaz z jaka wiedza
wychodza stamtad ci ludzie...? A co prezentuje ta nauczycielka...? Nic, zero
pedagogiczne. Na pewno nic nie robila w czasie trwania nauki a teraz zeby
podniesc poziom i wypasc statystycznie w miare dobrze rozdaje zadania... bo jak
beda same jedynki to co? na kogo bedzie?? A tak wszyscy sa zadowoleni i kolo
sie zamyka. A przeciez jej zadaniem jest uswiadomic tym ludziom, ze warto sie
uczyc i z taka swiadomoscia idac od poczatku na pewno na egzaminie nie bedzie
problemow... czy to maturalnym czy gimnazjalnym czy jakimkolwiek innym. A potem
przychodza do mnie studenci pierwszych lat studiow pouczyc sie matematyki i...
zaczynamy od dodawania ulamkow...

  SPRAWDZIAN W VI KLASIE - JAKI BYŁ???
Na samym początku byłem w niedyspozycji psychicznej.Strasznie się denerwowałem,
już 2 dni przed. Gdy dostałem stertę makulatury w czerwonej foli, od razu ją
otworzyłem. Wpierw chciałem przeczytać pytania z matematyki, gdyż ten przedmiot
lubię.Zakodowałem i zaczełem pisać jak inni rówieśnicy. Po wyjściu z sali
miewałem czarne myśli, lecz uspokoiłem się po chwili. Nabierałem optymizmu. Źle
odpowiedziałem na zadanie z ułamkami. Ułamki były w moim programie na początku
roku, więc trochę zapomniałem. Z resztą było w porządku.

  Nowa matura
Ja bym sie tak nie bronil przed tym by powiedziec, ze zadania z matematyki sa
bardzo latwe - to swieta prawda. Jasne, na pewno sa osoby, ktore rzeczywiscie
czuja wstret do tego przedmiotu, czy tez cierpia na zupelny brak zdolnosci
matematycznych, ale to chyba lekka przesada. We wtorek widzialem opublikowana
wersje probnej matury i wlosy stanely mi na glowie - nie dosc, ze na 12 zadan 3
polegaly na obliczniach procentowych, to jeszcze aby zdac ten przedmiot na
poziomie podstawowym, nalezalo zdobyc 30% ogolnej sumy punktow! Reszta zadan
tez nie odbiegala od poziomu: banalna nierownosc, wyznaczanie miejsc zerowych
dla fun. kwadratowej czy tez prosty ciag arytmetyczny. Przeciez ludzie, ktorzy
zakonczyli nauke w liceum, musieli zaliczyc choc pare semestrow z matematyki i
zrobienie takich zadan nie powinno im sprawiac klopotow.

W kazdym razie, jak tak dalej pojdzie, to bedzie u nas tak jak w Stanach:
uczniowie beda sie krzywic na sam widok ulamkow. Jesli dodac do tego nowa
mature z polskiego, ktora mozna oblac tylko w przypadku gdy sie nie umie
czytac, to zupelnie nie dziwie sie, ze niektore uczelnie nie chca przyjmowac
ludzi biorac pod uwage wylacznie nowy egzamin dojrzalosci...

  10 uczniów na 24 na polrocze ma ocenę
Do majaaaaa
Studiowanie matematyki było dla mnie ciężką pracą. Tak zapewne może powiedzić
wiele osób, które skończyły inne kierunki. Jasne, że nie sposób wykorzystać
wiedzy zdobytej na studiach. Większość nauczycieli jej nie wykorzystuje. W
odróżnieniu jednak od moich kolegów po fachu, którzy ukończyli matematykę na
studiach podyplomowych w ciągu dwóch semestrów mam wielką swobodę poruszania
sie na polu matemtyki. Nie zadaję uczniowi pracy domowej: skonstruuj siedmiokąt
foremny, bo czytałam kiedyś teorię Galois, a już widziałam właśnie takie
zadania zadane do domu. Poza tym w naszym kraju wiele osób uważa, że może uczyć
matematyki w szkole podstawowej. Sami niewiele wiedzą, a biorą się za nauczanie
innych. Przecież to tylko trochę ułamków, procenty, rysowanie wielokątów czy
działania na liczbach ujemnych. W rezultacie robią taka sieczkę w głowach
dzieci, że w gimnazjum nie sposób tego bałaganu wyprostować.
Pozdrawiam Agnieszka

  co nas czeka w drugiej klasie?
U nas wyglada to tak:
-Do ilu liczą? do 1000- mnozenie, dzielenie, poczatki ulamkow
-piszą opowiadania? nie
-na lekcji przerabiają materiał w podręcznikach,czy mają zrobić to w domu?

tak jak w I klasie- czesc w klasie, czesc do domu

O ile
> więcej czasu muszą poświęcić na naukę wa domu?

Mojej zajmuje to max pol godz.- zad. z matematyki, tzw. kart pracy, cos do
przeczytania, na weekend nie zadaja nic, mniej poswiecam jej czasu, bo duzo
wiecej niz rok temu robi sama.

  List od kumpla o Tygodniu Przyjazni
Zadanie ze statystyki matematycznej
Analizuje zestawienie Tygodnia Przyjazni z punktu widzenia statystyki
matematycznej. I coz mi wychodzi, jesli biore siebie samego jako przyklad (w
nawiasie prawdopodobienstwo bycia mna w procentach):
21/100 Europejczykow (21%)
48/100 mężczyzn (48%)
30/100 białych (30%)
30/100 chrześcijan (30%)
89/100 heteroseksualistów (89%)
6 osób posiadałoby 59% bogactwa całego świata (94%)
87 osób żyłoby poniżej standardu (13%)
70 osób nie umiałoby czytać (30%)
1 osoba miałaby wyższe wykształcenie (1%)
1 osoba posiadałaby komputer (1%)
nie doświadczyłem wojny, odosobnienia, więzienia, tortur, głodu, jestem w lepszym
położeniu, niż ponad 500 milionów (ca. 93%)
Moge chodzić do kościoła bez strachu, jestem wiec szczęśliwszy niż miliard ludzi
na tym świecie (86%)
żyje w kraju w którym władze nie stosują totalitarnych metod, mam wiec lepiej niż
prawie dwa miliardy ludzi (72%)
mam dach nad głową, ubranie na grzbiecie, oraz byle jakie jedzenie w lodówce i
masz gdzie spać, jesteś bogatszy(a) niż 75% ludzi (25%)
mam pieniądze w banku i trochę drobnych w portfelu, jestem wiec wśród 8%
światowych bogaczy (8%)

Zamieniamy moje procenty na ulamki i obliczamy prawdopodobienstwo, ze to wszystko
zdarzy sie jednoczesnie jednej osobie, czyli mnie osobiscie. I coz wychodzi?

0.21x0.48x0.3x0.3x0.89x0.94x0.13x0.3x0.01x0.01x0.93x0.86x0.72x0.25x0.08
co sie rowna 0.00001136
Oto liczba, ktora mowi, jakie jest prawdopodobienstwo spotkania takiego jak ja na
tej Ziemi.
Inaczej mowiac, takich jak ja jest z grubsza 8000 osob.
Alez ja jestem wyjatkowy!!!

  Korepetycje dla studentów
Braków nauczania z matematyki nie da się odrobić
W wieku 19-20 lat jest juz za późno. Jak ktoś nie umie ułamków a idzie na
studia gdzie trzeba realizować program na wyższym etapie nie poradzi sobie,
nawet gdyby brał korepetycje na okrągło. Będzie co najwyżej przeciętnym
studentem.
Winę przede wszystkim ponosi system oświaty, który promuje tzw. awans zawodowy.
Polega to na tym, ze na każdym etapie nauczania nauczyciel zamiast uczyć zadaje
i pisze sobie rózne sprawozdania potrzebne do awansu (czyt. wyższego
uposażenia). Druga sprawa to zatrudnianie do nauczania przedmiotów ścisłych
kobiety całkowicie pozbawione logicznego myślenia. Z regułu przekazują same
wzory i definicje. Jeśli uczeń zacznie uczyć się tylko pod wymagania takiej
nauczycielki owszem zdobędzie dobrą ocene ale matematyki nie pozna. Wtedy
trzeba samemu zacząć pracować nad różnymi problemami, a definicje, czy
twierdzenia przełożyć na swój język. Przekona się, ze jego rozumowanie jest
czasem lepsze od definicji czy twierdzenia książkowego. Kiedy nie uczyły
nauczycielki nic poza podręcznik nie potrafiły wymyśleć. Często były zdiwione,
że w podręczniku wystąpił jakiś bład starały się na siłę doprowadzić do
rozwiązania podręcznikowego. 50% przypadków dobrego rozwiazania zadania innym
sposobem niz zna nauczycielka zaliczanych jest jest przez nie jako
niepoprawnych. Uczeń się zniechęca i zaczyna robić tak jak nauczycielka, czyli
przestaje myśleć logicznie. Znam absolwentki matematyki, które nie potrafią
zrobić podstawowego zadania z gimnazjum, nie mówiąc o liceum. Dostaje potem
pracę zwykle po znajomoci w liceum i uczy definicji, twierdzen i dowodów z
pisząc ze swego zeszytu na tablicę. Podobnie rozwiązuje zadania również
przepisując z zeszytu.
Jestem magistrem matematyki z 25 letnim stażem i widziałem już rózne cuda
przekazywane dzieciom. W ten sposób mozna uczyć się historii czy biologii nigdy
matematyki.

  adhd vs IQ -wyrównać do szeregu
adhd , dysleksja , dysortografia , dyskalkulia ..
adhd , dysleksja , dysortografia , dyskalkulia lub inna dysfunkcja

dziecko nie rozumie tych pojęć - rozumie w uproszczony sposób .
w jego świadomości jest innymi słowy ograniczone , z jakimś
defektem . i dziecko i często rodzic intepretują informację o dysfunkcji ,
która głęboko koduje się w podświadomości o ograniczonych
perpektywach na przyszłość - marzenie o wielkich osiągnięciach ,
bez którego te osiągnięcia sa niemożliwe do zrealizowania zostaje
zmienione na inny mniej przyziemny cel - być przynajmniej przeciętnym ,
marzy rodzic a dziecko buntując się przeciwko przeciętności
może np. pełnić rolę błazna , albo z powodu zwyczajnej miłości
dziecka do rodzica podporządkować się dążeniu osiągnięcia
przeciętności .

z taką wiarą w siebie i takimi marzeniami na przyszłość , trudno
oczekiwać od osobnika nawet o wyższym IQ jakiegokolwiek sukcesu w
edukacji .

miałem koleżankę , u której dziecka zdiagnozowano dyskalkulię -
największym problem , by chłopak zaczął normalnie rozwiązywać
zadania na czwórki i piątki było wykorzenie z niego silnie zakodowanego
przekonania wspartego diagnozą autorytetu , że go nie stać i że jest inny
od pozostałych dzieci , że jego celem może być przeciętność . mimo
olbrzymiego wysiłku pracy jaki wkładała matka ,
on sam i nauczyciele , z brakiem wiary w siebie , miernymi perpektywami
postępu ,chłopak mozolnie i z masą błędów ślęczał nad setkami przykładów
z matematyki bez żadnych pozytywnych rezultatów . sprawa wydawała
się jeszcze bardziej beznadziejna , gdyż jego znacznie starszy brat miał
też zdiagnozowaną dyskalkulię . ponad kilka godzin w kilku spotkaniach
starałem się "wkodować" w niego własne poczucie wartości , inne emocjonalne
spojrzenie na przedmiot , którego nienawidził i wiarę w siebie i swój sukces
bez ograniczeń w tym przedmiocie jak i w każdym innym , gdy będzie wierzył w
siebie .

przedtem wykonywał ćwiczenia z matematyki , bo jego matka była
dobra z matematyki a on czuł , że nie sprostał oczekiwaniom
osoby od której najbardziej oczekiwał zaakceptowania - ale wykonywał je
z brakiem wiary w siebie i z nienawiścią do przedmiotu , bo
kochał matkę i pragnął sprostać jej wymaganiom .

udało się - z ułamków dwie ostatnie prace napisał na 4 , przeszedł
bez problemów juz do następnej klasy . nie wiem jednak na jak długo będzie
miał tą wiarę w siebie i nie zamazane wiedzą o swoim defekcie marzenia na
przyszłość . bez wiary w siebie , nawet dziecko z IQ ponad 130 nie jest
w stanie normalnie się rozwijać .

  matura bez matmy- wspaniale, gorzej z certyfikatem
O certyfikatach nie będę się już wypowiadać. Porozmawiajmy o matematyce.

W czasach, kiedy ja zdawałam maturę, matematyka była obowiązkowa. W czasach,
kiedy zaczynałam życie zawodowe, przestała być przedmiotem obowiązkowym na
maturze. Pracuję na uczelni technicznej. Tę zmianę maturalną niemal od razu
dało się zauważyć w poziomie przygotowania kandydatów na studia, pomimo że ci
kandydaci wybierali matematykę jako przedmiot maturalny.

Zmiana w przepisach maturalnych, ułatwiajaca życie tzw. "humanistom",
spowodowała niemal natychmiastowy spadek poziomu nauczania matematyki w
szkołach średnich. Spadła ranga przedmiotu. Nie tylko matematyki, ale również
fizyki. Nauczanie fizyki w naszych szkołach to odrębny, zresztą, problem.

Matematyka, oprócz umiejętności praktycznych, potrzebnych w życiu codziennym,
uczy logicznego myślenia i wnioskowania. O wszystkich tych zaletach matematyki
pisał już „Slon”. Mogę się tylko podpisać pod jego argumentami. O wszystkim
wie, oczywiście, Pani Minister Łybacka. Jest przecież doktorem matematyki i
wykładowcą akademickim.
Nie potrafię zrozumieć powodów jej decyzji o wycofaniu matematyki z listy
przedmiotów obowiązkowych na maturze. Matematyka powinna być obowiązkowa dla
wszystkich. Zdaję sobie sprawę, że zdarzają się ludzie mający niezawinione
przez siebie kłopoty z jej zrozumieniem, ale nie jest ich dużo, a poziom
podstawowy matury jest prosty.

Niepowodzenia w nauczaniu matematyki w szkołach średnich spowodowane są
zaległościami, które narastają od młodszych klas szkoły podstawowej. W
swojej pracy dydaktycznej obserwuję zadziwiające braki (może nie tyle w
wiadomościach, ile w umiejetnościach), sięgające właśnie szkoły podstawowej.
To nie są pojedyncze przypadki, ale statystycznie znacząca liczba studentów
uczelni technicznych nie ma biegłości w przekształcaniu ułamków, działaniach
na ułamkach, liczeniu procentów, mnożeniu i dzieleniu pisemnym, że nie wspomnę
o prostej metodzie podstawienia w rozwiązywaniu układu dwu równań liniowych.
Ci sami studenci nie potrafią powiązać ze sobą faktów, sformułować krótkiej
wypowiedzi słownej, zrozumieć treści prostego zadania. Jak im się udało zdać
maturę? Wszyscy wiedzą. Swoją drogą, maturę z matematyki ściąga się
najłatwiej.

Jak wspomniałam, nie są to przypadki sporadyczne, ale duża część rocznika
maturzystów powinna być cofnięta do poziomu szkoły podstawowej. Nie tylko z
powodu matematyki. Zewnętrzny egzamin maturalny pokaże nam, ile jest warte
wykształcenie w naszych szkołach.
I może tego boi się Pani Minister Łybacka?

Pozdrawiam. DaDa

  DOWODY NA NIEISTNIENIE BOGA!!!! WPISUJCIE TU!!!!

Moge sie mylic, moglem cos zle
> napisac, nie wglebialem sie w to, choc to moze byc ciekawe. Jak potrafisz mi
> powiedziec cos wiecej na ten temat, albo wyslac mnie do jakis konkretnych
> zrodel, chetnie poczytam,

Kwestia mozgu jest jedna z najbardziej kontrowersyjnych, zwlaszcza od pewnego
czasu, kiedy to wielu ludzi pyszni sie swa niezwykla wiedza i poznaniem
ludzkiego organizmu, jego funkcjonowaniem itede. Wtedy wystarczy zadac jedno
pytanie: "A co z mozgiem" i pewnikiem nasz rozmowca zamilknie (przynajmniej na
chwile ;) ) skonfundowany odrobine... ;) Nie mozemy jednak powiedziec, ze nie
wiemy absolutnie nic. Co do plotek, typu: "Wykorzystujemy jedynie nikly procent
mozliwosci naszego mozgu" nalezy podchodzic co najmniej sceptycznie. Podobne
nieporozumienia moga wynikac z faktu, ze nigdy nie wykorzystujemy wszystkich
mozliwosci mozgu w jednej chwili. Przyczyna tego jest bardzo scisly podzial na
funkcje okreslonych obszarow mozgu - kiedy sluchamy muzyki z zamknietymi oczami
czujac jednoczesnie swiezy zapach magnolii i dotyk dloni dziadka, obszar
aktywny w czasie percepcji wzrokowej czy tez... chociazby prowadzenia
przeliczen matematycznych jest nieaktywny. Jednak nie mozna tak bardzo
upraszczac i mowic, ze wykorzystujemy w ogole nikly ulamek naszego mozgu. Z
pewnoscia efektywnosc jego dzialanosci w duzej mierze zalezy od wplywu
srdowiska, od tego w jakich kierunkach sie rozwijasz, jak dbasz o swoja
kondycje intelektualna... co do zrodel... Na pewno warta polecenia jest ksiazka
Francisa Cricka (tak - TEGO Cricka ;) ) "Zdumiewajaca hipoteza" czy tez pozycja
Jaya Ingama "Plonacy dom. Odkrywajac tajmnice mozgu"... Zreszta tematyka ta
staje sie coraz bardzie jpopularna, dlatego chcac znalezc cos dla siebie w
bibliotece/ksiegarni, nie powinienes miec z tym wiekszego problemu.

lubie duzo wiedziec o roznych rzeczach, ale na pewne
> rzeczy mam mniejsza wiedze, a na inne wieksza, zreszta jestem przekonany ze
> rowniez tak samo jest z toba...

Twoje przekonanie jest jak najbardziej na miejscu... ;)

Pozdrawiam
Katarzyna

  Kwalifikacje: konieczność czy manipulacja?
No dobrze Virago. Masz rację co do dyskusji. Tyle tylko, że zadana dyskusja
zeszła na inny tok.
Oczywiście mogę się z Tobą zgodzić jeśli idzie o Twoje podejście do materii w
przypadku firmy w której istnieje konieczność wykonywania "minimalnego" zakupu
do kwalifikacji. Ale przyjmij informację, że istnieją firmy w których nie ma
tego wymogu a np. obrót dla danego lidera pochodzi np. z pakietów startowych.
Tak czy inaczej dalej nie musi istnieć konieczność robienia "własnego" zakupu a
np. wystarczy aktywność polegająca na dalszym propagowaniu idei i produktu i
uruchamianie kolejnych dystrybutorów.
Z matematyki można wyliczyć co jest opłacalne i do jakiego poziomu. Np.
produkcja litra wódy czy benzyny. Koszt wytworzenia jest ułamkiem ceny końcowej.
Reszta ceny to różnorodne obciążenia związane z wyprodukowaniem i dystrybucją.
Przecież w przypadku sprzedaży towarów którymi obracają rozliczne firmy
działające w systemie networkowym istnieje to samo zjawisko. Zakup i
konfekcjonowanie hurtowych ilości produktów od innego producenta czy wytworzenie
produktów we własnym zakresie oznacza koszt który jest częścią ostatecznej ceny
detalicznej w dystrybucji, a b. duża część to między innymi marże i prowizje!
Jeśli firma jest zdecydowana na wytworzenie obrotu w pierwszym rzędzie przez
zakupy osobiste do kwalifikacji to znaczy, że chce także jak najwięcej zarabiać
na towarze! I dobrze. Niech taka firma tak zarabia. Są firmy oparte od początku
do końca na systemie networkowym gdzie dochody wszystkich ludzi - włącznie z
właścicielami czy zarządem firmy - pochodzą z funkcjonowania marketingu. Są to
rzeczywiście częsciej firmy które korzystają z produktów innych firm.
Tak więc istnieją różne rozwiązania.
Jak napisałem: skoro dla Ciebie rozwiązanie z którym sam masz okoliczność się
spotykać jest dobre i się w Twoim przeświadczeniu sprawdza to jest DOBRZE.
Skoro są ludzie którzy podejmują współpracę i chcą pracować na tych zasadach to
też DOBRZE. Ale nadal upieram się przy tym, że nie jest to konieczność. I tyle.

  jaki macie stosunek do "kapusi"
Mieszkanie na wsi zmienia perspektywę ;-))))

>I co wtedy biedny dzieciak ma zrobić?

Opancerzyć się - jeśli potrafi. Staram się chronić dzieci przed nauczycielami,
którym bardziej zależy na wynikach szkoły niż na rzetelnym przekazaniu wiedzy -
w moich warunkach o to nie trudno :-)

>Ja też się zastanawiam. Na przykład nie toleruję plagiatów, z książek, z
Internetu, a jakoś nie bardzo przeszkadza mi przepisywanie pracy domowej (byle
nie wypracowań, ale np. zadań z matematyki) z cudzego zeszytu.

Plagiatów też nie toleruje, ale zdarzyło sie, że córka odrabiając zadanie
domowe przepisała coś z netu. Nie miała to być praca samodzielna - podała
źródło. Matematykę wolę jak rozumieją... mniejszy stres na lekcjach :-)

>Nie jestem przeciw ściąganiu na klasówce, ale zdecydowanie przeciw ściąganiu
na egzaminie, którego dobry czy zły wynik ma wpływ na np. przyjęcie na studia
czy ocenę pracy innych osób (np. rankingi czy coś takiego).

Jestem przeciw ściąganiu nawet na klasówkach. Gdybym była nauczycielką -
tępiłabym ściąganie.

>>Naprawdę w tzw. "dobrych" szkołach, gdzie liczy się bardziej wynik szkoły i
ta okropna "średnia" nie wyobrazam sobie całkowicie uczciwego przeżycia
edukacji.

Dobrze, że tych szkół mamy ułamek procenta :-) Ale przeżyć uczciwie edukacji
się nie da nawet będąc nauczycielem. Gdyby nauczyciel chciał rzetelnie zrobić
wszsytko, co narzuca mu biurokratycznie reforma to doba musiałaby miec nieco
więcej godzin :-) Szczególnie doba polonistów w licznych klasach :-)

To kto jest właściwie kapusiem??? Pozostaje zawistny, anonimowy skarzypyta....

M.

  wyjasnijcie mi, jak to jest...
Muszę przyznać rację panu (chyba) o ps. yeellow. Zadania na maturze nie były za
trudne, a już tragiczne głosy na forum są niezrozumiałe kompletnie.
Też mam trochę do czynienia z matematyka, choć nie uczę jej w zadnej szkole.
Tuż po zobaczeniu zadań r o z w i ą z a ł e m je korzystając jedynie z
kalkulatora i tablic z wzorami. Zajęło mi to ok. 45 min.
I tu nawet nie chodzi o mój czas, bo nie w tym rzecz, ale chciałem omówić te
zadania i prosiłbym wszystkich oo POKAZANIE w czym była owa trudność.
1. banalne porównanie dwu ułamków 4/9 i 3/7 po sprowadzeniu do wspólnego
mianownika 28/63 i 27/63
2. nierówność (n + 2)/(3n + 1) > 1/2 gdzie n = 1, 2, 3 ....
no znów, w czym trudność?
3. najprostsze zadanie na wilomian z parametrem gdzie W(-2) = 0 stąd obliczyć k
reszta banał, jak ktoś tego nie umiał to nie powinien podchodzić do matury z
matmy
4. proste zadanie na ciąg geometryczny gdzie: x, 24, y skąd x + 24 + y = 76 oraz
x/24 = 24/y i bardzo prosty układ równań prowadzący do równania kwadratowego
5. to zadanie ewentualnie uważam za najtrudniejsze do zrozumienia, ale jak
się ułoży funkcję zysku f(x) = (40+x)(60-x) gdzie x należy do C+, wychodzi
prosta funkcja kwadratowa f(x) = -x^2+20x+2400, gdzie należy znaleźć x
wierzchołkowe
6. banalny zbiórA równanie z wartością bezwzględną, a zbiór B nierówność
kwadratowa
7. tu ewentualne wzory na wariancję i odchylenie (przyznaję, nie we wszystkich
szkołach uczą tego), ale są w tablicach, reszta banał
8. czworokąt opisany na okręgu (suma boków przeciwległych równa), reszta to
TYLKO rachunki, a nawet jak ktoś nie pamiętał tego twierdzenia, zrobienie
rysunku i branie pod uwagę równość odcinków stycznych do okręgu dochodziło się
do tego samego
9. procent składany (ewentualnie wzór w tablicach) x+y = 84100 oraz
x*(1,05)^13=y*(1,05)^11 (wystarczy jedno podzielić przez drugie)
tu uwaga, jedna z internautek przedstawiła taki sposób myslenia:
Włożyć całą sumę do banku, odczekać az pierwszy z nich ukończy 21 lat i
wypłacić mu taka kwotę, żeby pozostała część dała równą po ukończeniu
21 lat przez drugiego. Nie rozwiązywałem tak, ale moim zdaniem jeżeli
zrobiła to dobrze, należy jej się + punkt ekstra
10. Banalne zadanie ze stereometrii. Wstyd mówić, ale przed reformą takie
zadania były na egzaminie wstępnym do liceum po 8 klasie podst. (służe w razie
czego zbiorkami jako przykład)
No i to by było na tyle. Naprawdę, proszę o pokazanie GDZIE są trudności?
Nawet jeżeli nie zrobiło sie jakiegoś zadania (no mogło się zdarzyć), to jednak
uzyskanie 70%-80% nie powinno sprawić kłopotów. To skąd te lamenty?
Czyżby aż tak się obniżył poziom?

  Matura 2010/2011/..../.. z matematyki.
Róznież jestem z roczniku 91, który będzie zdawać jako pierwszy od wielu lat
mature z matmy. Powiem szczerze, ze nie moge czytac głupot niektórych osób,
które pisza iz matematyka jest wszytskim potrzebna. Otóz owszem jest potrzebna w
codziennym zyciu, ale na poziomie dodawania, odejmowania, mnożenia, dzielenia,
procentów, czasami liczenia niewiadomych i to są podstawy, które sa kazdemu
potrzebne zeby nie oszukali nas w sklepie, zebysmy mogli obliczyc rachunki itp.
Ale ludzie, nikt mi nie powie, ze funkcja wymierna, liniowa, równosci i
nierownosci kwadratowe, rysowanie asymptot itp jest do czegos porzebne osobie,
ktora nie wybiera sie na studia zwiazane z matmą! A niestety matura z tego
przedmiotu zawiera w większosci tego typu zadania. Więc wszyscy uzdolnieni z
matmy lepiej niech nie zabieraja glosu na tym forum. Chcecie, prosze bardzo
zdajacie sobie ten przedmiot jako dodatkowy sokoro jest Wam potrzebny, ale ktos
kto wybiera sie na chociazby wspomnianą juz przez kogos filologie nie potrzebuje
matury z matmy. To co powinnismy umiec(czyli te podstawy jak procenty,ułamki
itp) juz umiemy bo inaczej bysmy sie nie uczyli w liceum. A na takie głupoty
(jak ktos pisze), ze mu z polskiego matura nie jest potrzebna to az szkoda słow.
Otóz polski to Twoj język ojczysty i chcesz czy nie to wszyycsy go zdają juz od
wielu lat. A matma była kiedys na maturze, potem znowu jej nie było i znowu była
i znowu nie było i teraz znowu będzie. Ministerstwo Edukacji zdecydowanie nam
utrudniło zycie i nie ma oczym gadac. Choć zakładam, ze matury z matematyki i
tak juz nie wycofają do naszego rocznia. Klamka zapadła. Może się obudzą
jakzobaczą ilu ludzi nie zda;/ Pozdrawiam.

  Petycja przeciw maturze z matematyki w 2010 roku
Jestem nauczycielką języka polskiego(uczę 10 lat), uzdolnioną też muzycznie( mam
drugi kierunek). Studia skończyłam z wyróżnieniem,
w pracy mam wiele sukcesów.
Niestety, dobry Bóg poskąpił mi absolutnie zdolności do przedmiotów ścisłych, w
tym do matematyki. Opanowałam podstawy, ale to nieprawda, że na maturze na
poziomie podstawowym wystarczy mnożyć, dzielić, obliczać procenty itp.. Jest
trudniej, są zadania z treścią, mnóstwo wzorów do opanowania. Ja te wzory
wkuwałam na pamięć, nikt nie wysilił się, aby mi wytłumaczyć, skąd się wzięły- a
szkoda. Wiem jednak, że i teraz się tego nie tłumaczy, a nawet jeśli- to po
łepkach, szybko, bo materiału zbyt dużo. Większość nie ma szans "załapać" o co
chodzi.
Mam córkę w klasie III SP. I widzę, jak pani "pędzi" z materiałem. Moje dziecko,
które niestety po mnie odziedziczyło brak zdolności do matematyki( choć czytać
umiało już w wieku 5 lat)ma trudności ze zrozumieniem trudniejszych zagadnień-
ale nie ma czasu na wyjaśnienie ich, już "pędzą" następne. Jeśli już teraz
godzinami ślęczę nad dzieckiem, aby nadrobić pojawiające się zaległości, co
będzie później...? Jeśli tłumaczę jej enty raz, dlaczego tak a nie inaczej
należy dzielić "pod kreską", a ona potrzebuje tygodnia na zrozumienie tego( pani
poświęca na to jedną, dwie lekcje i już pojawiają się sprawdziany)?Do liczenia
potrzeba precyzji i cierpliwości. A moje dzieci mają duszę artystyczną...I męczy
ich ślęczenie nad ułamkami...
Owszem- podstawy z matematyki wykształcony człowiek mieć musi.
Ale gdybym ja musiała przymusowo zdawać egzamin maturalny z matematyki, pewnie
nie dostałabym się na studia...Nie zrealizowałabym marzeń...
Cieszę się, że nie musiałam zdawać matematyki. I martwi mnie, że moje
dziewczynki prawdopodobnie będą musiały ją zdawać. Szkoda. Boję się, ze z
Akademii Muzycznej będą nici. A one są zdolne muzycznie, świetnie
grają...Trudno. "Nie każdy musi mieć maturę".

Jestem przeciw maturze z matematyki, choć nie jestem przeciw samej matematyce.
System jest do kitu- mówię to jako nauczycielka. MAtura z matmy niczego nie naprawi.

  Powiem szczerze, że jestem w szoku...
Podzielam twoje zdziwienie i nieumiejętność pojmowania.
Przede wszystkim dlatego, że w końcu jest to matematyka elementarna.
A ponadto od czego są podręczniki ??
O ile rozumiem, że ktoś czegoś może nie pamiętać, szczególnie jeśli na codzień
nie korzysta z danej wiedzy, to nie rozumiem, że w sytuacji, kiedy pomaga się
dziecku odrabiać zadanie, nie sięgnie się do materiałów źródłowych, czyli
podręcznika.
Rodzice co roku wydają ciężkie pieniądze na podręczniki szkolne, a później ani
dziecko, ani rodzić w sytuacjach kiedy ma z czymś problem tam nie zajrzy.
Nie wiem dlaczego wiele osób przyjmuje, że jak czegoś nie ma w zeszycie to
znaczy, że taka wiedza nie istnieje. Niestety zaobserwowałam, że jest to
zjawisko nagminne. Zauważyłam, że nawet w szkołach nie uczą dzieci korzystania
z podręczników. Dla mnie to było logiczne, że jak czegoś nie wiem to szukam w
książkach, a jeśli po przeczytaniu informacji z książek, coś dalej pozostawało
dla mnie wiedzą tajemną, wtedy pytałam mamę lub kogoś innego.
Niestety trzeba też przyznać, że rozwój techniki uwstecznia, bo ludzie czują
się zwolnieni z myślenia.
Na "pocieszenie" dodam, że dodawanie ułamków, przekształcanie równań liniowych
to nie tylko zmora rodziców uczących się dzieci, to także poważny problem
studentów szkół technicznych, szczególnie studiów zaocznych. Na porządku
dziennym jest to, że w grupie na ćwiczeniach znajdzie się co najmniej jedna
osoba, która nie potrafi rozwiązać takiego zadania!!! A to już jest dla mnie
absurd, bo co taka osoba robi na studiach technicznych ??!!
Niedawno na ćwiczeniach z mechaniki jeden student politechniki rozwiązywał
równanie tg(alfa)=n, a wynik jaki uzyskał to alfa=n/tg - śmiałam się z mężem,
że gdyby zamiast "n" było np. "t" zostało by mu 1/g - śmieszne, ale prawdziwe.
Chłopak nie rozumiał zdziwienia prowadzącego.

  Do piszących informatyke
Do piszących informatyke
spotkałem się w internecie z kilkoma petycjami, zbiórkami podpisów i listami do CKE z zarzutami pod adresem matury z informatyki.
pisałem tą maturę.
uważam że 90% zarzutów jest zupełnie bezpodstawna.
po pierwsze zarzut o wykraczanie poza program matematyki w LO: to nie jest matura z matematyki lecz z informatyki. w algorytmice pojęcia logarytmu i części całkowitej są bardzo ważnymi pojęciami i jeżeli ktoś ich nie zna to powinien się szybko z nimi zapoznać. Co do zadania pierwszego, nie szukajmy dziury w całym, tam trzeba było dodawać ułamki zwykłe (liczby były spore, ale były kalkulatory).
Jeszcze do poziomu podstawowego: ostatnie zadanie było moim zdaniem bez sesnu. Na każde z podanych zagadnień można było napisać stronę A4, a nie pare linijek;)
Poziom rozszerzony: tu wielu twierdzi ze rozwiązania nie mieściły się na dyskietce, szczególnie arkusz xls. Otóż arkusz zawierający kolumnę liczb od 1 do 7000 z krokiem 1, a następnie 4 (pierwsza firma, policzenie m, druga firma i jeszcze kolumna stwierdzająca która wartość jest mniejsza) kolumny z obliczeniami na tych liczbach, oraz jeszcze kolumny z liczbami od (bodajże) 5000 to 9000 z krokiem 100 zamuje ok. 800KB. nic więcej w tym pliku nie należało umieszczać. Pozostałe 3 pliki to paro stronowe dokumenty, wszystko razem powinno się zmieścić bez problemu.
Moim jednak zdaniem pomysł z raportami był bez sensu szczególnie w zadaniu 5. Tam powinni zażądać całego pliku źródłowego i go ocenić. W zadaniu 5-tym raport też nie miał dużego sensu, ale baza danych by się faktycznie mogła nie zmieścić.
Wszelkie te prośby o przyznanie maximum punktów, ponowne pisanie matury i unieważnienie jej są autorstwa z pewnością bardzo dobrych informatyków (programistów, twórców stron www), którzy pomyśleli że jak są tacy świetni dostaną 100% za to jacy są. A wystarczyło przeczytać wymagania z INFORMATYKI i zajrzeć gdziekolwiek...

  NOWA MATURA - KLAMSTWA MEDIOW ! ! !
NOWA MATURA - KLAMSTWA MEDIOW ! ! !
Dziennikarze wypalula ludzi, ktorym dobrze poszlo i puszczaja ich wypowiedzi
do prasy badz na antene. Dzisiaj w Poliryce wyczytalem, ze matura z
matematyki byla przyjemna i zadania latwo sie liczyly bo nie bylo ulamkow...

zalamka!

  Teczki dzieciom już nie ciążą, bo mają netbooki
Jest odwrotnie nic nie zastapi komputera
Nie jest to prawda. Obecnie w np. przedmiotach scislych nic nie
zastapi komputera. Program Matematyki w polskich szkolach
srednich jest obecnie zakodowany np. w 1% programow do
rachunku symbolicznego takich jak Maple, Matlab czy Mathematica.
Symulatory www Java USA pokrywaja cala fizyke.
Mozliwosc rysowania fukcji, znajdowania granic w ulamku sekundy
i porownywania wynikow z uzyskanymi na podstawie twierdzen
daje uczniowi z komputerem nie porownywalna przewage na uczniem
bez. Najistotniejszy jest jednak dostep do internetu umozliwiajacy
szkolom wywieszanie notatek z lekcji lub wykladow czy prac
domowych oraz poderecznikow
w formie elektronicznej np. w formacie pdf z ktorych odpowiedni rozdzial uczen
moze wydrukowc w kazdej chwili.
Amerykanskie serwery edukacyjne udostepniaja terabajty informacji
bez dostepu do ktorych Polski uczen nie jest wogole konkurencyjny.
Amerykanscy uczniowie w liceach i studenci na uniwerytetach od
drugiej polowy lat 90 tych przestali praktycznie uzywac recznego
pisania do odrabinia prac domowych i notatek nawet z przedmiotow humanistycznych
np. pisanie wypracowan uzywajac Microsoft Word etc.
Na pierwzych latech studiow odpowiadajacych w USA cczesto ostatnim
w polskich liceach popularne sa elektroniczne systemy prac
domowych np. CAPA kiedy uczen na internecie wprowadza odpowiedzi
do swoich zidywidualizowanych zadan.
Obecnie wprowadzane sa tez. systemy interaktywnego przepytywania
ucznia na lekcji lub studenta na cwiczeniach kiedy odpowiec jest
dana uczacemu elektronicznie i nie zna jej reszta klasy.
Nie ma mowy o konkurencyjnosci Polskich szkol np. z najblizszymi
szweckimi w ktorych Amiga byla juz obecna od polowy lat
80 tych jesli na biurku kazdego ucznia przynajmniej w domu nie
pojawi sie notebook albo PC a szkoly nie beda nasycone podobnymi
mediami.

  CZY NOWA MATURA DEPRECJONUJE "MATURĘ"
> Słuchaj koleś. Nie uczyłem się na atarii, a najwyżej i to dopiero na
studiach,
> na Odrze 1300, jak wiesz co to jest.
> Nie miałem na maturze kalkulatora, bo wtedy włąśnie się pojawiły (jeszcze nie
w
>
> normalnych sklepach) i kosztowały dwie pensje.

Szacunek - jestem mlodszej daty. Kalkulatory byly jednak zabronione, jako
potencjalne zrodlo niedozwolonych materialow.

> Wystarczyła kartka, długopis, ewentualnie tablice matematyczne, albo suwak
(do
> znajdowania logarytmów i wartości funkcji trygonometrycznych dla argumentó
> innych niż 30, 45, 60, 90 stopni i ich wielokrotnosci. Dla tych argumentów
> wartości zwyczajnie znaliśmy.

Dokladnie - teraz pewnie jak nie wyjdzie liczba calkowita w rachunkach (albo
chociaz ladny ulamek) tzn., ze zadanie skopane - nabijam sie, nadal nie
widzialem zadan :-).

> I nie sterta ściąg. Jak nie wiesz, jak ruszyć zadanie, to i ściągi nie pomogą.
> Słabeusze, mogli liczyć jedynie na kolegów.

Dokladnie.

> Wtedy zdawało maturę ok 20, czy 30% populacji, dziś ile?60, 70%, a już
wkrótce
> ponad 90%.

No u mnie wskazniki byly lepsze, przynajmniej w klasie. Ale zgadzam sie, ze np.
mury tez ktos musi stawiac i nie koniecznie trzeba do tego matury. Ambicje
trzeba czasem dostosowywac do zycia.

> Wyjaśniałem dlaczego tak musi być.
> I dlatego nie narzekam, tylko zwracam uwagę na oczywiste fakty.
> A Ty, no coż, świeża matura i głupie wapniaki.
> Oj, jescze długo musisz się uczyć.

W tym temacie widze solidarnosc wapna :-). Ja wiem, ze matura, ba, kazdy
egzamin to czasem koniec swiata, ale do diaska, troche szacunku... To jest
chyba ten typ, co po zdanej maturze chce 5k PLN na reke, fure i komore -
bo matura taka ciezka, ze pan, szefie, to by jej na pewno nie zdal - pan
sciagal!

  Indeksy dla niedouczonych maturzystów?
Z polskiego był do wyboru jeden z pięciu tematów , z matematyki o
ile dobrze pamętam trzy zadania z pięciu do wyboru (w tym zadania z
rachunku rózniczkowego, badanie funkcji itp , a nie dodawanie
ułamków zwykłych)

  Bajki, czyli samo życie.
Uczyła Ulka Rafała. Rafałek do piatej klasy podstawówki chodził. Orłem jakoś tak
nie pasowało mu być... a co? Będzie się wychylał?! Żeby go od jakichś "kujonów"
kumple wyzywali?! Nieeeeeee, niedoczekanie wasze! I tak se czas leciał... miło i
wesoło )))
Ale...niestety, leciał ten czas również w kierunku końca roku szkolnego (( A tu
w tej szkole... stopnie są!! Jakieś dość nieciekawe oceny... I to głównie z
tej... matematyki!! Po co to? Przecież człowiek już umie se policzyć do tej
stówy... Heh, a nawet do tysiąca! Po wywiadówce... no była awantura w
chałupie ( Zaczęli Rafałkowi sprawdzać w domu, te jakieś głupie, zadania
domowe!?? Przy jednej z tych mitręg i marnowania czasu... zadania na ułamki??! A
tu pogoda, kumple na dworze w nogę pogrywają. A Ulce się zachciało żeby Rafałek
te ułamki... Ueeee, co za pomysł?
- Zaraz mamo, tylko coś zjem,
- Obiad jadłeś niedawno,
- To co, ale już jestem głodny.
Nakarmili Rafałka. Usiadł przy matce przy biurku...
- No... ile to będzie - pyta Ulka.
- ???? (a niby skąd to Rafałek miał wiedzieć???!!)
- Muszę się napić... kombinuje Rafałek, żeby może zyskać jakoś na czasie? Może
się matka zniechęci, albo gdzieś pójdzie...? Nic z tego!
Napił się tak solidnie, żeby przeciągać jakoś. Patrzyła, no to się nie udało coś
wykombinować. Zaś usiadł. I zaś to samo. Drze się na człowieka.
- No ile to będzie? Myśl Rafał!
Myśl, myśl... co może jeszcze o tych ułamkach?? Oj... to sie chyba nie da (
- Mamo, muszę się wysikać!
I ten pomysł nie bardzo wypalił... no bo pilnowali (
- No Rafał, myślże wreszcie człowieku!
No tragedia. Wszystkie "sposoby" zawiodły. W głowie pusto... tzn. piłka, kumple
a nie jakaś tam matematyka.
- RAFAŁ MYŚL!! Durniu jeden!!
- ???? (no koniec, matka nie popuści)
- RAFAŁ MYŚL! Bo szkrobnę pasem!!! Myślisz??
- Buuuuuuuuuuuuuuuuu, ja... buuuuuuuuuu.... nie myślę. Buuuuuuuuuuuuuuuu

  Zadanie
Nie, nic nie pokręciłem na to są wzory, takie były dane jakie
podałem w typie prawidłowego zadania - "ile minie lat dla ojca w
rakiecie jak dla córki minie 30 lat". Odpowiedz na to jest
prawidłowa. Takiego zadania jakie podał zadający pytanie, że ojciec
ma powrócić, nie można rozwiązywać (tłumaczyłem to dlaczego).
Przyjąłem dla przykładu te 30 lat dla układu spoczynkowego.
Jeżeli chcesz otzymać wynik, że zrównają się wiekiem (cały czas
ojciec porusza się ruchem jednostajnym, a córka pozostaje w układzie
spoczywającym) wynik będzie oczywiście inny. Wtedy masz dwie
zmienne, lata córki i lata ojca i nie wystarcza podstawić pod wzór
ale trzeba ułozyć równania dwóch zmiennych i już tego w pamięci się
nie obliczy. Możesz to zrobić sam. Podaje Ci wzór na liczenie czasu.

Muszę go opisać bo brak mi znaków matematycznych na klawiaturze:
Oznaczenia

t - czas w układzie spoczywajacym
t' - czas w układzie poruszającym się
V - prędkość poruszającego sie układu
c - prędkość swiatła

Wzór

t=kreska ułamkowa, w liczniku t', w mianowniku (pod kreską ułamkową)
pierwiastek drugiego stopnia i w nim 1 - V2/C2. czyli pod
pierwiastkiem w mianowniku róznica 1 - ułmek V kwadrat/ c kwadrat.

PO podstawieniu danych do wzoru za V=0,8c otrzymasz po uproszczeniu

t=0,6t' wiedząc, że ojciec wsiadając do rakiety miał 30 lat
wzór będzie t=(30 + 06t'). Jest to równanie z dwoma niewiadomymi i
można je próbować rozwiązać przez kolejne podstawianie i
dopasowywanie, czyli przez kolejne przybliżenia. Jak chce się je
rozwiązać jako układ rownań trzeba (prawdopodobnie lata bedą
ułamkami dziesiętnymi) z innej zależności i wyliczenie będzie bardzo
skomplikowane.

  Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadziejne
Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadziejne
Ten Pan ma rację. Winą za niechęć do matematyki i tak skromne wyniki leży po stronie metodyki nauczania tego przedmiotu. Zresztą nie tylko tego, uczniowie najzwyczajniej w świecie nie rozumieją o czym mówi nauczyciel. Nauczyciel w końcu jest sfrustrowany i składa to na niską jakość materiału ludzkiego i stosuje drogę na skróty - zamiast nauczyć istoty zagadnienia uczy wytrychów jak rozwiązać zadanie na klasówce.
Dwa przykłady:
Moja żona, osoba ponadprzeciętnie inteligentna, muzyk o szerokich zainteresowaniach, nauczyciel, sprawny organizator. Matematyka dla niej nie istniała, zwłaszcza ułamki i procenty - co u osoby z wyższym wykształceniem może szokować - nauczyłem ją ułamków i procentów w 2 minuty. Zastosowałem analogię do ... zapisu nutowego. Teraz liczy procenty i ułamki w pamięci.
Koledzy w szkole średniej - dawno temu - pojawia sie konflikt międzyludzki, nauczyciel-uczniowie na tle równań i nierówności kwadratowych, oznacznia wyników, zbiorów ostrych i nieostrych. Technikum towarzystwo męskie. 3 tygodnie walkowania i rezultat nijaki, protest uczniów. Dwóch co to rozumiało podjeło rękawicę rzuconą przez pedagoga i wyjaśniło reszcie, w krótkich żołnierskich słowach, w czym rzecz. Średni wynik kartkówki na początku lekcji wzrósł o 2,04 w stosunku do kartkówki z końca lekcji. Nawiasem mówiąc dwóch odważnych już więcej piątki z Matematyki nie dostało. Żalu za ten stan rzeczy nie chowają, cóż nauczyciel pewnie do dziś nie umie wykonywać swojego zawodu, oni natomiast są inzynierami prosperującymi zawodowo aż miło.

Płęta - czytanie ze zrozumieniem, logika, metodyka i Matematyka jest najłatwiejszą z nauk.

Pozdrawiam.

  Z logiką były problemy
Panowie mylą pewne sprawy. W czasach, kiedy matematyka była
obowiązkowych przedmiotem egzaminu dojrzałości, było zupełnie inne
podejście do niej, szczególnie uczniów. Było też dużo więcej godzin
tego przedmiotu i rzeczywiście nikt nikogo nie rozliczał z tego, ilu
zdało bądź nie zdało matury. Wówczas panował pogląd, że im bardziej
rygorystycznie traktowano maturzystów, tym wyższy poziom
reprezentowała szkoła. Dzisiaj jest zupełnie odwrotnie, a media
wręcz wymuszają na szkołach bardzo dobrej, maturalnej statystyki i
szkoły ćwiczą rozwiązywanie testów maturalnych a nie twórczego
myślenia. Poziom był o niebo wyższy, na studia było bardzo trudno
się dostać i również było trudno zdać maturę. Ktoś, kto miał w
liceum pałę w klasie maturalnej na półrocze lub 3 okres z
matematyki, raczej nie przystępował do matury. I nie było zlituj
się. A dzisiaj mamy pełno teorii pedagogicznych ,dydaktycznych,
tylko nie wiemy, nie umiemy nauczyć wtórnych matematycznych
analfabetów, którzy w wielu wypadkach nie umieją tabliczki mnożenia,
nie mówiąc już o mnożeniu, dzieleniu, dodawaniu, odejmowaniu ułamków.

Próbna matura z matematyki ma wtedy sens, kiedy ci, którzy ją piszą
są solidnie dopilnowani i nie mają możliwości odpisywania lub
stosowania niedozwolonych pomocy. Tak, więc miejmy trochę rezerwy do
tych wyników i nie próbujmy wmówić tym, którzy próbę zaliczyli
pomyślnie, że jest dobrze. Bo w maju obudzą się z głową w nocniku i
wtedy będzie dopiero żal do wszystkich. A będą to wtedy zawdzięczali
CKE, OKE i mediom, którzy to nagłośnili w sposób po prostu głupi.
Czytając tutaj wypowiedzi dyrektorów, trochę jestem zażenowany, bo
dyrektor i nauczyciel matematyki powinni być bardziej powściągliwi w
komentarzach. Wystarczy, że na majową maturę CKE przygotuje trochę
trudniejsze zadania i będzie totalna klapa. I co wtedy powiecie?

  5 latka szybko się zniechęca/zacięcie matematyczne
A jak się to jej zacięcie mat.objawia, oprócz tego, że ćwiczycie?
Ciekawi mnie to, bo też mam takie dziecko z zacięciem i idąc za jego
przykładem zliczyliśmy, ile mamy kroków do przystanku, sklepu, na
plac zabaw itp. Ile mamy schodów, okien w bloku, kafelków w łazience
itp. Ile kół samochodowych stoi na parkingu - doszedł do takiej
wprawy, że rzuci okiem i już wie. Grywamy w kostki w
przenajróżniejsze gry - on może to robić godzinami. Ważymy na wadze
wszystko co się da, czytamy tablice centylowe i robimy wykresy
naszych pomiarów. Puszczamy autka na odległośc, rzucamy na odległość
i mierzymy. Uwielbia sudoku, zabawy różne z tabliczką mnożenia,
odkrył w sklepie procenty, bo mleko jest o%, 0,5%, 2 % itd.
Powiedziałam co to procenty i już wie - znajduje je tam, gdzie ja
bym nawet nie pomyślała. Z ułamkami poszło tak samo. Intuicyjnie
rozpoznawał, że ćwiartka jest mniejsza niż 1/3 a dwie ćwiartki to
tyle samo co połówka. Ułożyliśmy sobie naszą własną "grę ułamkową" -
musze ją opatentować, bo dzięki niej ja też "zobaczyłam" ułamki.
Prosta arytmetyka w zakresie miliony i więcej to dla niego pryszcz,
fascynuje go pojęcie nieskończoności, wie intuicyjnie że
nieskończoność i dwa razy nieskończoność to tyle samo.
Z konieczności ograniczyłam liczbę zadań matematycznych do dwóch
przed śniadaniem, bo musimy przecież wyjść do przedszkola i 10 na
dzień (po prostu nie nadążę wymyslać). Uwielbia zabawy ze stoperem i
wszystkie przyrządy pomiarowe: od prędkościomierza w aucie po
barometr. Wyczytałam gdzieś, że dzieciaki z zacięciem mat. mają
też "pociąg" do geografii. Bez słowa wyjaśnienia zawiesiłam mu w
pokoju mapę ścienną. Nie musiałam długo czekać i mam teraz
obieżyświata. Czy wszystkie państwa to wyspy? Ile jest stopni w
Kazachstanie? Co jest większe Francja czy Hiszpania? On mi sam
pokazuje, co mamy robić i to ja czuję się przeciążona a nie on
zniechęcony.

  Matematyka bez pochodnych?
Droga Danuto, doprawdy nie wiem, dlaczego usiłujesz mnie obrazić.
Całe szczęście zbyt długo uczę i ze zbyt dobrymi efektami, żebyś
mogła mi wmówić, że nic nie rozumiem. Toż ja nie jestem za uczeniem
się matematyki na pamięć, ale uważam, że schematów też trzeba
nauczyć stosować. Jak rozwiążesz zadanie tekstowe o treści
dotyczącej jakiejś pożytecznej sprawy, jeśli nie wiesz jak się
rozwiązuje równania? I czy za każdym razem, gdy np. mnożysz ułamki
zwykłe, to zastanawiasz się od nowa jak to się robi, przynosisz
nożyczki i tniesz karteczkę na cząstki? Bo tylko tak możesz
rozwiązać twórczo to zadanie. Nie, robisz to automatycznie i nawet
nie zdajesz sobie z tego sprawy.
Kolejny problem: jak ma dzieciak własnymi słowami zinterpretować
wzór, gdy nie zna słów ani reguł gramatycznych panujących w tym
języku? To, że nie umie zdania ułożyć nie oznacza, że jest głupi,
tylko, że go wcześniej nie nauczyli. Języka. Albo się wstydzi, że
powie coś niegramatycznie. Albo w życiu wcześniej nie był proszony o
interpretację tekstu matematycznego. Trzeba po prostu dowiedzieć się
od dzieciaka, co mu naprawdę sprawia kłopot.
Na wasze zdziwienie, że przeciętny licealista nie umie poszukać ani
zastosować „obcego” wzoru z tablic czy Internetu odpowiem, że tej
umiejętności też po prostu trzeba nauczyć. Jak nie nauczyła pani w
gimnazjum, to musi pani w liceum. W gimnazjum i w podstawówce nie ma
wiele teorii, a wszystko, co potrzebne znajduje się w podręczniku i
dlatego dzieciaki nie są przyzwyczajone do własnych poszukiwań
(teoretycznych). Ponadto na każdy wzór czy własność poświęca się o
wiele więcej czasu niż w liceum, każde nowe zagadnienie pomaga do
bólu „oswajać” nauczyciel. Mówię o pracy z przeciętnym uczniem. Wina
w tym, że zbyt wielu przeciętniaków (i poniżej) trafia do liceum i
potem jest tragedia dla Was, tam uczących.
Upieram się, że nie da się mnóstwa ludzi nauczyć matematyki, nawet
tej na podstawowym poziomie. Dałabym spokój tym humanistom
nieszczęsnym, niech się zajmują tym, co lubią. I dziwię, że mój
pogląd jest taki odosobniony.

  Na początku była dziura
Oczywiście , że masz rację że antymateria nie istnieje w kosmosie i w całyma naszym wszechświecie , bo to nie jej świat, nie jej przestrzeń życiowa . Najpierw trzeba zadać pytanie co to jest przestrzeń i czym wypełnina jest przestrzeń.Materia zajmuje zaledwie znikomy procent w naszej przestrzeni czyli w naszym wszechświecie. a co jest pomiędzy galaktykami , a co jest pomiędzy Słońcem a Ziemią, a co jest pomiędzy elektronem a jądrem , a co jest pomiędzy neutronem i protonem itd.!!! Ta przestrzeń nie jest pusta jest wypełniona energią pod różną postacią . Głównie panoszą sie tam wszędobylskie cząsteczki elementarne , bo są tak galaktycznie małe że są jednocześnie i korpuskułą i jednocześnie falą elektromagnetyczną . To samo dotyczy elementarnych cząsteczek antymaterii, bez problemu mogą przetrwać w naszym świecie bo sa zbyt małe by kogokolwiek spotkać na swej drodze , co nie oznacza , że nie spotyka , -jakis ułamek pozytonów zderza sie z elekronami , dzieje sie to na okrągło i co dziennnie , w pracy,w domu, na ulicy , w przyrodzie i w kosmosie np na Słońcu.Towarzyszy temu ogromne wedzielanie energii cieplnej.Już Paul Dirac twierdził o powszechnym istnieniu antymaterii i miał rację tylko pomylił sie co do występowania , Otóż antymateria występuje w innej przestrzeni .Jeśli porównamy owe przestrzenie do matematyki jako dwa zbiory liczb dodatnich i ujemnych, to przestrzeń w której my żyjemy czyli nasz wszechświat jest przestrzenią dodatnią , natomiast tam gdzie występuje antymateria i antyenergia - przestrzeń ujemna . Co to jest przestrzeń ujemna ?. To jest próżnia . W naszym wszechświecie nie występuje w sposób naturalny, ale stale i codziennie z różnych przyczyn pojawia sie , czemu zawsze towarzyszy intensywne wydzielanie ciepla . To anihilują cząstki elementarne , no przecież mie może anihilować antymateria z materią , bo byłby wielki wybuch co nie słusznie niektórzy uważaja za początek świata. Pewnie raz na setki milionów lat dochodzi do takego spotkania.!Trzeba mieć świadomość skali. Twierdzę iż antymaterii jest tyle samo co materii.!!! Jest aż nad to wystarczających dowodów.
Już dziś anihilacja jest wykorzystywana : maszyna wter jet bije na głowę najlepsze lasery i palniki plazmowe , a o bombie próżniowej: amerykańskiej "matka" lub rosyjskiej "ojciec" nie wspomnę .!!!
To na tyle dla tego pana , który bardzo myli sie co do antymaterii.

  Wrobieni w brednie o kwadraturze koła
Liczbę pi podałem do kwadratury koła a nie do szeregu baranie jeden.Jak się nie
znasz na podstawach matematyki to się nie wtrącaj do dyskusji z głupimi
pytaniami "co to za cudo".Dla głąbów,którzy nie mają zielonego pojęcia o czym
się mówi w danym wątku a wtrącają się do dyskusji z głupimi uwagami zawsze będę
chamem.Śmiem twierdzić,że nawet nie wiesz co to takiego ta liczba pi.Gdybyś
zadał sobie trochę trudu (zamiast głupio pytać "co to za cudo to dokładniejsze
pi") i wpisał w google hasło "pi"i poczytał sobie to byś zrozumiał baranie jeden
co to jest za cudo to dokładniejsze pi.Teraz ci podam jeszcze bardziej
dokładniejsze pi jakie
przepisałem z wyszukiwarki google,bo mającą pięćdziesiąt miejsc po przecinku.Oto
ona:
π = 3,14159 26535 89793 23846 26433 83279 50288 41971 69399 37510...
kropki na końcu oznaczają,że istnieją jeszcze dalsze cyfry,które tę liczbę robią
bardziej dokładniejszą.W rezultacie nie jest możliwe zapisanie π za pomocą
skończonego zapisu złożonego z liczb całkowitych, działań arytmetycznych,
ułamków oraz potęg i pierwiastków.O tym wszystkim możesz sobie poczytać.A zatem
twierdzenie,że równie dobrze można napisać "dokładniejsze jeden"świadczy tylko
o tym,że jesteś głupszy od szwejkowej onucy.Jeden to jest jeden a liczbę pi
można napisać z dokładnością do dwóch miejsc po przecinku albo do dziesięciu
miejsc po przecinku,stu tysiąca itd.Im więcej cyfr tym jest
dokładniejsza.Oczywiście,baranie jeden,że te cyfry nie są brane z kapelusza
tylko matematycznie wyliczone.

Cześć.Że też dyskutuję z takim matołem."Dokładniejsze jeden" hahaha.Coś
takiego.Koń by się uśmiał.

  Korespondencja na lekcjach
k1234561 daj sobie spokój sobie i dziecku. Nie martw sie, moja robi
jeszcze lepiej.
Kiedy się nudzi na lekcji np. matematyka. Zrobila swoje w 10 min.
Lekcja trwa 45 minut. Więc moje dziecko zawsze brało sobie z domu
krzyżowki matematyczne, jakies zadania tekstowe i rozwiązywalo, albo
rysowała sobie w brudnopisie. Na pytanie pani czy sie nudzi,
wstawała i mowila, że tak i to bardzo Swoje zadania robila w 10
minut i czekala za innymi. Byla także karana.
Na języku polskim, rozwiązywala sobie rebusy, krzyżowki, pomagała
kolezance, także byla karana.
Angielski nic lepiej, kompletna nuda, ponieważ dzieci uczą się tego,
co ona zna od kilku lat. Wiec nudząc się pomagala innym i mowila co
jak sie pisze i wymawia, tlumaczyła tekst dzieciom siedzacym bliżej.
Teraz jak narazie jest spokój. Choc zla jest na niesprawiedliwość,
że jak pani robi sprawdzian dla dzieci, to jednemu chlopcu i
dziewczynce dyktuje wyniki i mowi slicznie napisaleś ten wynik np.
30 i pokazuje palcem. Corka to widzie i mowi, że pani jemu dyktuje
wyniki, których nie mial chłopiec siedzi przed nia
Rozmowa z nauczycielka nic nie dala, więc dyrekcja i skończylo się
karanie.
W tym roku narazie spokoj choc wiem od niej, że znajduje sobie
zajęcie, tak żeby pani nie widziała i nie przeszkadza dzieciom, a
tylko odpowiada im na ich pytania i prośby
Przecież nie będe karala corki, za to, że sie kompletnie nudzi.
Zapisała się na dodatkowe zajęcia matematyki, ale chce zrezygnować,
bo twierdzi, że tam jest sama nuda. Widzialam co robią na nich
(przyniosła do domu) i wiem, że ma rację, bo niczego nowego te
zajęcia dla niej nie wnoszą, a wrecz wygląda to tak jakby powtarzala
2 klase. Zadania są rzeczywiście dla niej nudne.
Jest na etapie ulamków, geometrii i obliczen, które uwielbia i
kupuje sobie książki w księgarni ucząc się sama w domu. Nie
zabraniam i nie kwestionuję jej decyzji o rezygnacji z zajęć.
Szczegolnie, że odbywają się 60 minut co dwa tygodnie, czyli 1 raz w
miasiącu. Szkoda czasu, w domu mam ciekawsze książki jak mowi corka.